Co warto wiedzieć przed zagraniem w Deus Ex: Rozłam Ludzkości

W cieniu chwały. Recenzja filmu Ben-Hur

Parówy kontra ludzie. Recenzja filmu Sausage Party

Skąd wypełzły żywe trupy? 10 lat Dead Rising

Gry poprzez wieki - Nowożytność

Jeszcze jeden Harry Potter

Dokąd zmierzają twórcy Dark Souls?

GAMEPLAY.pl

Gry, filmy, komputery, konsole, książki, muzyka. To co was zainteresuje, o czym się mówi, o czym zapomnieliśmy, od wybranych autorów, czasem zabawnie czasem melancholijnie, zapraszamy.

Vaporware – gry, których nie było

Chyba każdy gracz z wieloletnim stażem wyczekiwał kiedyś jakiegoś tytułu, który pierwszymi prezentacjami i obietnicami rozpalał wyobraźnię, w miarę upływu lat było o nim jednak coraz ciszej i ciszej, a rynkowy debiut pozostawał marzeniami. Czas płynął, o tytule pamiętało coraz mniej graczy, aż w końcu było ich tak niewielu, że niedoszłym twórcom nie chciało się nawet oficjalnie potwierdzać informacji o skasowaniu projektu, skazując go na wieczność w „developerskim piekiełku”, gdzieś na granicy bycia wciąż tworzonym, anulowanym i zwyczajnie zapomnianym przez wszystkich. Prócz tych kilku wyczekujących go graczy, którzy od czasu do czasu z lekkim rozczarowywaniem wspominali tytuł, którego nie było.

czytaj dalejCzarny Wilk
21 sierpnia 2016 - 11:52

Hollywood i śmietanka bardzo towarzyska - Recenzja nowego filmu Woody'ego Allena

„Cafe Society” to jeden z tych filmów, który porwie Cię trailerem…pójdziesz na niego do kina i zrobi to samo tyle, że mocniej. Nie wiedziałem wielu filmów, gdzie za scenariusz i reżyserię odpowiadał Allen. Niemniej jednak po seansie czuję się zadowolony, bo to był dobry film. Czytajcie dalej, a dowiecie się dlaczego. 

czytaj dalejImprobite
20 sierpnia 2016 - 23:40

W cieniu chwały. Recenzja nowego "Ben-Hura"

Ben-Hur Williama Wylera z 1959 r. to bodaj najbardziej znany przedstawiciel tzw. kina miecza i sandałów, a także pokłosie wielkich opowieści Złotej Ery Hollywood. To również film, który zgarnął rekordowe 11 Oscarów, wynik wyrównany po wielu latach przez Jamesa Camerona (Titanic), a następnie Petera Jacksona (Władca Pierścieni: Powrót króla). Współczesny Ben-Hur, skrojony pod dwugodzinny format repertuarowej superprodukcji, podpisał Timur Bekmambetov, autor m.in. Nocnej staży i Wanted. Kto oglądał choć jeden z nich, ten wie, że kazachski reżyser stawia na szaleńcze tempo akcji, feerię barw zasilaną baterią efektów specjalnych i akrobatyczne popisy w scenach rozwałki, a jeśli coś go brzydzi to kategoria PG-13. Choć studio Paramont Pictures wraz z wytwórnią MGM postanowiły spuścić powietrze z balonu powagi wielkiego widowiska i chrześcijański epos przemianować na letni blockbuster, to z warunkiem dostępności filmu dla jak najszerszego grona widzów eksperymentów nie było. Ryzyko ryzykiem, ale budżet musi się zwrócić.

W myśl tej polityki, tytułową rolę otrzymał charakterystyczny (czytaj: tani) aktor drugiego planu Jack Huston (American Hustle, serial Zakazane imperium), w szranki w nim stanął, przeważnie skryty za cyfrowym makijażem, Toby Kebbell (Warcraft: Początek, Ewolucja Planety Małp), a kobiecy pierwiastek do męskiego świata wniosła mało znana Nazanin Boniadi (epizody w Iron Manie i Zoolanderze 2, trzeci plan w Homeland). Z gwiazd światowego fortmatu widzowie uświadczą jedynie Morgana Freemana w stylu rasta i roli (jakże by inaczej) narratora opowieści i orędownika głównego bohatera, za którą pewnie otrzyma od twórców South Parku kolejnego piega. Casting to zresztą jeden z naczelnych problemów Ben-Hura A.D. 2016, ale o tym za chwilę.

czytaj dalejSebastian Pytel
19 sierpnia 2016 - 11:26