O Soul Sacrifice pisałem już wcześniej, przy okazji mojej relacji z tegorocznych targów TGS. Jednak dopiero po premierze ogólnodostępnego dema, która miała miejsce kilka dni temu, udało mi się na spokojnie zagłębić w świat tej świetnie zapowiadającej się gry.
Jak może pamiętacie, zamieszczoną w jednym z moich poprzednim wpisów ankietę wygrał Rayman Origins. Jak mawiają, vox populi, vox Dei, więc oto przed Wami recenzja ostatniej nadziei dwuwymiarowych platformówek – przygody postaci bez rąk i nóg. Widać, że wzorowano na nim fabułę tegoż tytułu, która ma tyle sensu co istnienie głównego bohatera z punktu widzenia fizyki.
O tytułach startowych Vity powiedzieć można wiele dobrego, ale zdecydowanie nie ma wśród nich żadnego system sellera. Na szczęście Gravity Daze, znany na Zachodzie jako Gravity Rush zmienia ten stan rzeczy. Po szczegóły zapraszam do poniższej recenzji.
Przedtem jednak jedna uwaga - jak wspominałem w poprzednim tekście screeny łapane przez Vitę są brzydkie. W związku z tym, patrząć na zrzutki pamiętajcie, że gra wygląda w ruchu dużo lepiej niż na screenach.
W końcu nadeszła zachodnia premiera PS Vity. W związku z tym od pewnego czasu na zachodnich stronach zaczęły pojawiać się recenzje pierwszych tytułów, a także samego sprzętu. Ten tekst różni się od pierwszych wrażeń z użytkowania Vity i opublikowanego na GOL-u testu. Zawiera bowiem przemyślenia po dwóch miesiącach użytkowania nowego systemu, który to czas wystarczy moim, by wyrobić sobie zdanie o konsoli. Na końcu umieściłem także ankietę, w której możecie wybrać gry na Vitę, które chcecie bym zrecenzował.
Stało się, w moje ręce wpadła sklepowa wersja PlayStation Vity. Kiedy kilka lat temu czytałem relacje z japońskich premier PS2 i Dreamcasta, nie przypuszczałem, że kiedyś uda mi się doświadczyć na własnej skórze. Zapraszam do opisu wrażeń z dzisiejszej wyprawy po sklepach, a także przedstawienia samego systemu.