Do odważnych świat należy - recenzja gry Braveland - Satyr - 15 października 2016

Do odważnych świat należy - recenzja gry Braveland

Satyr ocenia: Braveland
70

Sezon ogórkowy dla graczy dobiegł końca. Wakacje już dawno za nami, a wrzesień i październik rozkwitły oczekiwanymi premierami gier. Niemniej jednak chcę wspomnieć jeszcze o małej, sympatycznej produkcji, którą warto się zainteresować. Zwłaszcza, że jest ona dostępna również na urządzenia mobilne. Panie i Panowie poznajcie Braveland, grę od Tortuga Team!

Gatunek: strategia turowa, fantasy, indie / Rok wydania: 2014 / Platformy: PC, Android, Windows Phone, iOS

Porzuć widły, chwyć za miecz!

Już na pierwszy rzut oka widać, że zarówno stylistyka gry jak i jej mechanika skrojona jest pod urządzenia mobilne. Na moim blaszaku grało się przyjemnie, ale myślę, że to właśnie posiadacze urządzeń mobilnych będą czerpać z tego tytułu najwięcej radości, grając podczas chwili nudy, czy też podczas podróży komunikacją miejską do pracy bądź szkoły. Wróćmy jednak do samej gry... Fabuła jest banalnie prosta. Pod nieobecność głównego bohatera jego wioska zostaje napadnięta przez bandytów, którzy postanawiają zrobić w niej "festiwal" mordów i grabieży. Sprawiedliwości musi stać się zadość, dlatego też nasz bohater przywdziewa zbroję, łapie za miecz i z pomocą kilku wieśniaków rusza śladami bandytów, by ową sprawiedliwość samemu wymierzyć.

Hmm... to chyba dosyć powszechna przypadłosć

Długowłosym bohaterem przemieszczamy się po mapie od punktu do punktu tocząc kolejne bitwy. Od czasu do czasu natrafiamy też na miejsca, w których za pomocą złota możemy powiększać naszą wesołą kompanię o kolejnych wieśniaków, a z czasem o prawdziwych specjalistów od walk: w zwarciu, dystansowych, a także tych z użyciem magii.

Jak naśladować, to najlepszych

Sama walka odbywa się w systemie turowym na polu bitwy składającym się z heksów. Dana postać symbolizuje konkretny oddział posiadający liczbę życia, ataku i punktów ruchu. Niektóre z oddziałów posiadają też umiejętności specjalne, które po użyciu potrzebują kilku tur na ponowne naładowanie się. Siła obrażeń poszczególnych jednostek jest natomiast wynikiem ich liczebności przemnożonej przez atak.  Główny bohater w walce nie uczestniczy, ale posiada za to magiczny zwój, z pomocą którego może rzucać kilka czarów. Całość prezentuje mechanikę doskonale znaną z kultowych Heroes of Might & Magic, aczkolwiek znacznie uproszczoną i pozbawioną możliwości swobodnego poruszania się po mapie, rozbudowy miast, rekrutacji innych bohaterów oraz zbierania surowców. A zatem produkcja ta skupia się tylko na walkach turowych, które poprzedzone są wycieczką po mapie i rozmową z napotkanymi postaciami. Gra utrzymana jest w lekko humorystycznym tonie i choć do stylu znanego z Magicki jest tu daleko, to muszę przyznać, że kilka razy się zdarzyło mi się uśmiechnąć.

Zbychu! Bijże go widłomi w te kolczugie!

W grze jedyną walutą jest złoto i tak jak wcześniej wspomniałem służy ono głównie do rekrutowania nowych kompanów. Jednak z jego pomocą możemy również wykupić umiejętności specjalne dla oddziałów lub wyposażyć bohatera w ekwipunek dodający premie dla całej kompanii. Złoto odgrywa też istotną rolę w leczeniu towarzyszy, bowiem po każdej walce jego odpowiednia ilość jest usuwana z ekwipunku w celu uzdrowienia poległych jednostek. Ilość posiadanych jednostek ograniczana jest natomiast przez poziom głównego bohatera, który zdobywamy wygrywając kolejne potyczki. A zatem im większy poziom, tym większa maksymalna ilość poszczególnych jednostek, którymi możemy dowodzić.

Idealny indyk na zabicie nudy

Braveland zrobiony jest solidnie i podczas gry nie miałem z nim kompletnie żadnych problemów. Ponarzekać pozwolę sobie jednak na poziom trudności, który jest niski i nawet na najtrudniejszym gra nie była zbyt dużym wyzwaniem, aczkolwiek przyznam, że zdarzyły się sytuacje, gdzie trzeba było trochę pomyśleć. Wspomnieć też trzeba, że gra jest krótka, bowiem udało mi się ją ukończyć w 5 godzin. Właściwie nie ma w tym nic złego, bo to w końcu indyk, jednak bardziej przeszkadza mi tu fakt, że tak naprawdę w samej grze zacząłem się dopiero rozkręcać. Nie zdążyłem nawet skorzystać z tych lepszych jednostek, a tu już przyszło mi zobaczyć napisy końcowe. Poza krótką kampanią znajdziemy tu jeszcze tryb areny, ale nie jest to właściwie nic wyjątkowego. Moim zdaniem został on dodany ot tak, na doczepkę, byleby coś tylko dorzucić.

Tak właśnie prezentuje się pierwsza księga Braveland i muszę przyznać, że bawiłem się z nią na tyle dobrze, że planuję sięgnąć po kolejne i zobaczyć, co twórcy w nich zaserwowali. Tymczasem jeśli poszukujecie lekkiej, niezobowiązującej gierki i podoba Wam się to, co tu przeczytaliście to zachęcam do kupna, tym bardziej, że tytuł ten można nabyć za około 10 złotych. 


OCENA WEDŁUG LEŚNEGO DEMONA
7/10

PLUSY:
+ potrafi rozbawić 
+ przyjemna dla oka grafika
+ dobrze wykonane turowe walki
+ idealna produkcja do zabicia nudy

MINUSY:
- niezbyt wymagająca
- zbyt późno wprowadza lepsze jednostki

 

Grafika: mat. własne (screeny)
oraz androidpolska.pl (obraz nr 1)

- SATYR

 

Satyr
15 października 2016 - 13:54

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz