Kosmiczna perfekcja. Recenzja filmu Nowy początek - fsm - 14 listopada 2016

Kosmiczna perfekcja. Recenzja filmu Nowy początek

Pierwszy, bardzo krótki, zwiastun filmu Nowy początek, automatycznie ustawił poprzeczkę moich oczekiwań na bardzo wysokim poziomie. I nawet kolejne, nieco bardziej oczywiste, zapowiedzi nie zmieniły tego nastawienia. Wierzyłem, że Denis Villeneuve dostarczy produkcję o bardzo wysokiej jakości i że stanie się ona najlepszym filmem sci-fi 2016 roku. Tymczasem Arrival (to oryginalny tytuł) wyrósł nie tyle na najlepszą fantastykę naukową ostatnich 11 miesięcy, ale na najlepszy film w ogóle.

Denis Villeneuve na razie nie popełnił żadnego filmowego błędu. Od momentu, gdy w 2013 roku postawił pierwsze kroki w jasnym świetle Hollywood, wszystkie firmowane jego nazwiskiem produkcje były w moim odczuciu przynajmniej bardzo dobre. Takiej totalnej petardy się jednak nie spodziewałem i w dwie dobry po seansie Nowego początku jestem nadal pod jego ogromnym wrażeniem.

Opowiedziana w filmie historia jest na tyle wyjątkowa, że naprawdę warto wiedzieć o niej jak najmniej. Idealnym przedsmakiem jest wspomniany wcześniej pierwszy zwiastun. Przed seansem wypada mieć w głowie tylko podstawy: pewnego dnia na Ziemi ląduje 12 identycznych statków z innego świata, które tylko wiszą i nic złego się nie dzieje. Na terenie USA do współpracy przy tym niezwykłym zjawisku zostaje zaproszona specjalistka od lingwistyki i tłumaczeń, która ma ściśle współpracować z "panem od fizyki". W tej odsłonie motywu "inwazja z kosmosu" Ziemianie podchodzą bowiem do sprawy ostrożnie, ale rozsądnie - szukają sposobu na porozumienie się z przybyszami i odkrycie ich zamiarów. Żadnego naparzania rakietami w pola siłowe i zero patetycznych przemów.

To, co się wydarzyło przez niecałe 2 godziny seansu, jest w moim odczuciu niemal idealnym rozwinięciem naukowego, zdroworozsądkowego podejścia do pierwszego spotkania z istotami pozaziemskimi. Jest przy tym obdarzone tak potężnym ładunkiem emocjonalnym, że nikt nie powinien być wstanie przejść obok tego filmu obojętnie. Postać grana przez Amy Adams to konkretna babka z bagażem doświadczeń, która okazuje się być idealnym kandydatem do rozwikłania problemu komunikacyjnego (już samo to, w jaki sposób dostaje ten nietypowy przydział, pokazuje, jak wielkie jest przywiązanie twórców do detali). Jeremy Renner dzielnie partneruje jej od tej bardziej ścisłej strony nauki i pokazuje fajną, codzienną stronę swojego aktorstwa (doskonała odskocznia od Hawkeye'a i wybuchów z Mission: Impossible), a oni razem, w duecie, są wspaniale naturalni i stuprocentowo przekonujący. A gdy dodamy cudownie nietuzinkowe interakcje z pozaziemskimi gośćmi... ach, poezja.

Historia Nowego początku w pewnym momencie wchodzi na takie tory, że trudno było mi usiedzieć w miejscu. Fabuła to doskonały przykład na powolne rozwijanie głównego wątku, by w odpowiednim momencie przyspieszyć i zaoferować widzowi genialny finał, który jednocześnie zachwyca i wzrusza, a potem wymaga przemyślenia całości. Jestem głęboko przekonany, że za kilka(naście) lat Nowy początek będzie stałym elementem panteonu najlepszych filmów s-f w historii kina. Gdy dołożymy do tego naprawdę porządne przygotowanie od strony tej naukowej porcji fabuły, to już w ogóle jest super - miałem okazję jakiś czas temu oglądać dokument Wizyta, opowiadający o hipotetycznym pierwszym spotkaniu ludzkości z obcymi, i z wielką przyjemnością odkryłem (dzięki za zwrócenie uwagi, żono!), że Nowy początek potwierdza wszystko to, co mogłoby się wydarzyć naprawdę.

Nowy początek ma jedną tylko wadę - pewien komputerowy efekt w jednej z kluczowych scen jest zdecydowanie zbyt sztuczny i może nieco wyrwać z magii spektaklu. To na szczęście tylko detal. Dysponując skromnym budżetem 47 milionów dolarów, Villeneuve i jego ekipa oraz pełni profesjonalizmu i wyczucia aktorzy stworzyli rzecz piękną, przekonującą i absolutnie magiczną. Wisienką na torcie jest świetna muzyka Johanna Johanssona (który przy Sicario pokazał wielką klasę), która pięknie buduje napięcie. Nowy początek jest w tym momencie moim najpewniejszym kandydatem do tytułu filmu roku - teraz pozostaje mi tylko sięgnąć po literacki oryginał i zestawić go z perfekcyjną wizją reżysera.

fsm
14 listopada 2016 - 19:53

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
15.11.2016 11:54
Brucevsky
79
Konsul

Jestem nakręcony na ten film, ale jednocześnie trochę się obawiam swojej reakcji, bo Sicario mi nie podeszło. Nie było złe, miało swoje momenty, ale summa summarum nie jestem w stanie się nim zachwycać tak jak większość. Oby w tym przypadku było inaczej. A i dzięki za recenzję zrobioną z wyczuciem, bez spojlerów.

15.11.2016 13:10
odpowiedz
2 odpowiedzi
sekret_mnicha
168
fsm

Z wszystkich filmów Villeneuve'a, które widziałem (Labirynt, Wróg, Sicario i Arrival) Sicario jest najsłabsze. To nadal świetny film, ale swoim nowym dziełem pan reżyser wskoczył IMO a nowy poziom.

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2016-11-15 13:10:51
15.11.2016 14:14
odpowiedz
1 odpowiedź
taranssj4
64
Wyznawca Słońca
7.0

Ja za to nie podzielam zachwytów nad tym filmem. Tzn. jest on oczywiście bardzo dobry, ale bez superlatyw jakie widzimy w większości opinii. Wydaje mi się że ostatnio dostajemy zbyt wiele filmów o kosmitach z rozpierduchą w roli głównej, dlatego wszyscy przyjmują Arrival z zachwytem na ustach, ale moim zdaniem np. Kontaktowi (który jest w podobnych klimatach) nie dorasta do pięt. Jest sporo niespójnych, naciąganych scen, niewyjaśnionych, jakby rzuconych aby zwiększyć głębię filmu, a niech widz się zastanawia.
Oczywiście nie traktujcie tego jako ataku czy trolingu, to tylko jedna z opinii mniejszości.

15.11.2016 16:25
-2
odpowiedz
Matysiak G
105
bozon Higgsa

Tak dla jasności: Mówimy o Kontakcie z Jodie Foster? Bo dla mnie to straszny paździerz jest.

Arrival obejrzę w przyszłym tygodniu, więc się nie wypowiadam.

post wyedytowany przez Matysiak G 2016-11-15 16:26:15
15.11.2016 21:25
odpowiedz
Longwinter
43
ESO
10

film jest fantastyczny, byłem zachwycony po seansie.

15.11.2016 21:39
odpowiedz
1 odpowiedź
Dessloch
178
Legend

ja niestety nastawilem sie na co innego przez trailer, tez troche hype na niego byl zbyt duzy i podobal mi sie, ale bez jakiegos nadmiernego zachwycania sie. Niestety bardziej kontakt mi przypadl do gustu.

glowna wada tego filmu to aktorka niestety, jakos mi nie przypadla do gustu, a dziwne bo lubie rude:)

16.11.2016 00:50
odpowiedz
NewGravedigger
100
spokooj grabarza
9.0

Film końcowo podobny do Interstellar w zakresie przekombinowania w pewnych rzeczach

Tam teserakt w szafie, tutaj

spoiler start

omnipotencja przez naukę języka (sic)

spoiler stop

cała reszta dla mnie bez zarzutu, bardzo fajnie wykreowani sami obcy, zachowanie państw i ludności itp.

Przez moment myślałem, że będzie to kolejne romansidło, ale jak doszedłem do znaczenia poszczególnych scen to zrozumiałem tragizm całej historii.

Zastanawia mnie również sposób

spoiler start

dematerializacji statków na koniec filmu

spoiler stop

16.11.2016 08:54
odpowiedz
Ace_2005
135
Bo tak!
8.0

Obejrzałem film wczoraj i muszę uczciwie powiedzieć, że nie jestem nim zachwycony tak mocno, jak większość recenzentów. Zgodzę się, że jest to naprawdę dobry film. Nie ma tu rozpierduchy, laserów i innych takich tam podobnych. To raczej film "spokojny". Może właśnie zbyt spokojny. Do tego stopnia, że w początkowych momentach mówiłem sobie, że nic tu się nie dzieje, czułem ogarniającą mnie nudę, ale potem to uczucie przeminęło. Co się zaś tyczy aktorów i ich gry, to bardzo mi tu oni odpowiadali.

20.11.2016 23:10
odpowiedz
DM
124
AFO Neptune

Byłem, potwierdzam - film dobry, ale reżyserowi nie mozna gratulować całości sukcesu, gdyż tylko odtworzył dzieło literackie. Powstałe wcześniej opowiadanie ma od dawna rewealcyjne recenzje i cieszy sie uznaniem wsród fanów sci fi - ukłony za to, ze tego nie spieprzył :)

22.11.2016 11:54
odpowiedz
2 odpowiedzi
JÓZEK2
90
Generał

"...skromnym budżetem 47 mln $..." Boże Święty, że tak się wyrażę. Gdyby pan Hoffman dysponował przed laty takim "skromnym" budżetem, "Ogniem i Mieczem" /~26 000 000 mln... ale zł/ chapnął by z 3 Oscary. I tak chwała mu za to, że zrobił co mógł lecz nie to co by chciał.
Film obejrzało 7 mln widzów i zarobił ponad 105 mln zł.

post wyedytowany przez JÓZEK2 2016-11-22 12:01:30
22.11.2016 11:55
odpowiedz
3 odpowiedzi
koobun
30
wieszak
8.5

Końcówka zbyt łopatologiczna jak na mój gust. Scenarzysta chyba trochę przeszarżował. Ewentualnie ja przeceniam umiejętności wyciągania wniosków przeciętnego widza.
Wydźwięk filmu jest zdecydowanie zmieniony względem opowiadania. Obcy Chianga to nie obcy Villeneuve'a. Ale to chyba dobrze, bo obydwie wersje są w porządku.

Generalnie, Villeneuve potwierdza, że jest już w pierwszej lidze. Najrówniejszy reżyser obok Finchera i Mendesa. Z wypiekami czekam na Blade Runnera.

24.11.2016 16:21
odpowiedz
Splinter the Rat
22
Król Szczurów

Chętnie obejrzę. Lubię takie klimaty.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze