Underworld Wojna Krwi - Początek końca? - Improbite - 11 grudnia 2016

Underworld Wojna Krwi - Początek końca?

Kiedy usłyszałem o nowej odsłonie przygód Selene, niesamowicie się podekscytowałem, że znów na srebrny ekran powraca jedna z najlepszych znanych mi wampirów. Co do filmu miałem osobiście jedną obawę, a mianowicie, że będzie to ten typ produkcji, którego czas świetności dawno przeminął. Jednak nie odczułem czegoś takiego przez chwilę. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego powinniście iść do kina na nowy film z Kate Beckinsale.

Ostrzegam, że tekst może odnosić się do poprzednich części, więc jeśli odwołam się do czegoś, co będzie nie jasne, dajcie znać w komentarzach.

Już na samym starcie należą się twórcom podziękowania za to, że przypomnieli oni widzom, co takiego działo się w poprzednich częściach. Nie zrobili tego gwałtownie, lecz na zasadzie flashbacku, który idealnie wpisywał się w przedstawienie nowej historii. Jak możecie się domyślić po samym trailerze Underwold jest filmem, gdzie akcja i potyczki między bohaterami są co chwilę.

Zacznijmy jednak od początku. Dla tych, którzy nie wiedzą, kim jest Selene, to szybko wyjaśniam. Selene przez większość swojego życia służyła jako "Death Dealer", czyli zabijała zagrożenia wobec rasy wampirów z polecenia rady starszych. Teraz gdy znów toczy się wojna między wilkołakami, a wampirami, która trwa już od wieków wspomniana przeze mnie bohaterka, a raczej jej krew odgrywają kluczową rolę do zakończenia tego sporu, który zdaje się nie mieć końca.

Przejdę więc do pozostałości swojej recenzji. Zacznijmy od postaci, jakie przewiną się przez wielki srebrny ekran. Uwierzcie mi, że momentami nie spodziewałem się takich odchyłów od obrazów tych postaci, które pamiętam z ostatnich odsłon serii.

Selene - Opisana pokrótce wyżej, ale warto wspomnieć też, że jest to jedna z niewielu postaci, które gdy pojawiają się w środku akcji, oznacza to, że zaraz ktoś spektakularnie straci życie. Grająca ją Kate Beckinsale i tym razem dała z siebie wszystko. Sprawiła, że jej postać jest jeszcze bardziej wybuchowa niż wcześniej. Dla osób, które widziały poprzednie części, może wydać się, jakby ta rola była specjalnie pisana pod te szczególną aktorkę.

David (Theo James) - Młody wampir, którego w przeszłości uratowała Selene. Jest jej dłużny i stara się wspierać ją za każdym razem, kiedy jest ona w tarapatach. Jest silnym, charyzmatycznym wampirem, który ma pojęcie o tym, jaka jest jego rola. Najbardziej w tej postaci podobał mi się jej rozwój, bo nie zakładałem, że odegra ona tak wielką rolę, jaka została jej przypisana.

Thomas (Charles Dance) - Stary wampir, którego czas już przeminął. Cały czas polega na swojej wiedzy i to właśnie z niej czerpie swoją pewność siebie. Wie, co musi zrobić, by ocalić wampirów przed przegraną z lykanami. (Możecie kojarzyć tego aktora z serialu "Gra o Tron", a mianowicie z roli Lorda Tywin'a Lannistera. Przyjemnie było widzieć tak pewną siebie postać na ekranie. Wydaje jakby i w tym przypadku rola dla tego aktora była pisana specjalnie dla niego.

 

Semira (Lara Pulver) - Wielu z was pewnie odbierze ja jako kobietę, która posunie się do wszystkiego, by dostać władzę. Można powiedzieć o niej także iż jest perfekcjonistką, co bardzo idealnie wpisuje się we wcześniej zwrócony przeze mnie fakt. Aktorka, która wcieliła się w tę rolę, nie tylko sprawiła, że ta postać była barwna (bo nie można było się po niej niczego konkretnego spodziewać), ale i także momentami film sprawiał wrażenie jakby bez tej postaci 2/3 całości fabuły nie miały prawa się wydarzyć.

Varga (Bradley James) - Pierwsza wersja tego, co chciałem napisać o tej postaci, uznana zostałaby za coś niecenzuralnego, jednak po głębszym zastanowieniu i wielokrotnym przeanalizowaniu tego, co w faktycznej fabule zrobiła ta postać, mogę śmiało napisać, iż nie jest to postać, której można z łatwością przepiąć łatkę takiej, która jest tam tylko w jednym celu. Tutaj mała ciekawostka, co do gry tego aktora. Momentami sama mimika twarzy tej postaci sprawiała wrażenie jakby miał on dość tego, co robi i właśnie to było w niej czymś, co wyróżniało ją na tle innych mniejszych bohaterów.

Marius (Tobias Menzies) - Główny przeciwnik Selene, który chce doprowadzić do zniszczenia rasy wampirów. - Niestety więcej wam o nim nie napiszę, ponieważ zdradziłbym wiele ważnych dla historii szczegółów. Samą grę aktora można najlepiej: Wiedział, kogo ma zagrać. Zrobił to dokładnie tak, jak by można było zakładać po tym, co mówiły o nim inne wspomniane wcześniej postaci.

Czas na krótkie podsumowanie fabuły, ale nie martwcie się, postaram się zrobić to w taki sposób, by nie napisać jakiegoś spoilera, niezależnie od tego, czy widzieliście wcześniejsze części.

Fabuła

Jak napisałem wyżej historia filmu wrzuca nas w wojnę między lykanami, a wampirami. Tym razem jednak świat jest jeszcze bardziej podzielony niż w przypadku poprzednich odsłon przygód Selene. Mimo tego, że na ekranie dzieje się wiele, jak na dobry film akcji przystało, rozwijała się ona stopniowo, by widz nie zgubił się w tych wszystkich wątkach. Mimo tego i tak trzyma w napięciu i momentami wręcz wgniata w fotel. Czasami zdarzały się momenty, które wydłużały konwersacje między poszczególnymi postaciami. Twórcy wyjaśnili kilka wątków z poprzednich odsłon, za co mają oni u mnie dużego plusa, bo dziś patrząc na całą historię, jest ona jeszcze bardziej złożona, niż zakładałem po oglądaniu każdej z osobna.

Następna odsłona?

Na obecnym etapie ciężko jest powiedzieć czy twórcy wymyślą odpowiednią fabułę godnej następnego filmu, lecz kto wie. Mogę jedynie powiedzieć, że zostawili oni sobie furtkę, która mogłaby im coś takiego ułatwić, a jako fan po cichu liczę na taki obrót spraw. Kto by nie chciał obejrzeć jeszcze raz Kate Beckinsale w roli Selene? 

Ocena

Gdybym do oceny miał doliczyć fakt, że jestem fanem tej serii i każda wzmianka o nowym Underworld powodowała u mnie dreszcze, dałbym 9/10, ale tak dobrze nie ma. Nie mam nic do twórców, ale czy ten schemat wampiry vs lykanie zawsze musi kończyć się wojną między akurat tymi rasami? Następnym grzechem Wojen Krwi jest to, iż było w tym za dużo efektów specjalnych.

Ja wiem, że mamy rok 2016, ale dla mnie tu były one po prostu przesadzone. Dlaczego jednak ten film dostanie dość wysoką ocenę, bo 8,5/10? Z powodu soundtracku, o którym chciałem wam właśnie napisać pod koniec. Jestem osobą, która 3/4 całości swojej muzycznej biblioteki opiera właśnie na takiej i w tym (pomijając fakt, że jest to już piąta odsłona) znalazłem tylko niewielkie nawiązania, co do ścieżek dźwiękowych z poprzednich lat.

Słowem kończącym chciałbym powiedzieć wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji obejrzeć nowej odsłony Underworld by jednak to zrobili, ponieważ film jest wart obejrzenia. Nie tylko dla starych widzów w świecie tej serii, ale i także nowych. Dlaczego? Każdy znajdzie tam coś dla siebie, co sprawi, że go wciągnie w fotel.

*Wraz ze mną była jeszcze jedna osoba na projekcji w Helios, w wersji 3D. Dlatego też można powiedzieć, iż w tym wypadku ocena końcowa jest złożona.

Improbite
11 grudnia 2016 - 20:32

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
04.01.2017 00:25
keeeper
24
Chorąży

Do Underworlda mam szczególny stosunek i przez to do każdej części poza genialnymi 1 i 2 podchodziłem jak pies do jeża. O ile jeszcze "zerówka" okazała się fajnym i dobrze wykonanym rozwinięciem fabuły poprzedniczek to już dwie ostatnie części, po rezygnacji Speedmana, śmierdziały skokiem na kasę.

Z jednej strony oglądanie Beckinsale w swojej najlepszej roli to czysta przyjemność ale z drugiej aż żal się robi kiedy widzę jak spłycono tę serię. Najnowszy film jest wyraźnie lepszy niż poprzedni - elegancka rezydencja wampirów, walka o władzę niczym z Gry o Tron, charyzmatyczny przywódca Lycanów (choć daleko mu do Luciana) i świetne ujęcia w okolicach śnieżnej fortecy.

Gdzieś tak właśnie do sceny walki na lodzie U4 oglądałem z prawdziwą przyjemnością. A potem?

Wilkolaki znowu pokazane jako czarne charaktery i bezrozumne zwierzęta, Marius wcale nie jest takim bystrzakiem na jakiego pozuje a jego romans który mógł rozwinąć sie nawet w pelnoprawnego spinoffa kończy się niewiadomo kiedy, walka w pałacu wampirów trąci komizmem.

Osobiście już dawno zakończyłbym historię Selene i Michaela (najlepiej w jakiś otwarty, budzący domysły sposób) ale pozostawił piękne i mroczne uniwersum Underworlda nowym aktorom gotowym zagrać całkiem odmienne scenariusze. Historia na modłę Wywiadu z Wampirem? Czemu nie? Nastawiona bardziej na rozmowy niż na walkę opowieść o wewnętrznych knowaniach wampirów? Ballada w Lycanie chcącym żyć z dala od wojen, w świecie ludzi? Na wszystko znalazłoby się miejsce, nawet na wynalzki scifi jak jakieś Underworld 2077.