Cenzura w grach - Rock - 4 listopada 2010

Cenzura w grach

4 listopada 2010 - 08:58 - Rock

Wczoraj w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych odbyło się pierwsze przesłuchanie w sprawie ograniczania dostępu do brutalnych gier wideo. Z reguły miewam pewne zastrzeżenia co do zdrowego rozsądku Amerykanów, tym razem jednak, ku mojej uciesze, sędziowie tej ważnej instytucji, wykazali się sporym dystansem do całej sprawy i nawet odrobiną dobrego humoru.

 

Inicjatorem całego zamieszania jest nie kto inny, a emerytowany Conan Barbarzyńca, czyli Arnold Schwarzenegger. Za pośrednictwem prokuratora generalnego Kalifornii – Zackery’ego Morazzimi skierował sprawę przemocy w grach komputerowych do Sądu Najwyższego, wnioskując o zakazanie publikacji pewnych tytułów. Na liście znalazł się między innymi najnowszy Mortal Kombat, który jak się pewnie orientujecie, jest dosyć krwawym powrotem do korzeni serii.

Sąd najwyższy zwrócił przede wszystkim uwagę na problem z definiowaniem granicy między grami bardzo brutalnymi, a zwyczajnie… brutalnymi. Krótko mówiąc, jaki poziom brutalności zasługuje na cenzurę, a jaki jeszcze nie?

Obie strony odwoływały się do przeróżnych badań, według jednych gry wideo wpływają na wzrost przemocy wśród młodzieży, według innych natomiast wzrost agresji jest równie wysoki jak po obejrzeniu przygód Królika Bugsa. Sędziowie Sądu Najwyższego wysnuli więc ironiczny wniosek, że może również należałoby zakazać pokazywania słynnego królika w telewizji, a idąc dalej tym torem, jeszcze bardziej ograniczyć dostęp do alkoholu i papierosów, nie mówiąc już o pokazywaniu powyższych w telewizji, czy w kinach.

Postal III - to kolejny tytuł, na który cenzura miałaby oko

Pełny raport z posiedzenia możecie sobie przejrzeć tutaj, pojawia się tam mnóstwo bardzo rozsądnych argumentów, a także kilka dosyć zabawnych.

Rzecz jednak sprowadza się niestety do tego, czy można zaufać rodzicom, że będą zwracać uwagę na to jakim rozrywkom oddają się dzieci? Wygląda na to, że według amerykańskich polityków nie bardzo. I wiecie co? Wcale się nie dziwie. Odpowiedzialność za dzieci w dzisiejszym świecie, to jakaś totalna pomyłka. Z jednej strony najmłodsze pokolenie czasami miewa totalnie pierdołowate ograniczenia dotyczące telewizji, fastfoodów i kina, a kiedy przychodzi do poważnych spraw, jak chociażby brutalność w grach, to okazuje się, że rodzice nie mają zielonego pojęcia co robią ich dzieci w wolnym czasie. Ba, nie rozumieją nawet gier, którymi ich latorośle się interesują. Współczesna super-mama uważa, że jak zrobi na obiad sałatkę i nisko-tłuszczowy kotlet, a potem zabroni wizyt w MacDonaldzie czy KFC, to wszystko jest cacy.

Ale w zasadzie inną zupełnie kwestią jest to czy wyrywanie kręgosłupów na ekranie komputera, ma się jakoś do postrzegania przez dziecko rzeczywistego świata. Bo dotychczas, wpływu gier na wzrost agresji nie odnotowano. Owszem możemy znaleźć badania, które twierdzą inaczej, ale dla takich można natychmiast wyszukać kolejne, które udowadniają skrajnie sprzeczną tezę.

Fallout: New Vegas - bez odpowiedniej dawki brutalności, byłby kompletnie niewiarygodny

Swego czasu wypowiadał się na ten temat Fulko, a jego tekst stanowi kolejny dowód na to, że odpowiedzialność za zabawy dzieciaków powinni brać na siebie rodzice. W przeciwieństwie do jakiejś dziwnej rządowej organizacji, która miałaby mierzyć poziom brutalności w grach, opierając się na niewiadomo jakich zasadach.

Komentarze czytelników

dodaj swój komentarz
dodaj swój komentarz

Harry M

Harry M  2010-11-04 - 14:31

Szczera prawda

Adrianziomal

Adrianziomal  2010-11-04 - 15:03

Swoją drogą ja mam pomysł na najbardziej brutalną grę w historii, ale niestety nie podzielę się z wami tym, bo mój post byłby usunięty za brutalność słowną i demoralizację lub coś w ten deseń... :P

li_s

li_s  2010-11-04 - 15:41

szkoda tylko że ludzie ( zwłaszcza rodzice) nie przestrzegają numeracji pegi. Kiedyś przy kasie w znanym sklepie z multimediami widziałem jak dzieciak ok 10-12 lat kupował sobie Prototypa, aż mi cisnęło się na język żeby pojechać po sprzedawcy.

j.a.c.k

j.a.c.k  2010-11-04 - 15:53

Z tego co wiem to jest tylko informacja. Numeracja PEGI nie ma żadnej mocy prawnej....

Blas95

Blas95  2010-11-04 - 16:19

@li_s Sprzedawca sprzedaje produkty; nie odpowiada za to, jak i przez kogo zostaną użyte.

Radanos

Radanos  2010-11-04 - 17:24

Moja mama też nie zwraca uwagi co za gry kupuję, a jedyna gra której mi kiedyś zakazała to Larry 7, bo zauważyła/usłyszała co się tam dzieje. W takiego Dragon Age'a czy Wiedźmina mogę grać bez ograniczeń. Oczywiście gdyby dowiedziała się co to za gry, zaraz dostałbym na nie "bana". Podejrzewam, że nawet nie wie, że istnieje system klasyfikujący gry taki jak np. PEGI i myślę, że jest tak w większości rodzin. Dlaczego? Otóż u mnie w klasie jest tylko jeden człowiek, który ma mamę, co zna i przestrzega PEGI, ale to tylko i wyłącznie dlatego, że jest pracownikiem Empiku.

AsasynX  2010-11-04 - 20:19

a w filmach to przemocy niema?...

kenaz  2011-03-03 - 11:54

a ja sie zastanawiam, po co sie ludzie wtrącają w takie rzeczy? tzn. będąc rodzicem pilnowałbym w co moje dzieci grają. i w co grają jest tylko moją sprawą. nie potrzebna jest żadna klasyfikacja PEGI tylko rozsądek rodziców.


dodaj swój komentarz
dodaj swój komentarz