Strefa X czyli Potwory - fsm - 10 lipca 2011

Strefa X czyli Potwory

Zobaczcie ten film. Powaga. Pomijając znowu głupie tłumaczenie oryginalnego tytułu (Monsters stało się Strefą X) i dziewięciomiesięczne opóźnienie w kwestii premiery, jest to rzecz, którą warto mieć na liście "obejrzane". Monsters to bardzo dobry film, a Gareth Edwards to szalenie zdolny filmowiec. Jeśli interesuje Was uzasadnienie tego wstępu, zapraszam dalej.

Zwiastun może zmylić niezorientowanego widza - odpowiednio dobrane sceny sugerują połączenie Bitwy o Los Angeles i Dystryktu 9. I choć echa obydwu tych filmów da się w Strefie X odnaleźć, to dzieło Edwardsa doskonale broni się samo. W zeszłym roku zostało okrzyknięte jednym z najlepszych niskobudżetowych filmów s-f, a ja doskonale rozumiem takie stwierdzenie. Zanim przejdziemy do pikantnych szczegółów wypada napisać coś o treści tego dziełka.

Monsters to wciągający kawał historii wyrwany z większej całości. Gdy film się zaczyna, fabuła już trwa od kilku ładnych lat, a my zostajemy wrzuceni do świata, którym rządzą zupełnie nowe zasady. Wracająca z jednego z księżyców Jowisza sonda wioząca próbki pozaziemskiego życia rozbija się gdzieś nad Meksykiem. Mija trochę czasu i spory kawał kontynentu zostaje zamienione w strefę zainfekowaną, na której rozpanoszyły się nowe formy życia. Stwory mają po kilkadziesiąt metrów wysokości, wyglądem przypominają ośmiornice, ryczą, krzyczą, wymachują mackami. Podobno są agresywne, więc wojsko organizuje naloty i atakuje je za pomocą szybko reagujących oddziałów naziemnych. Edwards koncentruje się na małym wycinku nowej rzeczywistości. Córka bogatego właściciela gazety, Samantha, przebywa w Meksyku skąd odeskortować do USA ma ją pracujący dla jej ojca fotograf Andrew. Para ma 48 godzin, zanim cały obszar wybrzeża zostanie zamknięty z powodu migracyjnych zwyczajów potworów. Jak się domyślacie, podróż nie będzie taka prosta, a najdroższa i najbezpieczniejsza opcja - ominięcie zagrożonego terenu statkiem - szybko okazuje się niemożliwa do zrealizowania. Trzeba więc przedostać się przez strefę.

Przez całe 90 minut koncentrujemy się na głównych bohaterach, a stwory, infekcja i potencjalne zagrożenie stanowią jedynie tło. Efektownych, świetnie zrobionych scen w filmie brakuje, ale absolutnie nie jest to wada. Takie rzeczy dodają jedynie klimatu - świetne (i kosztownie wyglądające) jest militarne otwarcie, ekscytujące bliskie spotkanie gdzieś w środku filmu i końcówka. Przez resztę czasu skromne efekt pełnią rolę użytkową - przelatujące myśliwce, rozwalone pojazdy czy ruiny budynków gdzieś na horyzoncie. Najważniejszy jest związek między Sam a Andrew, który pomału przeradza się w coś więcej – a to widać, słychać i czuć.

To, co się w Monsters musi podobać, to świetne budowanie klimatu i wiarygodne role. Wydawać się może, że film ma nieprzemyślane i urwane zakończenie, ale gdy zestawi się je z samym początkiem wszystko nabiera nowego znaczenia. I za to wielki plus. Największy jednak plus należy się za talent reżysera do zrobienia czegoś niemal z niczego. Budżet filmu to jakieś pół miliona dolarów, do nakręcenia i zmontowania wszystkiego użyto sprzętu kupionego w zwykłym sklepie, efekty robił sam reżyser we własnej sypialni, poza głównymi postaciami cała rzesza statystów i bohaterów drugoplanowych to ludzie, którzy akurat byli w miejscu kręcenia i zgodzili się wystąpić. Mało tego - poza ogólnymi założeniami, nie było w zasadzie prawdziwego scenariusza. Wszystko powstało na planie. Efekt przeszedł wszystkie oczekiwania. Jeśli tak mają wyglądać budżetowe filmy, to mogę oglądać tylko takie po kres swoich dni. Nic dziwnego, że Gareth Edwards dostał dużo kasy na nakręcenie nowej Godzilli - widać, że facet ma pasję i wierzę, że tego nie zepsuje.


 

fsm
10 lipca 2011 - 12:41

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
10.07.2011 13:47
Scott P.
77
Generał

Ten film to jedno wielkie nie porozumienie (żeby zabrzmieć kulturalnie). Ja daje trzy 3/10 i tylko, dlatego że Samantha to bardzo ładna kobieta i można było na nią popatrzeć (gdyby nie ona wydłubałbym sobie oczy). A dlaczego żywię taką wielką nienawiścią do tego filmu bo:

spoiler start

1. Wymuszony romans. Nie kupuje zakochania się na zabój po jednym dniu
2. Wymuszona przyczyna podróży przez strefę skażoną. Po kiego grzyba Samantha oddała paszport Andrew. Kiedy przyszła do jego pokoju przed wyjazdem nawet się o nim nie zająknęła. 3. Co to za złodziejka z pokoju hotelowego. Ukradła paszport, zostawiła pieniądze i aparat fotograficzny.
4. Niedomówienia. Tak naprawdę jedyne, co wiemy to skąd się wzięli kosmici i nic pyzatym.
5. KONIEC!!! Co to K… było. Innymi słowy koniec to początek filmu jak się ktoś dobrze przyjrzał to zauważył naszych głównych bohaterów w początkowych scenach i co wtedy suspens idzie się chędożyć.
6. Pseudo polityczne podteksty (bzdety). Nie wiem, czemu ale przez cały ten film miałem nieodparte wrażenie, że Strefa X opowiada o trudach amerykanów południa, którzy chcą się dostać do USA a nie maja pieniędzy. I muszą to zrobić na czarno. Nie było by w tym nic złego gdyby pokazano trud i niebezpieczeństwa, jakie czyhają na ludzi, którzy podejmują takie ryzyko, ale nie w filmie niczego takiego nie zobaczymy. Cała podróż przechodzi bezstresowo poza niewielkim incydentem.
7. Był w Strefie X potencjał na dobry film ale go zmarnowano.

spoiler stop

Ja się nie spodziewałem inwazji z kosmosu tylko graniu na nerwach oglądającego. Ciekawej historii i bohaterów, na których by mi zależało.

10.07.2011 14:44
odpowiedz
sekret_mnicha
168
fsm

Chętnie odpowiem :)

spoiler start

1. Jak dla mnie nie wymuszony wcale. Była chemia? Była. Podróż zbliża ludzi. W życiu Sam ewidentnie było coś nie tak i to coś znalazło ujście w zbliżeniu do Andrew.
2 i 3. Sprawa z kradzieżą paszportu faktycznie słaba, zważywszy na fakt, że została dodana jedynie jako bodziec do wyruszenia przez strefę.
4. Niedomówieia w tym wypadku są super. Takie było założenie reżysera - nakręcić film o potworach wiele lat po tym, jak owe potwory stały się częścią naszego świata i już nikt nie wrzeszczy i nie ucieka przed nimi.
5. Jak dla mnie sprawna konstrukcja, nie liczyłem na nic więcej - sam napisałem, że to kawałek historii wyciągnięty z większego kawałka :)
6. Pseudo-polityczne bzdety to kwestia interpretacji. Reżyser nie zamierzał niczego takie wplatać w film i jeśli ktoś się dopatruje jakichś podtekstów to tylko jego sprawa.
7. Wg. mnie wykorzystano go idealnie.

spoiler stop

A wszystko dlatego, że był to film z mikrym budżetem i ogólnym zarysem - wszystko, co powstało, powstało w zasadzi w trakcie. I ja oceniam film jako efekt właśnie takiego działania. Dla mnie bomba. Zostałem wciągnięty - sam film to mocna siódemka, ale dodatkowy punkt dostaje za doskonałe wykorzystanie nędznych środków na produkcję.

10.07.2011 16:20
odpowiedz
Scott P.
77
Generał

spoiler start

1. Jeżeli nasi bohaterowie zakochaliby się w sobie na koniec filmu. A do tego było by więcej scen sugerujących, że mają się ku sobie. To bym się z Tobą zgodził. Ale Samantha zakochała się w Andrew po przejażdżce pociągiem. To raz a dwa romans został wprowadzony żeby oglądającym zrobiło się przykro na koniec. Bo skoro nic nie wiemy o naszych bohaterach (którzy do tego nie mają zbyt wielkiej osobowości) to jak mamy się przejąć ich tragedią.
2.3. W filmie był przedstawiony idealny punkt wyjścia do tego by dwójka naszych protagonistów przespacerowała się po strefie skażonej. A mianowicie Andrew chciał się wybić w świecie dziennikarskim (po to przywiózł aparat) i udokumentować to, co się dzieje w Stefie X. To żem myślał, że skorzysta z nadarzającej się okazji by się tam dostać a dziewczynie zrobi wodę z mózgu, że innej drogi powrotnej do domu nie ma. Przez pierwsze 15 minut fabuła szła w tym kierunku. Ale nie trzeba było zrobić z tego filmu Love Story.
4. Ale ja tu nie mówię o kosmitach, bo o nich dowiadujemy się wystarczająco dużo. Mi chodzi o Andrew i Samanthe my nic o nich nie wiemy.
5. Nie mam nic przeciwko takiej konstrukcji filmu. Ale musi być to dobrze wykonane, bo w tym filmie po czymś takim miałem ochotę krzyknąć F**K Y*U!!! Trzeba było powiedzieć na początku, że Andrew i Samanthe giną na koniec, albo zrobić z nich na tyle interesujących bohaterów, że na koniec oglądający powiedział. "O nie ja nie chcę żeby tak się to kończyło." Niech ta śmierć/tragedia coś znaczy.

spoiler stop

Mając niewiele pieniędzy można zrobić dobry film z bohaterami na których nam zależy i z interesującą historią np. Night of the Living Dead.

10.07.2011 18:00
odpowiedz
keeveek
68
Konsul

Ten film jest bardzo dobry. Przydałoby się, gdyby tak zwani "znaffcy" zorientowali się, że ten film to przede wszystkim romans, po cześci manifest, a dopiero na końcu film science fiction. To naprawdę by pomogło w ocenie czegokolwiek.

Aha, dodam jeszcze jedno: czekam, kiedy się wreszcie zrozumie, że zadaniem dystrybutora nie jest przetłumaczenie tytułu, a jego "sprzedanie". A strefa X pasuje do filmu, mimo że tytuł Potwory bardziej by pasował do filmu jako takiego (kto oglądał to wie że są dwa rodzaje potworów ukazane w tym filmie)

10.07.2011 21:02
odpowiedz
sekret_mnicha
168
fsm

Scott > Rozumiem argumentację, ale mimo wszystko wolę trzymać się swojego punktu widzenia. To, co Tobie przeszkadzało, mnie jakoś nie ubodło specjalnie. A może jednak miałeś po części złe nastawienie?

keeveek > Sprzedawanie filmu to raz. "Potwory" to świetny tytuł do sprzedania IMO. Ale ja wyznaję zasadę, że jeśli jest możliwość przetłumaczenia tytułu dosłownie, to się to robi. Twórca nie nazwał filmu Zone X tylko Monsters. Trzeba uszanować jego decyzję.

10.07.2011 21:43
odpowiedz
Mr.t0ster
39
Mr_Brown

Scott P.--> a nauczysz sie wypowiadac gramatycznie?
i to, dlatego ze
Powinno sie pisac: i to dlatego, ze

11.07.2011 00:09
odpowiedz
MatmaN
12
Legionista

Zaiste! Wyborne to filmiszcze w dwójnasób. Klimat i estetyka. Lubię to i przyjmuję jakim jest. Pomimo braku wartkiej akcji i tony efektów obejrzałem późną nocą i nie chciało mi się spać, film pamiętam do tej pory i zrobił wrażenie. Dla mnie taki "negatyw" Skyline'a, który był filmem wielokrotnie sparszywiałym ino duże statki jako efekt w miarę dawały radę.

11.07.2011 06:16
odpowiedz
keeveek
68
Konsul

sekret_mnicha: to otwórz dystrybucję filmów i tłumacz ich tytuły. Jestem ciekawy, jak daleko zajedziesz. W Polsce tytuł Potwory kojarzyłby się tylko i wyłącznie z horrorem. I nie dośc, że prawie nikt by na niego nie poszedł (bo w Polsce widzów horrorów jest zaskakująco mało), to jeszcze ci którzy by poszli byliby wkurzeni że dostali romansidło.

Tak, widzowie nie czytają opisów filmów.

11.07.2011 09:18
odpowiedz
sekret_mnicha
168
fsm

MatmaN > Raczej! BTW - miłej podróży.

keeveek > Ja wiem, że widz w naszym kraju zazwyczaj jest leniwy i nierozgarnięty. I przykro mi z tego powodu. Należałoby zacząć od edukowania chodzących do kina. ALE.

Zgadzam się, że niektóre tytuły nie mają szans się sprzedać. Monsters jest dla mnie takim filmem-eksperymentem. Zdecydowanie wolałbym, żeby był to dodatek do normalnej dystrybucji - film, z którym dystrybutor się liczy, że raczej na nim nie zarobi, ale chce go wprowadzić na ekrany tak czy siak, bo jest tego wart, niż żeby reklamowano go jako zajebiste s-f, którym nie jest. Jako potencjalny dystrybutor wolałbym mieć mniej zadowolonych widzów, niż więcej niezadowolonych (Strefa X też nie sugeruje love story). Ale to dygresja, bo to nierealne. Więc ja wiem, że niektóre tytuły trzeba tłumaczyć "dziwnie", ale i tak uważam, że to słaba opcja jest.

11.07.2011 09:27
odpowiedz
Raistand
86
Legend

Tłumaczenie tytułu to kontynuacja takich perełek jak "Wirujący seks", "Elektroniczny morderca" czy też "Orbitowanie bez cukru". Do tego dochodzi przerabianie plakatów. Wygląda to jakby dystrybutor za wszelką cenę chciał zrobić z tego kasowy hit lata. Nie uda się. To nie jest taki rodzaj sf.

11.07.2011 11:19
odpowiedz
Azazell3
107
Legend

Ja oglądałem ten film z rok temu.. Podobał mi się. Miał coś w sobie, co sprawiało, że oglądałem do samego końca. Do Dystrykta to mu oczywiście daleko, ale ciekawie nakręcony.

11.07.2011 12:06
odpowiedz
Punisher1777
49
Pretorianin

nie zgodzę się z opinią recenzanta .... ten film obejżałem sobie właśnie 9 miesięcy temu ... dla mnie nie ma się czym zachwcać, w tym artykule jest zachwalany bo z nieczego zrobił coś fajnego, to teraz wszyscy będa robić filmy z niczego, nieważne czy będzie dupny czy fajny - ale dostanie pochwały i nagrody że zrobił z niczego eh film cały czas nudzi, pomijam że to nie s-f tylko dramat, bo ciągle patrzenie jak 2 głowni bohaterowie zakochują się w sobie w dżungli - rzygać się chce i spać. Ja nie polecam tego filmu po pół godz czekałem na koniec filmu, pomijam że końcówka filmu - jakby brakło im tych pół miliona i zakończyli kręcić

11.07.2011 15:52
odpowiedz
keeveek
68
Konsul

sekret_mnicha: brutalna prawda jest taka, że dystrybutora obchodzi tylko to, ile biletów na film się sprzeda. Czy zrobi to oszukując widzów? Nie obchodzi go to.

Przykładem chociażby jest Rango, reklamowany jako "film dla całej rodziny", a na którym de facto dzieci płaczą ze strachu. Bo dystrybutor wie, że dorośli w tym kraju nie chodza na filmy animowane, a tak natrzaska z kasy za bilety, a krzyki niezadowolonych rodziców (którzy nie zainteresowali się filmem na tyle by odkryć oszustwo) nie robią na nim wrażenia.

17.07.2011 09:27
odpowiedz
eJay
155
Quaritch

Budżet filmu Edwardsa wyniósł połowę mojego kieszonkowego (żart;))), a wygląda lepiej niż 100% polskich produkcji - i nie chodzi o efekty, ale o zdjęcia, zabawę z głębią ostrości, zabawę detalami, z klimatem i wiarygodnie przedstawionym światem. Nie mam również zarzutów odnośnie "romansidła". Skoro w takim Terminatorze z 1984 roku bohaterowie uprawiali seks po 2 dniach znajomości to czemu miałbym mieć pretensje, że ewidentnie nieszczęśliwa laska szuka oparcia w mężczyźnie, który staje na głowie by zagwarantować jej bezpieczeństwo? Wszystko to zrobione ze smakiem, bez silenia się na typowe love story. Tak naprawdę to

spoiler start


nie musiało dojść do klasycznego pocałunku w końcówce, wtedy Monsters miało by jeszcze mocniejszą wymowę - niespełnione uczucie.

spoiler stop

I właśnie ta końcówka mi nie trybi, jest tandeciarska i śmieszna. Po drugie, Edwards się powtarza - wystarczy policzyć ujęcia przelatujących samolotów/helek, wreszcie konstrukcja filmu jest prosta jak budowa cepa i rozłazi się w kilku miejscach. Bohaterowie idą, gadają, idą, gadają, samoloty, idą, idą, idą, samoloty, gadają, helikoptery, potwory, idą gadają, gadają, samoloty itd. Monsters jadą na jednym biegu przez cały czas i nie zmieniają tego kompletnie wyprane z suspensu sceny na mokradłach.

Ale też trzeba oddać Edwardsowi, że to pasjonat i zdolniacha http://www.youtube.com/watch?v=k8JpdND--g8 Mam nadzieję, że lepszy scenariusz uwolni jego talent w pełni.

Na ten czas daję mocne 5/10

24.07.2011 01:49
odpowiedz
jrkjlh
51
Grievous

dawno nie widziałem takiej słabizny a oglądam dużo i zawsze staram się być na topie poza tym syfy to jeden z moich ulubionych gatunków w filmie ale to ?? ten film to jedno wielkie dno jest o niczym o wielkich krewetkach ze świecącymi na czerwono głowami porażka 2011 ? na pewno !!

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze