Moje Najki 2013 - Brucevsky - 31 grudnia 2013

Moje Najki 2013

Rok 2013 przemknął szybko, ale na pewno nie bezszelestnie. Ostatnie dwanaście miesięcy poświęciłem znowu na ogrywanie produkcji starszych, ciekawych gier  wydanych na PlayStation 2 i PlayStation Portable. Co było w minionym roku najlepsze, najciekawsze czy szczególnie warte zapamiętania? Wzorem podsumowań z 2011 i 2012 roku wybrałem „Moje Najki 2013”. Znów będzie nie tylko o grach, ale też znajdzie się miejsce na film i anime.

Źródło: onemetal.com

Najlepszy moment w multiplayerze – Little Big Planet 2

Godziny spędzone na mini-turniejach w FIFA 14 przyniosły sporo wartych zapamiętania meczów oraz goli. Najlepszy moment w trybie wieloosobowym zapewnił mi jednak tytuł zgoła inny, Little Big Planet 2. Kończenie trybu fabularnego w duecie z niezbyt doświadczoną w grach przedstawicielką płci pięknej było przyjemnym wyzwaniem, które przełożyło się na kilka godzin wspaniałej zabawy. Szczególnie w pamięci zapadł mi długi, trudny i wieloetapowy pojedynek z finałowym bossem, którego po kilkunastu próbach moja partnerka zniszczyła w sposób do dzisiaj pozostający dla mnie zagadką. Czy to był błąd gry? Nie mam pojęcia, ale wyglądało to spektakularnie i długo później zbierałem szczękę z podłogi. Stąd też i wyróżnienie w tej kategorii dla Little Big Planet 2.

Najtrudniejszy boss – Magruder z Gun

W tym roku nie trafiłem na żadnego bossa, który zatrzymałby mnie na dłużej. W tej kategorii wyróżniam więc przeciwnika, który zmusił mnie do największego wysiłku, wywołał najwięcej emocji i zachęcił do kombinowania, finałowego bossa Gun – Magrudera. Wieloetapowy pojedynek z okutym w kuloodporną zbroję staruszkiem to nie kaszka z mleczkiem, a całkiem niezły test refleksu i celności. Szczególnie „niemiło” zapamiętałem jeden z późniejszych etapów walki, gdy trzeba szybko zestrzelić wyrzucane przez Magrudera laski dynamitu. W chaosie walki nie jest to łatwe, nawet pomimo możliwości zwalniania czasu.

Największe osiągnięcie – 100 procent na liczniku w Crash Bandicoot 2: Cortex Strikes Back

Czasu na granie robi się coraz mniej z każdym kolejnym rokiem, więc za swoje prywatne największe osiągnięcie uznaję wymaksowanie Crasha Bandicoota 2. Do tej genialnej platformówki wróciłem po wielu latach i znowu bawiłem się świetnie. Czas spędzany z sympatycznym jamrajem był tak miły, że dałem się skusić Naughty Dog i powalczyłem o sto procent na liczniku gry. Nie było łatwo, o czym mogliście przekonać się śledząc kolejne relacje z moich zmagań. Twórcy sporo gemów sprytnie lub złośliwie ukryli, a zdobycie niektórych z nich wymagało nie lada spostrzegawczości, zręczności, a przede wszystkim cierpliwości.

Zagrałbym – w wyścigi małych samochodzików

Od czasu, gdy od Sony dostałem Motorstorma RC, a na liście gier na Steamie znalazły się Mini Motor Racing EVO i Bang Bang Racing, nie mogę pozbyć się chęci zagrania w zręcznościowe, kolorowe i efektowne wyścigi małych samochodzików po wykręconych trasach. Widok z wysoko w górze zawieszonej kamery, która pokazuje większość lub nawet  cały tor i plejada małych autek ścigających się o wygraną przypominają mi godziny spędzone z Micro Machines, a później też choćby genialną Race Manią. Aż się palę do startu!

Najdłużej ogrywana – Metal Gear Solid: Peace Walker

Od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 roku grywam mniej lub bardziej regularnie w Football Managera 2013, ale jeśli brać pod uwagę tytuł, który pochłonął najwięcej godzin to obok produkcji Sports Interactive śmiało mógłby stanąć Metal Gear Solid: Peace Walker. Już ponad sześćdziesiąt godzin na liczniku, a wciąż do pokonania jest kilku dodatkowych bossów, wciąż nie mam odkrytych wszystkich broni i gadżetów, wciąż nie dałem rady wykonać kilku „Outer Opsów”. To chyba zdecydowanie najdłuższa odsłona słynnej serii w dotychczasowej historii.

Źródło: gamershell.com

Największe zaskoczenie – Headhunter

Hit z Dreamcasta ogrywany na PlayStation 2 dobrą dekadę po premierze. Gry TPP potrafią się brzydko starzeć i miałem spore obawy przed pierwszym uruchomieniem przygód Jacka Wade’a. Okazało się jednak, że Headhunter całkiem nieźle przetrwał upływ czasu i mimo kilku wad, braków i słabszych elementów, wciąż zapewnia godziny dobrej zabawy. To zdecydowanie najbardziej pozytywne zaskoczenie roku.

Najlepszy film – „Rush” („Wyścig”)

Było kilkanaście naprawdę dobrych produkcji, przy których albo świetnie się bawiłem, albo emocjonowałem, albo miałem później sporo materiału  na przemyślenia. Zdecydowanie najwyżej oceniam jednak „Rush”, który dla osoby lubującej się w Formule 1 jest prawdziwym majstersztykiem. Znakomita ścieżka dźwiękowa, o której wspominałem w podsumowaniu roku dartha16, świetna gra aktorska, znakomite zdjęcia i cudownie odwzorowane zmagania na torze. Nie będę krył rozczarowania, jeśli dzieła Rona Howarda nie doceni Amerykańska Akademia Filmowa.

Źródło: pl.onepiece.wikia.com

Najlepsze anime – One Piece

W zeszłym roku rozpocząłem swoją przygodę z serią One Piece i trwa ona do dzisiaj. Tempo oglądania kolejnych odcinków mam słabe, więc sporo jeszcze przede mną i niewykluczone, że One Piece zgarnie wyróżnienie w tej kategorii także w kolejnych latach. W 2013 roku miałem przyjemność obejrzeć m.in. Alabasta Arc i mam na jego temat same miłe wspomnienia. W sumie zresztą na palcach jednej ręki mógłbym wymienić odcinki słabe, które znudziły lub rozczarowały. W efekcie coraz gorsze Fairy Tail, odświeżony (i naprawdę dobry) Dragon Ball Z Kai czy dziwny Jormugand nie miały szans wygrać z One Piecem.

Najlepszy utwór z gry –"Jack's Theme" z Headhuntera

Richard Jacques to znany kompozytor, który stworzył ścieżki dźwiękowe do wielu przebojów, m.in. kilku gier Segi. Fanem jego talentu zostałem po ograniu „Headhuntera”, w którym nie brakuje utworów klimatycznych i doskonale pasujących do wydarzeń na ekranie. A już utwór początkowy to majstersztyk, przez który zdecydowanie trudno wcisnąć start i rozpocząć zabawę.

Źródło: oneclickroot.com

Najbardziej przydatna aplikacja na Androida – Pocket

Długie podróże autobusem potrafią być nudne, a mając ograniczony dostęp do internetu w komórce, miałem problem z gospodarowaniem wolnym czasem. Na ratunek przyszedł Pocket, który pozwolił na spokojnie w domu ściągnąć sobie ciekawe artykuły, by potem bez potrzeby łączenia się z siecią móc je przeczytać w trakcie podróży komunikacją miejską. Rewelacyjne rozwiązanie.

Najbardziej emocjonujący moment – Football Manager 2013

Ogrywany regularnie przez ostatnie miesiące Football Manager 2013 kilkukrotnie usadził mnie na krawędzi fotela, zmusił do nerwowego zaciskania kciuków i na koniec wywołał szał radości. Tak było m.in. podczas kilku spotkań Lillehammer w Lidze Europejskiej, w których jako outsiderzy i chłopcy do bicia przystępowaliśmy do walki o awans z wyżej notowanym rywalem. Wygrane w dramatycznych, często bardzo szczęśliwych okolicznościach potyczki z Maritimo czy Zenitem Sankt-Petersburg na długo zapadną mi w pamięci. To jest właśnie magia Football Managera i coś, za co kochają go miliony.   

Tak mógłbym podsumować swój 2013 rok. Macie jakieś własne typy w powyższych kategoriach? W kolejnym, 2014 roku, życzę Wam jak najwięcej optymizmu, czasu na realizację marzeń, a także wielu emocjonujących momentów w grach, wartych wspominania filmów, świetnych momentów w multiplayerze oraz przynajmniej jednego tytułu, który zdoła Was pochłonąć na długie godziny. Wszystkiego dobrego!

Brucevsky
31 grudnia 2013 - 11:24

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
31.12.2013 12:12
berial6
75
Donut Hole

Pierwsza osoba, która w kategorii 'anime roku' nie wrzuciła Shingeki no kyojin

01.01.2014 02:48
odpowiedz
Sycho141
41
Pretorianin

Za każdym razem jak widzę takie komentarze, to zazdroszczę ludziom, którzy jeszcze nie oglądali Enies Lobby Arc, ch***ra on jest tak dobry!!!

02.01.2014 19:57
odpowiedz
Brucevsky
79
Konsul

berial6 - jeszcze nie oglądałem, ale nawet jeśli to chyba trudno byłoby mu pobić One Piece'a :)

Sycho141 - jak czytam takie komentarze to jeszcze bardziej chce mnie się oglądać kolejne odcinki :)

02.01.2014 23:26
odpowiedz
BmrQ3
111

Enies Lobby było niezłe, spalenie flagi czy szczególnie finałowa walka to jedne z bardziej pamiętnych momentów w OP ale to wszystko nic w porównaniu do wielkiej bitwy na Marinford, ten arc to absolutne arcydzieło naszpikowane akcją i wielkimi wydarzeniami, na miejscu tych co nie widzieli już nie mógł bym się doczekać :P

05.01.2014 14:50
odpowiedz
Tomaszyna
11
Legionista

"Wyścigu" jeszcze nie widziałem, więc trudno mi debatować nad tym, czy to faktycznie był film roku. Niektórzy za taki uznają "Grawitację" Cuarona, ale uważam, że to trochę nieporozumienie. Ten film wcale nie jest tak wybitnym dziełem, jakie niektórzy w nim widzą. Co do magii FM-a, zgadzam się w 100 procentach. Chyba każdy, kto miał do czynienia z FM-em nie raz spędzał godziny na krawędzi krzesła, nie raz walił ze złości w klawiaturę i rzucał myszką z wściekłością.