Dostosowywanie pory roku do realiów gry - Piras - 22 kwietnia 2014

Dostosowywanie pory roku do realiów gry

Hah, realia gry… Dobre.
Brzmi cudacznie, a to w istocie prozaiczne zjawisko. Granie w Dead Space’a 3 latem, gdy doskwiera upał, bądź przygoda z tropikalnym Far Cry 3 podczas gry w rzeczywistości bez grubych wełnianych rękawiczek i czapki, ciężko jest wyjść na dwór. Paradoks jak się patrzy. Czy ma to dla was jakiekolwiek znaczenie? Bo niby przecież to tylko gry, ale…

Ale różny wpływ na różne jednostki mają. Dla mnie dostosowywanie specyfiki pogodowej w danej produkcji do pory roku w rzeczywistości pewne znaczenie ma i właśnie takimi przemyśleniami chciałem się z wami podzielić, jednocześnie zadając pytanie, czy zdarzało wam się myśleć/działać podobnie?

Wedle zdrowego rozsądku, w ogóle rozpoczynanie jakiegokolwiek rozważania dotyczącego takiego tematu uwarunkowane jest specyfiką gry. Nie biorę pod uwagę gier dziejących się w zupełnie fantastycznym świecie, jak chociażby Wiedźmin 2, Borderlands, Rage, Mass Effect. Tytuły te nie mają sprecyzowanego klimatu, okresu czasu. Wykluczyć należy również chociażby Max Payne’a 3 który co prawda ma miejsce w gorącej Brazylii, ale nie jest to konkretnie jedyna lokacja. Mamy przecież do czynienia z grywalnymi momentami będącymi retrospekcją, które zdecydowanie dzieją się zimą. Należy brać pod uwagę tytuły które jednomyślnie przedstawiają dany okres czasu, albo stylizowane są tak, by kojarzyły nam się właśnie  z danym okresem.

Weźmy chociażby debiutujący pod koniec zeszłego lata Lost Planet 3. Zima, śniegi, mrozy, a za oknem jeszcze praży słońce i wakacje oficjalnie trwają. Mi przeszkadza to w takim stopniu, jak puszczanie w naszej telewizji filmów świątecznych dwa miesiące po faktycznych świętach.  Może to tylko gra, kilka godzin innego wymiaru i koniec, ale jednak zależy mi na tym unikalnym, jak najbardziej odpowiednim i przyjemnym odczuciu. Skończyło się, że produkcję Spark Unlimited sprawdziłem dopiero tej zimy, korzystając z jakiejś-tam promocji. Jaka jest, taka jest, ale czułem znacznie większy klimat, niż gdybym grał w okresie premiery.

Dead Space 3. Wszędzie chłód, lód, śniegi i debiut na rynku w środek zimy. I pieknie.

Dobrze gra mi się w Batmany, które debiutują, gdy jesień już w pełni, a same przedstawiają zimny, mroczny klimat. Jak w przerwie chociażby idę wynieść śmieci, to czuje, że bardzo nie odbiegam od warunków serwowanych przez grę, no i mam tą świadomość faktycznej pory roku. Niby nic, ale zawsze coś.

Trochę inaczej sytuacja wygląda z tytułami, które dla mnie samego są określone mianem „must have”. Ciśnienie jest tak mocne, że czasami nie można czekać do najbardziej odpowiedniego okresu, by pograć i to samo w sobie wydawałoby się głupie. Far Cry’a 3 przeszedłem wręcz od razu po premierze, a było to pod koniec listopada. Uczucie ciekawe, bo jest to wyjątkowo tropikalny i rozgrzewający tytuł, co uprzyjemniło mi zimowe wieczory. Niemniej latem specjalnie zainstalowałem go raz jeszcze i całego od nowa przeszedłem, bo takie pragnienie we mnie istniało. Bawiłem się świetnie.

Tekst ten jest tak naprawdę spowodowany najnowszym Assassin’s CreedemBlack Flag. Przydarzyła mi się okazja krótkiego obcowania z tym tytułem. Jest świetny, miodny i piracki jak się patrzy. Chcę w niego grać, bo taki model rozgrywki i sam motyw piracki to połączenie, które pociąga mnie najbardziej. Powiedziałem sobie jednak, że wirtualne Karaiby zwiedzę latem, gdy rozpoczną się wakacje, będzie siesta i okres wzmożonych upałów, grillowania, jak i bliższego kontaktu z naturą.

Tam zawsze pogoda stała.. ale ja zaczekam do lata

Cały ten proces oczywiście działa, gdy dana produkcja nie jest dla nas absolutnym priorytetem, nie mamy w pełni wystarczającej kwoty na jej kupno, ogranicza nas w tym okresie akurat czas, bądź jakikolwiek inny czynnik. Na Far Cry’a 3 nie czekałbym przecież pół roku, bo bym zwariował. Pecetowemu Alanowi Wake’owi również nie dałbym 5 miesięcy, bo charakter wizualny zdradza raczej że to okres jesienny. Chodzi raczej o dwie najbardziej antagoniczne i specyficzne pory – lato, zima.

Czy kiedykolwiek stanęliście przed taką sytuacją, czy to dla was jednak przesada? Oczywiście nie mówimy tutaj o tych grach dla nas najważniejszych, na które czekamy lata, miesiące. Mam na myśli raczej tytuły, w które kiedyś chcieliście zagrać, ale nie koniecznie już od pierwszych minut jej debiutu. Pora roku w wypadku takich specyficznych produkcji ma dal was jakiekolwiek znaczenie?

Piras
22 kwietnia 2014 - 13:21