Gra którą uwielbiam i nienawidzę jednocześnie - SWAT 4 - DrSlaughter - 8 września 2014

Gra którą uwielbiam i nienawidzę jednocześnie - SWAT 4

SWAT 4 to dla mnie wyjątkowa gra. Seria przyciągnęła mnóstwo graczy swoją tematyką, ciężkim klimatem i rozbudowaną rozgrywką. Bo w końcu kto nie chciał chociaż raz włożyć butów antyterrorysty i przekonać się na własnej skórze jak to jest? I nie chodzi oczywiście o bieganie na pałę i strzelanie we wszystkich, które oferuje Counter-Strike, a o dowodzenie prawdziwym oddziałem specjalnym, przeprowadzanie idealnie skoordynowanych akcji ratowania zakładników, lub schwytania seryjnego mordercy, wszystko to z ograniczeniem strat w ludziach do minimum – po obu stronach. I ja także dałem się tej obietnicy przyciągnąć i faktycznie – uwielbiam SWAT 4. Z wyjątkiem momentów, kiedy go nienawidzę.

Nigdy nie zetknąłem się z tytułem, który po skutecznym wciągnięciu mnie w rozgrywkę, boleśnie by mnie od niej odrzucał – po to tylko, żebym znowu się wciągnął. A tak właśnie działa SWAT 4. Klimat, pomysł, dbałość o szczegóły i miodność, przeplatają się tutaj z elementami wręcz tragicznymi, potrafiącymi skutecznie zrujnować całą radość z gry. Nie mam na myśli błędów technicznych, a raczej – w moim mniemaniu – błędne decyzje w projekcie gry. Twórcy chcieli nam zaoferować symulator oddziału antyterrorystycznego i wywiązali się z tego zadania z aż przesadną gorliwością.

Przede wszystkim bolączką jest system punktowy. W teorii brzmi całkiem nieźle, bo musimy zachowywać się jak prawdziwy policjant – nie strzelać we wszystko co popadnie, tylko próbować aresztować podejrzanych i zabezpieczyć miejsce zbrodni. Zebrać dowody oraz zapewnić bezpieczeństwo zakładnikom, a siły używać jedynie w ostateczności.  Problemy zaczynają się – co było do przewidzenia – przy starciach z przestępcami. Każdemu łotrowi musimy dać szansę na poddanie się, z której nie zawsze skorzysta, zwłaszcza jeśli nie został wcześniej ogłuszony. Założenie to samo w sobie nie jest – oczywiście – złe, problemy sprawiać zaczyna dopiero realizacja.

Większość przeciwników to strzelcy wyborowi, których jeden strzał często wystarczy, aby wyeliminować nas z gry – nawet jeśli mamy maksimum punktów życia i pełne opancerzenie. Do tego co drugi podrzędny uliczny bandzior potrafi unieść broń do strzału tak szybko, że nawet najszybsi rewolwerowcy Dzikiego Zachodu padaliby trupem, zanim zdążyliby w ogóle chwycić za pistolet. To wszystko prowadzi w grze właśnie do takich sytuacji w stylu Westernów, kiedy stoimy twarzą w twarz z bandytą, nawołując go do poddania się, jednocześnie patrząc mu nerwowo na ręce i czekając na jego ruch. Mamy prawo oddać strzał tylko wtedy, gdy ten wymierzy broń prosto w nas i najlepiej jeszcze pozwolić mu strzelić pierwszemu. Jeśli wystrzelimy za szybko, dostajemy karę za zabijanie. Jeśli choćby zranimy kogoś, kto ostrzeliwuje naszych kolegów – kara za użycie siły, bo przecież osobnik nam nie zagrażał. Kilka takich kar (zależy od poziomu trudności) i nie zaliczymy misji. Strzały ostrzegawcze także odpadają – kończą się karą za „nieregulaminowe użycie broni”. Tę samą karę otrzymujemy także, kiedy spudłujemy!

Twórcy najwyraźniej zdają sobie sprawę z emocji, jakie SWAT potrafi wywołać - Screen: Picard

Ale przecież broń palna to nie jedyna zabawka w arsenale oddziału SWAT, prawda? Co jeśli użyjemu na przykład granatu ogłuszającego? Ano sprawi się całkiem nieźle, zdezorientowani przestępcy są o wiele bardziej skłonni do rzucenia broni. Ale może się zdarzyć, że jeden delikwent spróbuje uciec. My nie możemy nic w takim przypadku zrobić, tylko krzyczeć „ręce do góry!” w kółko i w kółko, podczas gdy uciekinier spokojnie znajdzie sobie cichy kąt i ustrzeli nas z niego przy następnym spotkaniu. A może broń na kulki z gazem pieprzowym? Doskonały wybór, dopóki nie trafimy na bandytę wybitnie upartego – my strzelamy w nieskończoność kulkami, on zatacza się i krztusi, ale wciąż nie chce rzucić broni, aż w końcu stwierdza „kończ waść” i zabija nas strzałem ze swojego Colta.

Te wszystkie bolączki doprowadzają w końcu do sytuacji, że to my bardziej boimy się przestępców, niż oni nas, a sceny wtargnięcia do pokoju pełnego zwyrodnialców potrafią wypaść wręcz komicznie. Rozumiem, że oddział specjalny nie szarżuje na rympał, ale po to chyba noszą te hełmy, kamizelki kuloodporne i nowoczesne uzbrojenie, żeby nie wyziewać ducha po strzale w nogę i wzbudzić chociaż cząstkowy strach wśród przestępców. Inna sprawa, że do połowy misji, które znajdują się w grze, w ogóle nie przydzielonoby SWATu, tylko lepiej wyszkolony oddział, ale to już poruszam w ramach ciekawostki (w końcu to tylko gra).

Jeśli natarcie posuwa się bez przeszkód – właśnie wchodzisz w pułapkę

Nawet najprostsza akcja potrafi przeobrazić się w rzeź policjantów, jeśli popełnimy chociaz jeden malutki błąd, co nie jest trudne przy starciu ze wspomnianymi strzelcami wyborowymi. Jednak wszystko się zmienia, kiedy w końcu uda nam się wykonać jakąś akcję. Gdy ustawimy ładunek wybuchowy na drzwiach, a jeden z naszych ludzi przygotuje granat kulkowy i na nasz sygnał otwiera się wejście. Wybuch oślepia podejrzanych, dobrze rzucony granat ogłusza kolejnych, ustawionych w głębi pomieszczenia, a oddział wbiega z krzykiem i bronią gotową do strzału. Przestępcy rzucają broń, ale przez drzwi do drugiego pokoju wchodzi kolejny bandzior i gdy widzi co się dzieje, wymierza pistolet prosto w nas, ale my byliśmy szybsi. Jeden celny strzał w głowę i zapada cisza. Zakładnik uratowany, a podejrzani aresztowani. Po zgłoszeniu wszystkiego do centrali,kontynuujemy przeprawę przez budynek i natrafiamy na kolejne zamknięte pomieszczenie. Zaglądamy do środka za pomocą światłowodu i widzimy następną wrogą grupę. Ustalamy plan i do dzieła.

O tak, o ile porażki są bolesne, a gra potrafi nas zmiażdżyć, zamieść nami podłogę i odrzucić w zapomnienie, to każda udana akcja nagradza nas ogromną dozą satysfakcji. Do tego dostajemy ciekawe, rozbudowane i klimatyczne mapy, które naprawdę zapadają w pamięć. Każdy kto grał, pamięta na pewno dom Fairfaksów, albo siedzibę Dzieci Tarrone’a. Takie lokacje mogą śnić się po nocach. A gdy jeszcze pomyślę o trybie kooperacji? Granie ze znajomymi, planowanie każdej akcji, używanie komunikacji głosowej – cud, miód i orzeszki. Atmosfera robi swoje i naprawdę czujemy się jak prawdziwi antyterroryści. Do tego losowe rozmieszczanie przeciwników przy każdej rozgrywce sprawia, że można grać i grać. No i gram. Zawsze wracam do SWAT 4 i zawsze bawię się świetnie. Oczywiście do czasu, aż gra nie przypomni mi, jak spektakularnie potrafi mnie zmasakrować.

DrSlaughter
8 września 2014 - 20:32

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
09.09.2014 00:14
Krecik1218
73
Pretorianin

Ja bym raczej za jedyne niedopracowanie gry uznał AI naszych kompanów. Nie twierdzę, że jest złe, ale zbyt często dochodzi do sytuacji gdzie miejsca jest tak mało, że przestępcy i funkcjonariusze stykają się lufami, reagować trzeba szybko a jak dochodzi do wymiany ognia to różne rzeczy się dzieją. Raz nasi padają jak muchy a innym razem jestem zdziwiony jak udało im się położyć kilku terrorystów i ujść z życiem. Punktacja szwankuje czasami przy strzelaniu do przeciwnika który już podniósł broń i zamierza strzelać. Tak jakby gra była lekko spóźniona w ocenie sytuacji. Na tych którzy nie chcą się poddać mimo użycia np. paralizatora jest prosty sposób - użycie jakiegokolwiek innego narzędzia.
Nie mogę się natomiast zgodzić, że przestępcy strzelają zbyt celnie. W grze działamy głównie w ciasnych pomieszczeniach, więc śmieszne byłoby gdyby wróg nie trafiał. Zresztą nie walą jak aimboty i można ujść z życiem nawet mimo ostrzału.
Z tym uciekaniem to w sumie nie wiem jak to jest, ale widziałem kilka razy jak AI zabijało uciekiniera który nie chciał się poddać, a za działania AI punktów karnych nie ma :)

Myślę, że jakby ktoś dzisiaj zabrał się za zrobienie kontynuacji z porządnym budżetem to nie mielibyśmy tylu bolączek. Największym problemem są wejścia policjantów - nie potrafią przykleić się do siebie jak realni operatorzy, ich wejścia nie są tak dynamiczne, choć przeciwnik też nie reaguje tak szybko jak prawdziwy człowiek. Nie wiem czy dałoby się osiągnąć realny efekt gdzie policjanci poruszali by się bez odstępów, ale to, plus dynamiczniejsze ruchy (animacje) mogłoby znacznie poprawić sytuację. Też aktualnie zagrywam się w SWAT4 z dodatkiem (który to już raz? :)) i z chęcią zobaczyłbym kontynuację tej gry, najlepiej od Sierry. Bałbym się tylko, że w dobie dzisiejszych trendów spieprzyli by tą grę tworząc ją pod casuali, konsole itd.

09.09.2014 02:15
odpowiedz
Reedus
13
Legionista

W sumie trudno to wszystko zmierzyć, u każdego to wychodzi inaczej, można odnieść wrażenie że gra sobie losuje które sytuacje zapunktuje, a które nie. Z AI w sumie nie mam wielkich doświadczeń, większość czasu grałem w kooperacji, chociaż podobno niektórzy gracze tracili nerwy od botów ciągle proszących ich o zrobienie im miejsca :) W każdym razie, kontynuację bez dwóch zdań przyjąłbym z otwartymi ramionami, gier takich jak SWAT nigdy za wiele.

09.09.2014 10:28
odpowiedz
Raiden
63
Generał

W projekcie gry nie ma błędów, a przynajmniej tych, o których wspominasz. Dostępne wyposażenie oraz możliwość dowodzenia oddziałem są wystarczającym zestawem narzędzi do ukończenia każdej misji bezbłędnie. Może nie za pierwszym razem, ale jest to możliwe do wykonania. Trzeba niestety spełnić jeden warunek - należy myśleć. Wybacz, ale wpis ten wygląda, jakbyś narzekał, że ta gra nie jest schematyczna i łatwiejsza jak inne.
Tym bardziej mnie to dziwi, że grałeś w trybie współpracy wieloosobowej, gdzie powinno to wyglądać jakoś tak http://www.youtube.com/watch?v=BZsEhrswis0 lub http://www.youtube.com/watch?v=73Lhl-7NW-0 .

09.09.2014 14:06
odpowiedz
Reedus
13
Legionista

Nie jestem pewien gdzie narzekam na brak schematów, słowa "trudność" też unikałem jak ognia, bo nie taki był sens tekstu. Nie mówię, że gra jest dla mnie za trudna i że narzędzia są do niczego. Narzędzia to jedna z najlepszych cech tej gry. Nie wyobrażam sobie też grać w SWATa, gdyby nie dało się spektakularnie zginąć przez swój błąd. Nie pasuje mi jedynie system punktowy, który wydaje się, jakby robił co mu się podoba i po prostu jest zrobiony w zbyt przesadzony sposób, traktując każdy strzał jako potencjalne nadużywanie siły. A nie chcę używać pepper guna do każdej misji, bo nie po to w grze są inne bronie, żeby z nich nie korzystać, bo stracimy przez nie punkty. Co do multika, przeważnie grałem we trzy, czasem dwie osoby, więc różne rzeczy się działy :) Ale tak czy inaczej, Food Wall i dom Fairfaksów to jest spacerek niezależnie od tego jak się gra. Późniejsze misje to jest jazda i bardzo dobrze, ta gra powinna być trudna.

09.09.2014 14:08
odpowiedz
CeBeS486
10
Legionista

Jeśli ktoś chciałby pograć w Swata taktycznie w kooperacji, lub jeszcze nie grał a chciałby spróbować to zapraszam. Wiek nie ma znaczenia. Kontakt: Skype: CeBeS486, gg:36498638 TeamSpeak 3: 79.133.216.141:1600

10.09.2014 23:47
odpowiedz
CEERKA7
4
Junior

Zapraszam do gry w Swat 4 tryb co-op multiplayer :D Wiek i staż w grze bez znaczenia :d kontakt do nas: gg: 36498638 TeamSpeak 3: 79.133.216.141:1600 Gorąco Polecam :D

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze