8 lat na szlaku albo Wiedźmina wspomnienie - Meehow - 26 października 2015

8 lat na szlaku, albo Wiedźmina wspomnienie

8%20lat%20na%20szlaku%2C%20albo%20Wied%u017Amina%20wspomnienie

My, polscy gracze, jesteśmy gromadką podzieloną i często posiadającą skrajnie odmienne gusta i preferencje. Są jednak nieliczne rzeczy, które łączą większość z nas, jak choćby fakt, że w przeciwieństwie do naszych kolegów z Zachodu nie gramy prawie w ogóle w Halo. Innym przykładem jest kult Wiedźmina, jaki wykształcił się wśród nas na przestrzeni lat, choć nie o tym specyficznym zjawisku będzie mowa w niniejszym tekście, a o grze, która 8 lat temu, 26 października 2007 roku, dała mu początek, czyli pierwszym Wiedźminie. Powspominajmy zatem umiarkowanie odległą przeszłość i sprawdźmy, jak po ośmiu jesieniach na szlaku ma się dziadek Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu.

Miłego złe początki

Kiedy mowa jest o komputerowej adaptacji uniwersum wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego, większość graczy myśli o studiu CD Projekt RED. Tymczasem warto na samym początku przypomnieć, że to nieistniejące już studio Metropolis Software jako pierwsze bezskutecznie próbowało przenieść wiedźmiński świat na ekrany monitorów w drugiej połowie lat 90. To właśnie deweloperzy Metropolisu wymyślili nazwę Witcher, pod którą nasz Wiedźmin występuje na największych imprezach branżowych. Tę krótką historię opisałem już na łamach serwisu gameplay.pl w tekście pod tytułem Witcher – nienarodzone dziecko Metropolis Software, do którego odsyłam wszystkich zainteresowanych tym pobocznym wątkiem.

Początki TEGO Wiedźmina sięgają 2002 roku, kiedy po raz pierwszy pojawiła się plotka, że takowy powstaje. Na przestrzeni lat projekt mocno ewoluował, podobnie jak zmieniał się skład i role jego twórców. We wczesnym stadium produkcji gra miała opowiadać o młodym wiedźminie, którego gracze tworzyli na początku rozgrywki. Za fabułę odpowiadał m.in. Jacek Komuda, znany i ceniony pisarz, autor wielu powieści fantastycznych.

Studio CD Projekt RED szybko zrezygnowało z tworzenia własnej technologii na potrzeby gry i zdecydowało się zapożyczyć ją z zewnątrz. Ostateczny wybór padł na Aurora Engine autorstwa BioWare. Silnik ten, choć nie oszałamiał możliwościami technicznymi nawet w momencie premiery Neverwinter Nights, oferował wszelkie narzędzia potrzebne do stworzenia dobrej gry RPG. Oczywiście Aurora poddana została licznym modyfikacjom, do najważniejszych zalicza się zmiana renderera z OpenGL na DirectX 9, a także stopniowe odchodzenie od standardowego edytora (w środowiskach skupionych wokół serii Neverwinter Nights nazywanego toolsetem) na rzecz autorskiego D’jinii.

Na przestrzeni trzech lat poprzedzających premierę, Wiedźmin pokazywany był na targach E3, gdzie spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem zagranicznych mediów. Wówczas okazało się, że nowa rodzima marka ma spore szanse powalczyć o klientów na zachodnich rynkach. Waszej uwadze szczególnie polecam filmiki przygotowane przez Ryszarda „Rysława” Chojnowskiego – tłumacza legend gatunku izometrycznych RPG oraz przez pewien czas dewelopera Wiedźmina – w których opowiada on o kulisach powstawania gry, a także prezentuje wczesną wersję Wiedźmina, jaką CD Projekt RED zabrało na targi E3 w 2004 roku. Rysław ma również bloga w serwisie gameplay.pl.

Przenieśmy się teraz do października 2007 roku. Po wielu latach oczekiwania, Wiedźmin miał w końcu trafić na półki sklepowe. Na tę okazję przygotowano 2999 sztuk edycji kolekcjonerskiej (później wyprodukowano dodatkowe 200, z których część przychodu przeznaczono na cele charytatywne), dostępnej wyłącznie w ramach internetowej przedsprzedaży. Jak się okazało, bogate wydanie cieszyło się sporym zainteresowaniem, dlatego jego nakład wyczerpał się w zaledwie 22 godziny. Gracze, którzy skusili się na kolekcjonerkę, oprócz elementów standardowych, mieli dodatkowo otrzymać kolorowy artbook i bestiariusz (oba ponad stustronicowe), grę karcianą, koszulkę z logo Wiedźmina, a także wiedźmiński medalion.

Wszystko zapowiadało się znakomicie do dnia, w którym CD Projekt rozesłało e-maile informujące o przełożeniu dnia dostawy edycji kolekcjonerskiej ze względu na problemy z jej produkcją. W związku z zaistniałą sytuacją, nabywcy Wiedźmina w wersji „na bogato” otrzymali standardowe wydania, zaś pozostałe gadżety miały dotrzeć do nich w terminie późniejszym. Jak się wkrótce okazało, dystrybutor na premierę dysponował 300 sztukami limitowanej wersji Wiedźmina, które powędrowały na półki kilku największych sieci handlowych. Co więcej, niektóre sklepy złamały embargo i zaczęła sprzedawać grę o dzień wcześniej, czyli 25 października. Oburzenie części kolekcjonerów było jak najbardziej uzasadnione. Tym sposobem ustanowiona została tradycja – od tamtej przy debiucie każdej gry z serii Wiedźmin zdarzała się jakaś wpadka.

Premierze Wiedźmina towarzyszyła dość intensywna kampania reklamowa. 1 października wydano Wiedźmina: Krwawy Szlak, grę platformową na telefony komórkowe, z kolei 24 października w Multikinach zaczęto pokazywać intro autorstwa rodzimego studia filmowego Platige Image pod przywództwem Tomasza Bagińskiego. W grudniu zaś wydano wersję demonstracyjną Wiedźmina, która pojawiła się jako dodatek do pewnego dziennika. Warto też przypomnieć utwór „Sword of the Witcher”, którym polski zespół death metalowy, Vader, promował grę.

Premierowa wersja Wiedźmina – mimo przedniej fabuły – technicznie pozostawiała sporo do życzenia. Najbardziej uciążliwe były z pewnością często pojawiające się ekrany ładowania, które w dodatku na wyjątkowo długo zatrzymywały rozgrywkę. Użytkownik mógł w międzyczasie bez problemu wyjść załatwić potrzebę fizjologiczną czy zaparzyć herbatę – ot, uroki podstarzałego Aurora Engine. Choć w późniejszych patchach próbowano poprawić sytuację, to skuteczna redukcja czasu wczytywania nastąpiła dopiero przy okazji wydania Edycji Rozszerzonej, czyli niespełna rok później.

Mimo swoich niewątpliwych wad, Wiedźmin został ciepło przyjęty przez graczy i recenzentów. Mroczna i wciągająca fabuła, ciekawe postaci, dynamiczny i efektowny system walki, bardzo dobra oprawa audiowizualna – to tylko kilka cech debiutanckiej produkcji RED-ów, które zapewniły mu w sumie ponad 100 branżowych nagród i wyróżnień. Gra w ciągu roku od premiery rozeszła się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy (budżet produkcyjny oscylował w granicach 20 milionów złotych), zaś według danych CD Projektu, w sumie trafiła do rąk ponad 4 milionów graczy.

A mogło być tak pięknie…

Wiedźmin to także kilka zarzuconych projektów. Najważniejszy z nich to niewątpliwie Wiedźmin: Powrót Białego Wilka, czyli port Wiedźmina na konsole PlayStation 3 i Xbox 360. Produkcją owej konwersji zajmowało się francuskie studio Widescreen Games w oparciu o ich autorski silnik, DaVinci. Powrót Białego Wilka miał oferować odświeżoną oprawę graficzną oraz całkowicie nowy system walki przy jednoczesnym zachowaniu oryginalnej warstwy fabularnej. Niestety, w kwietniu 2009 roku prace nad rzeczonym tytułem zostały zawieszone w oparach sporu między zleceniodawcą a zleceniobiorcą. Oficjalnie nie wiadomo, jak wyglądały relacje między współpracującymi podmiotami, aczkolwiek ludowa mądrość głosi, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Tak czy owak, w związku z decyzją CD Projektu, Widescreen Games zbankrutowało i zostało zamknięte.

Swojego czasu krążyły też pogłoski o dwóch dodatkach, jakie miał otrzymać WiedźminThe Witcher: Outcast oraz Witcher: Scars of Betrayal. Przyczyną zaniechania produkcji obu rozszerzeń, podobnie jak Powrotu Białego Wilka, były najprawdopodobniej problemy finansowe RED-ów. Nad Outcast pracowało studio roXidy, znane z modułu premium do Neverwinter Nights pod tytułem Wyvern Crown of Cormyr. Akcja Outcast miała rozgrywać się na Faroe, jednej z wysp archipelagu Skellige, kiedy Geralt był jeszcze młodzikiem. Tło fabularne niedoszłego dodatku stanowiła klątwa i terror potwora zabijającego ciężarne kobiety. Swojego czasu serwis GameBanshee opublikował dokument designerski, istną kopalnię wiedzy o Wyrzutku, jednak z powodów prawnych, link został usunięty. Co ciekawe, okazuje się, że sam plik wciąż istnieje na serwerach i nadal można go pobrać.

Z kolei o Scars of Betrayal wiadomo bardzo niewiele. Z pewnością pracowało nad nim Ossian Studios, ekipa również zajmująca się modami do obu Neverwinter Nights (Darkness over Daggerford, Wrota Zachodu). Ponoć akcja miała toczyć się w małej górskiej wiosce i stawiać nacisk na moralne dylematy.

Niezgodności z prozą i ciekawostki

Dekolt Triss

W grze Triss Merigold wyraźnie eksponuje swój dekolt, czego nie robiła w książkach ze względu na blizny, jakie nabyła podczas Bitwy pod Sodden. Owo oszpecenie, będące wynikiem poważnych poparzeń, zostało pominięte w komputerowej adaptacji. Z prozy wynika również, że nawet najlepsza pomoc medyczna i magiczna nie jest w stanie zatrzeć śladów owych ran.

Ręka Rayli

Pominąwszy kolor włosów, w którego kwestii REDzi najwyraźniej nie przejmowali się kanonem, Rayla w książkach nie miała połowy lewej ręki. Zamiast przedramienia, poniżej lewego łokcia posiadała mosiężny hak.

Kocie oczka

Jedynym wiedźminem, który ma pionowe źrenice w pierwszym Wiedźminie, jest Geralt. Pozostali zabójcy potworów mają „ludzkie” oczy. Dość poważna wpadka.

Fledery na Północy?

W Wiedźminie wielokrotnie mamy okazję walczyć z flederami, wyjątkowo paskudnym gatunkiem wampirów niższych. Projektanci ewidentnie nie odrobili lekcji z prozy Sapkowskiego, gdyż fledery nie występują w klimacie królestw Północy.

Wiedźmińskie graty

Jednym z poważniejszych błędów w Wiedźminie jest fakt, że miecze wiedźmińskie są w nim po prostu słabe, tymczasem w prozie są to jedne z najlepszych broni na świecie.

Łowca głów

Pamiętacie łowcę nagród, Jeana-Pierre’a? Otóż w grze można dwukrotnie stanąć z nim do walki, choć tylko raz mamy możliwość ją wygrać. Jean-Pierre przyjdzie po nas, jeśli zabijemy dowolnego strażnika miejskiego. Nagroda za głowę Geralta wynosi 1000 orenów, które musimy zapłacić łowcy, jeśli nie chcemy ponieść śmierci; potyczki nie da się bowiem wygrać w konwencjonalny sposób, gdyż przeciwnik zabija wiedźmina jednym uderzeniem. Jedynym sposobem na fana Leo Bonharta są pylony z bagien. Niestety, twórcy najwidoczniej nie przewidzieli możliwości zabicia Jeana-Pierre’a w ten sposób, dlatego za załatwienie go błyskawicami nie otrzymujemy żadnej nagrody. Co więcej, powróci on do życia po przejściu do następnej lokacji.

Drugą okazję do pojedynku otrzymamy przy okazji zadania „Aksamit i błoto”, jeśli zdecydujemy się zatrzymać pieniądze dla siebie. W tym przypadku da się zabić łowcę głów, choć jest to trudne ze względu na wysokie obrażenia, jakie zadaje. Warto jednak to uczynić – jeśli nie przeszkadza Wam aspekt fabularny – gdyż z jego trupa możemy zabrać runiczny sihil z Mahakamu, najpotężniejszy miecz stalowy w grze (który  dobrze radzi sobie nawet z potworami).

Tajemnica pucybuta

Pucybut z Wyzimy Klasztornej to tak naprawdę Ori Reuven, niegdysiejszy sekretarz Dijkstry, byłego szefa wywiadu redańskiego. Jeśli przyniesiemy mu książkę „Ludzie z cienia”, którą można wygrać w pijackiej bitwie z Talarem, da nam on sygnet Proroka Lebiody. Ten przedmiot przydaje się zwłaszcza w konfrontacji z upierdliwą babcią w domu, gdzie Shani wynajmuje pokój.

Ciekawe mody

Społeczność skupiona wokół Wiedźmina stworzyła kilka naprawdę interesujących modów. Jeśli macie zamiar powrócić kiedyś do pierwszej odsłony serii, być może warto dać przynajmniej części z nich szansę. Oto moje subiektywne propozycje:

Powrót Białego Wilka

Polski mod zmieniający wizualne aspekty gry, w tym interfejs czy wygląd postaci (poprawia m.in. niektóre z wyżej wspomnianych błędów designerskich), a także dodający nowe cutscenki i skyboxy oraz pochwy na miecze. Dostępny jest pod tym adresem, zaś tutaj można zapoznać się z grafikami porównawczymi.

Full Combat Rebalance

Kolejna polska modyfikacja, mająca na celu usprawnić system walki i uczynić go bardziej wymagającym. Pobrać można ją pod tym adresem.

Nowe tekstury

Wiedźminowi z pewnością przydałyby się nieco ostrzejsze tekstury. Z pomocą przychodzą mody Retexturing Project oraz Hi-Res Character Models.

Wiedźmińskie przygody

Oprócz cedepowskiej Ceny neutralności i Efektu ubocznego, do Wiedźmina powstało także kilka fanowskich przygód. Niektóre z nich trafiły ostatecznie do Edycji Rozszerzonej gry. W sieci można ponadto można znaleźć:

Wszystkie moduły oferują polską wersję językową.

Coś się kończy, coś się zaczyna

Choć Wiedźmin niewątpliwie mocno zestarzał się na przestrzeni lat, to nie sposób zaprzeczyć jego zasługom na rzecz rodzimego rynku gier. Zwłaszcza interesujący wydaje mi się kult, o którym wspominałem na początku tego tekstu, a także swojego rodzaju patriotyzm konsumencki, jaki obudził się w graczach dzięki rzeczonej grze – w 2007 roku piractwo w Polsce było o wiele bardziej powszechne, a mimo to Polacy raczej chętnie wykosztowywali się na swojską produkcję (w niecałe dwa miesiące od premiery sprzedano nad Wisłą ponad 90 tysięcy egzemplarzy).

Czy warto jeszcze powracać do jubilata? Cóż, jeśli Dziki Gon nie rozpieścił Was jeszcze na tyle, że nie potraficie przymknąć oka na toporność Aurory, to z pewnością tak – chociażby dla modów i dodatkowych przygód, które nie wszyscy swojego czasu ograli. Kto wie, może stary dobry Wiedźmin jeszcze czymś Was zaskoczy, wszak wartość gier niejednokrotnie docenia się w pełni dopiero po latach.

Meehow
26 października 2015 - 12:59

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
26.10.2015 13:53
ultimate96
13
Legionista

Co do koloru włosów Jaskra. O tym, że ów bard jest blondynem dowiadujemy się dopiero w "Sezonie Burz", więc to raczej pan Sapkowski postanowił zrobić żart RED-om ;)

26.10.2015 13:54
odpowiedz
claudespeed18
117
Pierniczek

Pamiętam trailer z 2003 roku z Berengarem walczącym z Utopcem przy mocnej muzie, trzymałem to jakiś czas na dysku nawet.

Jaskier miał ciemne włosy w komiksach, które wyszły zaraz po sadze, tak więc przyczepiać się do gry to wgl bezsens.

26.10.2015 14:41
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

Hmm, jeśli faktycznie było w Sezonie Burz, to mea culpa. Mnie już się zdążyły książki wymieszać w głowie. :-)

26.10.2015 14:43
odpowiedz
ManInFlames
10
Legionista

Jeśli chodzi o eliksir dla Triss, z samego początku W1, to prawie na pewno jestem pewien, że Vesemir albo któryś wiedźmin kazał nam szukać składników i wspominał, że potrzebne są te bo na magiczne czarodziejka jest uczulona.

26.10.2015 15:31
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@ManInFlames: szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żeby Vesemir o czymś takim wspominał, Lambert raczej też nie. Ale po głębszym zastanowieniu uznałem, że może faktycznie coś w tym jest, bo Triss była uczulona na magię, w tym eliksiry (amulety tylko znosiła), ale wiedźmińskie specyfiki chyba nie były magiczne (choć zabójcze dla ludzi). Cóż, dzięki za sugestię. :-)

26.10.2015 16:21
odpowiedz
sebogothic
91
Senator

U mnie obecnie pierwszy Wiedźmin przechodzi proces "nostalgizacji". Gdy tylko zobaczę fragment gameplaya, a zwłaszcza usłyszę soundtrack to budzą się miłe wspomnienia i kręci się w oku łezka nostalgii. Podobnie miałem z dwoma pierwszymi Gothikami. To jest ciekawe, odczekać kilka lat i zobaczyć jakie emocje w nas budzą te gry, bo to jest coś więcej, tu nie chodzi o jakość jako taką, a o to czy stały się dla nas bliskie z jakiegoś powodu.
Pierwszego Wiedźmina przeszedłem trzykrotnie i z pewnością powrócę, zwłaszcza dla modów Powrót Białego Wilka oraz Full Combat Rebalance, w które planuję zagrać od dawna.
Aktualnie gram w trzecią część i pomimo pewnych aspektów, które mógłbym grze zarzucić, myślę, że już teraz mogę nazwać tę część najlepszą z serii. Największe wrażenie robi oczywiście światem i rozmachem, a także tym, iż zawarty został klimat Sagi w postaci głównego wątku oraz opowiadań, reprezentowanych przez zadania poboczne. I choć wszystkie części serii Wiedźmin prezentują wysoki poziom, różnią się znacząco od siebie i mają coś czego nie mają inne, więc bardzo trudno je jednoznacznie ocenić.

26.10.2015 16:35
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@sebogothic: dokładnie! Na początku roku wróciłem do Maski Zdrajcy (dodatek do NWN2) po siedmiu latach i powiem Ci, że odkryłem tę grę na nowo. Była tak samo fascynująca jak wtedy, gdy przechodziłem ją po raz pierwszy. To takie zjawisko, jak napomknąłem w tekście, kiedy prawdziwy geniusz gry doceniamy dopiero po latach. :-) Wiedźmina pierwszego na razie nie planuję przechodzić po raz kolejny, bo już x razy to robiłem, ale może na dziesięciolecie się skuszę. :-D

26.10.2015 20:31
odpowiedz
panTicTac
58
Generał

Trójka to nie tylko najlepsza gra z serii, ale najlepsza gra w historii :) Jedynkę również uwielbiam, im starsza tym lepsza. Zabójcy Królów też są genialne, głównie dzięki nieliniowości w kontekście głównego wątku jak i zadań pobocznych. Cała seria to dal mnie 10/10. A dla ciebie Meehovv-->która dla ciebie odsłona najlepsza i dla czego??

26.10.2015 21:08
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@panTicTac: cóż, trudno porównywać gry z kompletnie różnych epok. Najmniej do gustu przypadła mi zdecydowanie dwójka. Do jedynki mam sentyment i cenię ją za świetną fabułę z możliwością kształtowania Geralta i za wybory. Trójka w tym względzie jest uboga, ale jednak pozamiatała wielkością świata i jakością jego zawartości. Główny wątek zdecydowanie na korzyść jedynki, reszta na korzyść trójki. W tej bitwie chyba nie ma jednoznacznego zwycięzcy. :-)

26.10.2015 22:31
odpowiedz
legolas93
30
Konsul

Jedynka, pierwsza i ostatnia część, która zasługuje na nazwę Wiedźmin. Oj Redzi, dawniej was szanowałem, ale od czasów dwójki wasze podejście do tego pięknego uniwersum Sapkowskiego mi kompletnie nie odpowiada. Ach, jak wspomnę wieś Odmęty, łezka w oku :) Klimat i atmosfera tak bardzo książkowe w jedynce są nie do opisania.

26.10.2015 22:39
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@legolas93: jeśli lubiłeś klimat Odmętów, zagraj koniecznie w Serca z Kamienia. Myślę, że Ci się spodoba. :-)

26.10.2015 23:01
odpowiedz
AntyGimb
25
Generał

panTicTac buahahahahaha! Fallout 2 i Baldur's Gate 2 to najlepsze gry w historii!

27.10.2015 09:11
odpowiedz
damianyk
50
Pretorianin

Pierwszy Wiedźmin miał świetny klimat, ale słaby gameplay, drugi świetny gameplay, ale prawie nie miał klimatu. W trójkę nie grałem.

27.10.2015 11:57
odpowiedz
12dura
27
Pretorianin

@legolas93
Mam tak samo jak Ty, dla mnie też jedynym Wiedźminem był Wiedźmin 1, reszta to dla mnie już skok na kasę robiony bez miłości.

@damianyk
Chyba kpisz z tym świetnym gameplayem w2, walka z gier akcji się kompletnie nie sprawdziła, o wiele lepsze jest rozwiązanie z jedynki, na pewno o wiele lepiej się sprawdza w RPGu, nie wspomnę już o alchemii, która w jedynce była mistrzowska.
W ogóle za dużo w dzisiejszych RPGach zapożyczeń z gier akcji, o tym czy zostanę trafiony ma decytować % a nie spacja.

27.10.2015 15:48
odpowiedz
Yarovit
24
Pretorianin

Wiedźmin jedynka... Pamiętam jak grałem po raz pierwszy, miałem wtedy starego kompa z zepsutą kartą dźwiękową :) Dopiero kilka miesięcy później zagrałem z dźwiękiem :) Chyba muszę odświeżyć wspomnienia.
W trójkę niestety nie grałem, komputer za słaby, a pieniędzy na modernizację nie mam, ale dwójka bardziej mi się podobała. Po pierwsze z systemów walki wolę system akcji niż RPGowy, po drugie bardziej przypadł mi do gustu klimat. Do tego z miejsca zakochałem się projektach ubrań, zbroi i broni.
Ogólnie z nieścisłości zawsze irytowały mnie rude włosy Triss, jej dekolt, brak blizn po starciu ze strzygą na szyi Geralta, krótka broda Zoltana i sposób, w jaki przedstawiono wampiry wyższe. Po pierwsze było ich za dużo, po drugie tylko Bruxy pasowały do opisów z książki.

28.10.2015 10:24
odpowiedz
noumen
23
Chorąży

IMO jedynka wciąż najlepsza. Muzyka, klimat wgniatał w fotel. W pełni rozwinięta szermierka plus ciosy specjalne wizualnie wymiatała!

02.11.2015 13:44
odpowiedz
Albcik
15
Chorąży

Piszę trochę z opóźnieniem ale warto o czymś przypomnieć. Kiedy wyszła ta gra, na swoje czasy, wgniatała w fotel. Ciężko uwierzyć, że to już dekada się zbliża. Klimat oraz fabuła miażdżyły. Wersja na premierę faktycznie miała sporo irytujących rzeczy jak wspomniany czas ładowania. Moim zdaniem Epilog był niestety zrobiony trochę na kolanie, questów pobocznych i lokacji mogłoby być więcej (chociaż kiedyś to nie przeszkadzało) oraz KLONY postaci. To było takie wkurzające kiedy postaci fabularne wyglądały tak samo :) Np Odo i Leuvaarden. Mimo wszystko nie znam nikogo, kto w 2007/2008 roku odpalił Wiedźmina i się od niego odbił. Ba, nie znam nawet osoby, która przeszła go tylko raz. Wciąga jak bagno i jako jedna z niewielu gier korci powróceniem do niej zawsze gdy się ją wspomina. 10/10 kiedyś, 9/10 teraz. PS. Szkoda, że te dodatki nie wyszły :(

22.11.2015 02:31
odpowiedz
Vamike
30
Centurion

Witcher to przecietniak tyle w temacie....

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze