Najbardziej wzruszające momenty w grach komputerowych – część I - Czarny Wilk - 2 listopada 2015

Najbardziej wzruszające momenty w grach komputerowych – część I

W gry komputerowe gramy z różnych powodów. Niektórzy, by się odstresować po trudach życia codziennego. Inni, by potrenować szare komórki. Jeszcze inni dla satysfakcji ze zwycięstwa bądź dreszczu płynącego z rywalizacji z innymi. Są też i tacy, dla których największą satysfakcję stanowi psucie zabawy innym graczom. Ja w elektronicznej rozrywce najbardziej cenię sobie opowiadane historie. Ze względu na to, że w medium tym jak w żadnym inny podczas zabawy następuje immersja, czyli „zżycie” się ze sterowanym bohaterem, również emocje wywoływane przez wydarzenia w świecie gry potrafią uderzyć silniej niż podczas czytania książki czy oglądania filmu, gdy jesteśmy jedynie biernymi obserwatorami. Niektóre gry komputerowe doskonale to wykorzystują, grając emocjami odbiorców i serwując sceny tak wzruszające, że nawet najwięksi twardziele mają problem z zachowaniem kamiennej twarzy i suchego oka. Poniżej znajdziecie subiektywne zestawienie tytułów, które w moim prywatnym rankingu stanowią absolutną czołówkę interaktywnych „wyciskaczy łez”.

Każdy akapit tekstu poświęcony jest innej grze, której tytuł został pogrubiony i dodatkowo oznaczony kursywą. Jeśli nie grałeś w dany tytuł, drogi czytelniku, i nie chciałbyś zepsuć sobie przyjemności samodzielnego poznawania istotnym elementów jego fabuły, sugeruję przeskoczenie do sekcji poświęconej innej produkcji. 

Na początek świeżynka, którą raptem kilka tygodni temu recenzowałem i nie szczędziłem słów pochwały, w dużej mierze także za to, że potrafi chwycić za serce – Life is Strange. Jednym z najważniejszych wątków w całej grze jest przyjaźń między dwiema nastolatkami, kontrolowaną przez gracza Max i jej najlepszą przyjaciółką, Chloe. Relacja między dziewczynami przedstawiona została cudownie – choć obie są ze sobą bardzo blisko i uwielbiają się, nie brak między nimi kłótni, ciągłych różnic zdań, a nawet pociągu fizycznego. Więc kiedy dwukrotnie w trakcie zabawy możemy zadecydować o życiu i śmierci Chloe, decyzja ta jest ekstremalnie ciężka. W pierwszym przypadku, w wyniku naszych prób zmiany przeszłości, dziewczyna ląduje na wózku inwalidzkim i prosi nas o skrócenie jej męczarni. Choć chwilę później i tak ponownie zmieniamy czasoprzestrzeń i to, czy pomożemy jej czy nie, okazuje się być bez większego znaczenia, sama scena przeprowadzona jest tak dobrze, że nawet wiedząc o jej nieistotności podjęcie tej decyzji jest ekstremalnie trudne. Podobnie jak wybór na samym końcu gry, gdzie musimy zdecydować – albo poświęcamy Chloe i pozwalamy jej zginąć, albo całe rodzinne miasto i wszyscy nasi znajomi prócz niej giną. Jeśli wybierzemy opcję pierwszą, Max będzie zmuszona siedzieć bezczynnie w kącie, podczas gdy kilka metrów obok jej przyjaciółka traci życie. Niesamowita scena, o której pamięta się długo po skończeniu gry.

A skoro napisałem o Life is Strange, nie wypadałoby nie wspomnieć o grze, od której zaczął się szał na punkcie epizodycznych przygodówek opartych na wyborach moralnych, które koniec końców (wybory, nie przygodówki) i tak okazują się nieistotne. Mowa oczywiście o The Walking Dead od Telltale Games, a ściślej pierwszym sezonie tegoż. Podobnie jak w „LiSku”, istotnym wątkiem przewodnim produkcji była więź między dwoma osobami – w tym wypadku sterowanym przez gracza byłym skazańcu Lee i malutkiej dziewczynce Clementine, którą Lee uczył, bronił i opiekował się w opanowanym przez żywe trupy świecie. Clem reagowała na nasze zachowania i była zwierciadłem, w którym odbijały się nasze decyzje, robiąc za personifikację naszego poczucia sumienia. Personifikację, którą pod koniec gry puszczaliśmy samotnie w niebezpieczny świat, przedtem jednak żegnając się z nią i, zależnie od wybranej opcji, zmuszając ją do zabicia nas albo pozostawienia na powolną śmierć. W tej scenie było nam smutno z powodu losu Lee, ale bardziej niż żal odczuwaliśmy niepokój o Clem. Czy poradzi sobie sama? Czy dobrze ją nauczyliśmy? Czy odnajdzie przyjaciół? Telltale od czasu The Walking Dead nigdy ponownie nie wspięło się na tak wysoki poziom – chociaż przy The Wolf Among Us było blisko.

Rozległy świat, jaki przemierzaliśmy w grze Shadow of the Colossus, był miejscem wyjątkowo pustym. Nie licząc tytułowych kolosów i pomniejszych jaszczurek oraz ptaków próżno w nim było szukać innych ludzi czy zwierząt. Uczucie samotności poniekąd zmniejszał jednak Agro – nasz koń, wierny towarzysz podczas zmagań z kolejnymi tytanami. Przez całą grę był on na nasze każde zawołanie – jeśli był gdzieś w stanie się dostać, wystarczył gwizd, by zaraz znalazł się u naszego boku. Zaczynaliśmy go więc traktować jako coś oczywistego i nie myśleliśmy o nim zbyt wiele. Jak bardzo tak naprawdę nam na nim zależy, odkrywaliśmy, gdy podczas podróży do ostatniego kolosa nasz koń uratował nam życie, samemu spadając w przepaść. Stare porzekadło, że najbliższych docenia się dopiero wtedy, gdy się ich straci, okazało się funkcjonować równie dobrze w przypadku wirtualnego zwierzęcia. Biedny ostatni z gigantów stał się ofiarą wściekłości graczy, którzy na nim wywołali wyładowali wściekłość spowodowaną tą stratą. Geniusz stojącego za „Cieniem Kolosa” Team Ico objawia się tym, że udało im się wytworzyć silną więź między graczem a zwierzęciem bez jakichkolwiek poświęconych temu przerywnikom filmowym czy innym zagraniom – ta narodziła się naturalnie podczas zabawy.

Pracownicy studia Naughty Dog wydawali się być mistrzami platformówek i gier akcji, dopóki za sprawą The Last of Us nie udowodnili, że w opowiadaniu poważnej, wciągającej i wzruszającej historii też stanowią światową czołówkę. W trakcie podróży Joela i Ellie chwytających za serca momentów jest od groma, ze szczególnym uwzględnieniem prologu, w trakcie którego córka Joela umiera w jego ramionach, oraz końcówki, gdy opiekun Ellie wybiera dziewczynę zamiast lekarstwa dla ludzkości i morduje całą zgraję niewinnych osób, by wyciągnąć dziewczynę z ośrodka badawczego. Prawdziwy geniusz Naughty Dog pokazało jednak przy kultowej już scenie z żyrafami. Po dość traumatycznych przeżyciach, Ellie wyraźnie jest przybita. Nagle jednak dziewczyna staje się wyjątkowo pobudzona i gdzieś biegnie. Próbujemy ją dogonić, nastolatka jest jednak wyraźnie szybsza. Nie wiemy, co zobaczyła, spodziewamy się najgorszego. Kiedy zaś w końcu do niej docieramy, odnajdujemy ją wpatrzoną w spacerujące nieopodal... żyrafy. Jeszcze nigdy nigdzie zwierzęta te nie wyglądały tak pięknie i majestatycznie jak podczas tej sceny, stanowiąc sugestywny symbol niewinności w pozbawionym nadziei świecie. To jedna z tych scen, które czytane na papierze wydają się błahe i nieciekawe, ale zobaczone podczas gry, będąc zatopionym w świecie przedstawionym, wgniatają w ziemię.

Opisane tu gry stanowią świetny przykład tego, że gry komputerowe są doskonałym medium narracyjnym. W kolejnej części przedstawię inne tytuły, które swego czasu wywołały we mnie masę wzruszeń, zachęcam jednak, byście w komentarzach dorzucili również swoje własne typy – najciekawsze wypowiedzi zostaną dołączone do drugiej połowy artykułu.

 

Czarny Wilk
2 listopada 2015 - 11:06

Komentarze Czytelników (27)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
04.11.2015 12:01
odpowiedz
Irek22
76
Grzeczny już byłem

Jakoś nie potrafię się wzruszać w grach. Momenty zapadające w pamięć - jak najbardziej, jest ich mnóstwo; ale nie wzruszające.

04.11.2015 12:30
odpowiedz
Flyby
149
Outsider

[7]
Dziwne, planeswalker, GOL i Steam, mówią mi co innego. Dlatego do tej pory nie kupiłem tych gier..

04.11.2015 12:30
odpowiedz
elathir
12
Konsul

W sumie, najbardziej wzruszające momenty? Trochę nieintuicyjnie to uzyskać ale samobójstwo Tali w ME3, musiałem się natrudzić by to uzyskać ale udało mi się ;)

Pieśń Priscilli w W3 na pewno i

spoiler start

śmierć Vesemira

spoiler stop


Końcówka Planscape Torment.
No i nie wiem czy to się kwalifikuje, ale muzyka w Arcanum i ogólnie klimat tej gry miejscami.

W sumie znajdzie się tego dużo więcej, akurat to teraz mi się przypomniało.

04.11.2015 12:38
odpowiedz
zmudix
155
Professor Fate

W ME3 sceny, gdy Liara przygotowuje nośnik z danymi o Żniwiarzach dla przyszłych cywilizacji. Nie mogę tego znaleźć na YT. :(

04.11.2015 13:08
odpowiedz
Robert542
133
Legend

nasjmutniejszy moment w najlepszej grze na X360, Lost Odyssey

spoiler start

śmierć Lirum
https://www.youtube.com/watch?v=qlmIBB84XQk

spoiler stop

04.11.2015 13:13
odpowiedz
planeswalker
20
Senator

Flyby ---> TLoU ma pełną polską wersję jezykową (napisy + dubbing), TWD ma polskie napisy wyłącznie na PC dzięki fanowskiemu spolszczeniu, a Life is Strange ma przetłumaczone 4 epizody i nad ostatnim już pracują od momentu premiery także powinno się niedługo pojawić.

04.11.2015 13:32
odpowiedz
Predi2222
87
CROCHAX velox

Dragon age inkwizycja- https://www.youtube.com/watch?v=AgYxMVRtJr4
Remember me- moment w którym Nilin odnajduje matkę
Saints row IV- moment z piosenką z armagedona
Stalker Zew prypeci- epilog
Dishonored- odnalezienie Emily
+ oczywiście mass effect 3

04.11.2015 14:00
odpowiedz
rabitos
99
Hero is Dead

Tylko i wyłącznie zakończenie pierwszej Mafii.

04.11.2015 14:12
odpowiedz
Flyby
149
Outsider

[13]
.."fanowskie spolszczenia" ;) Dziękuję planeswalker za informacje, obadam ponownie możliwości, lecz z doświadczenia wiem że takie spolszczenia potrafią przy instalacji sprawiać czasem kłopot, większy od instalacji modów ;) Trudno..

04.11.2015 14:20
odpowiedz
Ahaswer
50
ciwun

Finał? W grach nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go. "Wzrusza" mnie rozgrywka dostarczająca określonych emocji, "trzymająca w napięciu", natomiast finał jest "po wszystkim", kurz opada, zaczynamy rozglądać się za czymś nowym... Gra to nie książka, to nie film, rzadko wywołuje "refleksję" nad treścią...

04.11.2015 14:39
odpowiedz
planeswalker
20
Senator

Flyby ---> Nie musisz się martwić, spolszczenie jest od dobrej ekipy i nie wywala żadnych błędów. Instalacja jest bardzo prosta.

04.11.2015 15:03
odpowiedz
Flyby
149
Outsider

[18]
W porządku, planeswalker. Jednak wolałbym aby dystrybutorzy gier, wcześniej pomyśleli o polskich napisach.
Wtedy dopiero bym się ..ee, wzruszył ;)
[17]
"Gra to nie książka, to nie film, rzadko wywołuje "refleksję" nad treścią.."

Hmm, a nie może, Ahaswer, wywołać refleksji nad sobą? ;)

04.11.2015 18:21
odpowiedz
JollyRover
1
Junior

Jest jedna gra, której zakończenia nigdy nie zapomnę i żałuję, że ponowne jej przejście nie obudzi na nowo towarzyszących mu emocji, a zaledwie przywoła ich mglisty cień. Bo zwieńczenie historii opowiedzianej w Silent Hill 2 to arcydzieło storytelling'u. Już od początku rozgrywki kibicowałem bohaterowi, który w imię utraconej miłości, pełen rozbudzonej nadziei rusza w poszukiwaniu ukochanej. Z każdą godziną żywiłem do niego coraz większy szacunek, że pomimo tych wszystkich obrzydliwości i przerażających wydarzeń, których jest świadkiem, wciąż uparcie brnie w mroczne uliczki Silent Hill, zamiast podkulić ogon i brać nogi za pas. Wspaniałe, silne uczucie, myślałem. A potem przyszło zakończenie i przeciągnęło mnie twarzą po betonie. Szok, niedowierzanie, zaprzeczenie, łzy. Żadna gra nie poturbowała mnie emocjonalnie równie mocno, jak ta posępna, mroczna, a przede wszystkim tragiczna historia miłosna.

05.11.2015 10:44
odpowiedz
Benitonater
82
Generał

Odnalezienie Ciri przez Geralta, tyle w temacie :P poryczałem się wtedy

06.11.2015 02:08
odpowiedz
Grgamaet
5
Junior

Valiant hearts The Great War - bez spoilerowania, kto grał ten wie. Od jakiegoś czasu mierzę w gry, które mnie poruszą, dadzą do myślenia, sprawią, że zżyję się z bohaterem. Takiej życiowej historii jak i samego zakończenia dawno nie było, ba jestem zdania, że VH może posłużyć za formę edukacji młodzieży, bo mamy materiały o I Wojnie Światowej i są podane w takiej formie, że każdemu, kto przespał lekcje z I WŚ a za chwilę ma sprawdzian, wystarczy, że odpali sobie Valiant Hearts i takich gier powinno być więcej, które swoją historią uczą i różne informacje będą podane w przyswajalny sposób, np. jak w VH jako znajdźki.

06.11.2015 08:29
odpowiedz
Mephistopheles
144
Hellseeker

Podejrzewam, że mało kto pamięta o pół-oficjalnej kontynuacji Another World - Heart of the Alien, wydanym wyłącznie na Segę Genesis.
Nie, ten rudy koleś nie odnalazł drogi do domu.

06.11.2015 14:41
odpowiedz
Wonder_Boy
30
Konsul

Nie "płakałem" po Aeris ale po Vivim.

Gdy Cyan zobaczył duchy żony i dziecka wkraczające do Phantom Train, ogólnie VI to dosyć dołująca gierka.

06.11.2015 16:13
odpowiedz
Dzik Return
4
Legionista

Śmierć Cedrika w W2

06.11.2015 16:24
odpowiedz
claudespeed18
117
Pierniczek

Śmierć siostry Otacona.

13.11.2015 14:08
odpowiedz
n0rbji
35
Siedzący Byk

Wzruszyłem się gdy przeszedłem Half-Life 2 + Episod 1 i 2 bo uświadomiłem sobie że nie ma i nie będzie części 3 kontynuującej tą przygodę :(

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze