Bardzo dobry filmowy rok 2015 - podsumowanie tego co najlepsze w kinie - fsm - 31 grudnia 2015

Bardzo dobry filmowy rok 2015 - podsumowanie tego, co najlepsze w kinie

Ostatni dzień roku to dobry moment na kolejne podsumowanie, tym razem filmowe. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w kinie byłe 43 razy, a różnego rodzaju premier i rzeczy zaległych obejrzałem jeszcze przynajmniej drugie tyle. Z tego przepastnego wora wybiorę dla Was ekstremalnie subiektywny zestaw produkcji najlepszych, no bo przecież internetowe "topki" są takie fajne, prawda?

Zrobiłem sobie szybkie podsumowanie wszystkiego, co widziałem (a także tego, czego zobaczyć mi się jeszcze nie udało) i wychodzi, że rok 2015 był dla kina bardzo udany. Wystawiłem sporo 9/10, kilka rzeczy mnie bardzo miło zaskoczyło, a teraz Wy będziecie mogli sprawdzić, jak bardzo mam lub nie mam racji. Tradycyjnie zacznę od filmów, które są po prostu dobre lub bardzo dobre, ale nie zasłużyły sobie na miano najlepszych.

Zapraszam!

Dzikie historie [recenzja]

To sam początek roku. Argentyński kandydat do Oscara okazał się być wyśmienitą zabawą, gdzie kilka odrębnych historii zostało połączonych tematem "mimo, że o tym myślałem, nie zrobiłbym tego nigdy w życiu, ale jak dobrze oglądać to na ekranie". Innymi słowy czarna komedia, satyra, obyczajówka i zwykłe obserwowanie rzeczywistości. Super!

Turysta [recenzja]

Nie tyle "turysta", co "siła wyższa". Przepiękne Alpy, rodzinny wypad na narty i groźba lawiny, która wyciąga z ludzi ich prawdziwe ja. To jest rasowy dramat rozpisany na garstkę aktorów, choć jest tam sporo miejsca na gorzki humor. Warto zobaczyć, a podczas seansu padają ciekawe (i trudne) pytania.

Głosy [recenzja]

Bardzo czarna komedia wyreżyserowana przez dziewczynę, która dała światu Persepolis (tak komiks, jak i ekranizację). Świetny, lalusiowaty Ryan Reynolds, który ma na tyle nie po kolei w głowie, że rozmawia z psem i kotem o swoich mękach i lękach, a w konsekwencji popełnia kilka okrutnych morderstw. Warto, pod warunkiem, że kogoś bawią gadające, odcięte głowy.

Co robimy w ukryciu [recenzja]

Komediowe zaskoczenie roku, choć mają na uwadze dorobek Taiki Waititiego i Jemaine'a Clementa, może zaskoczenia być nie powinno. Udawany dokument w współczesnych, nowozelandzkich wampirach to świeże, oryginalne i bardzo zabawne dziełko, które w niecałe 90 minut wywołuje więcej rechotu, niż niektóre komediowe serie razem wzięte.

Ex Machina [recenzja]

Kameralny dramat s-f dla trzech aktorów o tym, co to znaczy być robotem, czy sztuczna inteligencja istnieje i czy jest lepsza niż nasza, ludzka. Napięcie można kroić nożem, a popis Alicii Vikander zostanie z widzem na długo po seansie. Jeden z lepszych filmów tego roku.

Avengers: Czas Ultrona [recenzja]

Komiks puszczony w ruch, który ma tylu fanów, co przeciwników. I choć pozytywnego zaskoczenia pierwszych Avengersów nie przeskoczył, to jednak ogromna frajda płynąca z oglądania, jak najwięksi herosi znowu muszą ratować świat, przysłoniła mi wszystkie ewentualne wady. Marvel górą!

Coś za mną chodzi

Jedyny horror na liście, ale przynajmniej strasznie straszny. Trochę retro, ale przy tym bardzo nowoczesny, zaludniony nieopatrzonymi twarzami i tytułowym czymś, które może być wszędzie i absolutnie przeraża. Bardzo dobra robota, którą docenią nie tylko fani gatunku.

O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu

Czarno-biała hipsteriada produkcji irańsko-amerykańskiej. Lekko westernowe miasto gdzieś w Iranie, odziana w paskowaną bluzkę wampirzyca na deskorolce, przypominający Jamesa Deana przystojniak, historia miłosna, krew, czarny humor, nowoczesny soundtrack i kot. Ogląda się super, bo jest takie bardzo inne.

Wizyta [recenzja]

Zaskoczenie! M. Night Shyamalan nadal potrafi robić pomysłowe i zaskakujące filmy. Wystarczy zabrać mu budżet i znane twarze, a cała uwaga skupia się na scenariuszu i budowaniu atmosfery. Wizyta u nigdy nie widzianych dziadków to rzecz równie straszna, co zabawna, a fabuła dziarsko zmierza do satysfakcjonującego finału.

Sicario [recenzja]

Może nie tak dobry, jak Labirynt i Wróg, ale nadal wysokiej próby film Denisa Villeneuve'a. Duszny Meksyk, ściganie narkotykowego lorda, przemoc i wrzucona w sam środek świetna Emily Blunt (ale show i tak kradnie Benicio del Toro). Mocne kino z dobrą muzyką i rewelacyjną "przejażdżką" przez Juarez.

Marsjanin [recenzja]

Film nie był tak fajny, jak książka Andy'ego Weira, ale jako widowisko sprawdził się bardzo dobrze. Matt Damon pokazał klasę, strona wizualna zachwycała, ale i tak główną zaletą Marsjanina jest fakt, że tym filmem Ridley Scott udowodnił wysoką reżyserską formę. I że nie powinniśmy się aż tak bardzo martwić o kolejnego Aliena. Chyba.

Crimson Peak [recenzja]

To kolejny film bardziej do patrzenia, niż przeżywania (choć znam takich, co przeżywali). Guillermo del Toro odkurzył gotycki horror, połączył go z romansem, zatrudnił zdolnych aktorów i całość umieścił na rewelacyjnie wykonanym planie zdjęciowym. Niesłychanie stylowa rzecz.

Makbet

Szekspirowski dramat przełożony na ekran bez większych zmian. Oryginalne dialogi, duża doza teatralności i absolutnie przepiękna strona wizualna. Nawet jeśli w środku napięcie ciut siada, to początek i finał wynagradzają wszystko. Ten film dobrze wróży na przyszłość (Assassin's Creed realizuje ta sama ekipa).

Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy [recenzja]

Doskonałe kino na koniec roku. Napisano o tym filmie już tak dużo, że tutaj pozostaje mi tylko podkreślić z pełną mocą - to są prawdziwe, namacalne Gwiezdne wojny, na które wielu czekało od dawna. I jako takie sprawdzają się świetnie. Kosmiczna przygoda pełną gębą, która angażuje widza od czubka głowy po koniuszki palców u nóg. I w sumie mógłbym wyróżnić ten film osobną kategorią. Bo tak :)


- [najlepszy film akcji] - [najładniejszy film] - [najlepiej brzmiący film] -
Mad Max: Na drodze gniewu

Twórca Happy Feet to jest dopiero gość! Tak długo starał się wskrzesić swoje post-apokaliptyczne dzieło sprzed kilku dekad, że wielu zaczęło wątpić w powodzenie tego projektu. Ale gdy nowy Mad Max w końcu zaszczycił swą piaskową obecnością ekrany kin, niewielu wyszło z seansu kręcąc nosem. Takie to proste, takie ładne, takie dynamiczne, fantastycznie nakręcone, opatrzone bardzo dobrym soundtrackiem i z wyśmienitą, motoryzacyjną choreografią. Prawdziwa perełka wśród tegorocznych produkcji. [recenzja]

- [nikt się nie spodziewał, że będzie taki fajny] -
Kingsman: Tajne służby

Twórca nowego otwarcia dla X-Menów (Pierwsza klasa) pokazał wielką klasę robiąc tak cudownie rozrywkowy film, że chyba nikt się tego nie spodziewał. Ekranizacja komiksu, który robi sobie jaja z czysto brytyjskich tradycji szpiegowskich, wyszła rewelacyjnie: zabawna, krwawa, dynamiczna i z jedną z najlepszych sekwencji walki w ostatnich latach. Kto by się spodziewał, że Colin Firth to taki wymiatacz? [recenzja]

- [niespodziewana niespodzianka] -
Zaproszenie / The Invitation

Tej produkcji w kinach jeszcze nie było, a widziałem ją na festiwalu Transatlantyk. Na seans przyszedłem w zupełnej niewiedzy - kto, z kim, dlaczego. Wiedziałem jedynie, że jest to thriller. I jak takie dziecko we mgle byłem pogrążany coraz bardziej w gęstym, lepkim klimacie paranoi, który znalazł bardzo satysfakcjonujące rozwiązanie. Warto mieć go na radarze!

- [3 filmy roku 2015] -
3. Whiplash

Karate Kid w świecie muzyki, który trzyma w napięciu lepiej, niż niejeden dreszczowiec. Aktorski popis J.K. Simmonsa i Milesa Tellera, świetna muzyka i cała masa emocji. Oklaski na stojąco! [recenzja]

2. Birdman

Tyle Oscarów i miałby być niżej? Nie da się tak! Birdman zawładnął mym filmowym ja od pierwszych do ostatnich sekund seansu. Artystyczny meta-projekt, który jest tak samo istotny od strony aktorskiej i scenariuszowej, jak i technicznej. [recenzja]

1. W głowie się nie mieści

No i proszę. Moim filmem roku jest bajka. Starzeję się, albo wracam do dzieciństwa? Nie wiem, ale fakt jest taki: od bardzo, bardzo dawna nie widziałem w kinie filmu, który w takim samym stopniu by mnie wzruszył, jak i rozbawił. Tak prostego, a jednocześnie tak mądrego i trafnego... A że był animowany, trudno. Pixar sięgnął szczytu! [recenzja]


No na tym koniec spowiedzi. Dodam jeszcze, że tych produkcji nie widziałem, ale mogłyby się w tym podsumowaniu znaleźć: Mission: Impossible - Rogue Nation, Młodość, Manglehorn, Demon, The Walk, Dar, Steve Jobs, Body/Ciało, Ja i Earl, i umierająca dziewczyna (który wyleciał z planu kinowego, wstyd!).

fsm
31 grudnia 2015 - 12:13

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
31.12.2015 14:44
Brucevsky
79
Konsul

Dorzucę sobie ten tekst do zakładek, żeby pamiętać, które filmy jeszcze nadrobić. :) Widziałem w tym roku sporo dobrego i zgadzam się z Twoimi ocenami - Birdman, Mad Max, W głowie się nie mieści okazały się genialnymi produkcjami, Avengers zapewnili sporo rozrywki, a Kingsman sprawdził się w kategorii świeżego spojrzenia na kino szpiegowskie z przymrużeniem oka. A jakieś przemyślenia po Szybkich 7?

31.12.2015 14:52
odpowiedz
Scott P.
77
Generał

By tradycji stało się zadość o to moje niepełne i pełne top 10 + bonus.
Top 10 najlepszych filmów roku 2015:
10.Spy
09.Focus
08.The Visit
07.Steve Jobs
06.Straight Outta Compton
05.Wild
04.Foxcatcher
03.Kingsman: The Secret Service
02.Whiplash
01.Birdman
Niepełne Top 10 filmowych gniotów roku 2015:
10.Star Wars: The Force Awakens
09.American Sniper
08.Mad Max: Fury Road
05.It Follows
04.Chappie
03.Spectre
02.The Imitation Game
01.Avengers: Age of Ultron
Bonus:
Najlepszy serial : Jessice Jones
Najgorszy serial: Daredevil
Najlepszy pilot serialu: Ash vs. Evil Dead
Zmarnowany potencjał dobrze zapowiadającego się serial: Ash vs. Evil Dead
Please STOP: Game of Thrones sezon 05

post wyedytowany przez Scott P. 2015-12-31 15:07:51
31.12.2015 16:27
odpowiedz
davis
154

Mój top filmów które się nie podobały:

5. Pięćdziesiąt twarzy Greya
4. Piksele
3. Więzień labiryntu: Próby ognia
2. Fantastyczna Czwórka
1. Jupiter: Intronizacja

Film który naprawdę mi się podobał i nie żałowałem wydanych na niego pieniędzy to Mad Max.

Cała reszta filmów z 2015 które obejrzałem to średniaki, o których szybko zapomnę lub już zapomniałem.

Największym rozczarowaniem był film Southpaw. Nie jest to zły film ale nastawiałem się na coś znacznie lepszego.

Do obejrzenia zostało mi jeszcze wiele filmów z 2015, między innymi większość tych które startują w Oskarach więc moje typy na pewno nie są kompletne.

ps. nie ująłem tutaj filmów z 2014 roku żeby nie zamazywać obrazu jak mocno słaby był do tej pory 2015.

pss. szkoda, że trochę fałszujesz rzeczywistość i umieszczasz w artykule filmy z 2014.

post wyedytowany przez davis 2015-12-31 16:35:07
31.12.2015 16:48
odpowiedz
sekret_mnicha
168
fsm

Brucevsky > Gdy już FF7 obejrzę, to jakieś przemyślenia na pewno mieć będę. A póki co "tabula rasa".

Scott > W wielu miejscach jesteśmy zadziwiając zgodni, choć oczywiście niektórych Twoich gniotów za gnioty uznać nie mogłem :) Swoją drogą: dlaczego nie masz słabych filmów na miejscach 6 i 7? :>

davis > Nie fałszuję rzeczywistości. W zestawieniu zawsze umieszczam filmy, które swoją kinową premierę miały w Polsce w danym roku (tu: 2015). Czyli idziemy od 1 stycznia do 31 grudnia. A że niektóre filmy (szczególnie te, które debiutują w kinach na początku roku) są z roku poprzedniego, to jest zupełnie naturalne.

post wyedytowany przez sekret_mnicha 2015-12-31 16:49:38
31.12.2015 16:57
odpowiedz
Medico della Peste
18
Generał

Mad Max świetny. Najbardziej podobała mi się scena pościgu.

01.01.2016 11:42
odpowiedz
Scott P.
77
Generał

[4]>Bo się nie trafiły. A gdybym filmy od 10 do 08 umieścił bliżej podium to by było to wobec nich krzywdzące.

01.01.2016 11:57
odpowiedz
vincentprize
21
Chorąży

Jak dla mnie filmowy rok 2015 wygrał zdecydowanie Sicario.

01.01.2016 12:51
odpowiedz
Mr. Orange
88
Generał

U mnie rok 2015 średnio wypadł pod względem filmowym, zaliczyłem 96 tytułów, w tym 5 tegorocznych, z czego tylko 3 były głośnymi produkcjami; "Everest", "Spectre" i "W głowie się nie mieści". Żaden z tej trójki nie wyrył większego śladu w mojej głowie, niby najlepiej wypadła animacja Pete'a Doctera, ale jednocześnie była dla mnie rozczarowaniem, bo po ogromnych zachwytach spodziewałem się dużo więcej, niestety nie poczułem tej magii, którą czuję w "Toy Story" do dzisiaj.

01.01.2016 14:15
odpowiedz
NewGravedigger
100
spokooj grabarza

przecież część z tych filmów to 2014

01.01.2016 16:05
odpowiedz
sekret_mnicha
168
fsm

Patrz wyżej (i patrz wszystkie poprzednie lata): W zestawieniu zawsze umieszczam filmy, które swoją kinową premierę miały w Polsce w danym roku (tu: 2015). Czyli idziemy od 1 stycznia do 31 grudnia. A że niektóre filmy (szczególnie te, które debiutują w kinach na początku roku) są z roku poprzedniego, to jest zupełnie naturalne.

02.01.2016 00:22
odpowiedz
drenz
32
Konsul

Dobra lista. Dodałbym do niej "Stare Grzechy Mają Długie Cienie", który grali niedawno w kinach, a który klimatem przypomina pierwszy sezon "True Detective", choć ten pierwszy to kino hiszpańskie, ale wciąga. Bardzo.
Z produkcji tegorocznych moja najlepsza 10 przedstawia się następująco:
10. Kung Fury
9. Beasts of No Nation
8. Cop Car
7. 1944
6. McFarland USA
5. Marsjanin
4. Najdłuższa Podróż
3. Nadzy Wśród Wilków
2. Mad Max. Na Drodze Gniewu
1. Little Boy - film familijny, ale ma w sobie pewną magię, to coś, co sprawiło, ze długo miałem w głowie ów produkcję.

Co do seriali to niewiele w tym roku oglądałem, ale moje top 3 wygląda następująco:
3. Black Sails sezon 2 ex aequo The Last Kingdom
2. The Ripper Street sezon 3
1. Poldark sezon 1 - serial ewenement, bowiem nie sądziłem, że taka tematyka mnie aż tak wciągnie, ale wszystko w tym serialu stoi na wysokim poziomie. Od kostiumów, muzyki, zdjęć, krajobrazów, rewelacyjnych dialogów po mistrzowską grę aktorską. Jednak można nakręcić serial bez zawiłej intrygi, cycków na wierzchu, golizny, brutalności, który mimo tego, że nie jest też jakiś zaskakujący wciąga jak bagno. Ale może właśnie jego siła tkwi w prostocie...

03.01.2016 16:54
odpowiedz
Sasori666
99
Korneliusz

Nadal nie kumam tego hypu na Mad Maxa, dla mnie to taki film 6/10.

03.01.2016 16:58
odpowiedz
Mutant z Krainy OZ
163
Farben

Zachęcony wstawianiem "Coś za mną chodzi" do każdego możliwego rankingu, obejrzałem wczoraj ten horror, i stwierdzam, że definitywnie nie nadaję się na target tego gatunku. Poziom głupoty jest tutaj niższy niż w innych horrorach, ale wciąż głupota bohaterów jest głównym motorem pchającym historię. Sama idea na film bardzo fajna, ale realizacja kuleje, nie bałem się, a bardziej śmiałem z postępów nastolatków.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze