Co jest grane #1 - Pokój - KepKeeper - 19 marca 2016

Co jest grane #1 - Pokój

„Pokój”, czyli niezwykle przejmujący dramat opisujący historię matki oraz jej 5 letniego synka Jacka. Joy, bo tak na imię matce jest od 7 lat więziona w malutkim pokoju przez osobę, która każe się nazywać Dużym Nickiem. Nie może ona nawet na chwilę opuścić tytułowego "Pokoju", dostając tylko codziennie dostawy podstawowych środków do przeżycia od Nicka. Chłopiec, który urodzony został również w tym pokoju od dzieciństwa jest utwierdzany w przekonaniu, że Pokój jest całym światem a wszystko, co poza nim jest nieprawdziwe. Cała historia zmienia się, gdy Joy pewnego dnia postanawia, że dla dobra swojego i jej synka podejmie próbę ucieczki.

Po prawie dwuletniej przerwie w publikowaniu czegokolwiek na gameplay.pl postanowiłem, że pora wrócić.
Seria „Co jest grane” będzie opisywać seanse kinowe, w których w ostatnim czasie uczestniczyłem. Będę starał się w sposób dość krótki rzeczowy i w miarę bez spoilerów opisywać nowości kinowe. Cały pomysł na serię powstał, gdy zacząłem dość regularnie uczęszczać do kina i zorientowałem się, że jest naprawdę mało dobrych rekomendacji najnowszych spektakli kinowych. Opisy na serwisach typu filmweb.pl albo od razu przedstawiają całą fabułę, albo wręcz przeciwnie nie wnoszą nic. Natomiast recenzje na YouTube.com są do granic naszpikowane subiektywnością i czasami zbędną emocjonalnością oraz masą spoilerów.

Wszystkie wpisy będę starał się robić podobnym schematem
1) Czego spodziewałem się przed filmem
2) Co stwierdziłem po filmie
3) Wszystko o filmie
4) Końcowa ocena
5) Od autora – słowem zakończenia

Przed samym filmem jedyne co wiedziałem to jaki jest opis filmu, oraz że moi znajomi z pracy, którzy już go oglądali stwierdzili, że jest to film warty obejrzenia. Cała koncepcja bardzo mi się podobała, ponieważ wiedziałem, że z takiego tematu i podłoża można zrobić naprawdę dobry film. Poszedłem pełen nadziei i oczywiście psychicznie przygotowany na ciężki psychologiczny dramat.

Po zakończeniu seansu wyszedłem z kina i powiedziałem sobie „spodziewałem się zupełnie czegoś innego”. O dziwo w tych słowach nie było ani grama rozczarowania.

Jak nie trudno się domyślić po opisach historia opowiada losy chłopca oraz jego matki, którzy są uwięzieni w małym Pokoju przez swojego oprawcę. Ciekawe jest to, że prowadzą bardzo regularne życie, które na pozór może wydawać się nawet dość szczęśliwym. Wszystko się zmienia, kiedy Joy postanawia, że wraz z synem uciekną od swojego oprawcy. Jak na razie cały schemat dość logiczny. Film trwa prawie 120 minut i wielkie było moje zdziwienie, kiedy przede mną było jeszcze jakieś ¾ całej opowieści a tu nagle widzę próbę ucieczki i to nawet na pozór dość udaną. Pomyślałem sobie, że teraz cała akcja, która do tej pory była raczej spokojną opowieścią zacznie się rozkręcać. W głowie rodziły mi się pytania typu
Czy ta próba skończy się niepowodzeniem…
Czy oprawca zacznie „polować” na bohaterów…
Czy może jakieś inne nieszczęście się nagle wydarzy…
Czy nie okaże się, że Joy nie ma już nikogo z bliskich na wolności…
A może bohaterom nie uda się skuteczni opuścić Pokoju do końca filmu…

Bardzo byłem zdziwiony, gdy się okazało, że na wszystkie moje powyższe pytania odpowiedź była NIE. Absolutnie nie uważam tego za żaden spoiler. Po prostu są filmy, na które trzeba się odpowiednio przygotować. Nie ma sensu w przypadku „Pokoju” dorabiać sobie jakichkolwiek teorii. W pewnym momencie, kiedy widzimy, że nasze kolejne próby skomplikowania filmu się nie spełniają zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jest to kolejna „wielka hollywoodzka produkcja”, która w każdym elemencie filmu dodaje jakiś zwrot akcji a jest to mocny konsekwentny psychologiczny dramat pokazujący jak ciężko po takiej tragedii jaka się wydarzyła wrócić do „normalnego” życia. Film, a raczej opowieść toczy się w dość powolnym tempie, które nadaje jeszcze większej emocjonalności wszystkim wydarzeniom.

Nawet zakończenie nie ma na celu wnieść jakiegoś wielkiego „bum”. Całość powinna nas raczej zmusić do refleksji jak ciężkie jest życie osób, które dotknęła taka tragedia.
Jeśli potraktować ten film typowo jako opowieść czasami nawet reportaż o przeżyciach Joy i Jacka to film jest genialny. Cały czas trzymający bardzo wysoki poziom dramatu psychologicznego.
Niestety ja zawsze traktuje całość jak FILM. Dla mnie osobiście była w nim masa potencjału, który został niewykorzystany. Cała akcja i tempo filmu siada już koło 40 minuty. Potem jest tylko powolna historia. Prowadzony jest tylko główny wątek pomijając wszelkie inne postacie, które przez film się przewijają. Cała masa dziur logicznych i niewyjaśnionych sytuacji oraz zachowań różnych bohaterów. Nie opisuje praktycznie żadnej przeszłości i żadnych wątków pobocznych.
Oceniając jednak całość warto wybrać się na „Pokój”, chociażby po to, aby doświadczyć innego rodzaju kina. Obecnie mało który film pozwala sobie na tak uproszczoną fabułę. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mimo wymienionych wyżej „niedociągnięć” to wszystkie one będą subiektywne i każdy może inaczej odebrać ten film.
Jednakże warto zawsze przed filmem wiedzieć czego należy się po nim spodziewać – dlatego właśnie powstał ten tekst.

Na koniec jeszcze mała refleksja ode mnie.
Do całego filmu można podejść też bardziej metaforycznie. Tak naprawdę możemy zdać sobie sprawę, że każdy z nas posiada swój „Pokój”, czyli sferę, którą izoluje się od otaczającego go świata. I sam sobie tworzy własną historię, dlaczego w tym „Pokoju” nadal tkwi. Paradoksalnie nie zawsze jest to złe miejsce. Może się okazać, że opuszczenie go spowoduje więcej złego niż dobrego. Należy zawsze pamiętać o tym, że nie można niczym Jack nie widzieć niczego innego poza „Pokojem”, ale o to możemy zawalczyć już tylko my sami.

Bardzo byłbym wdzięczny za opinie z waszej strony czy taka forma wpisów wam się podoba. Jakby nie było dwa lata przerwy robi swoje. Chętnie wysłucham wszystkich rad i sugestii. Ważne jest, aby tekst również dla Was był komfortowy w odbiorze.
Jeśli oglądaliście już „Pokój” zapraszam do refleksji na temat filmu. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji go widzieć to serdecznie polecam, bo naprawdę warto.

KepKeeper
19 marca 2016 - 23:49