Recenzja filmu Iluzja 2 - szybcy wściekli magicy na miarę naszych czasów - eJay - 13 lipca 2016

Recenzja filmu Iluzja 2 - szybcy, wściekli magicy na miarę naszych czasów

Najlepsze sztuczki iluzjonistów to takie, których tajników realizacji nie chcemy poznać. Chcemy żyć choć przez chwilę w przekonaniu, że „magia” istnieje, a artysta przed nami naprawdę wyczarował królika z kapelusza. Twórcy Iluzji 2 bardzo zgrabnie poruszają się w tym schemacie przez 2/3 filmu, co chwilę atakując widza zwrotami akcji, które mają za zadanie odwrócić uwagę od rzeczywistej sztuczki dokonywanej na czarnych charakterach.

Co z pozostałą 1/3 historii? No i tu właśnie leży pies pogrzebany – te 2 kwadranse z hakiem to zatrważająca liczba głupot, pretekstowych scen rodzących dziesiątki pytań, no i zakończenie, które aż krzyczy „będzie trzecia część!”. Ale...

...nie zmienia to faktu, że do Iluzji jakotakiej mam dziwną słabość, bo film (a raczej filmy – to w końcu już seria!) nawet mi się podobał. Jeżeli letnie kino kojarzy wam się z czymś niezobowiązującym, lekkim, szybkim to druga część na pewno przypadnie Wam do gustu. Jest w niej wszystko to, co znajdziecie w Wikipedii pod hasłem „sequel”. Co więcej, główni bohaterowie wraz ze scenarzystami starają się (troszkę nieudolnie, ale jednak) rozbudować uniwersum. Dlatego też lwia część akcji rozgrywa się w kolebce światowej magii – Makao. Chińskie klimaty wstrzykują trochę świeżości do całej zabawy, bo umówmy się – pod względem konstrukcji intrygi to nic innego jak wątek z pierwszej odsłony podbity do potęgi.

Czyli jeszcze więcej pościgów, więcej scen walk, więcej trików i zaskakujące zakończenie? No prawie. Iluzja 2 pada ofiarą swojego poprzednika, który zawierał w ostatnim akcie twist wywracający historię do góry nogami (z szacunku do osób, którzy nie widzieli filmu – nie zdradzę go). Tutaj również mamy pewnego rodzaju woltę, dzięki czemu widz czuje się zmylony, ale z drugiej strony – czy po wcześniejszym wyczynie ekipy Jeźdźców jest to aż tak zaskakujące? Tym bardziej, że bohaterowie praktycznie w każdej scenie tłumaczą co zamierzają zrobić. Tak jak iluzjonista na scenie obiecuje, że przepołowi bezkrwawo blondynkę w skrzyni lub spowoduje, że gwóźdź zniknie pod wpływem uderzenia ręką (pozdro dla Pana Ząbka), tak i tutaj obraz zostaje pozbawiony tej aury tajemniczości. Na taką zabawę konwencją mógł sobie pozwolić tylko Nolan w Prestiżu. Skoro jednak Iluzja 2 jest kinem stricte rozrywkowym, nie wymagajmy od niej wielopoziomowej narracji. Nie ta skala, nie ten materiał i nie to nazwisko za kamerą.

Z grubsza jednak to blockbuster, jaki powinien trafiać właśnie w tym okresie. Po prostu fajny, pędzący przed siebie, bez głupich dowcipów (przyjemny, aczkolwiek nieprzeszarżowany motyw z ksywą „Buffy”:)), w paru miejscach kreatywny. Nie będziecie nad nim rozmyślać zbyt długo, poza tym, że zostaniecie mile zaskoczeni sekwencją kradzieży pewnego czipu. To w tej właśnie scenie widać najbardziej, że wszyscy aktorzy mieli niezłą zabawę na planie.

Czyli warto? Jeżeli pierwsza część była dla was nudna i za głupia – nie warto. Czerpaliście z niej niezły fun i trawiliście dziury logiczne? Wybierzcie się do kina jak najbardziej, wyjdziecie zadowoleni. Jeżeli to wasze pierwsze spotkanie z Iluzją – spróbujcie, może się przekonacie. Solidnych przygodówek podlanych atmosferą heist movies nie jest na rynku zbyt dużo.

No i na sam koniec 3 aktorskie wtręty:
1. Jesse Eisenberg chyba już zawsze będzie grać Jessego Eisenberga
2. Daniel Radcliffe to cholernie zdolny aktor, ale tutaj z każdą minutą był coraz gorszy...
3....dlatego królem tego filmu jest Woody Harrelson. Dobrze, że żaden trailer na to nie wskazywał!


OCENA 6/10

eJay
13 lipca 2016 - 10:41

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
13.07.2016 11:11
1
Samson1899
10
Generał

No to chyba warto się będzie wybrać, bo pierwsza część mi się bardzo podobała. Dodać do tego, że każdy film potem wychodzi, że jest dla mnie przynajmniej 2 oczka wyżej niż w recenzjach, więc raczej obowiązkowy wypad do kina.

13.07.2016 11:14
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Łyczek
141
The Chosen One
7.5

Jako kontynuacja film naprawdę daje radę. Nie nudziłem się :) Warto było pójść, choć obawiałem się, że nie będzie już elementu zaskoczenia i przez to film straci na wartości.

13.07.2016 11:30
1
eJay
155
Quaritch

Hasło "Jako kontynuacja film naprawdę daje radę" jak najbardziej tutaj pasuje. Generalnie kontynuacje potrafią być do bólu męczące lub przeszarżowane (przez podwojenie budżetu). A ten sequel..jest po prostu lajtowy :)

13.07.2016 12:01
-1
odpowiedz
NewGravedigger
100
spokooj grabarza

Zarówno jedynka jak i dwójka są po prostu tępawe.

13.07.2016 13:57
odpowiedz
1 odpowiedź
los pollos hermanos
29
evil can die
3.5

Najbardziej kretyński film, jaki obejrzałem w tym roku. Jedynka jeszcze dawała radę, było to całkiem fajne kino akcji, w którym wszystko psuło kulawe zakończenie. W drugiej części kuleje niemal wszystko i pozwolę sobie to wszystko wymienić:

- produkcja to festiwal aktorów z wkurwiającymi głosami: Jesse Eisenberg, Dave Franco, Lizzy Caplain. Ani Morgan Freeman, ani Michael Cain jakoś szczególnie się nie wybijają. Smutne, bo powinni być autorytetem dla młodych aktorów.
- debilna fabuła, która szokuje jedynie swoją głupotą (ale za to od początku, aż do ostatnich minut seansu), jest pełna dziur i bezsensownych zwrotów akcji
Najlepsze kwiatki:

spoiler start


- pojawienie się na końcu Morgana Freemana, który mówi, że w sumie to zawsze był po ich stronie, ale blalaba wyrzuty sumienia, blablabla, wstyd... a dzięki temu, że prawie umożliwił złym gościom zabicie całej magicznej paczki stała się z nich bardzo zgrana drużyna oraz Mark Ruffalo udowodnił że jest godzien swojego ojca XD

- całą organizacją magików steruje chińska babcia z wnuczkiem, która na co dzień prowadzi sklep z akcesoriami kuglarskimi

- czip, który może sterować każdym urządzeniem na ziemi, ależ to oryginalne. Nie zapomnijmy też, że Jeźdźcy kradną go, okazuje się, że jest fałszywy, po czym oddają go złym gościom i okazuje się, że jest prawdziwy. Co? XD

- sama z scena z wykradaniem tego czipu. Doceniam całkiem ładną choreografię, ale bez przesady. Scena została rozciągnięta poza granice dobrego smaku i zdrowego rozsądku.

- jak się na końcu okazało, w miejscu z którego wykradli ten chip, byli członkowie tego całego stowarzyszenia magików. Dlaczego??? Czyżby twórcy chcieli przez to pokazać, jak niesamowicie "złożoną" i "sprytną" intrygę skonstruowali?

- ostatnia sztuczka z tym samolotem, który udało im się poderwać za pomocą dwóch wiatraków, po czym fajerwerki i pompatyczna przemowa. CLAAAASIIIC.

spoiler stop

post wyedytowany przez los pollos hermanos 2016-07-13 14:07:37
13.07.2016 14:42
eJay
155
Quaritch

1. Tu się zgodzę, ten motyw jest po prostu z kosmosu :) No ale sam o tym wspomniałem w recenzji, że głupich jak but pomysłów nie brakuje
2. A mi to w ogóle nie przeszkadza, nawet to lepiej niż jakiś kolejny złoooooowrogi koleś z mrocznym spojrzeniem. Szczerze, gdybym zobaczył tutaj jakiegoś znanego aktora z charakterystycznym głosem to byłbym zawiedzony.
3 & 5 - jeżeli nie kupuje się motywu sztuczki jako całego wątku to IMHO dalsze omawianie tego nie ma sensu. Przecież dokładnie tak samo było w jedynce gdzie Ruffalo ganiał za Jeźdzcami i wielokrotnie wystawiał się na niebezpieczeństwo. Tak, to był sprytny plan organizacji, wszystko po to aby Malbry i jego stary myśleli, że mają nad wszystkim kontrolę.
6. Jedynie co mi zazgrzytało tutaj to fakt, że Malbry i jego ojciec nie zaczaili, że w ogóle nie wystartowali :) Każdy kto choć raz zaznał podróży samolotem wie o co chodzi.

13.07.2016 15:34
1
odpowiedz
A.l.e.X
96
Alekde
7.0

Gorszy niż część pierwsza, ale nadal niezły, moim zdaniem takie 7/10.

post wyedytowany przez A.l.e.X 2016-07-13 15:35:42
13.07.2016 19:24
odpowiedz
Kameo
68
To tylko ja

Potwierdzam, na scenie kradzieży pewnego czipu siedziałem uśmiechnięty od ucha do ucha ;)

15.07.2016 00:40
-1
odpowiedz
yadin
85
Senator

E tam. Tę "Iluzję" zjechano w recenzjach. Pierwsza część mi się nie podobała.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze