Disney

Split/Second – jednosezonowe show

Trochę Disneya: Tangled/Zaplątani

Gwiezdne Wojny Disneya będą dobre i wszystkim zrobi się głupio

Kto powinien wyreżyserować nowe Gwiezdne Wojny?

Klasyka na talerzu - Tarzan: Action Game (2000)

Merida Waleczna - recenzja filmu

John Carter - lepszy, niż mowią

Hej! Gdzie jest Pepe?!

Wrażenia z importu #5 - Recenzja Kingdom Hearts 3D: Dream Drop Distance

John Carter niczym nie zaskakuje

Przy okazji świąt można czasami sięgnąć po szarsze tytuły, które darzymy pewną dozą sentymentu. Gorzej, kiedy gra pozostawia po sobie niedosyt. Z jednej strony niewykorzystania drzemiącego w tytule potencjału, oraz tego, że nie powstanie kontynuacja mogąca ten błąd naprawić. Oto show radosnej destrukcji w akompaniamencie ryczących silników.

Split/Second (BlackRock Studio/Disney Interactive Studios)
1 kwietnia 2013 - 15:23 - sakora
zobacz więcej

Kiedy trafiam na określenie "baśń dla dorosłych" przeważnie nie mogę pohamować swego entuzjazmu. Nie chodzi tu o rodzaj animacji zarezerwowany tylko dla dorosłych, a o filmy które są naprawdę dla wszystkich. Oglądając Zaplątanych dzieci z pewnością przeżyją kilka magicznych chwil, a starsi widzowie zostaną uraczeni świetnym humorem, cudowną realizacją i scenariuszem spójnym, dopracowanym, przemyślanym. Takim jaki warto docenić.

 

Szczerze - nie był to zbyt mocno reklamowany film, przynajmniej nie u nas, a szkoda bo Tangled zasługuje na uznanie, dużo uznania.

25 lutego 2013 - 19:00 - Cascad
zobacz więcej

 

Kiedy, nie tak dawno temu, natknąłem się na informację o wykupieniu przez Disney studia LucasArts i zapowiedzeniu na 2015 rok kolejnej (siódmej) części Gwiezdnych Wojen wiedziałem, że wiele osób nie przejdzie obok tego obojętnie.

 

Co George Lucas zbudował to George Lucas zniszczył, wydoił i wykorzystał. Nie mam zamiaru jednak być kolejnym, który będzie mu to zarzucać, bo to naprawdę nie jego wina, że ludzie płacili za byle co ze Star Wars w tytule... Pewnie sam nie raz leżał na swej pościeli z podobizną Lorda Vadera, popijał drinka i dziwił się jakim cudem ten cały niespójny szajs może przynosić tak wiele profitów. Mimo to w sieci przeważają lamenty nad tym, że firma Myszki Miki może pogrzebać uniwersum mieczy świetlnych - nic bardziej mylnego, a żarty o udziale w nowej produkcji Justina Biebera i Seleny Gomes przestały być śmieszne już kilka minut po ogłoszeniu tej transakcji.

12 listopada 2012 - 14:01 - Cascad
zobacz więcej

Disney kupił Lucasfilm za 4 miliardy dolarów. Już wszyscy o tym wiedzą. Są plany nakręcenia nowej trylogii Gwiezdne Wojny (Epizod VII w 2015 roku). O tym też już wszyscy wiedzą. Wraz z tymi informacjami otworzyła się nowa mega-brama, a z niej wylały się spekulacje, plotki, marzenia, życzenia. Pozwolę sobie skorzystać i zasugerować kilka odpowiedzi na pytanie: Kto powinien wyreżyserować nowe Gwiezdne Wojny? Kandydatów jest sporo.

Po pierwsze: Star Wars bardzo lubię, oryginalna trylogia jest mistrz, nowa trylogia ma swoje ewidentne braki, ale jako seria efektownych filmów z laserami sprawdza się fantastycznie. Jak wielu mam jednak nadzieję, że nowa nowa trylogia będzie zdecydowanie lepsza, niż Epizody I-III, a mając na uwadze fakt, że George Lucas ma (najpewniej) zamiar sterować wszystkim jako producent, a nie reżyser, to jest spora szansa na coś naprawdę ciekawego. Nasi rodzice mieli swoją część sagi, my mieliśmy swoją, więc niech nasze dzieci też mają swoją, a co!

31 października 2012 - 15:07 - fsm
zobacz więcej

Klasyka na talerzu to seria traktująca o grach przykrytych grubą warstwą kurzu, lecz w większości jeszcze nie całkiem zapomnianych, podana w przystępny dla współczesnego gracza sposób. Tym razem tytuł znany i lubiany, a na przekór wszystkiemu to jedna z najlepszych egranizacji jakie powstały. Kolorowa, sympatyczna i satysfakcjonująca platformówka 3D: Tarzan: Action Game, swego czasu zachwycająca swą oprawą, a do dziś poziomem gameplaya. Niewiele jest gier opartych na filmowych animacjach Disneya, które mogą mierzyć się z Tarzanem.

Klasyka%20na%20talerzu%20-%20Tarzan%3A%20Action%20Game%20%282000%29
4 października 2012 - 11:31 - Prometheus
zobacz więcej

Niewiele jest filmów na które czekałem w tym roku z taką niecierpliwością, jak na Meridę Waleczną. Pierwszy zwiastun filmu, jeszcze bez oficjalnego polskiego tytułu, miałem okazję obejrzeć chyba w okolicach listopada ubiegłego roku i z miejsca się w nim zakochałem: niesforna, ruda nastolatka, która z łukiem w ręku postanawia walczyć o prawo do swojej własnej ręki i wszechobecny, szkocki akcent. Spodziewałem się wypełnionej gagami "szkockiej wersji" Zaplątanych i choć już teraz mogę napisać, że efekt końcowy zupełnie rozminął się z moimi oczekiwaniami, to wyszło to filmowi tylko na dobre.

13 września 2012 - 14:28 - Strider
zobacz więcej

A dokładniej: lepszy niż mówi/pisze Cayack. On Johna Cartera zaliczył (ha) w kinie i w trzy de, ja odczekałem swoje i po skorzystaniu z biedronkowej promocji obejrzałem film Andrew Stantona w domowym zaciszu. I nie żałuję, bo John Carter jest dużo sympatyczniejszy, niż się wielu wydaje. 

Powyżej widzicie, jaki jest sympatyczny. Młody, umięśniony, dzielny, dziewczyny go lubią, kumpluje się z kosmitami... Idealny kandydat na herosa dla tabunów nastolatek i nastolatków. W tym momencie powinniście wyłapać niemal wszystko, co musicie wiedzieć o Johnie Carterze: jest to lekkie, przygodowe kino s-f przeznaczone głównie dla dosyć młodego widza. Na szczęście zostawiłem sobie jeszcze trochę do napisania.

9 sierpnia 2012 - 18:40 - fsm
zobacz więcej

Postępujący wiek nigdy nie przeszkadzał mi zatrzymać się na danym kanale celem obejrzenia jakiejś bajki. Nigdy również nie wstydziłam się, że chadzam do kina na produkcje przeznaczone (teoretycznie) dla dzieci. Na studiach – Atomówki do śniadania, Dexter do obiadu – chwała Cartoon Network. Później pojawił się genialny Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster. A jeszcze później... Cartoon Network zmieniło ramówkę i okazało się, że nie jestem w stanie nic z tego repertuaru wybrać dla siebie. I wtedy przyszła z pomocą siostra, podrzucając Fineasza i Ferba, których fanami są sam Jake Gyllenhaal czy Ben Stiller.

1 sierpnia 2012 - 21:15 - Klaudyna
zobacz więcej
Keii ocenia: Kingdom Hearts: Dream Drop Distance
83

Po DS-owym Re:coded, przyjętym przez prasę grową dość chłodno, przed kolejną przenośną częścią Kingdom Hearts stanęło ciężkie zadanie ponownego zdobycia zaufania fanów serii.
Pomimo kilku wpadek można powiedzieć, że cel ten został osiągnięty i Kingdom Hearts 3D: Dream Drop Distance bliżej jest do świetnego Brith By Sleep, niż niedawnego portu z komórek.
W recenzji ograniczę do minimum opis fabuły, więc osoby cierpiące na spoilerofobię nie mają się raczej czego obawiać. Historia jest zresztą na tyle pokręcona, że bez odświeżenia sobie wcześniejszych wydarzeń ani rusz. Ale o tym za chwilę…

17 kwietnia 2012 - 14:14 - Keii
zobacz więcej

Wystarczy spojrzeć na trailery/zdjęcia z filmu, dodać, że jest ze stajni Disneya, i już mniej więcej wiadomo, czego się po nim spodziewać. Długowłosy półnagi heros, urodziwa, posiadająca pewną tajemną wiedzę księżniczka, spotkanie, wspólny wróg. Początkowo różne cele, wzajemnie przekonywanie się do siebie, połączenie sił. John Carter to przygodowe kino, które jednak niewiele więcej daje od siebie. I zupełnie niczym nie jest w stanie widza zaskoczyć.

Zaskakujące może być jedynie założenie, wpajane na początku seansu, że nasza wiedza na temat Marsa jest błędna. Tak naprawdę nazywa się on Barsoom i można na nim oddychać i żyć. Zamieszkujące go istoty są na poziomie cywilizacyjnym trudnym do określenia. Z jednej strony ich okręty latają po niebie, z drugiej w starciach między nimi dochodzi do abordażu, a walczący używają broni białej, odziewając się przy tym jak w czasach naszej starożytności. Mars w wydaniu Johna Cartera to mieszanka techniki, magii, ale i anachronicznych rozwiązań.

17 marca 2012 - 16:24 - Cayack
zobacz więcej