eJay

Głos znad morza

najnowszepolecanepopularne

Piękne kobiety, szybkie samochody - recenzja Motorsport Manager

Ubisoft debiutuje na wielkim ekranie - recenzja filmu Assassin's Creed

Mission Impossible po drugiej stronie galaktyki - recenzja Łotr 1. Gwiezdne Wojny - historie

Avengers na Dzikim Zachodzie - recenzja Siedmiu wspaniałych

Recenzja Bridget Jones 3 - kino tylko dla kobiet? Bzdura!

Ekranizacje DC Comics na zakręcie - o Legionie samobójców i jego problemach

Batman v Superman: Świt sprawiedliwości - recenzja na NIE

Czekałem na ten film od momentu pojawienia się zajawki na Comic Con w 2013 roku. Tak, wrzeszczałem jak 3/4 uczestników konwentu w San Diego. Odpowiedzią na starannie budowane uniwersum Marvela miało być epickie starcie dwóch ulubionych bohaterów komiksu. Wyobraźnia nakręcała się miesiącami - „Kto z nich wygra? Jak to będzie wyglądać? Czy Snyder podoła?”. Mojej niemałej ekscytacji nie zmniejszył nawet słynny, drugi zwiastun. Ten materiał z perspektywy czasu uważam jednak za obosieczną broń Warnera.

Z jednej strony rozumiem marketingowców studia – wobec wzmożonej ofensywy Marvela musieli strzelić ciężką amunicją. Z drugiej, wyprztykać się z najlepszych pomysłów na kilka miesięcy przed premierą to istne zabójstwo potencjału. Po seansie jestem mądrzejszy o jeszcze jedną myśl – ten zwiastun był desperacką próbą zwrócenia na siebie uwagi. Batman v Superman to po prostu pudło Warnera, jeśli chodzi o próbę ustrzelenia konkurencji. Uważam, że dzieło Zacka Snydera jest rozczarowaniem.

czytaj dalejeJay
30 marca 2016 - 21:44

Londyn w ogniu - recenzja filmu

Amerykańscy 30 i 40-latkowie uwielbiają takie filmy. Jeden uzbrojony facet vs cała armia przeciwników zagrażających globalnemu (nie)pokojowi. Soczyste strzelaniny tworzą jedyny w swoim rodzaju hołd dla obrazów typu Szklana pułapka i Commando. Nad wszystkim ulatnia się zapach tryskająchej juchy z ciał wrogów i echo wulgaryzmów.

Te wszystkie rzeczy zawiera w sobie właśnie Londyn w ogniu. Zachęceni? To wyhamujcie, bo nie jest to aż tak dobry film (a mógłby takim być).

czytaj dalejeJay
11 marca 2016 - 21:18

Disney nie zmarnował okazji - recenzja Przebudzenia Mocy

Nowe rozdanie gwiezdnej sagi stało się faktem. Do kin miała wrócić moc, a wraz z nią stara gwardia znana z ulubionej trylogii, praktyczne efekty specjalne, tona nostalgii i materiał na kolejne epizody. Wszystko poszło zgodnie z planem, bo J.J. Abrams w przeciwieństwie do Lucasa podszedł do legendy z szacunkiem i..nie starał się wymyślać mitologii od nowa. Przebudzenie Mocy to kopalnia doskonale znanego nam klimatu oraz przede wszystkim świetna przygoda. Bez Jar Jarów, midichlorianów, federacji kupieckich i całej tej politycznej degrengolady, która demolowała Zemstę Sithów, a która przez wielu jest uważana za najlepszą odsłonę ostatnich wypocin twórcy Gwiezdnych Wojen.

Przebudzenie Mocy jest oszczędne w swoich środkach, ale nie pozbawione ogromnego rozmachu. Dość powiedzieć, że przez pierwsze 45 minut wpatrywałem się w ekran jak głupi, jarałem się każdym szczegółem nawiązującym do Starej Trylogii.

czytaj dalejeJay
19 grudnia 2015 - 00:19

Recenzja filmu Terminator: Genisys - remake, reboot i autoparodia w jednym

Terminator jest dla mnie ważnym tytułem. Był to jeden z pierwszych obrazów, jakie obejrzałem w pełni świadomie będąc brzdącem. Nikt nie zwracał wówczas uwagi na fakt, że w ciągu niecałych 2 godzin zobaczyłem rzeź kilkudziesięciu policjantów, poznałem znaczenie słów„F..k you asshole!” i dowiedziałem się przy okazji, skąd się biorą dzieci. Bo choć Terminator jest słusznie nazywany thrillerem science-fiction, dla mnie będzie to zawsze historia niespełnionej miłości, narodzonej w niezwykłych okolicznościach.

Zgadnijcie, kto tym razem wrócił. /źródło - klip promocyjny z Youtube

Sequel z kolei wprowadził gatunek kina akcji na niebotyczny poziom i pozostał na nim do dzisiaj – z trudem przychodzi mi znalezienie blockbustera uszytego tak perfekcyjnie i poprowadzonego z głową od początku do końca. Jak na tle arcydzieł Jamesa Camerona wypada czerpiący z nich pełnymi garściami Genisys?

czytaj dalejeJay
1 lipca 2015 - 21:52

Horrorarium. Czy to jeszcze straszy? #6 Byt (The Entity)

Nie sądziłem, że po rozebraniu przez fsma na czynniki pierwsze Dziecka Rosemary, tak szybko przyjdzie mi poznać równie absorbującą klasykę o walce z niewidzialnym złem. Tymczasem seans Bytu (The Entity) był bardzo ciekawym doświadczeniem, albowiem stykał się minimalnie tematycznie z poprzednim horrorem, który miałem przyjemność omawiać. Otrzymałem więc szansę starcia z obrazem, który miesza 2 pomysły, ale stara się być samodzielnym tworem.

Co omawiamy: mocny horror z gwałtem w tle

Reżyseruje: autor kilku średnich filmów akcji oraz koszmarków z lat 90-tych

W rolach głównych: kusicielka Chrystusa u Scorsese oraz kilku jajogłowych

Rocznik: 1982

czytaj dalejeJay
15 czerwca 2015 - 20:44

Horrorarium. Czy to jeszcze straszy? #4 Duch

Do amerykańskich kin wkroczył właśnie remake Ducha z 1982 roku. Jeżeli wierzyć licznym opiniom widzów oraz krytyków – wyszło z tego co najwyżej przeciętne filmidło, do zapomnienia. Czy w takiej sytuacji warto odświeżyć sobie oryginał? Jako współprowadzący z fsm Horrorarium postanowiłem to zbadać. Tym bardziej było mi miło, bo jakimś cudem (zwalmy to na brak czasu) Duch nigdy nie gościł w moim domu (chyba wyszło to trochę dwuznacznie;)). Było to więc świeże starcie z klasyką kina.

Obrazki w tekście pochodzą z różnych miejsc w sieci

Co omawiamy: kultowy horror, wyreżyserowany przez minimum jedną osobę

Reżyseruje: twórca Teksańskiej masakry piłą mechaniczną oraz Siły witalnej, a także producent

W rolach głównych: mało znany aktor, mało znana aktorka, starszyzna i dzieci

Rocznik: 1982

Duch to autorski pomysł Stevena Spielberga, który robił praktycznie wszystko, aby ten film wyreżyserować. W rezultacie na liście płac widnieje Tobe Hooper, który zasłynął świetnym Texas Chainsaw Massacre. Aczkolwiek o wpływie Spielberga na produkcję tego obrazu krążą legendy. Podobno Steven sprawował pieczę niemal nad każdym elementem, oprócz scenariusza dobierał ekipę aktorską, nadzorował prace na planie, sam też wyreżyserował kilka scen z dziećmi (miał wprawę po zakończeniu zdjęć do E.T.). 

czytaj dalejeJay
24 maja 2015 - 15:10

Mad Max: Na drodze gniewu - perfekcyjne kino akcji

Jeżeli arcydzieła rodzą się w bólach, to nowy Mad Max mógłby owe stwierdzenie sygnować swoim tytułem. Być może pojawią się w tym roku filmy lepsze fabularnie, ciekawiej zagrane i z większym rozmachem. Ale nic nie przebije bombastyczności, jakości zabawy i orgii wizualnej dzieła George'a Millera. Myślicie, że to odważne stwierdzenie? To przeczytajcie to – Mad Max: Na drodze gniewu to najlepsze kino akcji od czasów drugiej części Terminatora.

Za chwilę nastąpi jeden z wielu efektownych momentów w tym filmie. / movieweb.com

Przeginam? Proszę bardzo – Fury Road to kapitalne połączenie wszystkich mokrych snów miłośników pustkowi z genialnie zaaranżowanymi scenami destrukcji. Gdy w pierwszej minucie zarośnięty jak menel Tom Hardy przydeptuje butem dwugłową jaszczurkę, a następnie wcina ją jak spaghetti – wiedziałem, że mam do czynienia z czymś maksymalnie odświeżającym pośród wszystkie hitów ostatnich lat.

czytaj dalejeJay
22 maja 2015 - 21:15

Horrorarium. Czy to jeszcze straszy? #2 Halloween

3 maja fsm otworzył bramy do naszego strasznego cyklu, przeciął wstęgę i rozdał pierwsze karty. Cieszę się, że tekst wywołał emocje – liczę, że będziecie z nami dalej! I nie przeciągając swojego expose, zachęcam do lektury drugiej części :)

  • Co omawiamy: klasykę amerykańskiego slashera
  • Reżyseruje: twórca rimejku The Thing, obecnie na emeryturze
  • W rolach głównych: Blofeld, żona z Prawdziwych kłamstw oraz facet w masce
  • Rocznik: 1978

Co robiliście w wieku 6 lat? Bawiliście się zapewne w piaskownicy, rzucaliście śnieżkami w kolegów albo zmienialiście dyskietki w Amidze 500. Inni natomiast zabijali swoje rodzeństwo, tak jak zrobił to mały Michael Myers w Halloween. 6 lat to także złoty okres w karierze Johna Carpentera. W tym czasie udało mu się nakręcić 4 tytuły, które dzisiaj budują kanon amerykańskiego horroru i są swoistym wzorem dla współczesnych reżyserów. Carpenter był prawdziwym tytanem w swoim fachu i dbał o wiele aspektów technicznych – mowa tu zwłaszcza o muzyce jego autorstwa. Ta wyciskała z syntezatorów najlepsze tony i budowały niepokój. Haloween nie jest tutaj wyjątkiem.

czytaj dalejeJay
9 maja 2015 - 12:21

Vin Diesel i spółka żegnają Paula Walkera - recenzja filmu Szybcy i wściekli 7

Jeżeli filmowa seria dobija do numeru 7, możesz od niej oczekiwać wszystkiego najgorszego. W przypadku Szybkich i Wściekłych było jednak trochę inaczej. Po klęsce (artystycznej, bo finansowo było bardzo dobrze) Tokyo Drift producenci postanowili jeszcze raz zaufać Justinowi Linowi, a ten nie zawiódł. Wyciągnął markę z bagna i podarował widzom 3 udane produkcje.

Kasa się zgadzała, fanów przybywało, a uniwersum F&F rosło w siłę. Pech jednak chciał, że w trakcie zdjęć do najnowszej odsłony zginął Paul Walker i twórcy musieli zmienić plany. Dla świeżaka na stołku reżyserskim – Jamesa Wana – była to sytuacja niemal podbramkowa. Tym bardziej jestem pełen podziwu, że udało się to wszystko zaszyć, wyklepać i wstawić do kinowego garażu.

czytaj dalejeJay
11 kwietnia 2015 - 16:27

Chappie - promyk nadziei dla fanów serii Obcy

Jeżeli po Elizjum postawiliście na Neillu Blomkampie krzyżyk, seans Chappie pozwoli odzyskać wiarę w jego talent i zaczniecie zacierać ręce w oczekiwaniu na kolejnego Obcego. Przy okazji poprzedniego filmu młody reżyser popełnił kilka zasadniczych grzechów. Po wielu miesiącach Południowoafrykańczyk sam przyznał, że projekt nie został należycie dopieszczony. Wnioski wyciągnął już na planie nowej produkcji. Bo choć nie jest to tak zaskakujący obraz jak jego debiutancki Dystrykt 9, dostarczył mi tego co najważniejsze w kinie rozrywkowym.

Chappie w wersji policyjnej - źródło http://joblo.com

Chappie to tak naprawdę robot nr 22, który został wyprodukowany do walki z przestępczością w Johannesburgu. W trakcie rutynowej akcji zostaje częściowo zniszczony. Przed zezłomowaniem ratuje go jednak młody, ale utalentowany programista Deon. Ten postanawia przetestować na nim nowe oprogramowanie – imitację ludzkiej świadomości.

czytaj dalejeJay
14 marca 2015 - 16:27