Montinek

Pogranicze kultury

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez Montinek

Co Dishonored ma wspólnego z twórczością Edgara Allana Poego?

Edgar Allan Poe, poza zapisaniem się w historii amerykańskiej literatury swoją niepokojącą twórczością, miał również okazję bawić się w krytyka literackiego. Jak to krytyk, równając z ziemią część dzieł i wychwalając inne, rozkładał te utwory na czynniki pierwsze i szukał elementów, które decydowały o ich wartości. Opierając się na wynikach tych analiz, a także na doświadczeniach wyniesionych z klecenia własnych tekstów, Poe napisał esej „ The Philosophy of Composition”, w którym to wykładał, jego zdaniem, najwłaściwszy sposób kreacji utworów. Był rok 1846. Ponad półtora wieku później w czytnikach konsol wylądowało Dishonored 2 i gdyby ktoś wyrwał Edgara Allana Poego z grobu i pokazałby mu grę, zakrzyknąłby on niechybnie “cóż za bliska mojej filozofia projektowania!”.

czytaj dalejMontinek
22 kwietnia 2017 - 21:03

Co z tą fabułą The Phantom Pain? O niespełnionych oczekiwaniach słów kilka.

Dobra. Blisko półtora dnia spędzone na gapieniu się w ścianę i odgadywaniu własnych odczuć, łącznie kilkadziesiąt minut wylewania swoich zachwytów i żalów ludziom nawet niezainteresowanym tematem, w końcu parę godzin oglądania podsumowań na youtube – tyle czasu po zakończeniu Metal Gear Solid V: The Phantom Pain zajęło mi wyrabianie sobie zdania o fabule magnum opus Kojimy. Ale przynajmniej jestem już w stanie wypowiedzieć się o niej, nie sprzeczając się sam ze sobą kilka razy w trakcie. Nie bez powodu jak dotąd piąty MGS jest uznawany za część, która mocno podzieliła fanów.

czytaj dalejMontinek
7 października 2015 - 22:20

Zupki ramen, półnadzy mężczyźni i Gilgamesh, czyli kilka słów o Final Fantasy XV: Episode Gladiolus

Episode Gladiolus to pierwsze z kilku planowanych rozszerzeń do Final Fantasy XV. Według twórców ze Square-Enix kolejne DLC mają poszerzać tło fabularne gry o całkowicie nowe wątki, które przybliżą nam sylwetki poszczególnych kompanów Noctisa. Biorąc jednak pod uwagę, jak bardzo dziurawa była historia opowiedziana w piętnastym fajnalu, ciężko nie odnieść wrażenia, że tak naprawdę dodatki te mają na celu zapchanie fabularnych luk oryginału… Z użyciem materiałów, których twórcy po prostu nie zdążyli umieścić w grze na premierę, ale które w pierwotnym zamyśle miały się w niej na ten czas znaleźć. Oczywiście, mogę się mylić. Nie zmienia to jednak faktu, że jak dotąd już w przypadku pierwszego DLC prawie każda przeczytana przeze mnie opinia w sieci pokrywa się z moją: Episode Gladiolus powinien albo od początku być częścią Final Fantasy XV, albo wydany jako darmowy update. Pomimo tego, że gra się w to w sumie nie najgorzej.

czytaj dalejMontinek
6 kwietnia 2017 - 18:07

Niedoceniony Cthulhu - mroczne zakątki świata gier

Cthulhu – fikcyjne monstrum, które dzięki kulturze zaczęło żyć własnym życiem. Do tego stopnia, że wielu ludzi doskonale kojarzy sylwetkę giganta o fizjonomii twarzy ośmiornicy, zaś mało wiedzą (lub, o zgrozo, kompletnie nic) o jego twórcy, którym był pisarz grozy H. P. Lovecraft. Jako człowiek prowadził żywot wyrzutka, nie pasującego do swojej epoki i o przestarzałych poglądach, więc nic dziwnego, że tak jego dokonania, jak i śmierć odbiły się niewielkim echem we właściwych mu czasach. Jednak jego proza, przechowana przez kolegów po fachu i szybko pokazana szerszej publiczności, zdobyła coś, o czym Lovecraftowi się nie śniło – uznanie oraz stałe miejsce na półce z klasykami. Pech chciał, że długi czas nie miałem okazji poznać żadnej z jego powieści. Aż w końcu natrafiłem na zgrabnie wydany zbiór „the best of” w bardzo dobrym przekładzie (książka „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści”). Naturalną koleją rzeczy zostałem entuzjastą horroru Lovecraftowskiego i aż przeszły mnie ciarki, gdy przypomniałem sobie pewien fakt. Przecież gdzieś, kiedyś, coś mi mignęło o grze z wielce wymownym tytułem Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata…

czytaj dalejMontinek
27 sierpnia 2013 - 11:30

Wzloty i upadki Endera, czyli film okiem fana książki

Oto i odwieczny konflikt. Fan książki, któremu marzy się ekranizacja oddająca cześć pierwowzorowi w każdym calu. I reżyser, który dostaje w ręce licencję, budżet i zwięzłe polecenie „zróbcie mi z tego pieniądze, panie”. Ktoś na tym zawsze ucierpi. Zasadnicze pytanie, kto bardziej?

czytaj dalejMontinek
5 listopada 2013 - 08:37

Film na podstawie gry, który nawet się broni - Persona 3 The Movie

Co robi gracz po skończeniu gry, która stanowiła oś jego życia przez ostatni miesiąc? Szybko dopada do komputera i zaczyna pytać wujka Google’a, czy znajdzie coś więcej w tym temacie, oczywiście! Tak też zrobił pewien (być może znany Wam) jegomość zaraz po skończeniu Persony 3 na swoim porysowanym PSP. W napięciu przewijał kolejne wyniki wyszukiwania, czytając o specjalnych edycjach gry, o jej sequelach, a także o poduszkach z wizerunkami bohaterek gry w bardzo atrakcyjnych cenach. Jednak w tym gąszczu informacji jego uwagę szczególnie przykuło jedno hasło: Persona 3 The Movie. Adaptacja anime gry w czterech częściach. A że ostatni z filmów wyszedł akurat w roku 2016, jegomość ów zakrzyknął: w jakich cudownych czasach przyszło mi żyć!

czytaj dalejMontinek
21 października 2016 - 20:50

Legenda arcade'owych wyścigów w kieszeni - recenzja Burnout Legends

Montinek ocenia: Burnout Legends
85

PSP w czasach swojej świetności (jeśli można to tak nazwać) przyciągało do siebie developerów obietnicą ogromnej, jak na konsolkę przenośną, mocy obliczeniowej. Co za szaleństwa, panowie, mamy nawet więcej mocy, niż pierwsze Playstation! W związku z tym ci zafascynowani potęgą sprzętową twórcy ochoczo brali się za przenoszenie na ekran Playstation Portable doświadczeń dotąd zarezerwowanych dla konsol stacjonarnych. Bogate graficznie platformówki, gry akcji, strzelaniny, wszystkie te rozwinięte tytuły zdominowały katalog gier na PSP. Wielu twórców jednak wpadało w taką pułapkę, że na tym „przeniesieniu stacjonarnego doświadczenia” poprzestawało, bez żadnych oryginalnych pomysłów na gameplay. Tego rodzaju „powtórka z rozgrywki” nie każdego gracza musiała satysfakcjonować. Jak ma się sprawa w przypadku Burnout Legends?

czytaj dalejMontinek
28 marca 2017 - 20:16

Nie takie wiedźmy straszne - recenzja The Brigmore Witches

Montinek ocenia: Dishonored: The Brigmore Witches
90

Najwyższy czas znów włożyć przybrudzone krwią rękawice, zarzucić na plecy płaszcz wielorybnika i chwycić w dłoń wysłużony nóż. Daud po raz kolejny wyrusza na łowy, stawka gry cały czas rośnie, a na szali ważą się nie tylko losy samego skrytobójcy, ale też całego cesarstwa. The Brigmore Witches kontynuuje historię podjętą przez The Knife of Dunwall i robi to z gracją, która każe mi pisać o tym rozszerzeniu prawie w samych superlatywach. Twórcy z Arkane zdecydowanie nie są zwykłymi rzemieślnikami, trzaskającymi DLC ot tak sobie (tzn. dla kasy). Realizują rzeczy, których nie myśleli umieszczać w oryginale, a zdaje się, że z każdą kolejną chwilą do głów wpada im więcej pomysłów na ciekawe wątki.

czytaj dalejMontinek
31 sierpnia 2013 - 16:26

Zwierzogród - zwierzaki, które skradły mi serce

Ostatnio w kinie miałem wybitną passę dobrych filmów. Szaleństwo z nowymi Star Wars, potem kameralna posiadówka w pasmanterii Minnie w wykonaniu Tarantino, następnie jeszcze występ wyszczekanego najemnika we wściekle czerwonym stroju. Każda passa kiedyś się musi skończyć, czyż nie? Dlatego z pewną obawą rozpychałem się pomiędzy dzieciakami i ich rodzicami w oczekiwaniu na seans Zwierzogrodu, depcząc popcorn rozsypany przez kogoś na pół sali. Dwie godziny później było już po wszystkim… I, niech to diabli, passa trwa dalej, a ja ubawiłem się lepiej niż na każdym z wymienionych przeze mnie filmów!* A skoro już zdążyłem do siebie zrazić fanów Gwiezdnych Wojen, Nienawistnej Ósemki i Deadpoola zaledwie jednym zdaniem, mogę na spokojnie wyjaśnić, dlaczego.

czytaj dalejMontinek
26 lutego 2016 - 23:58

Corvo rośnie niezła konkurencja - recenzja The Knife of Dunwall

Montinek ocenia: Dishonored: The Knife of Dunwall
80

Historia Corvo została zamknięta, Dunwall opuścił chaos… Lub też nie, w zależności od wersji wydarzeń. Co jednak zrobić z tak bogatym uniwersum, które aż prosi się o umieszczenie w nim kolejnych historii? Można by sklecić coś z „dwójką” w tytule. Jednak zamiast zapowiedzi sequela otrzymaliśmy jeden pakiet wyzwań oraz dwa rozszerzenia fabularne pod postacią DLC. Mimo to ja wolałbym nazywać je po prostu dodatkami. „DLC” większości zdecydowanie kojarzy się z wyciąganiem od graczy kasy, tymczasem w tym przypadku otrzymujemy soczysty kawałek mięska, taki od serca. Świadczy o tym już pierwsze rozszerzenie – The Knife of Dunwall.

czytaj dalejMontinek
28 sierpnia 2013 - 20:17

Prawda dziwniejsza od fikcji - o tym, jak Ostatnia Rodzina zachwyca

Jeśli rzucimy w tłum hasło „Beksiński!”, to obecni w nim ludzie podzielą się na dwie grupy. Jedna, gromadząca raczej osoby młodsze, zacznie mruczeć z zastanowieniem „mmm no taaak, było coś, polski malarz, koszmarne obrazy, te klimaty”, jako że malunki Zdzisława Beksińskiego popularne są nawet w odległych zakątkach sieci. Ludzie z drugiej grupy, z racji większej liczby wiosen na karku (lub wrodzonej ciekawości, każącej już w dzieciństwie interesować się radiem i wiadomościami) przypomną sobie, że znanych Beksińskich było dwóch – bo liczyć trzeba jeszcze syna Tomasza, wyrazistego dziennikarza muzycznego i tłumacza filmów, prowadzącego swego czasu audycje w radiu. Ci sami ludzie chwilę później skrzywią się, jako że na koniec wróci do nich wspomnienie tragicznego losu, jaki spotkał rodzinę Beksińskich. Podział na te grupy jednak powinien stracić na znaczeniu, gdy zakrzykniemy dalej „Film o Beksińskich, Ostatnia Rodzina, wszedł do kin”.

czytaj dalejMontinek
3 października 2016 - 20:25

Dziewięć powodów, dla których warto zagrać w Final Fantasy IX

Gdyby ktoś mnie obudził w środku nocy i zapytał z przystawionym do skroni pistoletem „jaka gra była najważniejszym osiągnięciem Square w dziedzinie jRPG?!”, rzuciłbym bez wahania „Final Fantasy VII”. Wiecie co jest w tym dziwne? Że w Final Fantasy VII nawet (jeszcze) nie grałem*! Bo widzicie, w środowisku graczy jakoś tak się utarło, że siódemka jest najlepszym fajnalem i basta – wielu mogło nie grać, ale każdy kojarzy kult, którym otaczana jest ta odsłona. Co z tego, że szóstka jako pierwsza zaoferowała wielowątkową, pełną emocji historię? Bywa. Ósemkę też wszyscy jakoś mniej wspominają, chociaż z mojej przygody z nią wynika, że poza kontrowersyjnym systemem walki oferowała świetną zabawę. A dziewiątka, którą to dzisiaj biorę na tapetę? Większości graczy coś świta, że owszem, odsłona z takim numerkiem istniała (no w końcu coś musiało być między VIII, a X, nie?)… Ale niewiele ponad to. Przez długi czas i ja taplałem się w tej błogiej ignorancji.

czytaj dalejMontinek
11 marca 2017 - 20:26

Catherine - gra o zdradzie, grzechu w sumie warta

Montinek ocenia: Catherine
95

Witajcie, drodzy gracze, w pubie Stray Sheep! Znajdziecie tu najróżniejszych ludzi, przychodzących w porze wieczornej z najróżniejszych powodów, w jednym tylko celu – aby kulturalnie się upodlić przy szklance czegoś mocniejszego. Z tej mieszanki umęczonych dusz pod Waszą kontrolę oddamy Vincenta Brooksa. Co to za nudziarz, spytacie? Cóż, Brooks to przeciętny facet w wieku lat 32. W zestawie z Vincentem dostaniecie ciasną kawalerkę, niewielkie zarobki, jego z lekka apodyktyczną dziewczynę Katherine, a także drugą piękność, o imieniu Catherine, która pewnej nocy nakłoni Vincenta do zdrady. Brzmi troszkę, jakby z tych klocków mogła powstać co najwyżej telenowela, jednak nie odchodźcie jeszcze. Bo oprócz romansowych dramatów czekają na Was również demony, metafizyka, alternatywne wymiary i legendy, które okazują się prawdziwe. Legendy, których możecie sami stać się częścią.

czytaj dalejMontinek
3 września 2016 - 12:36

Danganronpa - "psychopopowy" kryminał, który uzależnia

Japońscy developerzy to bardzo specyficzne zwierzęta. Niby twórcy gier, jak wszyscy inni, jednak przez życie w specyficznym ekosystemie Japonii dysponują oni poczuciem estetyki, które niekoniecznie trafia w gusta zachodniego odbiorcy. Kojarzycie te klimaty – duże oczy, pełne piersi, jeszcze pełniejsi siebie bohaterowie i najlepiej jakaś pisana wśród gór kokainy fabuła, ledwo trzymająca się kupy. Trzeba mieć jednak na uwadze, że również przez tę odmienną mentalność w ich studiach często kiełkują idee, o jakich zachodni twórcy gier w życiu by nie pomyśleli. Idee odważne, egzotyczne, lub po prostu szalone. Dlatego też, gdy zdarzyło mi się przeczytać o serii Danganronpa, cechującej się właśnie takim pozytywnym szaleństwem, bez większego zastanowienia postanowiłem dać jej szansę. Pomimo pełnych piersi i jeszcze pełniejszych siebie bohaterów, atakujących mnie z materiałów promocyjnych.

czytaj dalejMontinek
9 grudnia 2016 - 22:43

Indyk o świetnym pomyśle na narrację - słów parę o A Normal Lost Phone

Co zrobicie, gdy znajdziecie na ziemi zgubiony, niezablokowany telefon? „To zależy, czy jest lepszy od mojego, czy nie.” – to podejście, owszem, jest jedną z możliwych opcji. Bardziej cywilizowane osoby zdecydowałyby się poszukać informacji o właścicielu, celem szybkiego zwrócenia zguby. Co jednak, jeśli na przestrzeni tych kilku sekund przeglądania zawartość telefonu wzbudziłaby Waszą niezdrową ciekawość? Czy wobec tego postanowilibyście naruszyć prywatność właściciela? Tajemnica skrywana w znalezionym na chodniku smartfonie – oto pomysł na A Normal Lost Phone.

czytaj dalejMontinek
25 lutego 2017 - 22:50