Oceny na gameplay.pl

Sleeping Dogs: sandbox niemal idealny w oczekiwaniu na GTA V

Gry MMO w które grałem i jak się w nich bawiłem (wersja uaktualniona 2014).

Wielka tajemnica - recenzja Kara no Shoujo

Lego The Hobbit z bliska tuż przed światową premierą

Rzecz Kultowa #3 - Aliens vs Predator 2

Back to the Future

Legenda arcade'owych wyścigów w kieszeni - recenzja Burnout Legends

Montinek ocenia: Burnout Legends
85

PSP w czasach swojej świetności (jeśli można to tak nazwać) przyciągało do siebie developerów obietnicą ogromnej, jak na konsolkę przenośną, mocy obliczeniowej. Co za szaleństwa, panowie, mamy nawet więcej mocy, niż pierwsze Playstation! W związku z tym ci zafascynowani potęgą sprzętową twórcy ochoczo brali się za przenoszenie na ekran Playstation Portable doświadczeń dotąd zarezerwowanych dla konsol stacjonarnych. Bogate graficznie platformówki, gry akcji, strzelaniny, wszystkie te rozwinięte tytuły zdominowały katalog gier na PSP. Wielu twórców jednak wpadało w taką pułapkę, że na tym „przeniesieniu stacjonarnego doświadczenia” poprzestawało, bez żadnych oryginalnych pomysłów na gameplay. Tego rodzaju „powtórka z rozgrywki” nie każdego gracza musiała satysfakcjonować. Jak ma się sprawa w przypadku Burnout Legends?

czytaj dalejMontinek
28 marca 2017 - 20:16

Street Fighter V po roku od premiery – Jak zepsuć świetną bijatykę

Czarny Wilk ocenia: Street Fighter V
55

Street Fightery nigdy nie były moimi ulubionymi bijatykami, ale kilkadziesiąt przyjemnych wieczorów przy różnych odsłonach tego cyklu, zwłaszcza przy Alpha 3 oraz Ex Plus Alpha, spędziłem. Stąd autentycznie smuci mnie, co Capcom zrobił z piątą główną odsłoną serii. Gra, która spokojnie mogłaby stać się moim ulubionym „Ulicznym Wojownikiem”, dwoma fundamentalnymi problemami odbiera niemal całą radość płynącą z zabawy.

czytaj dalejCzarny Wilk
16 marca 2017 - 13:37

Recenzja Super Time Force Ultra – zabaw się czasem!

Brucevsky ocenia: Super Time Force
94

Super Time Force Ultra pojawiła się na rynku dopiero w 2014 roku. Patrzę na ten projekt Capybara Games i zastanawiam się, dlaczego nikt wcześniej na ten genialny w swojej prostocie pomysł nie wpadł. Wystarczyło wymieszać mechanikę typowej side-scrollowanej strzelanki, w stylu kultowej Contry i dodać do tego koncept zabawy czasem. Wyszedł z tego ociekający miodnością produkt, który jednocześnie wypada stawiać jako wzór produkcji kompletnej. Dlaczego? O tym w dalszej części recenzji.

czytaj dalejBrucevsky
27 lutego 2017 - 22:24

Recenzja Samurai Shodown Anthology – sześciopak z Japonii

Brucevsky ocenia: Samurai Shodown Anthology
73

Sześć w wielu kręgach kultowych bijatyk w jednej paczce. Przekrój produkcji wydanych od 1993 do 2005 roku. Samurai Shodown Anthology to na pewno kuszący zestaw dla wszystkich fanów gatunku i miłośników kanapowego multiplayera. Nie każdy będzie nim jednak w równym stopniu zachwycony, bo to cykl zupełnie inny od takiego na przykład Street Fightera.

czytaj dalejBrucevsky
16 lutego 2017 - 20:55

Pecetowy Alan Wake 5 lat później

16 lutego mija 5 lat od amerykańskiej premiery pecetowej wersji Alana Wake'a (a niemal 7 od momentu debiutu gry na X360). To niesamowicie długi okres w tak zmiennej i pędzącej do przodu branży, jaką jest poletko z grami komputerowymi. Tym ciekawiej będzie zajrzeć do produkcji Remedy Entertainment i ocenić ją na nowo, mając na uwadze upływ czasu.

Recenzowałem pecetowego Alana W. dla Gry-OnLine i wystawiłem tej grze śliczną laurkę, bo na takową wówczas zasługiwała. W 2012 roku przemawiał przeze mnie oddany fan twórczości Stephena Kinga - wszak Alan Wake to najlepsza ekranizacja prozy tego pisarza, nawet jeśli ją tak naprawdę nie była. Niedawno spędziłem z Alanem kilka godzin po długiej rozłące. Czy gra się broni?

czytaj dalejfsm
16 lutego 2017 - 09:05

Piękne kobiety, szybkie samochody - recenzja Motorsport Manager

eJay ocenia: Motorsport Manager
85

Taka ciekawostka - w Motorsport Manager na Steamie w pewnym momencie grało więcej osób niż w Call of Duty: Infinity War.  A zapewne o recenzowanej przeze mnie grze nie słyszeliście w ogóle :) Ujmę to tak - gdyby ten tytuł pojawił się 10 lat temu, dzisiaj owiany byłby w Polsce kultem podobnym do legendarnego Deluxe Ski Jump. Pech (a może los?) chciał, że premiera nastąpiła dopiero pod koniec 2016 roku, kiedy w Polsce kibicowska koniunktura na Formułę 1 zeszła do poziomu „tylko dla koneserów”, a i sama Królowa Sportów motorowych przeżywa niemały kryzys związany z odpływem widowni i emocjami, które ulatują po każdym triumfie Mercedesa. Jeżeli więc Formuła 1 wyraźnie dostaje czkawki, może warto wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć na podbój wirtualnych wyścigów jako szef ekipy? W roli nowoczesnej reinkarnacji słynnego Grand Prix Managera omawiany tytuł radzi sobie doskonale.

Motorsport Manager narodził się na urządzeniach mobilnych (w wersję na Androida zagrywałem się godzinami!), ale w przypadku wersji na PC nie mamy wrażenia, iż jest to odgrzewany port z lekko podrasowaną grafiką. Całość została napisana praktycznie od podstaw, na silniku Unity i obudowana w formie „uniwersum”, które zmienia się wraz z upływającym czasem.

czytaj dalejeJay
11 lutego 2017 - 15:42

Oddać Żniwiarzowi, co jego – recenzja Crusader Kings II: The Reaper’s Due

Meehow ocenia: Crusader Kings II: The Reaper's Due
95

Crusader Kings II to jedna z tych gier, których nigdy nie odinstalowuję. Po niemal pięciu latach od premiery, dzisiejsza kontynuacja Mrocznych Wieków jest niemal inną produkcją od wersji premierowej. Najnowszy, dziesiąty z kolei, dodatek The Reaper’s Due rozbudowuje świat przedstawiony o specjalne mechaniki związane z epidemiami chorób, w tym straszliwej Czarnej śmierci, która w czternastowiecznej Europie zabiła – wedle różnych szacunków – od 30 do nawet 60 procent populacji. Paradox Interactive wypuszcza mniej i bardziej udane rozszerzenia do swoich gier typu grand strategy, ale jednego jestem pewien: The Reaper’s Due jest prawdziwie zabójcze!

czytaj dalejMeehow
4 lutego 2017 - 13:51

The Turing Test - recenzja gry, która chce być Portalem

fsm ocenia: The Turing Test
70

Wielu z nas tęskni na Portalem. Pierwsza część była małym objawieniem, a kontynuacja obudowała doskonały pomysł większą dawką pierwszorzędnej przygody. Trójki jak nie było, tak nie ma. Mamy za to różnego rodzaju naśladowców i produkcje "inspired by". The Turing Test należy do tej kategorii i jest pozycją, na którą warto zwrócić uwagę z kilku powodów.

Dzieło Bulkhead Interactive to dosyć krótka gra, krótka będzie też jego recenzja. Wcielamy się w Evę Turing i właśnie zostaliśmy przedwcześnie wybudzeni z kriogenicznego snu. Znajdujemy się na pokładzie stacji unoszącej się na orbicie Europy, najbardziej obiecującego księżyca planety Jowisz. Gdzieś pod nami jest zakopana w lodzie baza, w której czteroosobowy personel robi różne strasznie naukowe rzeczy, ale kontakt z nimi się urwał. Trzeba więc założyć skafander, wsiąść do lądownika i słuchać przyjemnego głosu TOM-a, sztucznej inteligencji opiekującej się zarówno stacją, jak i bazą.

czytaj dalejfsm
27 stycznia 2017 - 15:30

Recenzja Dragon's Lair Trilogy – radość dla oldbojów

Niecałe dwie godziny – tyle zajęło mi ukończenie trzech gier wchodzących w skład zestawu Dragon’s Lair Trilogy. To było krótkie, intensywne, ale też bardzo ciekawe doświadczenie. Nadrobienie liczący dobre trzy dekady klasyków przyszło mi bez bólu zębów, dało nawet trochę frajdy i co widzicie po ocenie okazało się dobrą decyzją. Inna sprawa, że jakoś też niespecjalnie mogę ten zestaw wszystkim wokół polecać. Po szczegóły zapraszam do recenzji. 

czytaj dalejBrucevsky
26 stycznia 2017 - 21:02

MEGArecenzja Final Fantasy XV - czy piętnastka udźwignęła ciężar oczekiwań?

Montinek ocenia: Final Fantasy XV
85

Final Fantasy XV nie przestaje mnie zadziwiać. Na samym początku zdziwiło mnie, że jakimś cudem udało się developerom doprowadzić dziesięcioletni projekt do szczęśliwego końca. Dalej okazało się, że w sumie ta gra ma nawet ręce i nogi… Co tam, jest nawet bardzo grywalna i angażująca! I kiedy już myślałem, że oto erpeg, którego z dumą mógłbym postawić na półce obok Dzikiego Gonu, piętnasty fajnal postanowił znowu sprawić mi niespodziankę – bo oto po przecudownej pierwszej połowie gry na wierzch zaczęły wychodzić szwy, którymi w pośpiechu szyto projekt przed premierą i liczne kikuty po elementach, których na premierę uszyć już się nie dało. Słodki smak nagle zastąpiła gorycz, a ja, skonfliktowany, myślałem nawet, czy może tej gry nie zwymyślać okrutnie w recenzji. Lecz wtedy piętnastka zadziwiła mnie po raz ostatni, bowiem okazało się… Że zwymyślać jej nie potrafię. Że wciąż wracam do niej myślami. Bo, cholera jasna, to mimo wszystko jest prawdziwe Final Fantasy.

czytaj dalejMontinek
13 stycznia 2017 - 19:58
starsze posty