Oceny (filmy i seriale) na gameplay.pl

10/10 - czyli najlepsze produkcje filmowe - część 1/3

Kronika opętania – dybuk straszy po polsku

ParaNorman – kolejna przeciętna, ale ciekawa wizualnie animacja

Interstellar? Po prostu genialne!

Recenzja filmu "Rush" ("Wyścig") - Hunt i Lauda w pojedynku o mistrzostwo F1

Indie Game: The Movie - najlepszy film dokumentalny o grach?

Pewnego razu... w Hollywood - recenzja nowego filmu Quentina Tarantino

Quentin Tarantino to dla wielu król kinematografii. A w najgorszym razie książę. I jako taki ma niewątpliwy związek z baśniami. Wymyślne, na swój sposób bajkowe historie amerykański reżyser opowiada od niemal 30 lat, ale do tej pory nie odjeżdżał za bardzo w sferę niesamowitą. Pewnego razu... w Hollywood jest najbardziej baśniowym filmem Tarantino, paradoksalnie być może dlatego, że scenariusz stoi tak blisko prawdziwych wydarzeń.

Przed premierą filmu największe kontrowersje wzbudzał sam temat - papież rozrywkowej przemocy i mistrz ciętych dialogów ma zająć się rodziną Charlesa Mansona mordującą ciężarną Sharon Tate i jej przyjaciół? Czy to się godzi? Potem okazało się, że bohaterami filmu będą drugiej świeżości gwiazda srebrnego ekranu i jej dubler. Czy da się to połączyć sensowną całość? Odpowiedź: da się, ale trzeba być Quentinem Tarantino.

czytaj dalejfsm
19 sierpnia 2019 - 16:07

Rozrywkowy taran - recenzja filmu Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw

Seria Szybcy i wściekli przebyła bardzo długą drogę - od niezłego filmu o nielegalnych wyścigach i kradzieży telewizorów z wbudowanym odtwarzaczem DVD do przekraczającej granice ludzkiej percepcji historii o superszpiegach, supersatelitach i ściganiu się z atomową łodzią podwodną. Film Hobbs i Shaw, pierwszy oficjalny spin-off tego box-office'owego behemota (wszystkie części zarobiły w sumie ponad 5,3 miliarda dolarów na świecie), stawia śmiałe kroki jeszcze głębiej w świat fantastyki i komiksowości, a gotowy produkt dojeżdża do mety w glorii i chwale.

Nie istnieje jedna, ogólna skala oceniania filmów, na której sprawiedliwie dałoby się umieścić i ocenić względem siebie takie dzieła jak Przeminęło z wiatrem, Kanał czy Oldboy, jednocześnie zestawiając je z Deadpoolami czy Piranią 3D. Ale gdyby istniała, to Hobbs i Shaw okupowaliby w najlepszym razie środek skali. Na szczęście twórcy wymarzyli sobie kosztującą 200 milionów zabawę "w szczelanego", zaangażowali adekwatnych ludzi i zaoferowali światu bardzo niemądry, stuprocentowo przesadzony, perfekcyjnie zrealizowany pakiet twardych odzywek, zabawnych sytuacji, ogromnych eksplozji i sekwencji, które mają fizykę w ogromnej pogardzie. I na tej czysto rozrywkowej skali Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw rozsiadają się wygodnie, otwierają piwko o złamaną nogę jakiegoś nieszczęśnika i zaczynają sypać one-linerami.

czytaj dalejfsm
7 sierpnia 2019 - 16:17

Kawa i papierosy i zombie - recenzja filmu Truposze nie umierają.

Jim Jarmusch to jeden z tych dosyć niezależnych filmowców, którego nazwisko jest znane szerokiemu gronu widzów. Jego dzieła nigdy nie biły rekordów frekwencyjnych, ani nie podbijały box office (rekord należy do filmu Broken Flowers, który zgarnął w sumie ponad 40 milionów dolarów), ale zawsze mówiło się o nich z szacunkiem i błyskiem w oku. Noc na Ziemi, Ghost Dog, Tylko kochankowie przeżyją czy nieśmiertelna Kawa i papierosy to rzeczy znane i lubiane. Truposze nie umierają, najnowsza propozycja Jarmuscha, wpisuje się w ten trend, ale z kilkoma różnicami.

Po pierwsze - recenzje są w najlepszym razie tylko przychylne, po drugie - temat zombiaków już się trochę wszystkim przejadł, po trzecie - mamy do czynienia z hitem kasowym, który już teraz ma na koncie ponad 13 milionów dolarów. Ot, ciekawostka, ale warta uwagi, jak w zasadzie każdy film Jarmuscha.

czytaj dalejfsm
29 lipca 2019 - 16:54

Recenzja filmu Atomic Blonde. Styl, styl i jeszcze raz przemoc

Prawie dwa lata temu na kinowych ekranach pojawił się film Atomic Blonde. Z różnych względów wtedy seans mnie ominął i perypetie atomowej blondyny nadrobiłem dopiero teraz, bo film wskoczył do biblioteki polskiego Netfliksa. Jedną recenzję na Gameplayu mogliście już przeczytać, ale może znajdziecie czas na drugą?

Gdy w 2014 roku duet Chad Stahelski - David Leitch dał światu Johna Wicka, okazało się, że gatunek klasycznego filmu "napadacko-strzelackiego" nadal może zaoferować współczesnemu widzowi tony stylu i godziwej rozrywki. Później Stahelski został przy Johnie Wicku, a Leitch wyreżyserował właśnie Atomic Blonde oferując więcej tego samego, ale w damskim wydaniu.

czytaj dalejfsm
25 lipca 2019 - 16:19

Recenzja filmu Midsommar. W biały dzień - europejskie wakacje w krzywym zwierciadle

Ari Aster nie robi łatwych i przyjemnych filmów. A mimo to o Midsommar mówi się dużo, zaś sala kinowa 8 dni po premierze była mocno wypełniona. Czyżby ludzie szukali zimnych dreszczy jako sposobu na ochłodę? A może po prostu są ciekawi, jak tym razem młody reżyser zmusi ich do czucia się źle? Zeszłoroczne Hereditary zbrukało mnie dosyć solidnie budując naprawdę straszny horror tuż pod powierzchnią trudnego rodzinnego dramatu. Błyskawicznie stworzony i wpuszczony do kin Midsommar znowu każe radzić sobie z traumą, ale w gruncie rzeczy jest filmem o samotności. I na dobrą sprawę nie jest horroroem.

Po tak świetnym debiucie drugi film musiał doskoczyć do wysoko zawieszonej poprzeczki. I w zależności od tego, czego po Midsommar oczekujecie, poprzeczka została przeskoczona, ewentualnie lekko trącona, ale bez tak oszałamiającego efektu. Chociaż nowy film Astera jest sprzedawany jako horror dziejący się w ciągu dnia, to groza pulsuje gdzieś pod powierzchnią, bez epatowania przemocą, potworami czy krwią (no, prawie bez). To jest dramat ubrany w ciuchy niebanalnego straszaka.

czytaj dalejfsm
14 lipca 2019 - 15:52

Recenzja filmu Kobieta idzie na wojnę

Islandzkie kino jest specyficzne. Słodko-gorzkie. Smutno-wesołe. Dziwaczne, ale życiowe. Często absurdalne, a na dodatek obowiązkowo wzbogacone przepięknymi krajobrazami. Kobieta idzie na wojnę, tegoroczny islandzki kandydat do Oscara (nominacji nie dostał), to kwintesencja tego stylu, film zaskakujący, w odpowiednich dawkach mieszający masę różnych emocji.

Kilka miesięcy temu, przed jakimś tam filmem zobaczyłem zwiastun Kobiety, wszystko wyglądało interesująco, ale z racji (tradycyjnie już) mocno przesuniętej daty premiery, zdążyłem o tej produkcji zapomnieć. Seans odbył się więc trochę w ciemno, co zapewne pomogło w pozytywnym odbiorze całości.

czytaj dalejfsm
24 czerwca 2019 - 10:23

Deathmatch monarchów! Recenzja filmu Godzilla 2: Król potworów

Według wielu filmowych krytyków tegoroczne filmowe lato nie wygląda najlepiej pod kątem jakości wysokobudżetowych kontynuacji hitowych serii. Mroczna Phoenix poległa w box office, spin-off Men in Black radzi sobie lepiej, ale oceny w recenzjach nie są pochlebne (moim zdaniem zabawa jest niezła, ale szybko z głowy wylatuje), uwielbiany tylko w USA Shaft to finansowa porażka. No i jest jeszcze Godzilla. Druga odsłona nowych przygód radioaktywnego jaszczura, trzeci film będący częścią MonsterVerse (po Godzilli z 2014 i Kongu z 2017), posiada najlepszy wśród wymienionych tegorocznych premier wynik w serwisie RottenTomatoes (ale 40% to nadal słabo), podobał się aż 84% zwykłych widzów i - póki co - zarobił też najwięcej pieniędzy. Zatem sukces? Tak! I nie. Ale głównie tak!

Najprostszy sposób, by opisać (i polecić) Króla potworów to: scenariusz jest niemądry, ludzcy bohaterowie są głupi, a jedyne emocje są generowane przez wielkie potwory, bo wszystko, co jest z nimi związane, jest zacne. Jeśli to Wam wystarczy, będziecie bawić się dobrze.

czytaj dalejfsm
17 czerwca 2019 - 21:26

Recenzja filmu Men in Black: International - spin-off niepotrzebny, ale może być

Jeśli nie pałacie wielką miłością do serii filmów Faceci w czerni, ale zastanawiacie się, czy warto spędzić w klimatyzowanym kinie dwie godziny, i na dodatek pragniecie niezobowiązującej rozrywki, która szybko wyleci z głowy, to możecie dać szansę Men in Black: International. Ale jeśli Wasze nastawienie to: "Will Smith jest niezastąpiony", "MIB to jedna z najlepiej wspominanych komedii sci-fi z lat 90-tych" oraz "pragnę scen i tekstów, które staną się kultowe", to polecam grilla nad jeziorem.

Men in Black: International rozgrywa się w tym samym świecie, co poprzednie trzy filmy i rządzą nim takie same zasady, co z kolei powoduje nowa część nie jest w stanie zaskoczyć widza w żadnym aspekcie. Na szczęście okazało się, że film odebrałem lepiej, niż kazały sądzić recenzje. Ot, wesoła, kolorowa głupotka z ładnymi ludźmi.

czytaj dalejfsm
15 czerwca 2019 - 18:00

Herezja - Recenzja horroru, który jest koszmarem dla portfela

Nie będę ukrywać, że od filmu Herezjaoczekiwałem czegoś nowego, ciekawszego, a co ważniejsze czegoś, co mnie przestraszy, a ja wreszcie będę mieć przed sobą film, który spokojnie określę mianem naprawdę strasznego horroru.

Szkoda, że jedyne co mnie przeraziło, to fakt ile wydałem na swój bilet, ponieważ film był tak zły, że recenzja, którą właśnie czytacie, miała zaczynać się innymi, ostrzejszymi słowami, a te jak nietrudno się domyślić miały wam powiedzieć, że jest to produkcja niewarta ani chwili waszego czasu.

czytaj dalejImprobite
4 czerwca 2019 - 10:45

Recenzja filmu Podzielony. Skromne duńskie s-f na HBO Go

Przeglądając zasoby HBO Go i Netfliksa w poszukiwaniu czegoś nieznanego, europejskiego i ciekawie brzmiącego trafiłem na film Podzielony (w oryginale QEDA). To dosyć świeża produkcja rodem z Danii, która fabułę zbudowała wokół motywu podróży w czasie, ale potraktowała ją bardzo nie po hollywoodzku. Efekt końcowy okazał się co najmniej intrygujący, więc teraz pragnę zwrócić Waszą uwagę na ten film.

Podzielony jest, w zależności od nastawienia i wrażliwości osoby oglądającej: nudny lub wnikliwy, oryginalny lub głupi, skromny w przemyślany sposób albo po prostu bardzo niskobudżetowy. No i jeszcze na dodatek ma silny przekaz "eko", tak modny (i ważny) w dzisiejszych czasach.

czytaj dalejfsm
1 czerwca 2019 - 17:20
starsze posty