Festiwale filmowe na gameplay.pl

Transatlantyk Festival 2014 - drugi zestaw filmowych recenzji

Zgodnie z obietnicą dokańczam ocenianie filmów z poznańskiego festiwalu Transatlantyk. Jeśli macie ochotę, zapraszam do nadrobienia tekstu numer 1, a potem kliku-klik - wejdźcie dalej i przeczytajcie jeszcze 5 krótkich recenzji. Pierwsza na zachętę już teraz:

Reanimator - ożywianie trupów A.D. 1985

To jedyny film z sekcji "kino klasy b", który obejrzałem i wydaje się, że był to całkiem niezły wybór. Klasyczne, śmiertelnie poważne opowiadanie H.P. Lovecrafta o studencie medycyny, który za wszelką cenę pragnie pokonać śmierć i ożywić martwą tkankę, zostało zamienione w bardzo czarną i bardzo krwawą komedię, trwającą - całe szczęście - niecałe 90 minut. Jest sztampowo, jest groteskowo, jest atakujące bohatera jelito (w kulminacyjnej scenie), są cycki, jest przeszarżowane aktorstwo. Dla miłośników gatunku rzecz odpowiednia, nie mam wątpliwości.

czytaj dalejfsm
17 sierpnia 2014 - 18:16

Transatlantyk Festival 2014 - zestaw filmowych recenzji z Poznania

W Poznaniu właśnie trwa czwarta edycja festiwalu filmowego Transatlantyk. W zeszłym roku ja i Klaudyna trochę napisaliśmy o obejrzanych filmach, podobało nam się, więc w tym roku musi być podobnie. Program imprezy jest mniej lub bardziej czadowy, choć mam wrażenie, że rok temu było na pierwszy rzut oka różnorodniej i ciekawiej. Na szczęście póki co wszystkie zaliczone filmy wpadły do kategorii "dobre", więc jestem bardzo uradowanym (i nieco niewyspanym) filmożercą. Transatlantyk 2014 potrwa do jutra, a dzisiaj zapraszam na zestaw 6 krótkich recenzji, do którego w weekend dorzucę zestaw numer dwa (a w nim 5 filmów).

czytaj dalejfsm
13 sierpnia 2014 - 09:22

16. Festiwal Filmowy Cropp Kultowe. Dawna jakość pod nową nazwą

(Katowice, 17-26 maja 2013)

Bywa tak, że miejscowe kina nie oferują nic ciekawego, bo pośród filmowych nowości udaje się wyłapać co najwyżej jedną lub dwie pozycje, na których zresztą już się było. Jeżeli dodatkowo mieszka się w mieście, gdzie wyświetlanie filmowych klasyków wcale nie jest zbyt powszechne, zupełnie normalne jest czekanie z niecierpliwością na kolejny festiwal filmowy - najlepszą okazję, żeby zobaczyć swoje ulubione filmy sprzed kilku(nastu/dziesięciu) lat na dużym ekranie.

czytaj dalejOsK
17 maja 2013 - 09:48

Life in a Day - kino z YouTube'a

Bardzo się cieszę, że Poznań doczekał się prawdziwego i dużego festiwalu filmowego. W tym roku Transatlantyk wystartował po raz pierwszy, ale repertuar daje radę i jestem pewien, że każdy kolejny rok będzie odpowiednio "bardziejszy". Z powodów czasoprzestrzennych jednak poświęcić mogłem na festiwal tylko jeden dzień - minioną niedzielę. Na szczęście trafiłem na perełkę, którą będą powtarzać. Life in a Day - film wyjątkowy.

Reżyser Kevin McDonald (Stan Gry) wraz z braćmi Scott (panem Ridleyem i panem Tonym) postanowili w wyjątkowy sposób uczcić zeszłoroczne piąte urodziny serwisu YouTube. Cel: zamienić zwykły youtube'owy klip w filmową sztukę. Sposób: poprosić setki tysięcy osób z całego świata, by nakręciły swój dzień. Jeden dzień z życia. 24 lipca 2010. Rezultat: 4500 godzin nagrań ze 192 krajów przerobionych na półtoragodzinny film (75% przesłanych materiałów pochodziło od różnych ludzi, którzy zechcieli wziąć udział w projekcie, a 25% to nagrania z tzw. Trzeciego Świata uzyskane specjalnie na potrzeby projektu, by reprezentowany mógł być rzeczywiście cały świat). Taki film naprawdę warto zobaczyć. Jeśli jednak Wam się nie uda - oto zwiastun.

czytaj dalejfsm
9 sierpnia 2011 - 10:57

Czy 41-letnia dziewica potrafi zaskoczyć bardziej niż hiszpańska inkwizycja?

 

Zapracowani?

Zestresowani?

Nie w humorze?

Jeśli przy którymś z powyższych zapytań, możecie wstawić potwierdzające "check!" polecam najnowszy film Sebastiana Silvy pt. "Służąca". Pomoże zaoszczedzić gotówkę przeznaczoną na środki farmakologiczne (nervosol, benosen, a dla ludzi silnej wiary – wybrany lek homeoptyczny). Natychmiastowa i trwała poprawa samopoczucia to jednak niejedyny atut filmu Silvy.

Czy wspominałam o przewrotności fabuły, która sprawia, że my starzy kinowi wyjadacze, tracimy zupełnie orientację w terenie? Czujemy, że grzęźniemy w ruchomych piaskach niczym Indiana Jones w Królestwie Kryształowej Czaszki, jednocześnie powtarzając jak mantrę - jaki to gatunek filmowy? Co się dzieję, co ja widzę i dlaczego nie rozumiem? Pytamy nerwowo samych siebie, drapiąc się w swędzący nos, jeśli posiadamy plotkujących na nasz temat znajomych.

W czym tkwi zatem fenomen tego filmu? Wzięłam go pod lupę, bo wzrok mam niedoskonały i sprawozdaję co następuje:

czytaj dalejPaprikaCorpse
12 września 2010 - 00:19