Krótka piłka - Valthirian Arc: Hero School Story - Danteveli - 8 października 2018

Krótka piłka - Valthirian Arc: Hero School Story

Bycie nauczycielem nie jest prostą robotą. Osobiście mam mocno ograniczone doświadczenia bo pracowałem głowinie z osobami starszymi jak studenci i i licealiści. Od znajomych słyszę jednak, że zgodnie ze starym  przekleństwem  uczenie cudzych dzieci nie jest dobrą robotą. Mimo wszystko gierka o uczeniu młodych poszukiwaczy przygód  wydała mi się czymś wartym zainteresowania i poświęcenia czasu. Tylko czy Valthirian Arc: Hero School Story nie okaże się kolejnym przykładem na to, że uczenie innych to strata czasu?

W grze wcielamy się w nowego dyrektora szkoły zaopatrującej nasze królestwo w bohaterów. Tak się jednak składa, że przyjęcie naszej nowej posady wiąże się z masą problemów. Królowa zarządzająca państwem umiera co sprawia, że pojawiają się nowi kandydaci do tronu, następczyni królowej znika w dziwnych okolicznościach a ulice miast są okupowane przez dziwny kult. Wszystko to sprawia, że państwo potrzebuje masę bohaterów już na teraz. Czeka nas więc wyzwanie przygotowania masy dzielnych paladynów, czarowników i wojowniczek. Fabuła nie gra tutaj pierwszych skrzypiec ale gra proponuje kilka interesujących eksperymentów myślowych. Po pierwsze to królowe rządzą światem a mężczyźni stoją u ich boku. Taki patent nie pojawia się zbyt często w grach. Mamy bowiem gromadkę sióstr, potencjalnych kandydatek do tronu, które chcą nas wykorzystać do osiągnięcia swoich celów politycznych. Wątki te ograniczają się do nudnych przegadanych scenek, których nie ma w grze zbyt wiele ale rzucono przed nami całkiem interesujący pomysł świata rządzonego przez kobiece ambicje.

Rozgrywka dzieli się na dwie części. Jedną jest budowanie kolejnych klas i innych budynków naszej szkoły. Mamy także zabawę w produkcje broni i przedmiotów wykorzystywanych przez naszych podopiecznych a także ustawianie ich specjalizacji i innych bajerów. Wszystko to jest bardzo prymitywne i swoim poziomem rozbudowania i skomplikowania przypomina gierki na telefony komórkowe, gdzie budujemy miasta. Innymi słowy mamy do czynienia z czymś trywialnym, gdzie nie ma zbyt wiele strategii i nie musimy zastanawiać się nad atutami budynków czy kolejnością budowania.

Drugą częścią zabawy jest prosta gra hack and slash, gdzie czwórka naszych podpieczonych wyrusza na misje na malutkich mapkach, które zaliczamy w 5 minut. Sterujemy jedną postacią ale możemy dowolnie przełączać się pomiędzy członkami drużyny. W zależności od klasy będziemy mieli dostęp do jednej lub dwóch specjalnych umiejętności takich jak leczenia czy prowokacja przeciwnika. Ponownie rozgrywka jest trywialna i nie rożni się zbytnio od czegoś co zobaczylibyśmy na telefonie komórkowym.

To by było na tyle jeśli chodzi o rozgrywkę. Pierwsze 15 minut gry jest dokładnie takie samo jak 15 godzina gry. W teorii wyzwaniem ma być upływający czas i to, że musimy przekazywać określoną liczbę studentów do królestwa. Oznacza to, że nabijamy poziom naszego bohatera po to by go na zawsze stracić. Stosunkowo szybko okazuje się, ze ten patent nie jest problemem i można go obejść choćby przez wyruszanie na trudniejsze misje z 3 postaciami na wysokim poziomie i jednym żółtodziobem. W ten sposób w kilka chwil wytrenujemy mięso armatnie dla armii naszego królestwa. Trochę szkoda, ze nie popracowano nad tym elementem i nie stworzono czegoś zmuszającego do podejmowania trudnych decyzji jak ma to miejsce na przykład w Pyre.

Mimo wszystko bawiłem się przy tym tytule całkiem nieźle. Jest to całkiem niezły przykład gry do podcastu, gdzie nie musimy skupiać swojej całkowitej uwagi na tym co dzieje się na ekranie i nasz poziom zaangażowania może być stosunkowo niski. Nie brzmi to zbyt pochlebnie ale dla mnie taką samą funkcję pełni na przykład Destiny i wiele turowych gier RPG z masą grindowania. Samo w sobie nie jest to więc takie złe.

Valthirian Arc: Hero School Story to kolejny przykład produkcji, która z jakichś powodów marnuje swój potencjał. Płytka warstwa zarządzania szkołą została sparowana ze strasznie prostym i biednym hack and slashem. Oba elementy pozostawiają naprawdę wiele do życzenia. Nie mogę jednak odmówić temu tytułowi uroku. Bawiłem się całkiem nieźle i nie żałuję kilkunastu godzin spędzonych z grą. Wynika to jednak z mojej sympatii do konsolowych budżetówek z czasów PlayStation 2. Valthirian Arc wpasowuje się idealnie pomiędzy gry takie jak Onechanbara, Earth Defense Force czy Zombies Vs The Ambulance znane w Europie pod znacznie gorszym tytułem Zombie Virus. Mamy specyficzny pomysł, który mógłby przerodzić się w genialną grę. Ograniczenia budżetowe i braki w talencie sprawiają jednak, że dostajemy produkt wybrakowany, który trafi jedynie do grona „koneserów”.

Na koniec dnia nie wiem co sądzić o Valthirian Arc. Z jednej strony niedociągnięcia, nieprzemyślane decyzje i braki w grze są ewidentne. Z drugiej strony jako prosty zapychacz czasu z kilkoma fajnymi pomysłami gra sprawdza się dobrze. Gdybym jeszcze bawił się w cyferki to miałbym kłopot z wystawieniem adekwatnej oceny. Rozum podpowiada stosunkowo niską notę ale serce chciałoby by dać coś powyżej szóstki. Na szczęście nie muszę przejmować się takimi bzdetami i mogę powiedzieć, że Hero School Story dostaje średnio uśmiechnięte słoneczko.

Danteveli
8 października 2018 - 11:03