Czy Wdowa jest Superekstra? - sathorn - 10 maja 2011

Czy Wdowa jest Superekstra?

Do tej pory "obiły mi się o uszy" tylko dwie polskie raperki: Rena ze Szczecina i Wdowa z Warszawy. Słuchanie pierwszej przyprawia mnie o ból głowy po dziesięciu sekundach, po kolejnych dziesięciu uszy zaczynają mi krwawić, a po upływie minuty zwijam się w pozycję płodową i zaczynam płakać. Właściwie to nie wyobrażam sobie, żeby nawet najbardziej zagorzali fani "trueshoolu" potrafili powiedzieć o niej więcej tyle, że jest. O drugiej natomiast słyszałem do tej pory dobre opinie, a jej najnowszy album wydany został nakładem studia alkopoligamia.com, które kojarzy mi się bardzo pozytywnie, więc w oczekiwaniu na trzecie solo Mesa postanowiłem niego sięgnąć. Płyta już mi się na dobre osłuchała, więc mogę coś niecoś o niej powiedzieć.

Superekstra jest drugim solowym albumem Wdowy po Braggacadabra (którego nie słuchałem, przyznaję się bez bicia). Większość podkładów wyprodukował Szogun, który pokazuje klasę na każdym z ze swoich tracków. Do warstwy muzycznej nie mogę się więc przyczepić za wyjątkiem kawałka Głodny, który jest dla mnie po pierwsze monotonny, po drugie nieharmonijny.

Problemem jest natomiast to, że płyta jest nierówna. Znalazło się miejsce dla kilku naprawdę świeżych numerów, których mogę słuchać w kółko. Trzy wylądowały w moich "Ulubionych utworach" i jest to Cholera tak!, Pali się dach i Zapomniałam. Na większości tracków Wdowa pokazuje swoją technikę, jest po prostu świetna, poza tym ma miły głos i przede wszystkim dobre pomysły. Niestety jest tak "zazwyczaj", co sprawia, że ciągiem płyty słucha się ciężko. Na pewno do niektórych kawałków będę wracał od czasu do czasu, jednak słuchając albumu od początku do końca co chwila miałem ochotę wdusi ćprzycisk "forward", żeby nie musieć męczyć się przy słabszych utworach.

Bez flesza jest dla mnie miniaturą całej płyty. Jest świetnie, tak długo jak Wdowa nawija zwrotkę, bo jak wspomniałem ma, technikę i przyjemne flow, ale nagle zwalnia i wchodzi z: "choć w tym klubie jest ciemno, to wyłącz flesza proszę...", co rozbija mi cały kawałek, moje oczy robią się okrągłe i wielkie jak płyty CD, usta bezgłośnie wypowiadają "co jest kur..., przecież było tak dobrze". Tak samo słabsze kawałki rozbijają mi spójność całego albumu.

Warto tutaj wspomnieć, że jestem uczulony na kawałki które traktują o tym jak długo dany artysta "siedzi w rapie", "jak się robi rap", albo (ostatnio popularne) jak "nie robię nic sobie z hejterów i tych, którzy chcieliby mi radzić". Generalnie kładę na to szczerze, dla mnie to artysta mógłby siedzieć "w tym" nawet od wczoraj, nie kojarzyć kim jest 2Pac, albo Dr Dre. Liczy się efekt, jeżeli płyta jest dobra, to podkład może być nagrany nawet na grzebieniu, a tekst nie musi być złożony z "szczesnastek", czy czekolokwiek innego. Ważne, żeby dobrze nawijać, za to są piątki, propsy na forach, rosnąca sprzedaż płyt i frekwencja na koncertach. Niestety na Superekstra pojawia się kilka kawałków o niczym/o raperach, m.in numer będący tytułowy dla całej płyty, czyli właśnie Superekstra, czy też Głodny

Płycie wystawiam 6+/10. Superekstra Wdowy warto sprawdzić, chociażby dla tych kilku numerów które są tak świetne, że słuchałem ich już kilkanaście razy.  Najlepsza polska raperka niestety plasuje powyżej średniej, jeżeli chodzi o polskich muzyków w ogóle, ale jej płyta nie będzie klasykiem. Przynajmniej dla mnie.

PS. Najgorszy kawałek na płycie to chyba Planetarium. Najlepszy - zdecydowanie Zapomniałam. Czesław robi świetny refren.

sathorn
10 maja 2011 - 19:43