Dlaczego już nie gram w Diablo III - Aver - 7 lipca 2012

Dlaczego już nie gram w Diablo III

170 godzin zabawy, 200 nabitych poziomów, 2500 punktów osiągnięć, 3,5 miliona zebranego złota, 70 tys. zabitych potworów – takim bilansem kończy się moja przygoda z Diablo III. Pomimo początkowych zachwytów i porządnego wykonania samej gry, po niecałych sześciu tygodniach od premiery wygasł mój zapał, a serce i rozum zaczęły szukać bardziej ambitnych zajęć. Dlaczego? Z pięciu powodów.

  1. Dom aukcyjny. Wzbudził on we mnie największy zawód, jaki poczułem w stosunku do Blizzarda od czasów anulowania WarCraft Adventures: The Lord of Clans. Całkowicie rozumiem zamierzenia amerykańskiej firmy, aby stworzyć dla siebie źródło stałego zarobku po jednorazowym zakupie gry przez nabywców. Jednak to,  co mnie dziwi jest de facto podporządkowanie całej gry filozofii domu aukcyjnego. Tak, właśnie tak – w końcu cała rozgrywka w Diablo III skupia się na przedmiotach. Wprowadzając limit 60. poziomu, który można osiągnąć w niecałe 30 godzin (a nawet krócej), wyeliminowano wszelką przyjemność wynikającą z expienia, sprowadzając wszystko do kwestii złota i ekwipunku. W moim odczuciu dom aukcyjny w obecnej formie strasznie spłyca zabawę. Przekonałem się do tego dopiero wtedy, gdy osiągnąłem 60. poziom drugą z postaci. Grając z początku Mnichem, od czasu do czasu korzystałem z domu aukcyjnego na złoto. Gdy jednak przesiadłem się na Łowcę demonów, ani razu nie zakupiłem tam przydatnych itemów, korzystając tylko z tych, które znalazłem podczas przygód pierwszą z postaci. To samo dotyczy moich zabaw z trybem Hardkor. Jednym słowem: nawięcej przyjemności dała mi gra bez korzystania z tej funkcji. Jedno wielkie parcie na kasę przez firmę z Irvine? Kłania się Bobby Kotick.
  2. Niedopracowane elementy. Od dłuższego czasu namiętnie grywam w StarCrafta II. Pamiętam także moje pierwsze tygodnie zabawy ze StarCraftem, Diablo II, WarCraftem III i WoW-em. I nigdy, przenigdy nie widziałem, aby gra Blizzarda wymagała tak wielu łatek i poprawek w ciągu pierwszych sześciu tygodni. OK, jest to nagminne w dzisiejszych czasach i szybkość reakcji ludzi z Blizzarda zasługuje na uznanie, ale jak to się ma do wypowiedzi Jaya Wilsona, że „nie tworzymy byle jakiej gry; tworzymy kolejną część serii Diablo”? Mało tego. Po pięcioletnim okresie deweloperskim otrzymałem tytuł ze średnią muzyką i mało porywającymi, nielicznymi wstawkami filmowymi (z wyjątkiem intra). Pamiętacie filmiki o Mariusie z Diablo II? Znany z nich klimat gdzieś uleciał. Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo subiektywne odczucie, ale czasem nie wydaje mi się, aby była to gra Blizzarda…
  3. Exodus graczy. Diablo III reklamowano jako grę kooperacyjną, w której najwięcej radości daje zabawa ze znajomymi. Trudno się z tym nie zgodzić. Nigdy nie zapomnę ile radości i śmiechu dały mnie i moim znajomym wspólna walka z czempionami na Piekle i Inferno. Zwłaszcza na tych ostatnich dwóch poziomach nie brakowało drużynowego rechotania z absurdalnych kombinacji skilli i zombiaków, które zabijały nas jednym ciosem. Ale wszystko to minęło. Po osiągnięciu poziomu 60. większość znajomych uznała, że ma lepsze rzeczy do zrobienia niż grindowanie złota i itemów. W ten sposób i ja przestałem grać z innymi. No bo z kim miałbym grać, skoro nawet najwięksi fanatycy spośród moich znajomych pojawiają się na B.necie raz, najwyżej dwa razy w tygodniu? Nic dziwnego, że wątek na oficjalnym forum, w którym gracze mogą wpisywać powody odejścia od gry, w niecałe trzy dni po opublikowaniu liczył około 17 stron postów.
  4. Efekt zmęczenia i powtarzalność. Po grze w betę myślałem, że mała losowość lokacji nie będzie dla mnie problemem. I owszem, nie jest w przypadku lochów, podziemi i olbrzymich lokacji (np. Oazy Dalgura). Jednak wysoka powtarzalność niektórych lokacji questowych, zwłaszcza w akcie II i IV sprawia, że jestem w stanie grać tylko w akt I i III. Ale ileż można? Ponadto system questów i punktów kontrolnych całkowicie pozbawia mnie poczucia wolnego i nieskrępowanego zwiedzania lokacji i podziemi, bez konieczności zwracania uwagi na fabułę, jak miało to miejsce w Diablo I i Diablo II. Z kolei losowo generowane zdarzenia są tak banalnie proste, powtarzalne i niezbyt liczne, że na dłuższą metę mogłoby ich nie być.
  5. Lato. Nie jest to główny powód, ale z pewnością fakt, że w czerwcu trwało EURO i że o wiele przyjemniej jest poopalać się ze znajomymi nad Wisłą lub pograć z nimi w planszówki niż farmić Mięsnego Jeża w akcie I sprawił, że dałem sobie spokój z Diablo III.

Przyznam się szczerze, że do napisania tego tekstu skłoniło mnie przeczytanie jedynej negatywnej recenzji Diablo III w serwisie Metacritic (w wielu punktach trudno się z nią nie zgodzić), wypowiedź autora kanału Force Strategy Gaming na Youtubie, który także zarzucił grę w produkcję Blizzarda, oraz recenzja FSM-a, z którą się całkowicie zgadzam, ale która dała mi też do zrozumienia, jak wiele początkowego zachwytu nad Diablo III przeminęło z wiatrem niedziałających serwerów, zbytniej powtarzalności i przesadnego nacisku na Dom aukcyjny.

Nie wątpię, że produkcja Blizzarda zasługuje na otrzymywane pozytywne oceny, ale niestety w obecnej formie prawdopodobnie nigdy nie osiągnie kultowego statusu swoich poprzedniczek. Pozostaje więc oczekiwanie na Arenę PvP i dodatek z o wiele bardziej składną i interesująca fabułą oraz większą liczbą opcji urozmaicających rozgrywkę, choć słabo to widzę...

Aver
7 lipca 2012 - 15:08

Czy grasz jeszcze w Diablo III?

Tak! To dla mnie gra roku i długo jej nie rzucę! 16,4 %

Tak, ale zaczyna mi się nudzić... 28,7 %

Nie, nie ma to już dla mnie większego sensu... 46,2 %

Tak. Może to nie arcydzieło, ale warto w nią dłużej pograć. 8,7 %