Prawdziwy militarny symulator - Arma III - Materdea - 7 września 2013

Prawdziwy militarny symulator - Arma III

Battlefield 3 lepszy od Call of Duty! Bo to realistyczne pole walki!

Tak, a The Sims to symulator życia.

Wojny fanów obu serii są często wybitną rozrywką. Te irracjonalne argumenty, nierzadko wyssane kompletnie znikąd, to wyśmienita zabawa i uciecha na nudny dzień w pracy. Ale żeby nie generalizować powiem, że tego typu dyskusje toczą nie tylko specjaliści od współczesnych FPS-ów, a również wiele innych osób.

Tak się akurat składa, że lada dzień swoją premierę będzie miał prawdziwy symulator wojny – Arma III. I z pewnością nie jest to tylko usprawniona „dwójka”, jak można powiedzieć w przypadku nowego BF-a (choć w jego przypadku trafniejszym określeniem byłoby „trójka”). Tak czy siak, trzecia odsłona wojennej serii od czeskiego studia Bohemia Interactive szykuje się naprawdę wybornie!

Do tej pory Arma była dla mnie niezgłębioną tajemnicą. Miliard różnorakich elementów wpływających na naszego żołnierza, jakieś funkcje, taktyki i inne mechanizmy stawały się czarną magią dla zainteresowanego tematem nieskrępowanej strzelaniny w stylu Call of Duty. Kiedy w przypływie impulsu postanowiłem zaopatrzyć się w trzecią odsłonę cyklu, do końca nie wiedziałem, czy dobrze robię. I po kilku godzinach spędzonych z betą nadal nie jestem co do tego przekonany, aczkolwiek wszystko zmierza ku lepszemu.

Z multikiem jestem ciągle na per „pan”, niestety. Kiedy próbowałem ten stan rzeczy zmienić, ciągle coś mnie powstrzymywało – być może dla zaprawionych w boju wyda się to strasznie dziwne, ale wchodząc na jakikolwiek serwer,nie miałem zielonego pojęcia co robić. W suchym opisie na temat trybu gry widniała co prawda jakaś nazwa, ale i ona nie mówiła mi zbyt wiele o rozgrywce. Raz wylądowałem w szczerym polu, raz trafiłem do zbrojowni (w tym momencie jeszcze ogarniałem), ale wchodząc do auta razem z resztą drużyny się trochę pogubiłem, a jeszcze indziej wpadłem do baraku – kiedy z niego wyszedłem znów ogarnął mnie strach i pustka dookoła. Dodam, że serwery były wręcz okupowane przez graczy.

Na moje szczęście lepiej poszło w singlu. Choć jestem pewnym, że pokazowe misje (tutaj nazwane po prostu „Showcase”) nie oddają w pełni ducha Army i by czerpać z gameplayu 100% przyjemności należy mieć zgraną ekipę i kanał na TeamSpeaku, to warstwa techniczna nie ma tajemnic też w trybie dla pojedynczego gracza. Przede wszystkim oko cieszy animacja postaci – niesamowicie płynna, dopracowana, wykonana z należytym pietyzmem. A mnogość możliwości poruszania się naszego żołnierza przyprawia o zawrót głowy nawet najbardziej zakręconych freaków. Arma III oferuje tyle wariantów, że chciałoby się to widzieć w większej ilości produkcjach – manipulujemy tempem chodu, biegu, kucamy, stajemy, robimy półprzysiad etc. Wzorcowo oddano również modele wojaków. Teraz są niesamowicie szczegółowe!

Grafika to element wyróżniający się na tle pozostałych. Choć mój komputer to nie żadne monstrum, to przy wysokich detalach i rozdzielczości Full HD pociągnął produkcję Bohemii płynnie – do większych bitew. Podczas tych daje się odczuć spadek klatek na sekundę, ale nie na tyle, by zacząć kląć pod nosem. Zdecydowanie poprawiono optymalizację. Kilka razy miałem przyjemność spędzić parę krótkich sesyjek z poprzedniczką i pod tym względem najlepiej nie było. Mimo wszystko, militarny sandbox od czeskiej ekipy spełnia wszystkie pokładane nadzieje w produkcie wykorzystującym biblioteki DirectX 11. Ostre jak żyleta tekstury to tylko przedsmak istnej uczty dla oczu.

Fantastycznie sprawuje się jazda samochodami! Model jazdy przypomina ten z Far Cry 3, gdzie poruszając się po wyboistych wzgórzach i małych górkach, na szutrze i kamieniach, czy choćby asfalcie, faktycznie czuło się powierzchnię, a lekkie wstrząsy auta (analogicznie również i większe) pozwalały poczuć się jak na prawdziwym Dakarcie. Bardzo klimatyczną drobnostką są sprawne lusterka, odbijające obraz za nami.

Kiedy na Steamie zadebiutuje pełna wersja Army III, być może powiem o niej nieco więcej. Natenczas bawiłem się z tym tytułem bardzo dobrze i mam nadzieję, że rozgryzienie multika tylko poprawi ten efekt.

Materdea
7 września 2013 - 21:40