Sekrety trylogii Mass Effect część II - Meehow - 6 lipca 2015

Sekrety trylogii Mass Effect, część II

Sekrety%20trylogii%20Mass%20Effect%2C%20cz%u0119%u015B%u0107%20II

Trylogia Mass Effect ma do zaoferowania znacznie więcej, niż przeciętny gracz jest w stanie odkryć – to fakt, z którym nie da się dyskutować. Tylko najbardziej dociekliwi i wytrwali fani serii są w stanie poznać każdy skrywany przez nią sekret. Bądźmy jednak szczerzy: kto ma czas i chęci na wielokrotne przechodzenie trzech gier? No właśnie, głównie absolutni fanboye (jak ja), którym granie w Mass Effect każdorazowo dostarcza sporo radości, dlatego też popełniam drugi tekst na temat sekretów trylogii Mass Effect. W pierwszym pisałem o kilku naprawdę interesujących kwestiach, choć w znakomitej większości dotyczących tego, co mogło być, a nie tego, co właściwie było. W niniejszej części „Sekretów trylogii Mass Effect” odwracam proporcje. Zapraszam zatem na (pełną spoilerów) wycieczkę do krainy rzeczy przeoczonych.

Towarzysze Sheparda w służbie Żniwiarzy

W zależności od podjętych przez nas decyzji, maksymalnie troje naszych towarzyszy może wystąpić przeciwko nam po stronie Żniwiarzy. Mowa tutaj o Jacku, Morinth i Legionie. W pierwszym przypadku wystarczy nie pośpieszyć z pomocą Akademii Grissoma, wówczas Jack (która naprawdę ma na imię Jennifer) zostaje schwytana przez oddziały Cerbersua, a następnie poddana brutalnej indoktrynacji. Podczas ataku na główną bazę powyższej organizacji pojawi się ona jako Duch, a nam nie pozostaje nic innego, jak tylko ją zabić. Do podobnego spotkania z przeprogramowanym Legionem dojdzie w tym samym miejscu, jeśli zdecydujemy się oddać go Cerberusowi w Mass Effect 2. Z kolei na przepoczwarzoną Morinth w formie Banshee wpadniemy w Londynie (jeśli oszczędziliśmy ją w Mass Effect 2).

Romans z Morinth

Wyżej wspomniana asari, będąca jednocześnie niezwykle niebezpieczną Ardat-Yakshi, jest w pewnym sensie opcją romansową dla męskiego i żeńskiego Sheparda w Mass Effect 2. Po zakończeniu kampanii złoży ona protagoniście kuszącą ofertę zbliżenia, zapewniając jednocześnie, że jego wyjątkowo silna wola sprawia, że nie grozi mu śmierć ze względu na jej niezwykle niebezpieczną przypadłość (powodującą wypalenie układu nerwowego u partnera). Jeśli damy się nabrać na jej słodkie słówka, a gracze często z jakiegoś niezrozumiałego powodu są przekonani o prawdomówności nawet złych postaci, gra zakończy się krytycznym niepowodzeniem.

EDI w Mass Effect

Dzięki Extended Cut dowiedzieliśmy się, że EDI w pewnym sensie pojawiła się już w pierwszym Mass Effect. Chodzi mianowicie o wirtualną inteligencję na Księżycu, która z jakiegoś powodu zwróciła się przeciwko tamtejszym żołnierzom Przymierza. Po zniszczeniu ostatniej części jej systemu, na ekranie wyświetlał się następujący ciąg cyfr: 01001000 01000101 01001100 01010000. W języku binarnym oznacza to „pomocy”.

Cała galaktyka mówi po angielsku?

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego wszystkie rasy w galaktyce doskonale się rozumieją, mimo iż każda z nich ma x własnych języków, a te zapewne po kilka dialektów? Cóż, jest to możliwe dzięki inteligentnym programom tłumaczącym, instalowanym na różnego rodzaju przenośnych komputerach, a nawet podskórnych implantach. W uniwersum istnieje ponadto sztuczny „język handlowy”, będący ichnim esperanto/wspólnym.

Ojciec Liary

Matkę Liary T’Soni, Benezię, mieliśmy okazję poznać w pierwszym Mass Effekcie. Jej „ojca”, jeśli można to tak nazwać, dane jest nam spotkać zarówno w drugiej, jak i trzeciej części serii. Mowa o Aethycie, pracującej jako barmanka w barze Wieczność na Illium (ME2), a następnie w kawiarni Apollo’s Cafe w Prezydium na Cytadeli (ME3). Aethyta została wysłana przez politbiuro Matek asari z misją obserwowania Liary ze względu na piastowaną przez nią funkcję Handlarza Cieni. Liarę można przekonać, aby porozmawiała ze swoim „rodzicielem”. Dyskutują one na kilka ciekawych tematów, a rzeczone konwersacje możemy oczywiście podsłuchać.

Zdrada Wilsona

W laboratorium Cerberusa w Mass Effect 2 przez krótki czas współpracujemy z Wilsonem, pomagierem Mirandy Lawson. Od rzeczonej femme fatale w końcu dowiadujemy się, że za atak na placówkę odpowiada właśnie Wilson, choć jego motywy pozostały zagadką. Z dostępnych „po drodze” nagrań możemy się dowiedzieć, że Wilson nie do końca przepadał za swoją przełożoną, aczkolwiek trudno było uznać to za wystarczający powód do krwawego sabotażu. W późniejszym etapie gry da się jednak dokopać do informacji, że Wilson pracował dla Handlarza Cieni, który otrzymał lukratywną ofertę od Zbieraczy, koniecznie chcących zdobyć ciało Sheparda (żywy najwidoczniej też im odpowiadał).

Rekrutacja Kena i Gabby

Jedną z wyciętych sekcji w Mass Effect 3 jest rekrutacja Kena Donnelly’ego i Gaby Daniells (dwójki inżynierów z Mass Effect 2) w Czyśćcu na Cytadeli. Niezaimplementowanych dialogów można posłuchać w tym miejscu. Scena pojawia się w dwóch wariantach: w pierwszym dwójka chętnie dołącza do załogi Normandii, natomiast w drugim – jeśli tylko Kena udało się uratować z bazy Zbieraczy w Mass Effect 2 – Kenneth jest załamany śmiercią Gabrielli i topi swoje smutki w alkoholu. Shepard mógłby wówczas przekonać go, że takim zachowaniem jedynie bezcześci pamięć i ofiarę Gabby, co miało przywrócić gadatliwemu Szkotowi wolę walki.

Przyczajony geth, ukryty Legion

Legiona da się zobaczyć w Mass Effect 2 zanim pojawi się on w pierwszej cutscence, w której ratuje Sheparda i jego drużynę przed atakiem z zaskoczenia. Otóż kiedy przemieszczamy się po wraku Żniwiarza w poszukiwaniu modułu identyfikacyjnego, w pewnym momencie bodajże dwa zombie zostają „zdjęte” przez nieznanego strzelca. Jeśli mamy dostęp do broni snajperskiej, możemy za pomocą lunety spojrzeć w kierunku, z którego padły strzały i dostrzec getha przechadzającego się w oddali.

Jak się człowiek śpieszy, to się Żniwiarz cieszy

Jeśli w Mass Effect 3 nie przygotujemy się wystarczająco dobrze do ostatecznego starcia, członkowie drużyny, z którymi przypuścimy szturm na przekaźnik w Londynie, zginą rażeni laserem Zwiastuna. Taki obrót sprawa przybierze tylko przy wyjątkowo niskim wskaźniku gotowości galaktycznej. Ponadto jest to jedyna sytuacja w całej serii, w której zginąć mogą Liara, Javik i James Vega.

Mass Effect 2 miało być nieliniowe…

Z niewykorzystanych w Mass Effect 2 dialogów, o których pisałem w „Sekretach trylogii Mass Effect”, można wywnioskować, że druga część kosmicznego cyklu miała być mniej liniowa. Powodem powyższej konkluzji jest fakt, że postaci, które rekrutujemy dopiero w drugiej połowie gry (Legion, Tali, Thane, Samara), posiadają nagrane komentarze do sytuacji pojawiających się jeszcze przed ich dołączeniem do załogi Normandii w finalnej wersji Mass Effect 2. Dość prawdopodobna hipoteza jako powód zmiany wskazuje ograniczenia konsoli Xbox 360 (mowa o sensownej dystrybucji danych na płytach).

Męskiego Sheparda romans z Thanem?

Znów powracamy do niewykorzystanych plików dźwiękowych. Z tej konwersacji wynika, że podczas produkcji Mass Effect 2 poważnie rozważano wprowadzenie możliwości romansowania z Thanem przez męską wersję Sheparda.

Geth Can Dance

Jeśli wystarczająco długo postoimy przy Legionie na pokładzie Normandii, ów geth zacznie tańczyć. :-)

Anatomia Starchilda

Starchild (Katalizator) to najprawdopodobniej najbardziej znienawidzona postać w całej serii Mass Effect, choć wcale nie najmniej interesująca. Wiążą się z nią dwa ciekawe smaczki i jedna plotka. Po pierwsze: kwestie Katalizatora są czytane przez trzy osoby: nieznane mi z imienia dziecko, a także Jennifer Hale i Marka Meera (odpowiednio: żeński i męski głos Sheparda). Trzy ścieżki zostały nałożone na siebie, choć szczególnie wyodrębniony został głos dziecięcy.

Drugi smaczek to efekt strzelenia w Starchilda, po mojemu będący oczkiem puszczonym do jego „hejterów”. Jeśli oddamy w niego strzał, kosmiczny brzdąc przemówi złowieszczym głosem, jakiego nie powstydziłby się sam Zwiastun. Jest to jeden z dwóch sposobów na aktywowanie czwartego zakończenia serii (kontynuacja cyklu zagłady), jakie dodano w darmowym dodatku Extended Cut.

Trzeci punkt to absolutna spekulacja, na którą w dodatku nie ma przekonujących dowodów, aczkolwiek pozwolę sobie o rzeczy opowiedzieć. W Mass Effect 3 z pewnością wykorzystano jeden graficzny gotowiec: fotografię Hammasy Kohistani, Miss England z 2005 roku. Wiele również wskazuje na to, że Casey Hudson – kierownik projektu, odpowiedzialny m.in. na zakończenie ME3 – inspirował się utworem „Starchild” w wykonaniu fińskiej grupy Wintersun. Przypuszczenie wzięło się z faktu, że owego kawałka można było jeszcze przed premierą Mass Effect 3 posłuchać w serwisie YouTube; wówczas na filmiku pojawiała się ta grafika, a więc mocno przypominająca tę z epilogu ME3 (scena z Astronomem/Astronomką). Przypadek? ;-)

Przepowiednia w Mass Effect

Ten smaczek ostatecznie rozczaruje zwolenników hipotezy, według której zakończenie trylogii Mass Effect zostało napisane na kolanie z tego czy innego powodu (zmiana lead writera/wyciek wersji beta/inny). Otóż w gromadzie Pogranicze Keplera w systemie Newton znajduje się planeta o nazwie Klencory (nie wiem, czy jest taka sama w wersji polskiej, w którą nigdy nie grałem). W jej opisie możemy wyczytać, że została ona przejęta przez volusa imieniem Kumun Shol, który utrzymywał, że miał wizję, w której „wyższa siła” kazała mu odszukać „kryptę istot światła” na rzeczonej planecie. Według Kumun Shola, owe istoty zostały stworzone na „początku czasu”, aby chronić organiczne formy życia przed „mechanicznymi diabłami”. Co ciekawe, w Mass Effect 3 ów opis został zaktualizowany m.in. o informację, że nikt już nie wyśmiewa opowieści wyżej wspomnianego volusa.

Kapral Richard „Lee-rooooooy” Jenkins?

Pamiętacie kaprala Jenkinsa, który ginie na samym początku pierwszego Mass Effect? Otóż wydaje mi się, że jego imię, Richard L. Jenkins, i niezdrowy zapał do walki stanowią ukłon w stronę fanów gry World of Warcraft, a także nawiązanie do legendarnej postaci imieniem Leeroy Jenkins.

To wszystko w drugiej części wpisu. Zainteresowani tematem mogą być jednak spokojni, gdyż w kwestii Mass Effect mam jeszcze trochę do napisania.

Meehow
6 lipca 2015 - 18:33

Komentarze Czytelników (31)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
07.07.2015 23:56
odpowiedz
xsas
112
SG-1

@Meehovv
No tak, wątek ciemnej energii nie przodował, ale akurat to był pomysł samego Drew Karpryshyna, który jednak to uniwersum stworzył. Mowa o tym, że Żniwiarze mieli inne i wg mnie lepsze pobudki do dokonywania żniw, niż "zabijemy was teraz, żeby inni tego później nie zrobili".

"Trzeba pamiętać, że za zakończenie ME3 odpowiada m.in. Casey Hudson, który przecież prowadził cały projekt, więc to chyba normalne, że do niego należało ostatnie słowo. "
Jeszcze był Mac Walters który też się przyłożył do zakończenia. Zresztą Hudson sam wspominał o tym, że się zamknęli w pokoiku i dopracowali zakończenie. Nie oznacza to oczywiście, że dosłownie napisali zakończenie na kolanie (czyli na szybko) ale nie konsultowali tego z nikim, nie pytali o opinie. Jedno im się tylko udało i osiągnęli to co zamierzali, czyli że wszyscy będą mówić o tym zakończeniu i go pamiętać (trudno by było zapomnieć takie coś, gdzie po zakończeniu zostawało się z wyrazem twarzy w stylu "wtf")
Jeszcze żeby nasze decyzje dokonywane poprzez całą grę miały naprawdę jakieś znaczenie i zakończenia dzięki temu się różniły, ale nic z tego.
Do dnia dzisiejszego nie wiem gdzie jest ten niesamowity zwrot fabularny pokroju "Luke, I Am Your Father" o którym to BW wspominało.

08.07.2015 01:01
odpowiedz
Laston
87
Chaos Lord

W takim rozwoju sprawy jaki podał MaKaB też byłby trochę głupi bo :

spoiler start

Przy wybraniu opcji A stracilibyśmy podwójnie ponieważ w ME2 powstrzymaliśmy zbieraczy którzy właśnie chcieli to zrobić :)

spoiler stop

08.07.2015 13:34
odpowiedz
evendarkerel
2
Junior

Aluzje do tego, że coś jest mocno na rzeczy z ciemną energią, pojawiają się w całym ME2 (misja z Tali na planecie Haestrom - po otrzymaniu analizy wyników badań okazuje się, że słońce tego układu starzeje się w przyspieszonym tempie z powodu ciemnej energii właśnie). Dodatkowo o wyjątkowości ludzi w "wielkim planie" Żniwiarzy (czyli manipulacji ciemną energią na potrzeby uniknięcia końca świata) świadczył ludzki Żniwiarz budowany przez Zbieraczy (jest to również podkreślone w misji lojalnościowej Mordina). Wątek ten został całkowicie porzucony w ME3 - z perspektywy całej trylogii właściwie nie wiadomo, po co u licha Zbieracze (pracujący dla Żniwiarzy) ryzykowali tyle, atakując ludzkie kolonie i szykując się do "pobrania" na cele budulcowe wszystkich ludzi zamieszkujących na ziemi. Na koniec dodam, że "nowe" zakończenie trylogii, które znalazło się w ME3 (chodzi o motywy powodujące maszynami), jak i ogólnie wiele podstawowych elementów przewodnich całej sagi (organicy kontra syntetycy, czystki dokonywane przez tych drugich po osiągnięciu pewnego poziomu przez cywilizacje organiczne itp.), zostało "zaczerpnięte" z trylogii Alistaira Reynoldsa (otwiera ją tom "Przestrzeń objawienia"). W porównaniu z tym, co dostaliśmy, pomysł Drew Karpyshyna był przynajmniej oryginalny.

08.07.2015 13:40
odpowiedz
nieznajomy43
7
Legionista

W 3 części mógłbyś napomknąć, że osoba na trailerach ME:A może być shepardem, chociaż na razie wiadomo tylko, że to nie jest główny bohater tej części. :)

08.07.2015 13:55
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@evendarkerel: Mass Effect ogólnie na przestrzeni całej trylogii mocno pije do różnych dzieł. Podobno nawet pierwszy scenariusz skasowano, bo za bardzo przypomniał Star Treka. :-) Fakt, że porzucili WĄTEK ciemnej energii jest dość rozczarowujący, ale moim zdaniem nic nie świadczy o tym, że był on kiedykolwiek ważniejszy od konfliktu organics vs synthetics. Po prostu zdecydowano się na inny jako przewodni i tyla. Moim zdaniem po prostu jego realizacja wywołała tę kupoburzę na temat wyższości ciemnej energii. Zresztą kto wie, może jeszcze motyw ciemnej energii powróci w przyszłych odsłonach. Po mojemu byłoby to najlepsze rozwiązanie, bo przecież Żniwiarze byli problemem Drogi Mlecznej, a ciemna energia to fenomen całego wszechświata. Fajnie by było, gdyby się okazało, że byli tylko pyłkiem w ogromie kosmosu. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. :-)

08.07.2015 14:49
odpowiedz
panTicTac
58
Generał

Uwielbiam wszystkie części Mass Effecta i jestem bardzo zagłębiony w całe uniwersum, ale o niektórych smaczkach nie wiedziałem. Dzięki Meehow! Seria jako całość to dla mnie 10/10. Żadna gra nie wzrusza i nie oddaje takich emocji jak ta seria. I tak powinniśmy ją zapamiętać. Jako nierozłączną całość. Dzieło sztuki!

08.07.2015 14:54
odpowiedz
evendarkerel
2
Junior

@Meehovv Mocne picie do różnych dzieł to jedno (np. Quarianie zainspirowani exodusem ludzkości w Battlestar Galactica, rasa Rachni i ocalenie jednej królowej jak w "Grze Endera" i wiele innych smaczków). "Pożyczenie sobie" głównego wątku fabularnego (konflikt ze Żniwiarzami i cykle eksterminacji organików) to odrobinkę co innego ;> Obecne zakończenie (zwłaszcza przed premierą Extended Cut) było żywcem skopiowane z zakończenia nowego "Battlestara" (zwłaszcza gdy wybrało się Synthesis Ending i z rozbitej Normandii na całkowicie losowej planecie, która jest jednak w stanie podtrzymywać życie i pokryta jest bujną dżunglą, wyłaniają się błyskający zielonkawo Joker z Edi jako nowi Adam i Ewa). W Extended Cut dołożono garść dialogów, które sprawiły, że zakończenie zaczynało mieć przynajmniej pozory sensu (m.in. przyczyna, dla której Normandia ucieka z bitwy o Ziemię i znajduje się w zasięgu Przekaźnika Charon akurat tuż przed nadejściem fali uderzeniowej, możliwość zadania kilku dodatkowych pytań gwiezdnemu dziecku itp.), co nie zmienia faktu, że po odwołaniu Karpyshyna do Teksasu celem ratowania ToRa ME poszło w bardzo generycznym kierunku. Motywów przewodnich trylogii nie zmienia się w ostatniej odsłonie - o to chyba przede wszystkim rozpętała się kupoburza, bo zakończenie ME3 było nieprzyjemnym zaskoczeniem dla fanów serii (to trochę tak, jakby w starych "Gwiezdnych Wojnach" okazało się nagle w "Powrocie Jedi", że za wszystkie sznurki pociągały Ewoki, które były tak naprawdę starożytną cywilizacją mającą na celu obronę galaktyki przed Sithami). Widać to było zresztą po reakcjach publiczności - do zakończenia zupełnie nie zgłaszali zastrzeżeń gracze, którzy rozpoczęli swoją przygodę od trójki, podczas gdy starsi fani mocno odczuli zmianę kierunku prowadzenia fabuły. Kupoburza, ośmielę się zasugerować, była również powodowana reakcją BioWare na krytykę - twórcy ni mniej, ni więcej, tylko obrazili się na fanów za (częściowo słuszną, choć może nieco przesadzoną) negatywną reakcję i zarzucili im, że nie pojęli ogromu ich artystycznej wizji. Pamiętajmy, że bywały już przypadki, kiedy autorzy i fani nie zgadzali się co do kształtu zakończenia jakiegoś dzieła, ale owocowało to *dialogiem* między stronami zainteresowanymi. Arthur Conan Doyle pod presją fanów wskrzesił Sherlocka Holmesa; Bethesda poprawiła zakończenie Fallouta 3. Z tego, co wiem, do dziś nie było między BW a fanami prawdziwej, merytorycznej dyskusji co do zakończenia ME3, pod hasłem "z tego jesteśmy dumni, a tu mogło być lepiej". Stosując retorykę "nie, bo nie, a jak się nie podoba, to won" nie zjednuje się serc graczy.

08.07.2015 15:52
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

@evendarkerel: cóż, Hudsona nie darzę sympatią za fakt, że nie potrafił otwarcie nawiązać dialogu z fanami i odpowiedzieć na ich krytykę osobiście, np. podczas licznych paneli tematycznych (chociażby Pax East 2012). Z kolei to, że BioWare jest mistrzem powielania czegoś, co już było, to nie jest niespodzianka dla kogoś, kto w przeszłości grał w ich gry. Opanowali jednak swoje sztampy i "inspiracje" do perfekcji, dlatego im się to wybacza i z mniejszą lub większą przyjemnością gra w ich gry. Czy chciałbym, żeby Mass Effect było oryginalne pełną gębą? Pewnie! Tylko żeby zrobić coś prawdziwie oryginalnego w gatunku science-fiction, to trzeba by chyba napisać nowe prawa fizyki albo kompletnie wywalić wszystko do góry nogami. Poza tym nie jestem pewien, czy BioWare dysponuje odpowiednio utalentowanymi projektantami. :-)

08.07.2015 15:58
odpowiedz
LopenZo
30
Centurion
08.07.2015 17:59
odpowiedz
MGosc
1
Junior

Napewno nie mieli zakończenia zaplanowanego od początku.

1. Nie byli pewni czy gra odniesie sukces i zarobią na tyle aby zrobić drugą część.
2. Sama przepowiednia może luźnie dotyczyć ludzi. "Nowa" rasa dołącza do innych które już przemierzają galaktyke i to właśnie ich przedstawiciel walczy z "Diabelskimi Maszynami"
3. Sami scenarzyści mieli różne pomysły i nie możemy być pewni który był przodującym.
4. Orginalne zakończenie ME3 ssie po całości
5. Różne fanowskie teorię w większości mogą ze sobą koegzystować. Czyli nie wykluczają się na wzajem więc dalej tkwimy w niepewnośći.
6. Grę zabija mania EA które chce zarobić jak najwięcej jak najszybciej. Zakończenie 3 robili w pośpiechu co skutkuje sporą liczbą luk fabularnych np: Zniszczenie przekaźników masy. ( swoją drogą myślałem że odegrają one większą rolę ze względu na nazwę gry "MASS EFFECT" myślałem że dojdzię do jakiegoś wypadku z ich użyciem co zostanie nazwanę mass effect. ) Wiem że naprawili to w DLC ale mimo wszystko sam fakt że wydali na początku tak niedopracowane zakończenie denerwuje.

08.07.2015 18:00
odpowiedz
strelnikov
80
Senator

fajny artykul, szkoda ze kilka lat po premierze ME3 :)

MaKaB -->

nie czarna energia tylko ciemna energia:) tu masz definicje:
https://en.wikipedia.org/wiki/Dark_energy

a sugerujue tak na poważnie zapoznać się z badaniami tych zespolow, badaniami nagrodzonymi Noblem w 2011 roku:
https://en.wikipedia.org/wiki/High-Z_Supernova_Search_Team
https://en.wikipedia.org/wiki/Supernova_Cosmology_Project

EDIT: widać początkowo projekt ME był pelen potencjalu ... jednak ktoś go wyhamował w najlepszym momencie na koniec dodając podsumowanie wszystkich naszych tzw. decyzji na 3 bramkach + jednym więcej (z litości chyba dorobionym) zakończeniu ... jak dla mnie caly czar serii prysł po odegraniu zakończenia z ME3 - w ogole do d. - wiec czym sa te wszystkie smaczki jak nie tylko "marketingowym" dodatkiem do i tak zwalonej serii? oczywiście to moje zdanie.

09.07.2015 00:05
odpowiedz
MaKaB
26
Centurion

Małe sprecyzowanie: Karpyshyn nie brał w udziału w pracach nad trzecią częścią ME (tak jak inni wspomnieli, po dwójce miał jeszcze epizod w pracach nad TORem). W lutym 2012 r. odszedł natomiast z Bioware'u.

@Laston
Z drugiej strony taki wybór mógłby dodać tragizmu całej historii. Błędny rycerz - Shepard poznaje prawdę i staje przed prawdziwie ostateczną decyzją.

@strelnikov
Racja, pomyłka pisarska.

09.07.2015 16:02
odpowiedz
MGosc
1
Junior

Jeszcze jedno mnie dziwi. Skoro ten zjebany kosmiczny bachor od początku siedział w tej cytadeli to czemu nie zrobili tego tak że co 50 000 tyś lat uaktywnia się przełącznik który oddaję mu pełnie władzy nad cytadelą?
Albo czemu cały czas nią nie włada przecierz szansa że ktoś go wykryje jest znikoma.

Po co Suweren tak bardzo chciał się dostać do cytadeli skoro extranetem mógł wysłać mu maila:

Lordzie i Panie nadszedł czas uruchom przekaźnik prosze.
Suweren

Dziury w Mass Effect są ogromne a lenistwa w trójcę im nie daruje. Zwłaszcza sprawa z Tali. No ku**a bardziej spier***ić się tego nie dało.

10.07.2015 13:18
odpowiedz
dugi666
2
Junior

Co do nawiązań to czy pamiętacie może serial BABILON 5, prastara rasa pragnąca zniszczenia, projekt łazarz to też ich pomysł.

10.07.2015 14:11
odpowiedz
Meehovv
27
Cyfrowy Oprawca

Nie mówcie mi już o tych wszystkich "nawiązaniach", bo mi się przykro robi. XD

10.07.2015 21:27
odpowiedz
MGosc
1
Junior

A to czemu :)
Fakt faktem choć fanboy-e Bioware będą to wypierać większość motywów Mass Effect jest oklepana do bólu. Nie zmienia to faktu że 1 była świetna, 2 była dobra + miała lepiej rozwinięty wątek towarzyszy a 3 poza zakończeniem ujdzie.

10.07.2015 21:28
odpowiedz
MGosc
1
Junior

A tak wogólę myślę że oni nie mają żadnego pomysłu jak naprawić fabułę po tym co zrobili z zakończeniem i tylko czekają co podsuną im fani i wprowadzą to w rzycie :D

10.07.2015 21:52
odpowiedz
KoRReq
1
Generał

Ja tam bym wolał żeby oni mi nic nie wprowadzali w moją rzyć.

16.07.2015 17:53
odpowiedz
Adam2015
3
Legionista

Od kwestii językowych zawsze mnie zastanawiało skąd nagle wszędzie wziął się tlen.

20.07.2015 23:03
odpowiedz
spiegell
1
Junior

Chciałbym GORĄCO PODZIĘKOWAĆ za ten tekst. Uwielbiam świat Mass Effect. Jest to jedyna gra (i de facto cała seria) którą przeszedłem ponownie, a częściowo nawet po raz trzeci. Piękne smaczki. Chyba znowu uratuję galaktykę ;)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze