Abonamentowe perły Playstation Plus. Styx: Master of Shadows - recenzja fabularyzowana - Czarny Wilk - 7 lipca 2015

Abonamentowe perły Playstation Plus. Styx: Master of Shadows - recenzja fabularyzowana

Witaj, rakash. Ponieważ planuję mieć z ciebie nieco więcej pożytku niż z twoich braci,  przyda ci się odrobina wyjaśnień i małe przeszkolenie. Jestem Styx, twój stwórca i władca. Ty zaś jesteś moim klonem, dla którego mam specjalne zadanie. Zinfiltrujesz dla mnie wieżę Akenash, w której ludzie i elfy ukrywają World Tree, źródło potężnej substancji zwanej Amber. Będziesz kradł, zabijał i infiltrował kolejne komnaty tej potężnej fortecy. Po co, pytasz? Nie zaprzątaj sobie tym głowy, wystarczy że wykonasz moje polecenia. Jeśli ci się uda, być może pozwolę ci kontynuować swój nic nieznaczący żywot. Jeśli nie… cóż, powiedzmy, że nie jesteś pierwszym ze swojego gatunku, któremu to opowiadam. Mam nadzieję, że lepiej przyswoisz sobie moje słowa od poprzednika.

No więc tak… Akenash. To olbrzymie miejsce, zamieszkane głównie przez ludzi, choć spotkasz tam też inne stworzenia, jak elfy czy orki. Wszystkich łączy jedno – jak tylko cię zobaczą, będą chcieli zrobić z ciebie goblinią zupę. Dlatego wyświadczysz przysługę sobie i mi, jeśli cię nie zobaczą. Wieża potrafi zaimponować rozmachem – składa się z dziesiątek pnących się wysoko w górę budowli, pomiędzy którymi stacjonują statki powietrzne. Nie wybierasz się tam jednak na wycieczkę krajoznawczą, a charakter twojego zdania sprawia, że wiele czasu spędzisz w tych mniej reprezentatywnych częściach fortecy – lochach,  laboratoriach i kanałach ściekowych. Ale nie martw się, od czasu do czasu wyślę cię również na świeże powietrze i do bardziej ekskluzywnych komnat.

Bardzo ważne jest to, żebyś szybko nauczył się poruszać po otoczeniu korzystając z przewagi, jakie daje ci nad innymi istotami twoje małe, zwinne ciało. Możesz przeciskać się przez klatki wentylacyjne i chować w miejscach, do których inni nie są w stanie się zmieścić. Przede wszystkim jednak wbij sobie do głowy, że niemal wszędzie możesz się dostać nie tylko chodząc po ziemi, ale też z powietrza. Gość, który zbudował Akenash miał sporą fantazję i przekonasz się, że pełno tam wystających krawędzi, odstających od ścian elementów podwieszonych pod sufit żyrandoli, które aż proszą się, byś zrobił z nich użytek. Do każdego miejsca prowadzi kilka dróg, więc jeśli jedna wydaje się zbyt niebezpieczna, spróbuj ruszyć swoją niedużą makówką i poszukać innej. Postaraj się też zapamiętywać układ pomieszczeń i najbezpieczniejsze ścieżki, bo wiele lokacji zwiedzisz częściej niż tylko jeden raz. A tak, uważaj też przy wspinaczce. To, że znalazłeś doskonałe miejsce na przemieszczenie się w górę jeszcze nie znaczy, że automatycznie uda ci się z niego skorzystać. Czasem mimo zrobienia wszystkiego jak należy może nie udać ci się chwycić krawędzi za pierwszym razem, a upadku z kilkunastu metrów nie przeżyje żaden goblin. Wtedy twój następca będzie musiał powtórzyć całą zabawę od nowa i liczyć na to, że bardziej mu się poszczęści.

Nie zawsze uda się uniknąć konieczności przemknięcia obok strażników. O bezpośredniej konfrontacji z nimi zapomnij. Nasze ciała nie nadają się do otwartej walki, radzimy sobie w niej wyjątkowo kiepsko. Jednego przeciwnika może jeszcze pokonasz jeśli wykażesz się wybitnym refleksem, ale przy większej liczbie wrogów twoja śmierć jest niemal pewna. Na twoje szczęście, ludzie są wyjątkowo głupi i przewidywalni. Obserwując ich, możesz z łatwością rozpoznać ścieżki po których się poruszają, łatwo jest też odwrócić ich uwagę. Niespecjalnie interesuje mnie ich los, więc daję ci wolną rękę odnośnie tego, czy wolisz czyścić sobie drogę eliminując jednego po drugim, czy raczej przemkniesz między nimi niezauważonym. Ta druga metoda jest trudniejsza, ale stosując ją więcej się nauczysz, co może okazać się później bardzo przydatne. W każdym razie, wrogów możesz zabijać na dwa sposoby – szybko i głośno, albo cicho i czasochłonnie. Z tej pierwszej opcji korzystaj tylko, jeśli wiesz, że w pobliżu nie ma nikogo więcej, bo inaczej marny twój los. Po rozprawieniu się ze strażnikiem nie zapominaj też o pozbyciu się ciała, jeśli inni je znajdą, domyślą się, że jesteś w pobliżu i staną się bardziej ostrożni. No chyba, że pozbędziesz się wszystkich wrogów co do jednego. W końcu nikt nie zauważy, jeśli nie będzie miał kto zauważyć, hehe.

Nie wszystkich możesz też tak po prostu zabić. Niektórzy ludzie chodzą w potężnych zbrojach, których jakbyś nie próbował nie jesteś w stanie spenetrować. Najgorsze zaś są te parszywe elfy, które wyczuwają na odległość twoją obecność. Na wszystkich jest jednak sposób. Elfa możesz załatwić rzucając w niego z daleka nożem albo atakując z powietrza zanim zorientuje się co go trafiło. A zbroja, jak silna by nie była, nie przetrwa starcia ze spadającym na głowę żyrandolem, który „przypadkiem” odwiązał się od sufitu. Jeśli odziedziczyłeś po mnie coś więcej niż tylko wygląd, to polubisz też znacznie bardziej wyrachowaną metodę pozbywania się wrogów, jaką jest opluwanie ich jedzenia. Ludzkie organizmy nienajlepiej radzą sobie z goblinią śliną.

Podczas skradania się musisz być bardzo ostrożny. Przede wszystkim bacz na otaczające się przedmioty – jeśli naprawdę dobrze zaplanowaną akcję zabicia trzech przeciwników z rzędu spartolisz tylko dlatego, że potrąciłeś stojące pod ścianą wiadro i hałasem zwróciłeś na siebie uwagę wrogów, to po tym jak cię zabiją wskrzeszę cię tylko po to, by zabić jeszcze raz. Unikaj też oświetlonych miejsc, ludzie mają słaby wzrok i w ciemności widzą cię dopiero, kiedy znajdziesz się kilka metrów od nich, ale gdy jesteś oświetlony, to wypatrzenie cię nie stanowi dla nich problemu. Na szczęście większość miejsc oświetlonych jest pochodniami, które możesz zgasić ręcznie lub sypiąc w nie piaskiem.

Jako mój klon dysponujesz też kilkoma specjalnymi zdolnościami, których użycie wymaga picia Amberu. Specjalny szósty zmysł pozwoli ci łatwiej wypatrzyć elementy otoczenia, po których można się wspinać i nakieruje cię na przedmioty, które można zwinąć. Niewidzialności chyba nie muszę tłumaczyć, nawet taki matoł jak ty powinien domyślić się jak działa. Najcenniejszym podarunkiem, jaki ode mnie otrzymałeś, jest jednak zdolność klonowania się. Wprawdzie twoje klony nie będą tak użyteczne jak moje, czyli jak nomen omen ty, ich długość życia też najdłuższa nie jest, ale na potrzeby zadania wystarczą w zupełności. Możesz przejmować nad nimi kompletną kontrolę i używać ich do odwrócenia uwagi strażników, testowania różnych dróg zanim zaryzykujesz swoje własne życie albo do skakania na strażników, których w czasie gdy będą się z nimi zmagać zabijesz albo spokojnie ominiesz.

Nie wszystkie umiejętności będziesz potrafił wykorzystać od razu. Niektórych, jak zabijanie z powietrza, nakłanianie klonów do ukrywania się w pudłach i łapania przechodzących obok strażników czy skuteczniejsze korzystanie z szóstego zmysłu nauczysz się dopiero po jakimś czasie. Im lepiej spiszesz się w trakcie wykonywania zadań, tym szybciej zdobędziesz odpowiednie doświadczenie. Czasem niektórzy poproszą cię też o przysługę albo nadarzy się okazja na dodatkowy zysk – nie mam nic przeciwko, byś poświęcił kilka chwil na zrobienie czegoś więcej niż tylko to, czego od ciebie wymagam, a dzięki temu także zyskasz trochę więcej wprawy. Pomiędzy kolejnymi zadaniami trafisz też do kryjówki, możesz stamtąd powrócić do wcześniej odwiedzonych miejsc i poprawić swe umiejętności.

Na koniec muszę ci jeszcze powiedzieć jedną rzecz. Akenash to miejsce bardzo… specyficzne. Pod wieloma względami staroświeckie i kierujące się regułami, które w reszcie świata odeszły w zapomnienie lata temu. Stąd przetrwanie tam jest znacznie trudniejsze niż w bardziej nowoczesnych miejscach. Ponadto, Amber sprawia, że momentami nie do końca funkcjonuje tam logika. Czasem miejsca, w które, wydawałoby się, powinieneś móc dostać się bez najmniejszego problemu, okazują się nieosiągalne. Innym razem wrogowie zobaczą cię, mimo że ewidentnie znajdujesz się poza zasięgiem ich wzroku. Bywa też, że ewidentnie im odbija. Raz nie mogłem dogadać się z jednym gościem, do którego dotarcie kosztowało mnie sporo nerwów, gdyż ubzdurał sobie, że nie ruszy się nigdzie, dopóki strażnicy nie wrócą do normalnego patrolowania – a ewidentnie nie chcieli tego zrobić, nieważne ile bym nie czekał. Niestety, nic nie możesz na to poradzić – musisz po prostu brać poprawkę na to, że w każdej chwili może zdarzyć się coś nieprzewidzianego.

W porządku, myślę, że tyle wiedzy ci wystarczy, by sobie poradzić. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilkanaście godzin powinieneś tu wrócić. Wtedy zastanowię się, czy pozwolić ci dalej żyć. Zatem, ruszaj… zaraz, czy ty mnie słuchasz? Halo? HALO! Zdrzemnąłeś się? Ty tępy klonie, jak śmiesz mnie ignorować! GIŃ! GIIIIIŃ! Cholera, tyle gadania na darmo. No dobra, to spróbujmy jeszcze raz z następnym…

Witaj, rakash. Ponieważ planuję mieć z ciebie nieco więcej pożytku niż z twoich braci,  przyda ci się odrobina wyjaśnień i małe przeszkolenie…

Bardziej "ludzką" recenzję Styxa mojego autorstwa znajdziesz tutaj. Jeśli spodobał Ci się mój wpis, byłoby miło, gdybyś zalajkował/a moją stronę na FaceBooku. Pojawia się tam sporo zawartości, która Jaskinię omija.

Czarny Wilk
7 lipca 2015 - 18:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
17.10.2014 19:07
DM
124
AFO Neptune

dobry pomysł na taką bardziej fabularną recenzję! sam o tym myśle od jakiegoś czasu, ale jakoś nie miałem jak tego ugryźć, dużo od gry zależy jednak - nie zawsze sie da...

17.10.2014 19:41
odpowiedz
Czarny Wilk
47
Bo jestem czarny

No wiadomo, musi się trafić dobra gra i pomysł na tekst ;) Ja uwielbiałem czytać takie fabularyzowane recenzje w czasopismach za młodu, więc jak się trafił pomysł to musiałem spróbować :)