Największy sandbox Ubisoftu - co wiemy o Ghost Recon: Wildlands - DM - 5 lutego 2016

Największy sandbox Ubisoftu - co wiemy o Ghost Recon: Wildlands

Ubisoft skupia się obecnie na dwóch bardzo ważnych premierach: Far Cry: Primal i Tom Clancy’s The Division, dlatego brak nowych informacji o Ghost Recon: Wildlands jest dość oczywisty. Spróbujmy jednak zebrać wszystko, co można dowiedzieć się o grze z wypowiedzi samych twórców ze studia Ubisoft Paris - wydane po targach E3 dzienniki deweloperów zawierają parę ciekawostek. Pozostaje też mieć  nadzieję, że wkrótce machina napędzająca marketing Ghost Recon ruszy z kopyta.


Na rok przed ukazaniem się pierwszej części Modern Warfare, inna seria gier zwróciła się ku przyszłości - Ghost Recon (wcześniej jeszcze Battlefield porzucił II wojnę na rzecz współczesnego konfliktu na Bliskim Wschodzie). To właśnie od premiery Advanced Warfighter mogliśmy testować prototypowy jeszcze sprzęt, a później w Future Soldier przyszedł czas na takie gadżety, jak niewidzialny kamuflaż czy samonaprowadzające się pociski snajpera. Podobne klimaty utrzymały się w ostatniej grze opartej na modelu free to play: Ghost Recon: Phantoms. Na tym jednak koniec!

Seria Ghost Recon mocno ewoluowała z czasem, ale niekoniecznie w dobrym kierunku

Wraz z nadchodzącym Ghost Recon: Wildlands, seria jako pierwsza wraca do bardziej współczesnych czasów i konwencjonalnych środków walki, rezygnując z gadżetów przyszłości. Dla Duchów w Wildlands istotniejsze są ciepłe skarpety i wygodny plecak, a czapka z daszkiem zastępuje niewidzialny kamuflaż. Nie oznacza to od razu powrotu do korzeni i tego, co było w pierwszym Ghost Recon, ale możemy być pewni, że wszystko będzie oparte na autentycznym wyposażeniu, jakie obecnie jest używane w akcjach bojowych. GR: Wildlands nie będzie hardkorowym symulatorem, ale realizm towarzyszący serii od początku mamy zobaczyć właśnie w ekwipunku, rodzajach przeprowadzanych akcji i bogatym w detale świecie gry, gdzie Duchom przyjdzie spędzić kilkadziesiąt dni. Tym razem oddział wyrusza do Boliwii.

Narkotykowy raj
Wirtualna Boliwia w Ghost Recon: Wildlands ma być najrozleglejszym z otwartych światów w grach Ubisoftu. W miejscu, które słynie jako jeden z największych producentów kokainy, naszym zadaniem będzie prowadzenie skrytej wojny przeciw kartelowi Santa Blanca oraz skorumpowanym lokalnym władzom. Boliwia została wybrana nie tylko przez swoje niesławne powiązania z przemysłem narkotykowym, który w ciągu dziesięcioleci wpłynął diametralnie na kulturowy i polityczny obraz tego kraju, ale również z powodu niesamowitych i zróżnicowanych krajobrazów, jakie oferuje. To miejsce, gdzie można doświadczyć i mrozu i upału, wędrować od tropikalnych lasów, poprzez zaśnieżone górskie szczyty, aż do wyschniętego słonego jeziora i terenów pustynnych. Tak urozmaicone środowisko wypełnione jest setkami wiosek, różnymi obiektami, postronnymi ludźmi wykonującymi swoje codzienne obowiązki, rebeliantami walczącymi z kartelem na własną rękę - świat gry ma żyć własnym życiem i dodatkowo reagować na nasze poczynania.

Od dna słonego jeziora, po tropikalne lasy - Boliwia zapewnia zróżnicowane widoki

Historia przedstawiona w grze jest  fikcyjna, ale w całości oparta na autentycznych doniesieniach z trwającej już ponad 50 lat tzw. „Wojny z narkotykami”. Liczni analitycy i przedstawiciele służb na co dzień zmagających się z narkobiznesem, z którymi twórcy z Ubisoft Paris chętnie się konsultowali, określają scenariusze w grze za wiarygodne i możliwe do spełnienia.


„Udaliśmy się do kwatery głównej CIA i długo rozmawialiśmy z ludźmi specjalizujących się w sprawach Ameryki Południowej i sytuacji w Boliwii. Oglądaliśmy każdy film dokumentalny i przeczytaliśmy każdą książkę, sprawdzaliśmy blogi - również te, prowadzone przez kartele. Pojechaliśmy do Boliwii, by spotkać tam zarówno przemytników, jak i obserwować żołnierzy podpalających tajne laboratorium koki.”
- Sam Strachman - Ubisoft Paris

Świat gry wypełniony jest różnorodnymi zadaniami

W malowniczej i niebezpiecznej scenerii natkniemy się na mnóstwo różnorodnych zadań, a to w jakiej kolejności do nich podejdziemy, zależy tylko od nas. Pomyślne wykonanie takich misji jak: ratowanie zakładników, likwidacja ważnego celu, wysadzenie narkotykowego labu, kradzież dokumentów, zasadzka na konwój czy pojmanie ważnej persony, stopniowo będzie przybliżać nas do głównego celu gry - osłabienia kartelu. Najnowszy Ghost Recon stawia na całkowitą swobodę i to narracja ma dostosowywać się do naszych poczynań, a nie odwrotnie.

Solo ale w kwartecie
Duchy to zgrany oddział komandosów, dlatego w Ghost Recon: Wildlands nigdy nie wyruszymy do boju sami, a w czwórkę. Akcje możemy przeprowadzać w trybie kooperacji z trzema kolegami, ale jeśli będziemy woleli grać w pojedynkę lub tylko z jednym znajomym - kontrole nad pozostałymi operatorami przejmie sztuczna inteligencja. Wspólną zabawę w każdym momencie umożliwi funkcja „hot join”, choć nie jest jeszcze do końca jasne, jak to wyjdzie to w praktyce. Przed autorami stoi spore wyzwanie zwłaszcza w kwestii sztucznej inteligencji. Wprawdzie bardzo zachwalają oni wszelkie zachowania wrogów, mogących przykładowo ruszyć za nami w pogoń, zabierając stojący nieopodal samochód, nie mniej istotna jest jednak rola naszych towarzyszy - tu przydałby się obecny już wcześniej w serii system prostych rozkazów.

Gra będzie hybrydą widoku TPP i FPP. Przez większość czasu obserwujemy akcję z perspektywy trzeciej osoby, by mieć lepszą kontrolę nad zmieniającą się ciągle sytuacją, natomiast celowanie za pomocą przyrządów przełącza widok na pierwszą osobę, zapewniając bardziej precyzyjne prowadzenie ognia. Czwórkę naszych operatorów będziemy mogli w bardzo dużym zakresie wyposażyć według osobistych preferencji i uznania, a pomoże w tym bogata lista autentycznego ekwipunku, z jakiego korzystają współcześni operatorzy sił specjalnych. Twórcy odbyli rozmowy z czołowymi producentami sprzętu taktycznego, jak Oakley, Tactical Tailor, Under Armour czy Crye Precision, by sprzęt pokazany w grze odpowiadał aktualnym trendom i rozwiązaniom, choć nie jest jeszcze wiadomo, czy zobaczymy w grze licencjonowane produkty. Na sto procent natomiast potwierdzono powrót trybu Gunsmith - potężnego narzędzia, pozwalającego modyfikować broń od jej wewnętrznych części, po wszelkiego rodzaju zewnętrzne dodatki i podwieszenia.

Wirtualny rusznikarz powróci w GR: Wildlands

Taktyczna swoboda
Ghost Recon: Wildlands nie będzie hardcorowym symulatorem, ale najnowsza gra ma być wierna swoim pierwowzorom i w wielu elementach stawiać na autentyczność i realizm. Na pewno nie jest to zręcznościowy shooter, pozwalający na swobodne bieganie z palcem na spuście. Każda akcja wymagać będzie odpowiedniego rozpoznania okolicy i decyzji, jak najlepiej podejść do celu. Sposoby poruszania się, możliwe taktyki, reakcje przeciwników powstały w wyniku konsultacji z instruktorami Navy Seals oraz boliwijskich sił specjalnych. Sporą uwagę poświęcono balistyce, tak by można było poczuć różnice pomiędzy poszczególnymi typami karabinów w ich efektywnym zasięgu czy zadawanych  obrażeniach. Miłośnicy totalnego realizmu mogą być trochę zawiedzeni, ponieważ całość ma być jednak dość przystępna i nie będzie angażować gracza w przesadne studiowanie swojej zbrojowni lub karać za np. nieuwzględnienie właściwego opadu pocisku na dalekim dystansie.

Autentyzm ma być za to wszechobecny w otaczającym nas świecie, który sam w sobie „żyje” i „oddycha”, zadziwia dbałością o detale oraz pozwala na stosowanie różnorodnych taktyk w czasie wykonywania misji. W szybkim przemieszczaniu się po rozległym terytorium Boliwii pomogą przeróżne pojazdy: buggy, motocykle, łodzie, śmigłowce. Tylko od nas będzie zależało, czy przypuścimy otwarty szturm w świetle dnia, wykorzystując do tego jeszcze lokalnych rebeliantów, użyjemy karabinów snajperskich, by oczyścić teren z daleka czy może w noktowizorach zakradniemy się nocą i osiągniemy cel bez żadnych ofiar i wszczynania alarmu. Trzeba przyznać, że na prezentowanych zwiastunach wygląda to dość efektownie - jedna osoba wspiera drużynę z dystansu, podczas gdy pozostała trójka działa otwarcie na miejscu, brawurowo szturmując obiekt i uciekając na końcu skradzioną ciężarówką. Swoboda otwartego świata ma odgrywać kluczową rolę w „taktyczności” GR: Wildlands.

Tyle na razie mówią nam obietnice deweloperów. Gra w pewnym sensie jawi się trochę jako połączenie elementów serii Far Cry i The Division - innych produkcji Ubisfotu, ale jeśli będzie to wykonane dobrze, mają one szanse sprawdzić się i w nowym Ghost Recon. Niezłą reklamą są słowa twórców z Red Storm Entertainment, odpowiedzialnych za powstanie marki, mówiących o Wildlands jako grze, którą zawsze chcieli zrobić. Na rezultaty i ostateczną ocenę musimy jeszcze trochę poczekać, nie da się jednak zaprzeczyć faktowi, że taka forma wskrzeszenia Ghost Recona była o wiele lepszą decyzją, niż choćby rozwijanie koncepcji Phantoms, a powrót do współczesnych klimatów cieszy tym bardziej. Ubisoft ostatnio nieźle poradził sobie z przypomnieniem wszystkim marki Rainbow Six, Wildlands może więc dostać kredyt zaufania na równie przychylne przyjęcie. Co będzie następne? Czas na nextgenowy Splinter Cell!

DM
5 lutego 2016 - 10:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
06.02.2016 13:15
2
swist18
32
Pretorianin

UBISYF w swoim mistrzowskim stylu spieprzy każdą grę. Jak można być takimi durniami wiedząc iż coś się robi źle a mimo to następne czynności robią jeszcze gorzej. Ciekawe od kiedy zacznie się żałosny jęk i nikczemne oraz żałosne skamlenie o kasę w sprzedaży przed premierą?

post wyedytowany przez swist18 2016-02-06 13:18:16
06.02.2016 17:29
odpowiedz
Persecuted
57
Generał

Numer 1 w moim prywatnym rankingu najbardziej wyczekiwanych gier 2016(?) roku ;).

Biorę poprawkę na Ubisoft jako developera i w związku z tym liczę się z nieuchronnym downgrade'm graficznym, recyklingiem z innych marek tego wydawcy, czy światem wypełnionym pierdyliardem różnych pochłaniaczy czasu, ale i tak oczekuję fantastycznej przygody. W poprzednim GR bawiłem się świetnie, więc raczej i tym razem się nie zawiodę.

07.02.2016 05:04
odpowiedz
yadin
85
Senator

Niby wszystko w porządku, ale doświadczenie mi podpowiada, że Ubisoft coś spieprzy w tej grze. Za gładko im szło w tych prezentacjach, przygotowaniach. Co najmniej, jak Kojima Productions lub Rockstar Games w swoich najlepszych latach.

Wygląda na to, że pokazano wyłącznie te aspekty, które wypadają dobrze. Podobnie robiono z "Assassin's Creed" i ostatnią częścią "Splinter Cell". Materiały zapierały dech w piersiach, a po uruchomieniu gry człowiek czuł się oszukany.

11.02.2016 15:40
odpowiedz
Deathbringer1
39
Chorąży

Kurcze, mi to troche Mercenaries 2 przypomina, gdyby gra oferowała podobne wrażenia tylko z realizmem (bo tego w M2 nie było za grosz) to może być świetna gra... Ale zgodnie z przedmówcami biorę poprawkę na Ubi...