Recenzja filmu

To ja, Wielki Gatsby

Stoker - twórca Oldboya robi dobrze po angielsku

Żelazny Człowiek 3 - recenzja spojlerowa!

Iron Man 3 - mogło być lepiej...

Układ zamknięty - recenzja filmu

Panaceum - seks & przemoc & intryga

Imagine. Tylko wyobraź to sobie...

Spring Breakers? Raczej Szajs Breakers!

Apollo 18 czyli dlaczego nie wróciliśmy z Księżyca

Spring Breakers - półnagie nastolatki szukają sensu życia

Chyba się starzeję, bo dzisiaj wybrałem się do kina na Wielkiego Gatsby'ego i o dziwo – ten Gatsby najzwyczajniej mi się spodobał. Spodobał mi się film, który został oparty o nieobecną na mojej półce klasykę literatury, w którym nie pada ani jeden „fuck” z ust bohaterów i który – oh my god – został wyreżyserowany przez speca od musicali. Nie żebym marudził na Baza Luhrmanna, facet na maturze x lat temu uratował mi skórę, ale bardziej w moim guście jest testosteron spod znaku wypluwanych z karabinu kul oraz broczący juchą twardziele. Czasem warto jednak odchamić się przy czymś artystycznym i traf chciał, że Gatsby był pod ręką.

Oszczędzę wam porównań kinowej wersji z książką, bo tej nie czytałem nigdy, a pewnie gdyby nie zwiastun z muzą Jacka White'a to nigdy bym się o tym materiale literackim nie dowiedział. O czym jest więc Wielki Gatsby? W skrócie – to historia obsesyjnej miłości bogatego, młodego mężczyzny i równie bogatej, ale zamężnej kobiety. Choć love story jest głównym wątkiem fabularnym Luhrmann nie zapomniał o innych ciekawych aspektach.

18 maja 2013 - 16:29 - eJay
zobacz więcej

Czekałem na ten film od dosyć długiego czasu i w końcu się doczekałem. Stoker, anglojęzyczny debiut Parka Chan-wooka według scenariusza Wentwortha Millera (czyli Michaela Scofielda z Prison Break - say whaaaat?!), to oddająca hołd Alfredowi Hitchcockowi mroczna, niepokojąca opowieść o dysfunkcyjnej rodzinie i dojrzewaniu, zapakowana w absolutnie przepiękne pudełeczko. Nie jest to film, który spodoba się każdemu, nie jest to też żadne arcydzieło, ale podobał mi się na tyle, że chcę zwrócić na niego Waszą uwagę - pomóżcie Stokerowi odbić się od boxoffice'owego dna (w pierwszy weekend u nas do kina poszło zaledwie 6 tysięcy widzów).

Wlazł kotek na płotek i mruga...
16 maja 2013 - 14:00 - fsm
zobacz więcej

Ironmanowych recek nagromadziło się trochę, więc postanowiłem swoją napisać w trochę innym stylu, a mianowicie jadąc ze spojlerami ile wlezie i w hurtowych ilościach. Jeżeli nie oglądałeś jeszcze filmu, a zamierzasz wydać hajs na najnowszy produkt Marvela – nie czytaj kolejnych akapitów. Jeśli nie cierpisz komiksów i Iron Man Cię nie jara – zerknij z ciekawości. Jeśli widziałeś film i masz podobne zdanie lub się z nim nie zgadzasz – zachęcam do dyskusji.

Już od momentu, kiedy okazało się, że reżyserem trzeciej części będzie Shane Black wiedziałem, iż Tony Stark wróci w dobrej formie. Od autora skryptów do Zabójczej broni oraz Ostatniego skauta oczekiwałem dużej porcji zabawy oraz wyciśnięcia wszystkiego co najlepsze z bohaterów. Mojej wiary nie zachwiały nawet nasączone patosem i gromkopierdnymi tekstami zwiastuny, celujące w jakąś niby-powagę dla 13-latków, traktującą o problemach Starka ze snem. Rzeczywistość okazała się naturalnie inna. Iron Man 3 to film bardzo lajtowy, szalenie rozrywkowy, po prostu udany.

12 maja 2013 - 09:31 - eJay
zobacz więcej

Na wstępie warto zaznaczyć, że tekst, który czytacie jest napisany z perspektywy człowieka, który nic o komiksowych przygodach Iron Mana wiem tyle, że były i jedyne o czym będę pisał to film. Nie mam podstawy by porównywać go do komiksu...

 

Jeśli ktoś z Was dopiero niedawno został wydobyty spod lodu arktycznego zapewne zastanawia o czym jest ten film. Szczerze mówiąc Ci którzy widzieli poprzednie dwie części i trailery trzeciej też mogą ne być w stanie zgadnąć o czym to jest. Oglądając trzeciego Iron Mana człowiek ma wrażenie, że trailery mogły być z zupełnie innego filmu...

11 maja 2013 - 10:56 - evilmg
zobacz więcej

Pojawienie się na naszym kinowym poletku Układu zamkniętego jest wydarzeniem bez precedensu. Udało się bowiem zrobić i zareklamować w Polsce film z prywatnej kasy, bez wspomagania twórców dofinansowaniem z PISF. Nikt z Nas nie dorzucił się (przynajmniej bezpośrednio) do realizacji tego przedsięwzięcia, dlatego już na wstępie chciałbym ekipie Bugajskiego pogratulować. Przejście na model hollywoodzki w naszym kraju kojarzy się zazwyczaj z prawdopodobną katastrofą. Układ zamknięty na szczęście jest filmem całkiem udanym, profesjonalnie nakręconym i zagranym.

5 maja 2013 - 13:21 - eJay
zobacz więcej

Steven Soderbergh to największy artysta wśród filmowych rzemieślników i najlepszy rzemieślnik wśród artystów. W ciągu nieco ponad dwóch dekad kariery stworzył kilkadziesiąt filmów (średnio jego nazwiskiem firmowane są 2 tytuły rocznie!), z których najnowszy - Panaceum (czyli w oryginale swojskie "efekty uboczne") trafił niedawno do naszych kin. I jak jest? I jest tak, jak zwykle - pan reżyser nie schodzi poniżej pewnego, dosyć wysokiego poziomu, ale zdecydowanie brakuje tu pierwiastka wyjątkowości, który zamieniłby Panaceum w zapamiętywane na lata kino.

Rooney czuje ciężką rękę nadchodzącego gnoju...
24 kwietnia 2013 - 13:14 - fsm
zobacz więcej

Wiosna w końcu przyszła. Promienie słońca sięgają po nasze twarze, wiatr przyjemnie rozwiewa włosy. Aura sprawia, że życie jest lepsze. Zaprawdę idealny czas przypadł Andrzejowi Jakimowskiemu na kinową prezentację jego najnowszego filmu - Imagine. Ponieważ film ten grzeje mocno zarówno serce, jak i duszę.

17 kwietnia 2013 - 12:46 - Klaudyna
zobacz więcej

Jakże zabawny (haha) i błyskotliwy tytuł tego tekstu w dużym stopniu oddaje moje wrażenia po seansie kontrowersyjnego, niezwykłego, ekscytującego, nietuzinkowego (i cokolwiek jeszcze pojawiało się w telewizyjnych reklamach) filmu Spring Breakers. Poszedłem, bo lubię zabawy montażem, poszarpaną narrację, ciężki humor, kolorowe zdjęcia/ujęcia i ogólną "dzikość" w kinie. Wyszedłem zmęczony, zirytowany i zdziwiony. Początkowo recenzji miałem nie pisać, ale wybrane dwa komentarze pod tekstem Promilusa (film mu się podobał) sprawiły, że powstał ten wpis, którego zadaniem jest przekonanie Was, że na Spring Breakers naprawdę nie warto iść do kina. Ani trochę.

Ta fotka promocyjna jest pod każdym względem lepsza niż film
12 kwietnia 2013 - 14:29 - fsm
zobacz więcej

Ostatni raz, przynajmniej oficjalnie człowiek był na księżycu 14 grudnia 1972 roku, odlatując o godzinie 22:54:37 GMT. Podobnie jak nie brakuje teorii mówiących o tym, że misja Apollo 11 była sfingowana, tak samo mówi się, że Apollo 17 nie była ostatnią. Film Apollo 18 opowiada o tym pseudodokumentalną historię.

Apollo 18/Dimension Films
11 kwietnia 2013 - 12:56 - sakora
zobacz więcej

“Skandalizujący film!” - ile razy słyszeliście to określenie? Ja mam wrażenie, że zbyt wiele. Kino pokazało już wszystko, a stało się to kilkadziesiąt lat temu. Twórcy doszli do ściany. Już bardziej kontrowersyjnym, niż poprzednicy być się po prostu nie da. Określenie, którym promowany jest film “Spring Breakers” do niego zwyczajnie nie pasuje.

7 kwietnia 2013 - 19:17 - promilus
zobacz więcej