Recenzja filmu Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni - fsm - 13 września 2021

Recenzja filmu Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni

Wydawało się, że Marvel ma problem. Po długiej przerwie czwarta faza MCU rozpoczęła się zaledwie poprawną Czarną wdową, a seriale na Disney+ - choć fajne - to jednak gwarantują podobnego poziomu ekscytacji, co dobra kinowa premiera. Gdy reklamowano film Shang-Chi średnimi zwiastunami i brzydkimi plakatami, zacząłem się martwić. Jak się okazało po seansie - niepotrzebnie. Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni to porządne, prawdziwe otwarcie nowej fazy uniwersum!

Poniżej przeczytacie szybką prawie-recenzję podzieloną na trzy krótkie punkty. Dlaczego Shang-Chi okazał się lepszy, niż się wydawało?

1. Postacie

Fajnie napisani bohaterowie; sympatyczny protagonista, który zostanie naszym przewodnikiem po nowych Avengers; fantastycznie zagrany, nie do końca oczywisty złoczyńca; bardzo dobry, duży gościnny występ będący czymś więcej, niż tylko żartem. Wszystko się ładnie składa, nawet jeśli siostra głównego bohatera trochę za bardzo leci motywem silnej babki, która musiała pokonać wszystkich mężczyzn w jej życiu.

2. Świat

Shang-Chi jest jednym z najbardziej odklejonych od MCU filmów, dzięki czemu stanowi całkiem fajny punkt wejścia dla osób, które nie znają tego świata (nie martwcie się jednak, ostatecznie twórcy wiedzą, co robią i wszystkie puzzle do siebie pasują). Dzięki silnemu zanurzeniu w mitologii Chin film wyróżnia się też na płaszczyźnie wizualnej i dźwiękowej. Muzyka jest fajna, odpowiednio egzotyczna dla europejskiego ucha, a gotowy film wygląda dużo lepiej, niż sugerowały to zwiastuny. I wcale nie jest "magicznie" przesadzony w żadną stronę.

3. Akcja

Shang-Chi to film kopany. To list miłosny do Bruce'a Lee, Jackiego Chana i kina kung-fu, ale opakowany w marvelowe dolary. Efekt jest taki, że jest to produkcja z najlepszymi scenami walk w całym MCU, pod warunkiem że mówimy o starciach wręcz. Choreografia, sposób filmowania, mało cięć montażowych... wszystko wygląda rewelacyjnie i przy okazji jeszcze bardziej pogrąża nieszczęsnego Iron Fista.

Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni to sukces. Film ładny, wewnętrznie spójny, fajnie zagrany, odpowiednio zabawny (ale bez przesady), dobrze rozwijający uniwersum, pozytywnie wyróżniający się. Jasne, to nadal Marvel, ale należy docenić umiejętność wyjścia przed szereg ponad dwudziestu przynajmniej niezłych filmów. Więcej w podcaście - zapraszam!

fsm
13 września 2021 - 12:51