fsm

/ Hammerzeit

najnowszepolecanepopularne

Recenzja filmu Enola Holmes - miła przygoda, ale...

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Recenzja filmu Amerykanin w marynacie. HBO bawi się w Netflix

Recenzja filmu Power - Netflix ma niezły poziom mocy

Recenzja filmu Mandy - spuszczony ze smyczy Nicolas Cage to najlepszy Nicolas Cage

Recenzja filmu Enola Holmes - miła przygoda, ale...

Już od dłuższego czasu nie jestem nastoletnią dziewczynką, ale gdybym był, to nowa propozycja Netflixa - film Enola Holmes - prawdopodobnie stałby się jedną z moich ulubionych produkcji roku. Tymczasem debiutujący w fabule reżyser Harry Bradbeer, dzięki świetnej obsadzie, dostarczył przyjemną familijną rozrywkę stawiającą na pierwszym miejscu płeć piękną. Bo takie są czasy i już.

Enola Holmes jest ekranizacją powieści Nancy Springer i wydawałoby się, że dzięki książkowemu rodowodowi oraz niezwykle istotnemu powiązaniu ze słynnym Sherlockiem, film ten będzie miał ciekawą intrygę, trzymająca w napięciu do samego końca. Tak się niestety nie stało i jest to największa wada tej produkcji - jak na kryminał przygodowy jest tu bardzo mało zwrotów akcji, intryg i tajemnic. Ot, dwuwątkowa historia poszukiwania zaginionych osób, pozbawiona jakichkolwiek cech charakterystycznych. Dobrze więc, że wszystko inne wyszło lepiej.

czytaj dalejfsm
24 września 2020 - 19:08

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Krzysztof Zalewski w moich recenzjach na Gameplayu pojawił się trzykrotnie, przy okazji premiery każdej z jego dorosłych płyt (bo tę "po-idolową" sprzed lat pomijam). Dzisiaj na rynku pojawia się album numer 4 (albo 5, zależy jak liczymy), z którym zapoznałem się wielokrotnie i z uwagą, dzięki przedpremierowe uprzejmości Kayaxu. Zabawa to nowy-stary Zalewski, logiczne rozwinięcie tego, co prezentował na Zeligu i Złocie, przyprószone odrobiną modnego retro, bardzo taneczne i znowu udane. Taki mainstream to ja lubię!

Ten album wydaje się konsekwencją tego, jak brzmi singiel Męskiego Grania z 2018 roku - fantastyczny utwór Początek. Może Zalewski był głównym motorem napędowy tamtej kompzycji? Dużo basu, mocny rytm, trochę klawiszy, kilka dźwiękowych niespodzianek - oto cała Zabawa. Tytułowy utwór rozpoczyna płytę i z miejsca dostajemy jeden z najlepszych numerów Zalewskiego w ogóle. Klawisze, gitara basowa, oszczędne używana gitara elektryczna, fajna melodia i fajny tekst oraz - o ja cię! - krzyk na koniec jakby wyrwany z jakiegoś cięższego albumu. Zabawa dobrze nastawia do dalszej zabawy, zdecydowanie tak.

czytaj dalejfsm
18 września 2020 - 08:33

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Marilyn Manson to muzyk, który najlepsze rzeczy już stworzył, ale nie ustaje w produkowaniu kolejnych albumów. Dwa główne nurty jego muzycznych wyziewów to ten bardziej metalowy, agresywny i ten zdecydowanie mniej szatański, czasem bluesowy, czasem glam-rockowy. Do pierwszego typu płyt należą te najlepsze - Antichrist Superstar i Holy Wood czy ostatnia, trochę gorsza, Heaven Upside Down. Natomiast w tym drugim nurcie jest świetne Mechanical Animals, słabe Eat Me, Drink Me, czy zacny The Pale Emperor sprzed 5 lat. Najnowsza płyta - We Are Chaos - bez żadnego wstydu pokazuje, że pozbawiony żądzy szokowania Manson znowu potrafi nagrać coś ciekawego. Szczególnie, gdy ma pomocnika.

We Are Chaos to najkrótszy album w karierze Marilyna Mansona, nagrany we współpracy z Shooterem Jenningsem, bogiem współczesnego country. Nietrudno się domyślić, że w efekcie tej kooperacji nowa płyta stoi mocno w tym drugim, mało metalowym klimacie. Oto Manson niebanalny. Manson, który przestał próbować szokować, bo przecież najbardziej szokująca i tak jest współczesna rzeczywistość, i zajął się muzyką. I bardzo dobrze!

czytaj dalejfsm
14 września 2020 - 18:13

Recenzja filmu Amerykanin w marynacie. HBO bawi się w Netflix

Skąd taki tytuł recenzji? HBO jest znane z tego, że posiada solidne portfolio oryginalnych seriali i niewiele filmów wyprodukowanych pod własna banderą. Amerykanin w marynacie, technicznie rzecz biorąc komedia z Sethem Rogenem, to "HBO Max Original Movie" stworzony jako jedna z pierwszych produkcji na nową platformę streamingową. Film z z niezrealizowanym potencjałem, wybitnie średni, ale za to ze znaną twarzą w głównej roli. Wypisz, wymaluj, jak na Netfliksie.

Amerykanin w marynacie jest ekranizacją bardzo fajnego opowiadania Sell Out autorstwa Simona Richa (tekst można przeczytać za darmo na stronie New Yorkera), a adaptacji dokonał sam pisarz. No i trochę popsuł, choć uwspółcześnienie mającej 7 lat istrii wyszło mu nieźle. Ale po kolei. Seth Rogen gra Herschela Greenbauma, ambitnego Żyda z początku XX wieku, który pragnie uczynić swoją rodzinę najsilniejszą w całym USA. Na razie jednak pracuje w fabryce pikli jako szczurogniot. Absurdalny wypadek sprawia, że ów dżentelmen zostaje zamarynowany na 100 lat. Seth Rogen gra Bena Greenbauma, prawnuka Herschela, który daleki jest od bycia najpotężniejszym Żydem w USA. I co dalej?

czytaj dalejfsm
3 września 2020 - 20:04

Recenzja filmu Power - Netflix ma niezły poziom mocy

Czy w obliczu braku blockbusterów więcej wybaczamy filmom produkowanym na potrzeby platform streamingowych? Niewykluczone, wszak wystarczyło kilka miesięcy, by mocno zatęsknić za wielkim ekranem w ciemnej sali, gdzie doświadczenie filmowe jest zupełnie inne od tego kanapowego. W zwykłej, kinowej codzienności netfliksowy film Power zapewne dostałby ode mnie nieco niższą ocenę. Ale dopóki świat nie dostanie filmu Tenet, bardzo efektowny Power musi wystarczyć jako namiastka tego, czym zwykły atakować nas latem wytwórnie filmowe.

Project Power (oryginalny tytuł jest ciut dłuższy) to przykład produkcji, która stawia dużo większy akcent na techniczną stronę widowiska, niż scenariusz. Historia jest bardzo prosta i służy tylko jako napęd do pokazywania sekwencji godnych kinowej sali. Netflix wlał budżet w efekty, zdjęcia i udźwiękowienie. No i w dwa znane nazwiska. Reszta produkcji została zabrana z kosza z przecenami, ale efekt końcowy jest zaskakująco strawny.

czytaj dalejfsm
16 sierpnia 2020 - 17:17

Recenzja filmu Mandy - spuszczony ze smyczy Nicolas Cage to najlepszy Nicolas Cage

Wow. Niby wiedziałem, czego się spodziewać (film ma na karku prawie 2 lata), ale Mandy i tak zdołała mnie zaskoczyć. Cytując Stefona z Saturday Night Live, tu jest wszystko - seks & przemoc, retro klimat, cudowne kadry, posępna muzyka, animacja, własnoręcznie wykonany topór, walka na piły łańcuchowe, demoniczni motocyklowcy, no i ten szalony Cage. Pierwszego filmu Panosa Cosmatosa, Za czarną tęczą, nie widziałem, ale podobno dużo jest tu wspólnych elementów. Z tą różnicą, że to Mandy zyskała status niemal kultowy, a debiut nie.

czytaj dalejfsm
3 sierpnia 2020 - 16:22

Black Mesa 1.0 - w końcu mogę napisać recenzję gry!

fsm ocenia: Black Mesa
90

Half-Life pojawił się na świecie w 1998 roku. Przeszedłem go w okolicach premiery, później jeszcze raz. W 2012 ambitni fani stworzyli Black Mesa, mod totalny, który odtwarzał oryginalną grę na silniku Source. Przygotowano ok. 2/3 gry i udostępniono za darmo - wyszło super, przeszedłem. W 2015 roku Black Mesa trafiła na Steam, a w marcu 2020 w końcu pojawiła się w finalnej wersji, z dołączonym i mocno rozbudowanym kosmicznym finałem. A ja niniejszym przeszedłem kampanię po raz czwarty. Było warto!

czytaj dalejfsm
29 lipca 2020 - 15:01

Recenzja filmu The Old Guard - nieśmiertelna Charlize Theron na Netfliksie

Netflix całkiem nieźle wykorzystuje nieobecność wysokobudżetowych kinowych premier, serwując dużo oryginalnych, filmowych produkcji, z których część spokojnie mogłaby spróbować podbić duży ekran. No, przynajmniej teoretycznie. The Old Guard, ekranizacja komiksu Grega Rucki, który sam przerobił swoje dzieło na filmowy scenariusz, należy do tej kategorii. To film o sporym potencjale, ze znanymi nazwiskami, wypełniony akcją i jednocześnie pozostawiający zdecydowanie za duży niedosyt.

Oryginału nie znam, nie wiem więc, jak dużo rzeczy zostało zmienionych na potrzeby filmu, ale The Old Guard musi być dosyć lubianą i popularną za oceanem serią, bo krytycy i widzowie w USA są dla filmu Giny Prince-Bythewood przychylniejsi niż ci na Starym Kontynencie. I być może moja "ignorancka europejskość" sprawiła, że nie jestem filmem zachwycony. Na szczęście bawiłem się na tyle dobrze, by ten tekst w ogólnym rozrachunku miał pozytywny wydźwięk.

czytaj dalejfsm
14 lipca 2020 - 09:53

Grey Daze - Amends. Recenzja płyty pierwszego zespołu Chestera Benningtona

Chester Bennington to jeden z najlepszych głosów we współczesnej muzyce rockowej. Zanim swoim talentem pomógł wspiąć się zespołowi Linkin Park na szczyt popularności, śpiewał z kolegami z grupie Grey Daze. Ekipa była aktywna w latach 1994-1998, wydała dwa albumy i rozpadła się nie odnosząc sukcesu. Bennington został członkiem nowej grupy, sięgnął szczytu, po czym niestety odebrał sobie życie w 2017 roku. Zanim to się stało wyciągnął oliwną gałązkę do kumpli z pierwszego zespołu - pojawił się plan, by reaktywować Grey Daze i nagrać na nowo stare utwory. Ostatecznie Chester nie zdążył wrócić do studia, ale wizja wydania albumu została zrealizowana. Muzyka powstała na nowo, a ścieżki wokalne były poddane procesowi oczyszczania. Oto album zatytułowany Amends.

czytaj dalejfsm
30 czerwca 2020 - 13:58

Recenzja filmu Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga

Są takie piątkowe wieczory, że chcesz wyłączyć wyższe funkcje umysłowe, rozwalić się na kanapie, otworzyć piwo i obejrzeć zabawny, niezobowiązujący, dobrze zrealizowany film. W standardowym weekendowym wydaniu tego typu potrzeba byłaby zapewne zrealizowana za pomocą wieczornego seansu w multipleksie, po którym będzie miała miejsce wizyta w pubie. Albo odwrotnie. Wielu z nas jednak zostanie w domu, wpasuje się w to dobrze znane wgłębienie po prawej stronie kanapy, uruchomi Netfliksa i wybierze np. film Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga. I nie będzie to wcale taki najgorszy wybór.

Jaka Eurowizja jest, wszyscy wiecie. Bardzo europejska i bardzo kiczowata. I jako taka ma wielu fanów - jedni lubią ten konkurs ironicznie, a inni są prawdziwymi fanami. W tym roku z wiadomych przyczyn Eurowizja się nie odbędzie, ale z pomocą przychodzi reżyser Polowania na druhny, który razem z tytanem współczesnej komedii, Willem Ferrellem, zaprasza na fabularyzowaną wersję wydarzenia.

czytaj dalejfsm
27 czerwca 2020 - 13:29