fsm

/ Hammerzeit

najnowszepolecanepopularne

Recenzja gry Horizon: Zero Dawn na PC

Recenzja płyty Deftones - Ohms. Sukces po raz dziewiąty

Recenzja filmu Enola Holmes - miła przygoda, ale...

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Recenzja filmu Amerykanin w marynacie. HBO bawi się w Netflix

Recenzja gry Horizon: Zero Dawn na PC

fsm ocenia: Horizon: Zero Dawn
80

Sony rzuca ochłapy z trzyletnim opóźnieniem i mamy się cieszyć? My, pecetowa brać, wybrańcy gamingu? Horizon: Zero Dawn zachwyciło wielu posiadaczy PS4 w 2017 roku, więc powinno zachwycić chociaż część graczy pecetowych w 2020, prawda? Prawda! Pomijając świetną niespodziankę, jaką było wydanie tego tytułu na blaszaki, bardzo pozytywnie wyglądało moje starcie z dziełem Guerilla Games. Mimo błędów, których niestety jest sporo. Gra świetna, port niechlujny, ale mimo wszystko zasługujący na ocenę widoczną obok.

Krótka będzie to recenzja, skrojona pod czytelnika nie mającego dużo czasu, ale zastanawiającego się, czy warto wydać 169 złotych na nieidealną grę. Warto, ale oczywiście są "ale".

czytaj dalejfsm
8 października 2020 - 15:41

Recenzja płyty Deftones - Ohms. Sukces po raz dziewiąty

Tydzień temu premierę miał dziewiąty album grupy Deftones. Płyta Ohms to 10 premierowych utworów, które w części negują eksperyment, jakim był poprzedni album, a ich głównym zadaniem jest udowodnienie tezy, że kwintet z Sacramento jest tak samo dobrym zespołem, jakim był 20 lat temu. Teza w dużej mierze została potwierdzona, a fani mogą zacierać łapki. Po czterech latach dostaliśmy nowe, smaczne Deftones!

Wielką siłą i jednocześnie największym grzechem Ohms jest fakt, że ten album to Deftones, które znamy i lubimy. Fantastyczna realizacja całości z wykorzystaniem świetnego wokalu Chino Moreno, tytanicznych riffów ze zbrojowni Stephena Carpentera, klawiszowych czarów Franka Delgado i stabilne jak skała sekcji rytmicznej Cunningham-Vega jest jednocześnie pozbawiona jakichkolwiek niespodzianek. Wystarczy zaznaczyć tu fakt, że niemal wszystkie recenzje zwracają uwagę na odgłos fal i mew w utworze Pompeji - bardzo fajny, ale to nie jest żadne "wow".

czytaj dalejfsm
2 października 2020 - 15:00

Recenzja filmu Enola Holmes - miła przygoda, ale...

Już od dłuższego czasu nie jestem nastoletnią dziewczynką, ale gdybym był, to nowa propozycja Netflixa - film Enola Holmes - prawdopodobnie stałby się jedną z moich ulubionych produkcji roku. Tymczasem debiutujący w fabule reżyser Harry Bradbeer, dzięki świetnej obsadzie, dostarczył przyjemną familijną rozrywkę stawiającą na pierwszym miejscu płeć piękną. Bo takie są czasy i już.

Enola Holmes jest ekranizacją powieści Nancy Springer i wydawałoby się, że dzięki książkowemu rodowodowi oraz niezwykle istotnemu powiązaniu ze słynnym Sherlockiem, film ten będzie miał ciekawą intrygę, trzymająca w napięciu do samego końca. Tak się niestety nie stało i jest to największa wada tej produkcji - jak na kryminał przygodowy jest tu bardzo mało zwrotów akcji, intryg i tajemnic. Ot, dwuwątkowa historia poszukiwania zaginionych osób, pozbawiona jakichkolwiek cech charakterystycznych. Dobrze więc, że wszystko inne wyszło lepiej.

czytaj dalejfsm
24 września 2020 - 19:08

Krzysztof Zalewski - Zabawa. Recenzja płyty do tańca i dumańca

Krzysztof Zalewski w moich recenzjach na Gameplayu pojawił się trzykrotnie, przy okazji premiery każdej z jego dorosłych płyt (bo tę "po-idolową" sprzed lat pomijam). Dzisiaj na rynku pojawia się album numer 4 (albo 5, zależy jak liczymy), z którym zapoznałem się wielokrotnie i z uwagą, dzięki przedpremierowe uprzejmości Kayaxu. Zabawa to nowy-stary Zalewski, logiczne rozwinięcie tego, co prezentował na Zeligu i Złocie, przyprószone odrobiną modnego retro, bardzo taneczne i znowu udane. Taki mainstream to ja lubię!

Ten album wydaje się konsekwencją tego, jak brzmi singiel Męskiego Grania z 2018 roku - fantastyczny utwór Początek. Może Zalewski był głównym motorem napędowy tamtej kompzycji? Dużo basu, mocny rytm, trochę klawiszy, kilka dźwiękowych niespodzianek - oto cała Zabawa. Tytułowy utwór rozpoczyna płytę i z miejsca dostajemy jeden z najlepszych numerów Zalewskiego w ogóle. Klawisze, gitara basowa, oszczędne używana gitara elektryczna, fajna melodia i fajny tekst oraz - o ja cię! - krzyk na koniec jakby wyrwany z jakiegoś cięższego albumu. Zabawa dobrze nastawia do dalszej zabawy, zdecydowanie tak.

czytaj dalejfsm
18 września 2020 - 08:33

Recenzja płyty Marilyn Manson - We Are Chaos. Mniej znaczy więcej

Marilyn Manson to muzyk, który najlepsze rzeczy już stworzył, ale nie ustaje w produkowaniu kolejnych albumów. Dwa główne nurty jego muzycznych wyziewów to ten bardziej metalowy, agresywny i ten zdecydowanie mniej szatański, czasem bluesowy, czasem glam-rockowy. Do pierwszego typu płyt należą te najlepsze - Antichrist Superstar i Holy Wood czy ostatnia, trochę gorsza, Heaven Upside Down. Natomiast w tym drugim nurcie jest świetne Mechanical Animals, słabe Eat Me, Drink Me, czy zacny The Pale Emperor sprzed 5 lat. Najnowsza płyta - We Are Chaos - bez żadnego wstydu pokazuje, że pozbawiony żądzy szokowania Manson znowu potrafi nagrać coś ciekawego. Szczególnie, gdy ma pomocnika.

We Are Chaos to najkrótszy album w karierze Marilyna Mansona, nagrany we współpracy z Shooterem Jenningsem, bogiem współczesnego country. Nietrudno się domyślić, że w efekcie tej kooperacji nowa płyta stoi mocno w tym drugim, mało metalowym klimacie. Oto Manson niebanalny. Manson, który przestał próbować szokować, bo przecież najbardziej szokująca i tak jest współczesna rzeczywistość, i zajął się muzyką. I bardzo dobrze!

czytaj dalejfsm
14 września 2020 - 18:13

Recenzja filmu Amerykanin w marynacie. HBO bawi się w Netflix

Skąd taki tytuł recenzji? HBO jest znane z tego, że posiada solidne portfolio oryginalnych seriali i niewiele filmów wyprodukowanych pod własna banderą. Amerykanin w marynacie, technicznie rzecz biorąc komedia z Sethem Rogenem, to "HBO Max Original Movie" stworzony jako jedna z pierwszych produkcji na nową platformę streamingową. Film z z niezrealizowanym potencjałem, wybitnie średni, ale za to ze znaną twarzą w głównej roli. Wypisz, wymaluj, jak na Netfliksie.

Amerykanin w marynacie jest ekranizacją bardzo fajnego opowiadania Sell Out autorstwa Simona Richa (tekst można przeczytać za darmo na stronie New Yorkera), a adaptacji dokonał sam pisarz. No i trochę popsuł, choć uwspółcześnienie mającej 7 lat istrii wyszło mu nieźle. Ale po kolei. Seth Rogen gra Herschela Greenbauma, ambitnego Żyda z początku XX wieku, który pragnie uczynić swoją rodzinę najsilniejszą w całym USA. Na razie jednak pracuje w fabryce pikli jako szczurogniot. Absurdalny wypadek sprawia, że ów dżentelmen zostaje zamarynowany na 100 lat. Seth Rogen gra Bena Greenbauma, prawnuka Herschela, który daleki jest od bycia najpotężniejszym Żydem w USA. I co dalej?

czytaj dalejfsm
3 września 2020 - 20:04

Recenzja filmu Power - Netflix ma niezły poziom mocy

Czy w obliczu braku blockbusterów więcej wybaczamy filmom produkowanym na potrzeby platform streamingowych? Niewykluczone, wszak wystarczyło kilka miesięcy, by mocno zatęsknić za wielkim ekranem w ciemnej sali, gdzie doświadczenie filmowe jest zupełnie inne od tego kanapowego. W zwykłej, kinowej codzienności netfliksowy film Power zapewne dostałby ode mnie nieco niższą ocenę. Ale dopóki świat nie dostanie filmu Tenet, bardzo efektowny Power musi wystarczyć jako namiastka tego, czym zwykły atakować nas latem wytwórnie filmowe.

Project Power (oryginalny tytuł jest ciut dłuższy) to przykład produkcji, która stawia dużo większy akcent na techniczną stronę widowiska, niż scenariusz. Historia jest bardzo prosta i służy tylko jako napęd do pokazywania sekwencji godnych kinowej sali. Netflix wlał budżet w efekty, zdjęcia i udźwiękowienie. No i w dwa znane nazwiska. Reszta produkcji została zabrana z kosza z przecenami, ale efekt końcowy jest zaskakująco strawny.

czytaj dalejfsm
16 sierpnia 2020 - 17:17

Recenzja filmu Mandy - spuszczony ze smyczy Nicolas Cage to najlepszy Nicolas Cage

Wow. Niby wiedziałem, czego się spodziewać (film ma na karku prawie 2 lata), ale Mandy i tak zdołała mnie zaskoczyć. Cytując Stefona z Saturday Night Live, tu jest wszystko - seks & przemoc, retro klimat, cudowne kadry, posępna muzyka, animacja, własnoręcznie wykonany topór, walka na piły łańcuchowe, demoniczni motocyklowcy, no i ten szalony Cage. Pierwszego filmu Panosa Cosmatosa, Za czarną tęczą, nie widziałem, ale podobno dużo jest tu wspólnych elementów. Z tą różnicą, że to Mandy zyskała status niemal kultowy, a debiut nie.

czytaj dalejfsm
3 sierpnia 2020 - 16:22

Black Mesa 1.0 - w końcu mogę napisać recenzję gry!

fsm ocenia: Black Mesa
90

Half-Life pojawił się na świecie w 1998 roku. Przeszedłem go w okolicach premiery, później jeszcze raz. W 2012 ambitni fani stworzyli Black Mesa, mod totalny, który odtwarzał oryginalną grę na silniku Source. Przygotowano ok. 2/3 gry i udostępniono za darmo - wyszło super, przeszedłem. W 2015 roku Black Mesa trafiła na Steam, a w marcu 2020 w końcu pojawiła się w finalnej wersji, z dołączonym i mocno rozbudowanym kosmicznym finałem. A ja niniejszym przeszedłem kampanię po raz czwarty. Było warto!

czytaj dalejfsm
29 lipca 2020 - 15:01

Recenzja filmu The Old Guard - nieśmiertelna Charlize Theron na Netfliksie

Netflix całkiem nieźle wykorzystuje nieobecność wysokobudżetowych kinowych premier, serwując dużo oryginalnych, filmowych produkcji, z których część spokojnie mogłaby spróbować podbić duży ekran. No, przynajmniej teoretycznie. The Old Guard, ekranizacja komiksu Grega Rucki, który sam przerobił swoje dzieło na filmowy scenariusz, należy do tej kategorii. To film o sporym potencjale, ze znanymi nazwiskami, wypełniony akcją i jednocześnie pozostawiający zdecydowanie za duży niedosyt.

Oryginału nie znam, nie wiem więc, jak dużo rzeczy zostało zmienionych na potrzeby filmu, ale The Old Guard musi być dosyć lubianą i popularną za oceanem serią, bo krytycy i widzowie w USA są dla filmu Giny Prince-Bythewood przychylniejsi niż ci na Starym Kontynencie. I być może moja "ignorancka europejskość" sprawiła, że nie jestem filmem zachwycony. Na szczęście bawiłem się na tyle dobrze, by ten tekst w ogólnym rozrachunku miał pozytywny wydźwięk.

czytaj dalejfsm
14 lipca 2020 - 09:53