Magia we mgle - Kati - 23 kwietnia 2017

Magia we mgle

Po nieszczególnych doświadczeniach z „Elantris” twórczość Brandona Sandersona obchodziłam szerokim łukiem. Docierały do mnie słuchy, że inne jego powieści są naprawdę dobre, ale jakoś nie śpieszyło mi się do zweryfikowania tych opinii. Aż w końcu trafiła się jakaś miła promocja na e-booka i postanowiłam zaryzykować. I tak oto sięgnęłam po „Z mgły zrodzonego”.

Scadrial to przygnębiający świat, pokryty popiołem, nieznający zieleni, gdzie niebieskie niebo i kolorowe kwiaty to tylko legenda. Słońce ledwo widać, a nocami nadciąga gęsta mgła, w której można spotkać mgielne upiory. Ostatnim Imperium rządzi, a jakżeby inaczej, Ostatni Imperator, który wieki temu pokonał tajemniczą istotę zwaną Głębią i od tamtej pory żelazną ręką trzyma cały kraj. W zasadzie niewiele więcej o nim wiadomo – jest podobno nieśmiertelny, wszechmocny i budzi powszechne przerażenie swoim okrucieństwem. Nikt mu się nie sprzeciwia – uprzywilejowana szlachta nie ma żadnych powodów, aby to robić, Stalowy Zakon, zajmujący się kultem imperatora i egzekwowaniem prawa, trudno nawet o to podejrzewać, a najniższa warstwa – skaa – nie ma na to odwagi. A jednak znajdzie się ktoś, komu zamarzy się rewolta i kto pociągnie za sobą innych. Kelsier, jedyny człowiek, który uciekł z najgorszego więzienia w Imperium, ma dość powodów i wystarczający dar przekonywania, aby zawiązać spisek przeciwko Imperatorowi. Na dodatek jest jeszcze Zrodzonym z Mgły.

I tu musimy chwilę poświęcić systemowi magii. Otóż niektórzy, tzw. Allomanci, potrafią spalać metale, dzięki czemu na jakiś czas zyskują specjalne moce. Z reguły dana osoba może spalać jeden metal, ale czasem trafiają się ludzie, którzy spalają je wszystkie – i to są właśnie Zrodzeni z Mgły. Oprócz tego istnieją jeszcze Feruchemicy, którzy dla odmiany potrafią magazynować w metalach różne cechy, jak np. siła czy wytrzymałość, i później je wykorzystywać. I tutaj pojawia się moje jedyne zastrzeżenie co do tej powieści. Wszystko to wygląda bardzo ciekawie, ale opisy są po pewnym czasie wręcz fizycznie męczące – ile razy można czytać, że ktoś spalił jakiś metal i zrobił coś tam? Takich opisów jest pełno, bo nie dość, że Allomantów nie brakuje, to jeszcze Kelsier znajduje Vin, nieświadomą swoich zdolności Zrodzoną z Mgły, którą oczywiście szkoli.

Fabuła na pierwszy rzut oka nie sprawia wrażenia odkrywczej – ot, kolejna opowieść o maluczkich sprzeciwiających potężnemu i strasznie złemu władcy. A jednak nie wszystko jest takie oczywiste. Czy motywy Kelsiera są na pewno takie szlachetne? A może prowadzi on ludzi na śmierć w imię własnej zemsty? Pojawia się również ziarno wątpliwości, czy na pewno Ostatni Imperator jest tak zły, jak się wydaje? Fragmenty jego pamiętnika wskazują na coś zupełnie innego. Oprócz tych dylematów mamy ciekawie i precyzyjnie skonstruowany świat i system magii – Allomanci to niejedyny interesujący pomysł. Dodajmy do tego dobrze wykreowane postacie i sprawnie poprowadzoną akcję i mamy naprawdę dobrą powieść fantasy.

Kati
23 kwietnia 2017 - 00:47