Sen może być świetną koncepcją na grę - Piras - 27 grudnia 2013

Sen może być świetną koncepcją na grę

Sny mają to do siebie, że nikt nie jest w stanie przewidzieć ich nastania, ani tym bardziej samej treści. Najczęściej sny występują jednak, gdy organizm jest wypoczęty, a głowa przynajmniej w pewnym stopniu wolna od myśli dotyczących przeróżnych spraw.  Gdy spędzamy dużo czasu przed komputerem, gdzie nasz mózg ciągle wykonuje jakieś obliczenia, czyli jednym słowem – pracuje, prawdopodobieństwo snu jest mniejsze.

Doświadczyłem to na własnej skórze. W czasie przerwy świątecznej, gdy ograniczyłem w dość dużym stopniu kontakt z komputerem i samymi grami w godzinach wieczornych/nocnych, oddając się jednocześnie lekturze książki oraz kładąc się spać wcześniej, doświadczyłem codziennych snów. To dla mnie ciekawe zjawisko, bowiem przez blisko rok nie było ich tyle, co przez te kilka dni.

Dlaczego piszę o tych przecież absolutnie fikcyjnych zjawiskach? Oddziałują one bowiem silnie na człowieka. Nie zawsze, ale jednak. Dziwnym trafem nasza głowa podczas snu potrafi wyrysować tak przedziwne obrazy, niespotykane sytuacje, że trudno w to uwierzyć. Często są to jednak sprawy naturalne, jak najbardziej autentyczne,  co –w zależności od konkretnego snu, potrafi po przebudzeniu dać do myślenia w pewnych sprawach. Nawrócić, lub wręcz przeciwnie - utwierdzić w przekonaniu.

Oba rodzaj snów – tych przedstawiających prawdziwe sytuacje i tych będących absolutną iluzją, bajecznym wyobrażeniem, łączy fakt, że nie biorą się z niczego. Nasz mózg musi przecież brać skądś inspirację to przedstawienia całej złożonej, bądź składającej się z urywków, sytuacji. Jakby tak doszczętnie to przemyśleć, to każdy sen ma sens – po części ilustruje nasze marzenia, lęki, istotne wydarzenia w życiu, choć nie zawsze w bezpośredniej formie. Jak wcześniej wspomniałem zdarza się, że nie przechodzimy obok tego obojętnie w prawdziwym życiu i potrafimy zmienić nasze nastawienie, lub w wersji lżejszej – obudzić się mając dobry nastrój lub negatywny, pesymistyczny.

Mam jednak wrażenie, że często niesamowite pod wieloma względami sny, po prostu się marnują. Zapominanie o nich w ciągu dnia jest naturalne, ale czasami smutne. Potrafią bowiem śnić się sceny, zdarzenia tak groteskowe, że przełożenie tego na papier w dodatkowo zmodyfikowanej formie, byłoby świetnym opowiadaniem, a stworzenie na podstawie danego snu gry, mogłoby być strzałem w dziesiątkę.

Śmiem twierdzić, że panowie z Volition miejwają wyjątkowo bajeczne sny, albo coś z nimi nie tak.

Myśląc racjonalnie nie jestem w stanie wymyśleć czegoś prawdziwie mocnego, niecodziennego. Wydaje mi się, że wielu ludzi również nie jest w potrafi wpaść na pomysł np. danego świata  gry ot tak zwyczajnie. Bywa to trudne, bowiem na co dzień raczej nie bujamy w obłokach, lecz kierujemy się tym co istotne, a życie codzienne, obowiązki to raczej sprawa poważna, nie środowisko do żartów, choć te zawsze miejsce swoje mają. Dlaczego by nie wziąć pod uwagę snu? Przecież nasz mózg jest w stanie wygenerować obrazy tak niesamowite, że rano zdolni jesteśmy powiedzieć „wow, co to było”, „jakby stworzyć z tego książkę, grę, byłaby niesamowita”. No właśnie, w tym rzecz.

Niewielu twórców jednak przyznało się, że inspiracją do powstania filmu/gry/książki był sen – bo rzadko kiedy, jeżeli w ogóle, tak bywało. Śmiem jednak twierdzić, że w środowisku gier adaptacja snów(oczywiście, zależy też od osoby i jego osobistych snów), w pełni spełniła by swoją rolę. Gry się rozrastają, jest ich coraz więcej i często ciężko mainstreamowym pomysłem się wybić, poza tym koncepcja gry byłaby zwyczajnie łatwiejsza mając już wykreowaną konkretną podstawę.

Piras
27 grudnia 2013 - 17:16