Biblioteczka Gracza #12 - recenzja książki - Diablo: Archiwum księga I - hongi - 1 maja 2016

Biblioteczka Gracza #12 - recenzja książki - Diablo: Archiwum księga I

Pod wpływem impulsu oraz alkoholu postanowiłem skompletować wszystkie książki z serii Diablo. Zamawiając Diablo: Archiwum księgę pierwszą nie sprawdziłem jednak, o czym ta książka jest. Teraz zastanawiam się, czy było warto wydać kasę, na coś, co już posiadam w swojej kolekcji? Jedno trzeba przyznać, książki z serii Archiwum związane ze światami Blizzarda mogą być czymś obiecującym, ale nie muszą. Zapraszam na Biblioteczkę Gracza, gdzie przedstawię Wam kolejną książkę ze świata Sanktuarium.

Diablo: Archiwum księga pierwsza została wydana przez Fabrykę Słów w 2013 r. Książka ta naprawdę jest wznowieniem dwóch pierwszych opowieści wydanych w Polsce przez wydawnictwo ISA. Dokładnie chodzi o Dziedzictwo Krwi Richarda A. Knaaka oraz Czarną Drogę Mela Odoma. Osobiście zdziwiłem się, gdy rozpakowałem paczkę od kuriera i zobaczyłem, co dostałem. Książka jest gruba, co wynika z faktu, że liczy aż 664 strony. Jeszcze jedna kartka i byłby The Number of the Beast. Okładka jest świetna, przedstawiająca samego Diablo, wychodzącego z piekielnego portalu. Szkoda, że wcześniej nie dowiedziałem się, co zamawiam.  

Największą różnicą między Diablo: Archiwum a książkami wydawnictwa ISA jest tłumaczenie. Za tłumaczenie pierwszej odpowiedzialna jest Dominika Repeczko, natomiast autorami tłumaczeń wcześniejszych książek są Michał Studniarek oraz Anna Studniarek. Czy bardzo różnią się od siebie? W sumie, jeśli chodzi o fabułę, postacie oraz ogólną historię, to nie. No bo jak? Jeśli chodzi o samo tłumaczenie i konstrukcje zdań, to już oczywiście kwestia gustu. Dla mnie czyta się to podobnie i równie szybko. Zwykły czytelnik nie pozna różnicy. Wykształcony literat na pewno może doczepić się do wielu aspektów. Kolejną różnicą jest wielkość. Diablo: Archiwum to potężna ciężka książka o dużym formacie. Natomiast książki wydawnictwa ISA są małe i zgrabne, a więc w znacznie tańszej formie. Co kto woli, pamiętając, że te drugie są już niedostępne na stronie wydawnictwa ISA.

Po pierwszym kontakcie z książką i opadnięciu emocji związanych ze swoją głupotą zastanowił mnie opis na okładce - „Dwie z czterech oryginalnych opowieści z uniwersum kultowej gry firmy Blizzard Entertainment”. Przeszukałem Internet i dowiedziałem się, że angielskie wydanie posiada w swoim zbiorze aż cztery tytuły. Fabryka Słów oszukała nas, dając półprodukt. Wielki przekręt wydawnictwa czy celowe zagranie marketingowe? Dwie książki zamiast jednej to podwójny zarobek. Szkoda, że wydawnictwo nie poszło za ciosem i nie wydało księgi drugiej. Inną rzeczą, jaka mnie zdziwiła, to fakt, że oryginał Archiwum z czterema opowieściami posiada tylko 752 strony, natomiast nasze polskie wydanie, z dwoma, aż 664 strony. Szok. Staram się zrozumieć logikę, jaką kieruje się wydawnictwo, ale głowa zaczyna mnie boleć. Brakujące dwie historie, których się nie doczekaliśmy, to Królestwo Cienia Richarda A. Knaaka (ISA była pierwsza) oraz do tej pory nieprzetłumaczona historia Roberta B. Marksa pt. Demonsbane. W kalendarzach mamy rok 2016 i nadal brak części drugiej Diablo: Archiwum. Ja od tej pory cierpliwie czekam.

Księga pierwsza Archiwum, jak już wcześniej wspomniałem, to dwie osobne powieści - Dziedzictwo Krwi Richarda A. Knaaka oraz Czarna Droga Mela Odoma, które miałem okazje już zrecenzować na Gameplay. Pierwsza z wymienionych wyżej opowiada losy Norreca Vizharana, który trafia na tajemniczy artefakt. Jego ciało zostaje opanowane przez magiczną zbroję niejakiego Bartuca, legendarnego władcy demonów. Vizharan wbrew swojej woli zmuszony zostaje przez tajemne moce, by odnaleźć hełm i scalić całą zbroję na nowo. Dzięki temu sam Bartuc zostanie wskrzeszony, by zapanowywać nad całym światem. Autorem Dziedzictwa Krwi jest Richard A. Knaak, znany każdemu fanowi książek fantasy, opisujących losy uniwersów Blizzarda. Autor na swoim koncie ma już sześć książek o Diablo i wiele, wiele innych, w tym dziewięć ze świata Warcrafta.

Drugą opowieścią w Archiwum jest Czarna Droga. W tej historii poznamy losy pirata Darricka Lama, który za sowitą wypłatę zadeklarował się odbić królewskiego bratanka z rąk innych niegodziwych piratów, którymi przewodzi Buyard Cholik, były kapłan zakaru i niebezpieczny psychopata. Jego celem jest odnalezienie pradawnego przejścia i otworzenie go tak, by demon Kabraxis znów mógł chodzić po ziemi. Mel Odom jest bardzo płodnym pisarzem. Na swoim koncie posiada masę książek, w tym kilka z serii Buffy: Postrach wampirów. Pisał również opowieści z innych gier, w tym książki z Hellgate: London, czy Forgotten Realms.

Podsumowując, Diablo Archiwum: księga pierwsza to odgrzewany kotlet, zafundowany przez Fabrykę Słów lub jak kto woli - drugie wydanie niezłych dwóch opowieści ze świata Diablo. Oczywiście w całkiem nowej, solidnej formie oraz z nowym zgrabniejszym tłumaczeniem. Niestety wydawnictwo nie pociągnęło tematu dalej i nie ukazała się do tej pory księga druga, w której można było się spodziewać (według ściągi z Wiki) nietłumaczonej książki Demonsbane autorstwa Roberta B. Marks. Wielka szkoda, gdyż każdy fan i wielki czytelnik książek z uniwersum Diablo zapewne zapoznał się z tym tytułem, a ja w szczególności. Diablo: Archiwum księgę pierwszą mogę polecić fanom gry nieposiadającym wcześniejszych wydań od ISA oraz skąpcom, którzy lubią dostawać dwie opowieści w cenie jednej.

hongi
1 maja 2016 - 14:30

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz