Biblioteczka Gracza #21 - recenzja książki - Diablo. Wojna Grzechu: Fałszywy Prorok - hongi - 9 stycznia 2017

Biblioteczka Gracza #21 - recenzja książki - Diablo. Wojna Grzechu: Fałszywy Prorok

Po pierwszym średnim tomie od razu sięgnąłem po drugi rewelacyjny. Czy więc trzecia książka, która jest zakończeniem historii, skłania się bardziej do tej pierwszej, czy może jednak do drugiej? Czy Uldyzjan uratuje Sanktuarium przed aniołami i demonami? Tego dowiecie się z kolejnego odcinka Biblioteczki Gracza, gdzie w kilku zdaniach przedstawię zakończenie trylogii Wojny Grzechu. Zapraszam.

Richard A. Knaak jest jednych z tych pisarzy, którzy wkradli się w moje życie za pomocą jednej książki i jak na razie przyjemnie się męczę z jego twórczością. Im więcej książek tego pisarza przeczytam, tym bardziej pochylam się ku jego opowieściom. A to dlatego, że nie łatwo jest stworzyć całą filozofię specyficznie pod grę, na dodatek, gdy ta gra odniesie światowy sukces i jest uwielbiana przez masę ludzi. To wymaga od autora niewyobrażalnie delikatnej wyobraźni. Na szczęście Knaak taką posiada. Cenię go za to jako czytelnik i tym bardziej jako fan serii gier Diablo. Nie sprofanował w żadnym wypadku fabuły gry, a wręcz przeciwnie, nadał jej, można powiedzieć, nową głębię. Pojawiający się w trzeciej książce potomkowie Nephalemów są naturalną ewolucją historii. Tak się dzieje, gdy pisarz ma pełne panowanie nad swoim dziełem i głębsze widoczne dla czytelnika.

Sam Knaak oprócz tej trylogii ma jeszcze na swoim koncie masę innych książek. Autor jest naprawdę płodnym i zapracowanym pisarzem. Ciągle stara się tworzyć nowe przygody o nieznanych mi jeszcze bohaterach takich trylogii jak Dragonrealms czy Sunwell, w Polsce również wydanych za sprawą wydawnictwa ISA. Dla fanów Warcrafta pisarz pracuje nad kontynuacją Dnia Smoka. Tak więc jeszcze nie raz opiszę książkę Richarda A. Knaaka w Biblioteczce Gracza.

Ostatnia część sagi Diablo Wojny Grzechu pt. „Fałszywy Prorok” opisuje ostateczną walkę ludzkości z zastępami demonów i aniołów o panowanie na Sanktuarium. Wszystkie trzy książki nie pojawiłyby się w Polsce, gdyby nie wydawnictwo Insignis Media. Ostatni tom pasuje idealnie stylistyką do poprzednich książek. Widać, że osoba tworząca grafikę miała świetny pomysł na okładki wszystkich trzech tomów. (Z klęczek, poprzez proste stanie, aż do latania) Ilość stron jest podobna, jak we wcześniejszych książkach (368 stron). To tak jakby Knaak napisał najpierw całą historię, a później wydawnictwo w cwany sposób podzieliło je na trzy równe części. Po co wypuszczać jedną książkę o tysiącu stronach. Wydajmy trzy po trzysta pięćdziesiąt i będziemy mieć trzy razy więcej kasy. Trylogie nadal są popularne na całym świecie i świetnie wyglądają na półce. Czemu nie, ja to kupiłem.

Co tu dużo mówić, by za bardzo nie spolerować... Osoby, które nie czytały wcześniejszych dwóch tomów, na pewno również nie sięgną po ten. Gdyby jednak to uczyniły, miszmasz postaci i wątków bardzo by ich przeraził. A to za sprawą Uldyzjana i końca świata. Fałszywy Prorok zaczyna się powoli. Edymerowie docierają do Kedżestanu, by stoczyć ostateczną bitwę z aniołem Inariusem. Uldyzjan postanawia sam wyruszyć na spotkanie z magami i zostaje wplątany w knowania anioła oraz demonów, którzy połączyli na chwilę siły, by pokonać niezwykłego człowieka. Knaak daje nam kilka nagłych zwrotów akcji oraz pokazuję kilka niespodziewanych postaci. Na kilkunastu stronach możemy nawet w akcji zobaczyć samego Pana Grozy – Diablo. Na końcu książki wszyscy znani nam bohaterowie stają do ostatecznej bitwy, której wynik ma zaważyć o losach Sanktuarium. Walka jest epicka i dająca nam to, na co wszyscy czekaliśmy. To po prostu finał, który nie pozwala przestać czytać aż do ostatniej strony. Co tu dużo mówić, trzeba przeczytać. Według mnie naprawdę warto.

Podsumowując, „Fałszywy Prorok" to epickie zamknięcie trylogii. Pomimo spokojnego początku, finałem wgniata nas w siedzenie. Warto jest przebrnąć przez te wolniejsze części książki, by zobaczyć ostateczną bitwę o całe Sanktuarium. Finał książki może trochę rozczarować, ale nie musi, gdyż daje czytelnikowi to, czego oczekuje. Tak więc, czy warto sięgnąć po trylogię Wojny Grzechu? Nawet jak się nie jest fanem gry? Oczywiście. Magiczne fantasy Diablo jest dla każdego i nie trzeba znać fabuły gry, by cieszyć się świetną historią. Dla fana Blizzarda cała trylogia jest pozycją obowiązkową. Polecam w celach historycznych i archeologicznych świata Sanktuarium i gier z serii Diablo.

hongi
9 stycznia 2017 - 19:49

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz