Historia skrytobójcy pomału dobiega końca. Pomału to chyba dobre słowo, bo ostatnia część, „Wyprawa skrytobójcy”, jest dość obszerna i została podzielona na dwa tomy. Czy Bastarda w końcu przestaną prześladować nieszczęścia i czy doczeka się zasłużonego happy endu? ![]()
![]() Resnickowi oberwało się ode mnie za „Starship: Bunt”, ale ma on też zdecydowanie ciekawsze pozycje na koncie. Dobrze, że tego autora poznałam najpierw od tej lepszej strony. Zbiór opowiadań pt. „Kirinyaga” ukazał się kilkanaście lat temu (i z tego co wiem, nie było wznowienia), ale myślę, że warto go przypomnieć. XXII wiek. Grupa Kikuju postanawia opuścić zbyt zeuropeizowaną ich zdaniem Kenię i stworzyć utopię na planetoidzie o nazwie Kirinyaga. Głównym bohaterem jest Koriba, człowiek wykształcony na zagranicznych uniwersytetach, obyty w świecie, który jednak odrzuca cywilizację.
Horrory – to dla wielu pierwsze skojarzenie z nazwiskiem Stephena Kinga. W znacznej mierze słuszne, ale nie do końca prawdziwe. King już wcześniej dowiódł (np. w „Mrocznej wieży” czy „Zielonej mili”), że dobrze sobie radzi w innej stylistyce. „Dallas ‘63” także nie zalicza się do horrorów: to mieszanka thrillera, powieści obyczajowej i odrobiny fantastyki. King wziął na warsztat wyeksploatowany do granic możliwości motyw podróży w czasie. Zobaczmy, co z tego wyszło. ![]()
![]() Po mocnym debiucie przyszła kolej na kontynuację. Jak już sugeruje tytuł - „Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód – Zachód” – będziemy mieli do czynienia z taką samą kompozycją jak w pierwszym tomie: dwie części, z których każda zabierze nas w inny region Imperium Meekhańskiego. Czy powtórzenie tego samego zabiegu po raz drugi nie okaże się nudne? Tak jak w poprzedniej części pierwsze cztery opowiadania to fantastyka militarna. Wschód Imperium to rozległe stepy, zamieszkałe przez przeróżne ludy (w opowiadaniu „Koło o ośmiu szprychach” bliżej poznajemy bardzo ciekawy lud Wozaków), gdzie nie przestrzega się praw tak drobiazgowo jak w centrum. I granica, która z dużym prawdopodobieństwem niedługo stanie w ogniu. Se-kohlandczycy mogą zaatakować w każdej chwili, a poprzednia wojna o mało nie zakończyła się klęską Meekhanu. Za utrzymanie porządku w regionie odpowiadają wolne czaardany. Poznajemy jeden z nich: czaardan generała Laskolnyka, legendy Imperium, składający się z wojowników (i wojowniczek) obdarzonych pewnymi niezwykłymi cechami.
„Kraken” leżał sobie na stercie książek do przeczytania i wyciągał macki. Macki są fajne. Tak miło się kojarzą z Cthulhu. Do tego miasto – temat, w którym China Miéville jest mistrzem. Tym razem rzecz dzieje się w Londynie, a nie w wymyślonej metropolii. Zobaczmy, co wyszło z takiego połączenia. ![]()
„Rozgwiazda” to debiutancka powieść Petera Wattsa i pierwszy tom trylogii ryfterów. Jak się dowiadujemy ze wstępu (napisanego specjalnie dla polskich czytelników) to powieść, której nie chciano wydać w Niemczech i Rosji, ponieważ była… zbyt mroczna. To już brzmi nieźle, ale czy w porównaniu ze „Ślepowidzeniem” nie wypadnie blado? ![]()
Dzisiaj klasyka. Książka, wokół której krążyłam już od bardzo dawna, ale jakoś nie było mi z nią po drodze. W sumie nie do końca wiem czemu, bo lubię Silverberga, a cykl o planecie Majipoor to podobno jedno z jego większych osiągnięć. Czyżby mój szósty zmysł mola książkowego chciał mi coś przekazać? ![]()
Temat apokalipsy zapowiedzianej na ten rok przez Majów atakuje zewsząd i mam już go corazbardziej dość, dlatego nie byłam do końca przekonana do sięgnięcia po „Czas zmierzchu”. Z drugiej strony Majowie sami w sobie są interesujący, a zawód wykonywany przez głównego bohatera też nie był bez znaczenia. Rzadko kiedy trafiam na pozycję literacką, w której byłoby coś o przedstawicielach mojej profesji – tłumaczach. Zdecydowałam się zaryzykować i zabrałam najnowszą powieść Glukhovsky’ego jako lekturę do pociągu. ![]()
Mój stosunek do space opery jest dość letni - jak coś mi wpadnie w ręce to przeczytam, jak nie, to jakoś specjalnie nie szukam. Ostatnio nawinął mi się „Starship: Bunt” Mike’a Resnicka. Przeczytałam już kilka powieści tego autora, podobały mi się, więc bez obaw sięgnęłam po tę, optymistycznie licząc na co najmniej niezłą rozrywkę. ![]()
Po rewelacyjnej „Grze o tron” natychmiast sięgnęłam po kontynuację. Jeśli mi się spodoba jakiś cykl, to czytam hurtem wszystkie dostępne części. „Pieśń lodu i ognia” nie jest tu wyjątkiem. „Starcie królów” jest jeszcze grubsze niż poprzedni tom – od razu zaświeciły mi się oczka na myśl o dłuższej lekturze. Co dalej z pogrążonym w chaosie Westeros? Kto z bohaterów tym razem pożegna się z życiem? ![]() |
Mały sklepik z fantazjamiautor: Kati Miłośniczka literatury science fiction, fantasy, horrorów i komiksów (czy jak wolą niektórzy, powieści graficznych).
najnowsze na Kati
najnowsze na gameplay.pl
|