Kati

Mały sklepik z fantazjami

najnowszepolecanepopularne

Popularne przez Kati

Wycieczka do Bas Lag

        „Blizna” Chiny Miéville’a rozgrywa się w niesamowitym świecie Bas Lag, znanym już  niektórym czytelnikom z wcześniejszej powieści tego autora pt. „Dworzec Perdido”. Mimo że obydwa utwory są w pewien sposób ze sobą powiązane, można je czytać niezależnie.
Główna bohaterka „Blizny”, Bellis Coldwine, jest znajomą Isaaka Dana der Grimnebulina, naukowca, który jakiś czas temu przypadkiem sprowadził koszmar na Nowe Crobuzon. Bellis, obawiając się (niebezpodstawnie zresztą), że ta znajomość może zaowocować poważnymi kłopotami, zatrudnia się jako tłumaczka na pokładzie Terpsychorii, statku wiozącego skazańców – prze-tworzonych oraz kolonistów – do młodej kolonii Nowego Crobuzon. Okrętowi nie jest jednak dane dotrzeć do celu – na Wezbranym Oceanie opanowują go piraci i mordują wszystkich oficerów. Szeregowi członkowie załogi, pasażerowie i skazańcy zostają zabrani na Armadę, tajemnicze miasto zbudowane ze zdobytych statków, gdzie zostają wcieleni do załogi. Dzięki umiejętnej polityce asymilacji w zasadzie nikt z uprowadzonych nie chce uciekać – a już na pewno nie prze-tworzeni, którzy przestali być więźniami, a zostali pełnoprawnymi obywatelami Armady. Bellis dostaje pracę w bibliotece i z nudów powoli odkrywa plany przywódców tego niezwykłego miasta, wplątując się przy okazji w poważną intrygę.

czytaj dalejKati
19 marca 2011 - 23:52

Co czai się w głębinach

„Rozgwiazda” to debiutancka powieść Petera Wattsa i pierwszy tom trylogii ryfterów. Jak się dowiadujemy ze wstępu (napisanego specjalnie dla polskich czytelników) to powieść, której nie chciano wydać w Niemczech i Rosji, ponieważ była… zbyt mroczna. To już brzmi nieźle, ale czy w porównaniu ze „Ślepowidzeniem” nie wypadnie blado?

czytaj dalejKati
10 lutego 2012 - 00:01

A co po końcu świata?

Z poślizgiem, ale jest. Nareszcie ukazał się „Behemot”, ostatni tom trylogii ryfterów Petera Wattsa. Po mrocznej, przygniatającej atmosferze „Rozgwiazdy” i pełnym gniewu „Wirze” przyszła pora na… no właśnie, na co? Apokalipsa już przecież była.

czytaj dalejKati
19 kwietnia 2013 - 23:37

George R.R. Martin - Powrót do Westeros

Kolejny tom „Pieśni lodu i ognia” ukaże się nie wiadomo kiedy, ale na pewno nie w tym roku. Na osłodę mamy „Rycerza Siedmiu Królestw”, zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w Westeros na wiele lat przed wydarzeniami znanymi z cyklu.

Dunk, wyrośnięty giermek, po śmierci rycerza, któremu służył, sam zabiera się za rycerskie rzemiosło. Nie jest to wcale proste: nie ma za wiele pieniędzy, a żeby je zdobyć, chce wziąć udział w turnieju, co wbrew pozorom też nie jest łatwe. Naiwny i „tępy jak buzdygan” młodzieniec z zadziwiającą łatwością pakuje się w kłopoty i przekonuje się, że takie słowa, jak „lojalność” czy „honor” niewiele znaczą. Za to szybko dorabia się obrotnego giermka, zwanego Jajem, z pewnych przyczyn doskonale obeznanego z życiem wyższych sfer. Jajo z racji swojego pochodzenia najpierw niechcący przysporzy mu kolejnych problemów, ale później okaże się nieocenionym towarzyszem wędrówki w stronę Muru.

czytaj dalejKati
16 lutego 2015 - 23:21

Co literatura robi z ludźmi

Stephen King jakiś czas temu postanowił spróbować swych sił w kryminałach. Niestety nie przypadł mi w takiej wersji do gustu i nie planowałam sięgać po kontynuację „Pana Mercedesa”, ale jednak się złamałam. Do zmiany zdania skłonił mnie fakt, że intryga „Znalezione nie kradzione” obraca się wokół literatury.

czytaj dalejKati
7 lutego 2016 - 23:02

Fantastyczne wizje Mistrza

Kolejne dzieło Moebiusa, (znanego między innymi z cyklu „Blueberry”, „Feralnego Majora”, czy „Świata Edeny”) wydane w serii „Mistrzowie komiksu”. „Biały koszmar. Szalony erektoman” (interesujący tytuł, nieprawdaż?) to zbiór składający się z 11 krótkich historyjek z lat 70., publikowanych we francuskich czasopismach, m.in. w Metal Hurlant. Szkoda, że ukazał się dopiero niedawno, ale lepiej późno niż wcale.


W albumie znajdziemy historie zróżnicowane i pod względem rysunku (w każdym stylu Moebius czuje się znakomicie – jest co oglądać i podziwiać) i pod względem tematyki: lekkie i zabawne „Na Feniksonie jest królewicz z bajki”, czyli sposób na pozbycie się marudnej żony; surrealistyczny, ukazujący niesamowitą wyobraźnię autora „Absoluten szczelny” (wariacja na temat „Garażu hermetycznego” –sztandarowego chyba dzieła Moebiusa); krótką i pełną erotyki „Tartę z jabłkami”; przewrotną „Opowieść wigilijną” (nie ma nic wspólnego z Dickensem; opowiada o tym, co się dzieje, kiedy ofiara zostaje myśliwym) czy poruszającą „Wariację nr 4070 na „ten” temat” (nie, nie „ten”, o którym w pierwszej chwili pomyśli większość).

czytaj dalejKati
17 kwietnia 2011 - 22:38

Strachy stracharza

„Zemsta czarownicy” Josepha Delaneya, pierwszy tom „Kronik Wardstone”, jest reklamowana jako powieść „dla tych, którzy wyrośli z Harry’ego Pottera”, co w pierwszej chwili wzbudziło u mnie lekką nieufność – obawiałam się mało kreatywnego naśladownictwa (z resztą czy naśladownictwo może być w ogóle kreatywne?) cyklu J.K. Rowling – jednak miło się rozczarowałam. Widać niestety pewne inspiracje, ale nie jest źle.

Bohater, 12-letni Thomas Ward, wyróżnia się czymś spośród swoich rówieśników: jest siódmym synem siódmego syna (skądś to znamy, prawda?). Ponieważ jest najmłodszy, przypada mu w udziale mało atrakcyjna przyszłość. Zostaje oddany do terminu do stracharza – człowieka, który zajmuje się chronieniem ludzi przed różnymi złowrogimi istotami. Jest to zawód bez wątpienia potrzebny, ale również bardzo niewdzięczny i niebezpieczny. Wielu z wcześniejszych uczniów stracharza zginęło (ostatni miał naprawdę okropną śmierć), wielu okazało się nieodpowiednich do tej pracy. W dodatku, mimo że stracharz broni ludzi przed wieloma zagrożeniami, nie jest specjalnie lubiany (też skądś to znamy). Tak więc przed Thomasem stoi trudne zadanie. W dodatku nieopatrznie złożona obietnica może pociągnąć za sobą fatalne skutki nie tylko dla młodego ucznia, ale i dla wielu innych ludzi. Thomas musi stawić czoło nie tylko złej czarownicy, ale także własnemu strachowi i słabości.

czytaj dalejKati
29 marca 2011 - 00:03

Kwantowy złodziej

Fińska literatura nie gości zbyt często na polskim rynku, mamy więc rzadką okazję przekonać się, jak wygląda SF pochodząca z tego kraju. Podejrzewam, że zawdzięczamy tę możliwość faktowi, iż „Kwantowy złodziej”, będący powieściowym debiutem Hannu Rajaniemiego, został napisany po angielsku.

Początkowo nie mogłam się przekonać do tej książki, ale ponieważ tramwaj, którym podróżowałam z jednego końca Krakowa na drugi, nie oferował innych rozrywek, czytałam dalej. Jakoś nie do końca mogłam ogarnąć co się dzieje, ale po dłuższej chwili wszystko się poukładało. Przynajmniej na tyle, żeby czytać bez bólu głowy, bo wiele rzeczy nie zostało do końca wyjaśnionych (może zmieni się to w następnych tomach – „Kwantowy złodziej” jest pierwszą częścią trylogii).


 Jean le Flambeur jest złodziejem, i to nie byle jakim: prawdziwą gwiazdą swojego fachu. Jednak daje się złapać i trafia do więzienia, gdzie jest zmuszony rozgrywać ciągle dylemat więźnia. Niespodziewanie uwalnia go tajemnicza Mielli. Oczywiście nie robi tego bezinteresownie, za ratunek trzeba będzie zapłacić. Jean ma udać się do Kazamatów, ruchomego miasta na Marsie i wykonać pewne zlecenie. Mielli musi mieć dobry powód, żeby skłonić złodzieja do współpracy – ma on wyjątkowo przerośnięte ego i często zachowuje się jak dziecko, co doprowadza ją do szału.
Równolegle rozgrywa się historia marsjańskiego detektywa-amatora Isidore, który prowadząc pozornie proste śledztwo trafia na większą aferę, a jego los splata się z losem Jeana.
„Kwantowy złodziej” jest udanym połączeniem powieści łotrzykowskiej z cyberpunkiem. Oryginalny świat, ciekawa warstwa językowa, interesująca wizja rozwoju społeczeństwa – jest tu też coś dla graczy – przyjrzyjcie się uważnie zoku, i wiele innych dobrych pomysłów, jak choćby nadanie powiedzeniu „czas to pieniądz” dosłownego znaczenia – w Kazamatach czas jest walutą – czy gevulot, umożliwiający kontrolowanie wymiany informacji z inną osobą. Trzeba się dobrze koncentrować przy lekturze, bo łatwo jest się zgubić – nie dość, że dzieje się dużo i szybko, to jeszcze natłok neologizmów może przyprawić o zawrót głowy.
„Kwantowy złodziej” bywa miejscami trudny w odbiorze, więc lepiej nie brać się za lekturę w momencie, kiedy macie ochotę na prostą i przyjemną rozrywkę. W innym przypadku gorąco polecam.

czytaj dalejKati
13 września 2011 - 00:06

Sezon burz

Coś, na co wielu fanów twórczości Andrzeja Sapkowskiego liczyło od dawna. Znienacka gruchnęła wieść o wydaniu nowych przygód wiedźmina. I nie była to plotka, chociaż muszę się przyznać, że nie uwierzyłam, dopóki nie miałam książki w rękach. Do lektury zasiadłam, mając tyle nadziei ile obaw. A może nawet więcej obaw.

czytaj dalejKati
17 listopada 2013 - 23:25

Łamigłówki

Nie tak dawno zachwycałam się pierwszym tomem serii „Locke&Key”, a już mam w rękach drugi - „Łamigłówki”. Jak to zwykle przy kolejnych częściach bywa, po ten album sięgnęłam z mieszaniną radości (wreszcie jest!) i niepewności (czy jest tak dobrze, jak wcześniej).

czytaj dalejKati
11 maja 2015 - 22:30

Meekhan po raz czwarty

Wreszcie ukazała się najbardziej oczekiwana pozycja na mojej liście: „Pamięć wszystkich słów” Roberta M. Wegnera, czwarty tom „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”. Im dłużej czekałam na tę powieść, tym większe miałam oczekiwania. Zobaczmy, czy zostały one spełnione.

czytaj dalejKati
17 sierpnia 2015 - 00:36

Magia we mgle

Po nieszczególnych doświadczeniach z „Elantris” twórczość Brandona Sandersona obchodziłam szerokim łukiem. Docierały do mnie słuchy, że inne jego powieści są naprawdę dobre, ale jakoś nie śpieszyło mi się do zweryfikowania tych opinii. Aż w końcu trafiła się jakaś miła promocja na e-booka i postanowiłam zaryzykować. I tak oto sięgnęłam po „Z mgły zrodzonego”.

czytaj dalejKati
23 kwietnia 2017 - 00:47

Straszny czas kojotołaka

„Zew księżyca” Patricii Briggs to kolejna powieść wpisująca się w nurt modnego ostatnio urban fantasy. Opis na okładce brzmi zachęcająco, zobaczmy jak sprawa się ma z zawartością.
Główna bohaterka, Mercedes Thompson, jest mechanikiem samochodowym w niewielkim mieście gdzieś w Stanach. Ma pewną niezwykłą cechę – potrafi zmieniać się w kojota. Jej sąsiadem jest wilkołak, były szef gremlinem, a jednym z klientów wampir. Interesująca mieszanka, nieprawdaż?

Zwykli ludzie wiedzą tylko o istnieniu tzw. pomniejszych nieludzi, którzy musieli się ujawnić – nauka posunęła się tak daleko, że nie było możliwości dalszego ukrywania ich egzystencji. Potężniejsze istoty, jak wampiry czy wilkołaki, jeszcze się nie ujawniły, ale ta chwila zbliża się wielkimi krokami. A na razie Mercedes daje pracę młodemu, niedoświadczonemu wilkołakowi, który najwyraźniej ma kłopoty. Kłopoty, które oczywiście staną się udziałem naszej bohaterki. Kieruje ona chłopaka do swojego sąsiada, wilkołaka-Alfy tamtejszego stada. Jest to rozsądne posunięcie, które niestety ma niespodziewane konsekwencje. Dom Alfy zostaje zaatakowany, on sam ranny, jego córka porwana, młody wilkołak zabity… Na pomoc rusza oczywiście pani mechanik.
Niestety fabuła nie zalicza się do rewelacyjnych i nie grzeszy oryginalnością. Główny wątek jest przekombinowany i naciągany. Bohaterowie są papierowi, bez krztyny życia, nie byłam w stanie przejąć się ich losami. Ani akcja, ani poznawanie przeszłości Mercedes nie wciągnęło mnie. Do końca dobrnęłam tylko z poczucia recenzenckiego obowiązku.

czytaj dalejKati
11 marca 2011 - 21:57

Dicka zabawy z wyobraźnią

Philipa K. Dicka chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi fantastyki, ale być może nie wszyscy zetknęli się z jedną z jego mniej znanych powieści, „Płyńcie łzy moje, rzekł policjant”.

Jason Taverner, piosenkarz, którego show co tydzień przyciąga przed odbiorniki 30 milionów widzów, po przykrym incydencie ze sfrustrowaną protegowaną, budzi się w świecie, w którym nikt go nie zna. W dodatku nie ma żadnych dokumentów, co w policyjnym państwie, jakim stały się Stany Zjednoczone po wojnie domowej, jest wyjątkowo ryzykowne. Niby wszystko się zgadza, wszystko jest takie samo, miasto, ludzie, numery telefonów do znajomych, ale jest to świat, w którym Jason Taverner  po prostu nie istnieje. Nikt go nie rozpoznaje, nikt nie zna jego programu, w sklepach nie ma jego płyt. Jego danych nie ma w żadnych aktach, w żadnej bazie, co w ściśle kontrolowanym społeczeństwie nie powinno się zdarzyć. Piosenkarz za wszelką cenę stara się odzyskać tożsamość, co oczywiście nie należy do łatwych zadań – wszędzie czai się zdrada, nikomu nie można zaufać, osoba oferująca pomoc okazuje się być policyjnym szpiclem…

czytaj dalejKati
7 marca 2011 - 20:57

Ostatnie pożegnanie

 „Ostatnie pożegnanie” Reeda Arvina, znanego już polskiemu czytelnikowi z „Krwi aniołów”, to połączenie dobrze znanych elementów kryminału noir (mocno kłania się Chandler), technothrillera i thrillera medycznego.


 Główny bohater, młody, dobrze zapowiadający się prawnik Jack Hammond, traci pracę w renomowanej kancelarii przez przelotny romans z piękną kobietą. Od tej pory pracuje jako obrońca z urzędu dość podejrzanej klienteli. Po tajemniczej śmierci swojego znajomego, geniusza komputerowego Douga, przeprowadza swoje własne śledztwo, nie wierząc, że ten popełnił samobójstwo. Na jaw wychodzą powiązania Douga z piękną śpiewaczka operową, Michele Sonnier, żoną właściciela potężnego koncernu farmaceutycznego. Jack szybko odkrywa, że za śmiercią przyjaciela kryje się poważna afera. I oczywiście pakuje się w kłopoty.

czytaj dalejKati
3 kwietnia 2011 - 23:53