
Mistrzowskie rzemiosło: rekwizyty ze znanych gier

Kontrolery przyszłości – pad i myszka wciąż nie do przebicia?

Cel! Pal! #10 - Metal Gear Rising: Revengeance Limited Edition.
Oko lustrzanki lepsze niż ludzkie?

Koniec grania, jakie znamy?

Android i taniość zdecydowanie się nie lubią

Coś o kolekcjonerstwie, białych krukach i Ghost in the Shell

Recenzja rękawiczek The North Face E-Tip Gloves

Recenzja telewizora plazmowego Panasonic TX-P42ST50: ideał dla graczy i kinomaniaków

Edycje kolekcjonerskie cz. 2 - czym warto się zainteresować
Gry coraz bardziej przenikają się ze światem realnym i na odwrót, czego dowodem są różnorakie eventy, cosplaye czy tzw. larpy. A w grach z kolei od czasu do czasu zobaczyć możemy na przykład reklamy znanych nam produktów. Zafascynowany pracą, jaką wykonują osoby zajmujące się replikami m.in. broni z gier, postanowiłem przybliżyć Wam niewiarygodny wysiłek jednego z twórców – zapraszam!

Branża growa to jeden z tych obszarów rynku, który stale się rozwija i jest bardzo otwarty na nowości. Gorzej jest z elastycznością, bo wyniki sprzedaży największych hitów dają jasno do zrozumienia, że ludzie przyzwyczajeni są do sprawdzonych, dobrych pomysłów, ewentualnie ulepszonych o nowatorskie rozwiązania. Jeszcze gorzej jest z kontrolerami, określanymi jako "przyszłość branży" – o ile Kinect na dobre zadomowił się w typowym, amerykańskim domu, o tyle Playstation Move ma się nie najlepiej. Oba kontrolery mają za to poważny problem – "poważni" aka „hardkorowi” gracze nie są nimi zainteresowani. Czy Oculus Rift albo nowy Kinect i inne rewolucje coś na tym polu zmienią?


W czasach, w których to nawet Symulator Farmy musi mieć swoją Edycję Kolekcjonerską, każdy inny tytuł stara się jak może, by gadżetami dodawanymi do swoich bardziej (lub mniej) limitowanych egzemplarzy skusić potencjalnego nabywcę do wyskoczenia z zawartości jego portfela. Edycja Limitowana gry Metal Gear Rising: Revengeance, na terenie kraju Wujka Sama wabi gracza rosłym pudłem z całkiem fajną grafiką, świetnym steelbookiem, soundtrackiem z gry na płycie CD oraz przekozacką lampą plazmową, w której to „pioruny” radośnie obskakują wbite w ziemię ostrze głównego bohatera. Zapewne w celu dodania elementu humorystycznego do całej sytuacji, twórcy europejskiej wersji Limited Edition MGR z amerykańskiego pierwowzoru nie przenieśli absolutnie nic. Żegnaj lampo, żegnaj steelbooku, witaj odmienna wersjo pudła zbiorczego i główna karto przetargowa tej Edycji – trzydziestocentymetrowa figuro Raidena. Czy w obecnej sytuacji to amerykański kolekcjoner śmieje się w twarz zbieraczowi ze Starego Kontynentu, czy może jest zupełnie odwrotnie?
Zazdrościliście kiedyś znajomemu posiadanej lustrzanki („która robi tak genialne zdjęcia”)? A może ciągle narzekacie, że musicie dokumentować rzeczywistość telefonem komórkowym? Jeśli na powyższe pytania krzyczycie ochoczo „TAK”, to ten tekst jest dla was.
Gry i platformy nieustannie ewoluują. Począwszy od krzyżaków, przez analogi a na kontrolerach ruchowych kończąc. Od gier tekstowych przez grafikę dwuwymiarową, aż po trójwymiar. Komputery osobiste, konsole stacjonarne i przenośne, a teraz wszelakiej maści smartfony. Co czeka nas, graczy?

W lipcu 2012 roku zakupiłem swojego pierwszego smartfona z Androidem. Nie chciałem wydawać powyżej tysiąca na telefon, więc wziąłem coś trochę tańszego. Coś co zarazem wydawało mi się ciekawym i odpowiednim wyborem za kwotę, którą sobie nałożyłem. Jak to wyszło w praniu?

Zbieractwo, kolekcjonerstwo, zbieranie rupieci – każdy nazywa to inaczej, a pewne grupy zawodowe są na nie bardziej narażone niż inne. Gracze szczególnie, tym bardziej, że wydawcy co chwilę testują to ile można z nas wyciągnąć.
W efekcie gry otrzymują po trzy edycje specjalne, pięć kodów na DLC i różne figurki w Europie, Stanach i Azji, do tego poradniki, breloczki, strach myśleć co jeszcze. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że zbieractwo takich rzeczy raczej się nie opłaca, i jeśli nawet za kilka lat nasze eksponaty osiągną dużo większą cenę niż tę za jaką je kupiliśmy, to po tak długim „zasiedzeniu” na naszym strychu/regale/gablocie nie mamy serca sprzedać plastikowego człowieczka z mieczem (przecież jest już nie do dostania!).
Zima to taki okres, że człowiekowi nie chce się nigdzie wychodzić, szczególnie w mróz i śnieg. Ale cóż poradzić, każdy z nas musi iść do pracy/szkoły, zazwyczaj rezygnując z tego, co w trakcie drogi robimy, czyli przeglądania Internetu w naszych smartfonach, gdyż te nie reagują na dotyk rękawiczek. Jak to jednak bywa, mądre głowy czym prędzej wyszły oczekiwaniom klientów naprzeciw i stworzyły kilka modeli, które umożliwiają korzystanie z ekranów pojemnościowych bez ich zdejmowania. Jeden z nich to E-Tip Gloves firmy North Face.
Podobnie jak w przypadku większości czytelników serwisu Gameplay.pl, moje ulubione formy rozrywki to m.in. gry i filmy. Podstawą obu tych zajęć jest strona wizualna, a jeśli ktoś przywiązuje do niej sporą wagę, to może spotkać się z niełatwym dylematem: na czym wyświetlać obraz. Tak jak są zwolennicy PC i konsol, tak jedne osoby preferują monitory, gdy inne nie obejdą się bez czegoś większego. Do gier i filmów zdecydowanie wolę ten drugi typ ekranów, stąd też wybór padł na telewizor 42-calowy z matrycą plazmową.
Nadchodzi druga część felietonu, w której przedstawiam najciekawsze elementy edycji kolekcjonerskich. Na jakie elementy w pierwszej kolejności powinniśmy zwracać uwagę? Zapraszam do zapoznania się z poradnikiem.