999 i Virtue's Last Reward w nowych szatach - Danteveli - 22 marca 2017

999 i Virtue's Last Reward w nowych szatach

Mniej więcej rok temu na PC wylądowała gra Zero Time Dilemma. Było to dość niezwykłe wydarzenie z kilku powodów. Po pierwsze japońska produkcja na komputerach osobistych ciągle jest czymś niecodziennym. Po drugie gra miała swoją premierę tego samego dnia co na konsolach i nie była zwalonym portem. Po trzecie Zero Time Dilemma jest trzecią częścią nastawionej na fabułę serii, której poprzednie dwie odsłony nie były dostępne na kompach. Oznacza to, że pecetowcy nie mieli specjalnie powodu by sięgać po ten tytuł. Sytuacja ta ulega dzisiaj zmianie bo na Steam ląduje Zero Escape: The Nonary Games.

 

The Nonary Games jest swego rodzaju HD remasterem dwóch gier z cyklu Zero Escape. Paczka zawiera zarówno 9 Hours 9 Persons 9 Doors jak i Virtue's Last Reward. 999 oryginalnie wyszło na Nintendo Dual Screen i teraz gra została dostosowana pod urządzenia z jednym ekranem. Sequel pojawił się już na PlayStation Vita i wersja z The Nonary Games oferuje jedynie drobny lifting względem oryginału.

Obie gry należą do dość nietypowego gatunku zawieszonego pomiędzy grą przygodową typu point and click a produkcjami visual novel. Mamy wyraźny podział rozgrywki na dwie osobne sekcje. Pierwsza z nich są fabularne sekwencje koncentrujące się na rozmowach bohaterów. Drugą częścią zabawy są Escape Roomy, czyli serie zagadek, których pokonanie pozwala nam na opuszczenie danego pomieszczenia.

9 Hours 9 Persons 9 Doors opowiada historię grupy ludzi, którzy zostali porwani i biorą udział w grze wprost z filmu Saw. Wcielamy się w młodego chłopka o imieniu Junpei. Bohater budzi się w kabinie statku, która wypełnia się wodą. Mamy kilka chwil na rozwiązanie wymyślnych zagadek pozwalających na otwarcie drzwi i ucieczkę z pomieszczenia z życiem. Po kilku chwilach napotykamy pozostałe ofiary tajemniczego porywacza. Dowiadujemy się także o tajemniczej grze zdominowanej przez cyfrę 9. Dziewięć osób ma dziewięć godzin na odblokowanie serii dziewięciu drzwi prowadzących do wolności. Jeśli nie zmieścimy się w czasie to zginiemy. Życie stracimy również jeśli naruszymy wymyślne zasady gry.

Zero Escape: Virtue's Last Reward opowiada o kolejnej grze zorganizowanej przez Zero. Kolejna grupa ludzi poddana jest wyzwaniu i musi poradzić sobie z szeregiem zagadek. Fabuła Virtue's Last Reward nawiązuje bezpośrednio do poprzednika i prezentuje nam jeszcze więcej tajemnic.

Ważnym elementem obu gier jest system wielu zakończeń. Nasze decyzje i działania wpływają na to jaki finał gry nas czeka. Jednak żeby poznać w pełni fabułę i dotrzeć do prawdziwego zakończenia musimy zrozumieć wiele rzeczy, których z początku nawet nie dostrzeżemy. Z tego powodu cykl Zero Escape jest tak stworzony aby przynajmniej kilkukrotnie przechodzić daną grę i sprawdzić różne ścieżki fabuły.

Trudno odnosić się do wspaniałości cyklu Zero Escape i kompletnie milczeć na temat fabuły. Jednak jakiekolwiek wzmianki na temat zaprezentowanych historii będą spoilerami. Z tego powodu ograniczę się jedynie do drobnej uwagi. Fani mocno zakręconej fabuły będą naprawdę zadowoleni z The Nonary Games. Gry mają dość skomplikowane i wielowątkowe historie. Tajemnica odpowiednio wymieszana z elementami science fiction na najwyższym poziomie czyni Zero Escape czymś naprawdę godnym uwagi. Osobiście bardzo sobie cenię historie opowiedziane w tych produkcjach i uważam je za jedne z najlepszych w historii gier wideo. Po części jest tak dlatego, że budują one wiarygodną wersje siata i konkretnych wydarzeń, które nawet jeśli są lekko fantastyczne to mają swoje uzasadnienie. Chodzi również o wykorzystanie „sztuczek” z których inne gry nie korzystają. Wewnętrzna logika Zero Escape nie zostaje nigdy naruszona i układa się w konkretną całość.

Oba tytuły zestawione w The Nonary Games zmuszają nas do wytężenia szarych komórek. Pomieszczenia z których musimy się wydostać pełne są zagadek matematycznych i puzzli wymagających od nas nie tylko zdolności logicznych ale i wyobraźni. Grając w te tytuły zdarzy się nam utknąć na jakiejś zagadce na spory kawałek czasu. Sam kilka razy musiałem odpuścić i przerwać zabawę po godzinie kombinowania nad rozwiązaniem jakiegoś wyzwania. Taka sytuacja może trochę zniechęcać do gry ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że warto zagrać w Zero Escape i przetestować swoje zdolności rozwiązywania problemów. Jeśli mi udało się przebrnąć przez te gry to inni też powinno być w stanie pokonać zagadki stworzone przez Zero. Zwłaszcza, że moment kiedy uda nam się rozwiązać jakieś trudne puzzle daje nam olbrzymią satysfakcję

Na sam koniec wspomnę jeszcze o dość ważnej moim zdaniem kwestii. Chodzi o zmiany jakie wniesione zostały do gier w tej edycji. Obie produkcje mogą pochwalić się wyższą rozdzielczością tekstur i poprawionymi animacjami. Mamy okazję sprawdzić voice acting zarówno w angielskiej jak i japońskiej wersji językowej. Największe zmiany dotyczą 999. Gra oryginalnie była stworzona pod urządzenie z dwoma ekranami. Teraz mamy możliwość przełączania się pomiędzy nimi za pomocą jednego przycisku. Nie wpływa to negatywnie na odbiór gry. Jednak z tego powodu pewne zagadki zostały trochę zmienione i dostosowano je do systemów korzystających tylko z jednego ekranu.

Nie chcę wdawać się w przydługie wywody, bo to nie miejsce i czas. Ograniczę się do tego, że nigdy specjalnie nie rozumiałem fenomenu gier typu visual novel. Dopiero przygoda z 999 zachęciła mnie by dać tym produkcją prawdziwą szansę. Z tego powodu uważam, że każdy gracz powinien przynajmniej spróbować Zero Escape: The Nonary Games.

Normalnie staram się zwieńczyć tekst lekkim naprowadzeniem czy moim zdaniem warto zainwestować kasę w jakiś tytuł. Tym razem napiszę wprost. Marsz do (cyfrowego) sklepu i proszę o kupienie jednej kopii Nonary Games dla siebie i jednej dla kogoś bliskiego. W te tytuły trzeba zagrać!

Danteveli
22 marca 2017 - 08:13