Recenzja gry Black Mirror II - Janos the wolf - 11 listopada 2013

Recenzja gry Black Mirror II

 Po grę Black Mirror II sięgnęłam ze względu na przyjemne chwile spędzone z jej poprzedniczką, która była osadzona w klimacie horroru. Dlatego też po raz pierwszy uruchamiając grę Black Mirror II, byłam niemiło zaskoczona że zamiast w mrocznym, starym zamku od którego gra wzięła swą nazwę , po wstępie ukazującym pożar (który miał miejsce 12 lat przed akcją pierwszej części), gra zaczyna się w sklepie fotograficznym, w słonecznej Ameryce (a dokładniej w miasteczku Biddeford w Nowej Anglii).

Także na początku akcja 2 części gry ma się nijak do jej poprzedniczki. Gdy Black Mirror I (wydane przez czeską firmę Future Games) wita nas podejrzanym samobójstwem ojca Samuela – bohatera tej części gry, a sama gra rozpoczyna się żałobą po jego stracie, tak w Black Mirror II (dzieło niemieckiego studia Cranberry Production) pierwsze nasze zadanie to... wymiana bezpieczników w zakładzie fotograficznym przez Darrena – pracującego tam studenta i bohatera II części gry. Niezbyt wciągające przy poprzedniej części.

Dlatego też odłożyłam tę grę na jakiś czas. Na szczęście dałam jej drugą szansę, ponieważ jak się okazało, gdy tylko przełknie się kilka pierwszych misji, czeka nas wiele godzin świetnej rozrywki, odkrywając co też niepozorny na początku Darren ma wspólnego z historią Black Mirror...

Przede mną wspaniały dzień w pracy, pełen motywacji i dogłębnego poczucia realizacji...
~ Darren (sarkastycznie)

 

Fabuła:

Jak już wyżej wspomniałam początek gry nie jest zbyt pasjonujący: wymieniamy bezpieczniki, spotykamy dziewczynę, która podoba się naszemu bohaterowi, robimy za chłopca na posyłki i zanosimy list i awizo – w sumie nic ciekawego (w porównaniu do Black Mirror I), jedynie podejrzany mężczyzna, który jak się okazuje śledzi nowo poznaną dziewczynę Darrena nadaje sens tym scenom. <SPOILER> Później fabuła się rozkręca, kiedy mama Darrena trafia do szpitala, a nasz bohater musi przeszukać jej rzeczy, by znaleźć potrzebne lekarzowi dokumenty. I jak się okazuję mama Darrena pracowała kiedyś właśnie w Black Mirror. Wystarczy dodać do tych wątków kłótnię chłopaka z Fullerem (jego szefem) i wynikającymi z tego problemami i tak oto mamy cały zarys I rozdziału gry. Drugi rozdział zaczyna się zabójstwem, a naszym zadaniem jest odkrycie tożsamości zabójcy. Poza tym Darren natrafia też na wskazówki dotyczące tajemniczego mężczyzny jak i przeszłości jego matki. <KONIEC SPOILERU>

Zbrodnią by było jednak nie dodać, że fabuła gry jest tak zaprojektowana, że można w nią grać beż znajomości pierwszej części (czego jednak odradzam, bo Black Mirror II z racji tego, że jest kontynuacją, robi wiele kluczowych spoilerów do pierwszej części).

Akcja dwóch pierwszych rozdziałów ma miejsce we wspomnianym wcześniej miasteczku Biddeford. Dopiero od III rozdziału akcja gry przenosi się do Willow Creek – miasta leżącego nieopodal tytułowego zamku. Wg. mnie to właśnie od tego rozdziału gra zaczyna się mocno rozkręcać i nabierać klimatu i fabuły godnego Black Mirror I. A także postacie zaczynają nabierać kolorów... 

Gdybym był przesądny, pomyślałbym, że duchy próbują się ze mną skontaktować. Ale będąc racjonalnym człowiekiem, uznam, że po prostu tracę rozum. Świetnie...
~ Darren

Klimat gry:

Ja bym podzieliła tą grę na 2 części: I i II rozdziały przypominające bardziej kryminał niż horror i III-VI rozdziały, które już mocno nawiązują zarówno do wydarzeń jak i miejsc z Black Mirror I, co w połączeniu z informacjami zdobytymi w poprzednich rozdziałach daje nam świetny klimat dorównujący poprzedniej części.

Zdradzę też, że jak każdy szanujący się horror pod koniec gry nie mamy co liczyć na happy end (z czego się cieszę, bo wg. mnie do horrorów nie pasuje słodkawe zakończenie typu: „... i wszyscy żyli długo i szczęśliwie” :)) Jednakże sama fabuła nie zrobi dobrego klimatu bez odpowiednich postaci...

Postacie:

Szczerze mówiąc przedstawione na początku postacie (łącznie z Darrenem) były drugim czynnikiem, który odrzucił mnie od tej gry. Gdy Samuel na pierwszy rzut oka prezentował się jako osoba elokwentna, dojrzała i spokojna, tak Darren jest jego przeciwieństwem – krnąbrny, samolubny i chaotyczny (a przynajmniej na mnie sprawiał takie wrażenie). Chłopak ten nie miał żadnych skrupułów by wziąć psu miskę, ukraść ot tak żarówkę z neonów przed sklepem i to w sumie z byle powodu (przynajmniej wg. mnie jego cel nie uświęcał na tyle środków by kraść), a także w trakcie rozmów z niektórymi osobami, które nie zrobiły mu żadnej krzywdy (przynajmniej „na razie”) bywał wredny.

Jednak sam Darren nie był jedyną odpychającą mnie na początku osobą, mianowicie większość mieszkańców Biddeford z którymi ma się na początku styczność jest delikatnie mówiąc mało charyzmatyczna – wredny i zboczony szef zakładu fotograficznego Fuller, plotkująca z kim popadnie Rosie - sprzedawczyni w sklepie z pamiątkami, pani Biba, od której to Darrenowi się dostaje ochrzan za jego szefa itd. Z jednej strony to tylko gra i nie ma co się przejmować takimi niemiłymi przypadkami z życia wziętych, jednak są one bardziej odpychające niż przyciągające do gry. Także wyjaśnia to w pewien sposób bycia Darrena, bo rozmyślając o swojej mamie, czy też przebywając wśród postaci z poza miasta Biddeford, gdy nie ma powodu zachowywać się złośliwie, jest całkiem sympatyczny i da się go lubić. Wg. mnie by bohater stał się charyzmatyczniejszy, można było przedłużyć animację wstępną gdzie się on pojawia i mógłby nieco o sobie powiedzieć, bądź podzielić się swoimi myślami na temat miasta (np. przeczytać swój pierwszy wpis w dzienniku).

Jedną z milszych postaci na początku jest Angelina – dziewczyna w której zakochał się bohater. W sumie to tuż po Darrenie jest jedną z ważniejszych (jeśli nie najważniejszych) postaci. Jeśli chodzi o pakowanie się w tarapaty to ma do tego talent, jednak zdradzę, ze ma ona większą rolę w fabule, niż robienie za „księżniczkę czekającą na swojego rycerza”.

Co do jeszcze późniejszych postaci, to podoba mi się, że momentami Darren ma szansę spotkać postacie przedstawione w poprzedniej części gry jak np. <SPOILER> Ralph'a i „Pana Bubby'ego”, służącego Bates'a z Black Mirror, panie zamku Victorią i Eleonorą <KONIEC SPOILERA>, jak i osoby mające coś wspólnego z nimi np. <SPOILER do Black Mirror I i II> siostrę Vic'a – chłopca, który został zamordowany w pierwszej części <KONIEC SPOILERA>

Jako ciekawostkę wspomnę, że spotkamy także osobę cierpiącą na zespół Downa (a przynajmniej sprawia takie wrażenie). W sumie to trudno mi podać inny tytuł, gdzie występowałaby taka postać. Wg. mnie osoba ta została ciekawie przedstawiona. Jest tu mowa o tym jak sama siebie ona odbiera, jak i jej dalsze i bliższe otoczenie, a to także nadaje naturalizmu grze.

Jednakże jakkolwiek nie podobałyby mi się postacie, nie mogę powiedzieć, by ich zachowania czy cele były sztuczne. Co niestety nie tyczy się ich nienaturalnych animacji ruchu...

Fuller. Co można o nim więcej powiedzieć? Że przez takich jak on można zwątpić w ludzkość?
~ Darren

Grafika:

Jak to bywa zarówno w horrorach jak i kryminałach, postacie odczuwają wiele różnych emocji, które by jak najlepiej je przedstawić trzeba zadbać zarówno o adekwatną intonację głosu danych postaci, jak i o ich mowę ciała. Niestety z tym drugim bywają problemy np. <SPOILER> gdy Darren widzi na komisariacie policji Angelinę zakutą w kajdanki, zmartwiony wykrzykuje jej imię i... podchodzi do niej jak gdyby nigdy nic, spokojnie odwraca się w jej stronę (tak jak w przypadku przedmiotów, które ogląda w trakcie gry), po czym znowu nerwowo gestykuluje i mówi co myśli o posądzaniu Angeliny o zabójstwo <KONIEC SPOILERA>.

Nie jestem także przekonana co do potrzeby animacji ust i ewentualnej gestykulacji w trakcie opisywania graczowi przedmiotu. Z jednej strony podkreśla to emocje Darrena wobec sytuacji w jakiej się znalazł, jednakże nienaturalnie to wygląda względem fabuły (bo niby do kogo to mówi, skoro jest sam, a fabuła nie przewiduje by bohater był świadom istnienia gracza?). Dziwnie też wygląda jego bieg, mianowicie po dwukrotnym kliknięciu w dany przedmiot, Darren może do niego podbiec i opisać co o nim myśli, zamiast czekać aż się do niego podejdzie po jednym kliknięciu. Sam pomysł biegu jest świetny, bo dzięki temu gracz może skupić się na samej grze i rozwiązywaniu zagadek, zamiast oglądać jak gościu powoli chodzi. Niestety sama animacja „biegu” jest po prostu przyspieszoną animacją chodzenia, co dziwnie wygląda, zważając na fakt, że jest w grze animacja „rzeczywistego biegu”, np. w trakcie pościgu.

Jeszcze mogę się przyczepić do animacji śmierci bohatera – sama w sobie nie jest zła (Darren upada na podłogę, po czym robi się wielka, krwawa plama (widok spod podłogi)), w sumie całkiem oryginalna, jednak po dłuższym jej oglądaniu potrafi być drażniąca, wraz z dźwiękiem, który jej towarzyszy.

W trakcie niektórych animacji pojawiają się też glitche typu czarnych figur zasłaniających samą akcję, co po prostu rozprasza gracza.

Poza tymi przypadkami, nie mam zastrzeżeń co do grafiki i animacji. Powracając jeszcze do biegania, bardzo mi się podoba, że chód Darrena jest dostosowywany do sytuacji w jakiej się znajdzie – czy to bieg w trakcie pościgu, czy skradanie się, by podsłuchać rozmowę, czy w końcu... <SPOILER> jeżdżenie na krześle, do którego jest się przywiązanym (tak mi się podobał ten pomysł, że wysyłałam Darrena z kąta w kąt, żeby popatrzeć jak to robi :P ) <KONIEC SPOILERA>.

Projekty scen w jakich rozgrywa się akcja jak i samych postaci są ładne – są w stylu rzeczywistym, a ich kolorystyka jest stonowana. Dopracowane są także notatki, jakie można znaleźć w grze. Czcionki mają stylistykę pisma ręcznego, przez co dokumenty wyglądają naturalnie, a przy tym są (większości) czytelne co dla mnie jest dużym plusem (bo miałam już wątpliwe szczęście natknięcia się na gry, gdzie trzeba było mocno się wpatrywać w tekst, by się czegoś doczytać, co jak można się domyślić zabijało przyjemność grania). Także są czytane przez Darrena (bądź osobę, która napisała daną notatkę), dzięki czemu jak się czegoś nie można doczytać, zawsze można posłuchać co jest napisane :) A nawiązując już do dźwięku...

Kamienna figurka przedstawiająca nagą kobietę.
U podstawy wygrawerowano „XX”. Jeśli miało to być ostrzeżenie przed treścią dla dorosłych, to ktoś zapomniał o jednym X...
~ Darren

 Muzyka i dźwięk:

Muzyka jak i dźwięki otoczenia wg. mnie bardzo dobrze wpasowują się klimat gry. Są jej doskonałym uzupełnieniem – albo dopełniają tło otoczenia w którym w danym momencie znajduje się bohater, albo odzwierciedlają powagę sytuacji (np. w trakcie niebezpieczeństwa jest charakterystyczna melodia) bądź stanu psychicznego Darrena.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to do zagłuszania dialogów postaci przez inne dźwięki, jednak w opcjach gry można spokojnie regulować głośność większości elementów, więc łatwo przeskoczyć ten problem :) .

Co do dialogów, to wg. mnie jest dobra gra głosem aktorów (a przynajmniej nie „słyszałam”, żeby było coś nienaturalnie powiedziane ;) ). Gra oryginalnie jest w języku angielskim, ale dostępna jest wersja z napisami polskimi (ewentualnie można poszukać spolszczenia ;) ).

Dźwięk w tej grze jest też o tyle ważny, że jest z nim związana jedna z zagadek wplecionych w grę (zdradzę, że w pewnym momencie będziemy grać na fortepianie), bez rozwiązania której nie będzie można posunąć się dalej w grze. Będąc już przy zagadkach, dobrze byłoby poruszyć temat grywalności gry.

Mama uwielbia muzykę. To nas łączy, choć mamy dość różne gusta. Muzyka klasyczna dość kiepsko się komponuje z Nirwaną czy Pearl Jam'em.
~ Darren

Grywalność:

Jak w poprzednich rozważaniach Black Mirror II wychodził gorzej, bądź był na równi z Black Mirror I, tak w przypadku grywalności wolę drugą część gry, mianowicie dodano kilka ułatwień, które umilają grę, np. wspomniana wcześniej możliwość biegu bohatera. Po dwukrotnym kliknięciu w dane miejsce, Daren szybciej się porusza, bądź teleportuje się w dane miejsce (np. naciskając na wyjście z lokacji nie musimy już oglądać jak bohater przechodzi przez cały pokój by z niego wyjść, tylko od razu ładuje się następna lokacja). Niestety czasem trudno wyczuć kiedy Darren będzie chciał coś skomentować (np. najpierw opisze rzecz, a później do niej podejdzie), przez co dwukrotne klikanie myszy po prostu przerywa wypowiedź bohatera, której zazwyczaj nie da się już powtórzyć.

Poza teleportacją Darrena, twórcy gry uwzględnili też problem długiego przechodzenia z jednego końca miasta do drugiego. Dlatego też w ekwipunku możemy znaleźć pocztówkę danego miasta z rozrysowanymi wszystkimi miejscami, gdzie byliśmy, że wystarczy kliknąć w miejsce gdzie chcemy się udać i już tam jesteśmy (zamiast nudzić się oglądając jak Darren wybiera się w „te i z powrotem”).

Przed rozpoczęciem gry można ustawić poziom trudności: łatwy i normalny. Różnią się tym, ze w łatwym można od razu pominąć układanki i są podpowiedzi w dzienniku. Z kolei w normalnym trybie wpierw trzeba się trochę nagłowić, a dopiero po chwili pojawia się opcja pominięcia zagadki, a w dzienniku nie ma podpowiedzi (chyba, ze się odpowiednio ustawi opcje).

Samouczek jest też dobrym elementem tej gry, zarówno dla początkujących graczy jak i dla zaawansowanych, mianowicie interakcja z przedmiotami w Black Mirror II nieco się różni od Black Mirror I. Gdy w pierwszej części gry, by usłyszeć opis przedmiotu (którego się nie brało do ekwipunku), należało nacisnąć LPM, a by go użyć PPM (co nie było zbyt intuicyjne ani też wyjaśnione), tak w w drugiej części bez względu na to którym przyciskiem myszy się kliknęło, najpierw był opis przedmiotu, a później najeżdżając na niego zmieniał się odpowiednio wygląd kursora. Informuje także o dodatkowych opcjach, które niekoniecznie występują we wszystkich grach tego gatunku, np. jak zdobyć bonusy, które dla mnie szczerze mówiąc są nowością w tego typu grze. Ponieważ Darren jest fotografem, (prawie) zawsze ma przy sobie aparat. I to właśnie dzięki niemu odblokowuje bonusy – artwork'i i minigry. W każdym rozdziale są poukrywane rzeczy (czyli interaktywne przedmioty, bądź elementy krajobrazu, z którymi zazwyczaj nic nie da się zrobić, poza wysłuchaniem ich opisu), które można sfotografować. Dostęp do bonusów ma się po przejściu całej gry. Gdy obrazki są ciekawe (albo artwork'i, albo przerobione screeny (np. w restauracji pani Biby są wszystkie ważniejsze postacie występujące w grze, które normalnie w fabule się nie spotykają), tak minigry to po prostu zagadki, które trzeba było rozwiązać w grze (np. można znowu pograć na fortepianie), a szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś ambitniejszego.

Także jest dodana opcja zaznaczania interaktywnych przedmiotów. Dzięki temu nie trzeba machać myszką po całym ekranie (tj. W Black Mirror I), by sprawdzić co można ruszyć w danej lokacji a czego nie (mimo że sprawia wrażenie, że się da), tylko wciskamy spację (bądź lupę w prawym górnym rogu) i możemy zacząć zbierać dane rzeczy i kombinować co trzeba z nimi zrobić.

Opcja dziennika jest także czymś nowym w serii i niezwykle praktycznym. Jest on podzielony na 2 części: przemyślenia Darrena i rzeczy do zrobienia. Dzięki części z przemyśleniami, gdy przez dłuższy czas się nie grało, można sobie odświeżyć co się działo do tej pory w fabule. Bywają też podpowiedzi w postaci rysunków czemu należałoby się w danym momencie przyjrzeć. Także można bliżej poznać bohatera gry. Druga część dziennika formułuje dokładnie co w danej chwili należy zrobić, np. jakie przedmioty należy znaleźć itp. Gdy ktoś nie wie co zrobić w danym momencie, może skorzystać z podpowiedzi która pojawia się po naciśnięciu strzałki pod notatką . Kiedy już się wykona dane zadanie, pozycja nie znika z dziennika, tylko jest skreślana (co mi się podoba, bo jest to kolejny element, który nadaje naturalizmu grze).

Podobnie jak w poprzedniej części gry, bohater może zginąć w trakcie swojej przygody. Jeśli się nie mylę, to w drugiej części jest nawet więcej takich sytuacji i miejsc niż w pierwszej. Ale w przeciwieństwie do Black Mirror I, w dwójce tuż przed śmiercią Darrena, robi się autozapis co też jest dla mnie plusem tej części. Zazwyczaj jeśli to sytuacja jest niebezpieczna, zanim bohater zginie, gracz może spokojnie przyjrzeć się okolicy w której obecnie się znajduje, a dopiero po złym wyborze następuje zgon. Poza jedną sytuacją pod koniec II rozdziału - <SPOILER> Darren wraz z „nieznajomym” są na jachcie żaglowym tego ostatniego. Mężczyzna mierzy z pistoletu do bohatera. I w tym momencie gracz ma tylko chwilę, by się zastanowić co ma zrobić, ponieważ chłopak (sam z siebie) dość szybko sięga po wiosło i prowokuje właściciela jachtu do strzału. Także próba dyskusji z „nieznajomym”, kończy się śmiercią. <KONIEC SPOILERA>.

Bywa też, że Darren zbiera więcej rzeczy , niż mu będą w rzeczywistości potrzebne. Wtedy wskazówka myszy czasem mylnie podświetla możliwość interakcji przedmiotu z ekwipunku z rzeczą w okolicy. Wtedy też usłyszymy od Darrena bardziej bądź mniej zabawny komentarz, a w jednym przypadku, to się na nas ściana zawali i trzeba wczytać grę ;). Podoba mi się takie wyjście, ponieważ dzięki temu gra jest urozmaicona i (po raz kolejny ;) ) naturalna.

Będąc już przy temacie przedmiotów, twórcy gry świetnie rozwiązali problem zbierania rzeczy kiedy Darrren <SPOILER> jest przywiązany do krzesła. Przez to, że większość z nich chwyta wtedy nogami, gdy bierzemy nową rzecz, poprzednia znika z ekwipunku (ale można ją później ponownie wziąć z tego samego miejsce, gdzie się ją wcześniej znalazło). Poza tym ciekawy jest też sposób próby rozwiązania sznurów, mianowicie na początku tej sceny jedyny przedmiot jaki jest w ekwipunku to właśnie sznur krępujący bohatera, tak więc by uwolnić go, trzeba użyć na tym sznurze danego narzędzia (nie powiem jakiego, bo to jest fajna zabawa samemu do tego dojść ;P ) <KONIEC SPOILERA>.

Doceniam też w jaki sposób przechodzi się z jednej zagadki do drugiej w tej grze. Po prostu teoretycznie mamy możliwość zrobienia różnych dziwnych rzeczy <SPOILER> np. wybrudzenia podłogi obłoconymi butami, zalania łazienki w czyimś domu itp. <KONIEC SPOILERA>, jednak ponieważ takie czynności często w danej chwili nie mają sensu, Darren odpowiednio to komentuje. Dopiero gdy sytuacja się odpowiednio rozwinie np. <SPOILER> potrzebujemy wykurzyć sprzątaczkę z kuchni <KONIEC SPOILERA> wiadomo już co trzeba zrobić.

Hej, faktycznie to kawał drania, ale i tak nie mam zamiaru rzucać w niego gumiakiem!
~ Darren (o kruku)

Podsumowując – gdyby nie fatalny początek, to już dawno bym przeszła zarówno tą część, drugi raz pierwszą, jak i trzecią ;P. Fabuła świetnie się rozwija, są liczne zaskakujące zwroty akcji, w trakcie których bohater na tyle się zmienia, że da się go lubić ;P. Klimatem dorównuje swej poprzedniczce, a jej zakończenie sprawia, że nie można spokojnie usiedzieć w miejscu, dopóki nie sięgnie się po następną część, tak bardzo wciąga :). Z kolei nienaturalne ruchy postaci są nadrabiane dobrze odegranymi dialogami i klimatyczną muzyką. Z kolei przez nowe udogodnienia, gra jest przyjemna, a zagadki wcale nie stają się przez nie zbyt proste. Są równie przemyślane jak w poprzedniej części. Mówiąc krótko – szczerze polecam grę.

Zalety:

Wady:

Ocena:

> Świetna fabuła i klimat

> Klimatyczny dźwięk i muzyka

> Barwne i realistyczne postacie

> Liczne udogodnienia w rozgrywce

> Nudny wstęp

> Nienaturalne ruchy postaci

8/10

Janos the wolf
11 listopada 2013 - 14:19

Popularne Janos the wolf

Najnowsze Janos the wolf

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz