Recenzja Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension - Być jak Daimyō - - Danteveli - 1 listopada 2016

Recenzja Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension - Być jak Daimyō -

Danteveli ocenia: Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence - Ascension
80

Nobunaga Oda to jedna moich ulubionych postaci historycznych z Kraju Kwitnącej Wiśni. Człowiek, który dla taktycznej przewagi w początku swojej politycznej i militarnej kariery udawał głupka by w kilka lat później podbić prawie cały kraj i zrewolucjonizować japońską sztukę wojenną, jest fascynująca postacią. Moja mini obsesja Nobunagą sprawiła, że niczym ćma do ognia pędzę do każdej gry z udziałem Ody. Teraz w moje ręce trafiło Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension. Czy gra ta oferuje nam coś poza przydługim tytułem?

 

  Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension to kolejna edycja kultowej, mającej ponad 30 lat na karku serii gier strategicznych. Ascension jest swego rodzaju samodzielnym rozszerzeniem wydanej w zeszłym roku gry Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence. Taka terminologia nie oddaje jednak dokładnie tego z czym mamy do czynienia. Recenzowana gra jest rozbudowaną i ulepszoną wersją tamtego produktu.

  Tylko dla formalności przypomnę, że Nobunaga's Ambition to strategia turowa, w stylu gier takich jak Total War, Hearts of Iron, Romance of Three Kingdoms, Crusader Kings czy Civilization.

  W produkcji tej wcielamy się japońskiego feudalnego władcę. Naszym celem jest zjednoczenie krainy rozdartej wewnętrznymi konfliktami. W grze mamy okazję stać się jednym z ponad 2000 oficerów z okresu Sengoku w tym samego Nobunagę Odę.

  Podstawą zabawy jest kilka kampanii przedstawiających Japonię w XVI i XVII wieku. Oparte są one na losach człowieka, który prawie zjednoczył Japonię i wydarzeniach po jego śmierci. Jest także fikcyjny scenariusz pozwalający na pobawienie się w rywalizację 30 klanów. Tym razem w przeciwieństwie do podstawowej edycji gry mamy większy wybór opcji tego, gdzie zaczniemy naszą przygodę. Co ciekawe mamy możliwość modyfikowania tego jak bardzo dokładne mają być scenariusze historyczne. Pozwala to wybrać nam czy chcemy bawić się w typową grę grand strategy, czy też może jesteśmy zainteresowani bliższym poznaniem historii tamtego fascynującego okresu historycznego. Możemy zdecydować czy postacie mają żyć tak długo jak było to naprawdę, czy ma dochodzić do wydarzeń znanych z historii, czy będziemy otrzymywać questy starające się naprowadzić nas na ścieżkę zgodną z prawdziwymi zdarzeniami. Element ten sprawdza się fajnie bo dobrze bawić mogą się zarówno osoby takie jak jak, które chcą trochę lepiej poznać niektóre wątki epoki Sengoku jak i zainteresowani scenariuszami co by było gdyby.

 

  Gameplay w Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension przypomina inne gry tego typu. Budujemy i rozbudowujemy swoje miasta, bawimy się w dyplomację i dozbrajamy swoją armię na wypadek konfliktów. Co turę, która trwa w świecie gry miesiąc możemy rozbudowywać nasze zasoby, budować nowe pola, powoływać nowych rekrutów do wojska czy tworzyć sojusze. Po każdym naszym ruchu zostajemy przeniesieni na ekran narady, gzie zaprezentowane nam zostają informacje na temat wydatków i przychodów naszych ziemi. Zostajemy także uraczeni informacjami na temat sytuacji w naszym skrawku świata. Im więcej ziemi zdobędziemy tym więcej zarządzania i tych samych trochę nudnych akcji nas czeka. Na szczęście są one otoczone elementami fabularnymi, które moim zdanie są olbrzymim magnesem całej produkcji.

  Walki są częścią gry. Będziemy budować krótkotrwałe sojusze i prosić naszych przyjaciół o pomoc po to by wykańczać naszych sąsiadów na drodze do dominacji nad wyspą. Potyczki nie wyglądają tak imponująco i nie są tak rozbudowane jak w najnowszych odsłonach cyklu Total War. Przypominają one jednak to co znamy z tamtej serii. Toczą się one w czasie rzeczywistym ale mamy oddana do dyspozycji funkcję pauzy. Możemy wydawać proste rozkazy i korzystać ze specjalnych umiejętności, które przy odpowiedniej taktyce pozwolą nam na eliminację silniejszych przeciwników. Bitwy obserwujemy albo z bardzo prostego widoku taktycznego, gdzie formacje przedstawione są za pomocą klocków albo z widoku oficera. Wtedy obserwujemy pole walki z zza naszego oddziału.

 

  Tegoroczna edycja Nobunaga's Ambition przynosi ze sobą olbrzymią zmianę. Chodzi o wprowadzenie systemu awansowania w karierze politycznej naszej postaci. Na początku kampanii otrzymujemy listę poleconych scenariuszy, gdzie możemy wcielić się w historyczne postacie na o różnej pozycji na feudalnej drbinie. Dzięki temu mamy możliwość zaczęcia zabawy jako wasal jednego z władców. Jako osoba postawiona niżej w danym klanie wykonujemy zadania pzydzielone przez naszego daimyo. Nasze sukcesy sprawiają, że dostajemy coraz to ważniejsze zadania i większą odpowiedzialność. Wraz z tym stajemy się coraz bardziej ważną postacią, zwiększamy swoją sferę wpływów i podległe nam tereny. Z czasem dostajemy się do wewnętrznego kręgu władcy i mamy większy wpływ na jego decyzje.   Rozwiązanie to nie jest niczym nowym i występuje w grach od studia Paradox.  W przypaku Nobunaga's Ambition bonusem jest jednak cała otoczka okresu Sengoku. 

  Jeden scenariusz z Sphere of Influence - Ascension może trwać wiele godzin. Wszystko zależy od ustawionego poziomu trudności kampanii, tego jakie opcje gry wybraliśmy (mamy całkiem sporą możliwość modyfikacji) i tego jakim klanem gramy. Zabawa jako daymio i delegowanie wszystkim przypomina poprzednią wersję Nobunaga's Ambition. Jednak wariant z zaczęciem jako niskiej rangi oficer zarządzający jedynie skrawkiem ziemi dodaje produkcji nowe warstwy strategiczne i znacznie zwiększa żywotność. Oczywiście wymogiem jest to, że sam gameplay musi się nam podobać. Bez tego tegoroczna zmiana nie ma zbyt wielkiego znaczenia.

  Od strony graficznej Nobunaga's Ambition prezentuje się strasznie przeciętnie. Grę otwiera ładne intro ale przez większość zabawy patrzymy na statyczne portrety postaci i zdecydowanie nie efekciarskie mapy. Interfejs wydaje się być dostatecznie przejrzysty i czytelny. Nie miałem większych problemów z odnalezieniem komend które mnie w danej chwili interesowały. Jednak sterowanie padem nie jest w stanie zastąpić myszki. Musimy przyzwyczaić się do kombinacji przycisków i tego, ze większość komend wydalibyśmy znacznie szybciej gdybyśmy nie byli skazani na trzymanie w łapach Dual Shock 4.

  Jeśli chodzi o kwestię audio to jest podobnie jak w przypadku wideo. Mamy do czynienia z czymś retro lub jak kto woli grą stworzoną z myślą o systemach starszej generacji. W grze gdzie mamy masę fabuły nie ma prawie wcale głosów. Zostajemy zmuszeni do czytania sporej ilości tekstów. Przygrywająca nam podczas rozgrywki muzyka pasuje do tego typu gier. Można by rzec że muzyce z Nobunaga's Abition brakuje jakichś elementów wyróżniających ją z tłumu. Nie wiem czy jej uniwersalność jest zaletą ale bez problemu wyobrażam sobie te same utwory w innych grach

  Wszystkie zmiany w Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension sprawiły, że miałem ochotę jeszcze raz przechodzić te same scenariusze po to tylko by zobaczyć scenki z konsekwencjami politycznymi moich wybryków. Bardziej emocjonujący system bitew zachęcił mnie do walczenia jak nigdy wcześniej. Możliwość pięcia się po karierze w naszym klanie to miód na moje serce, który sprawił, że Ascension ma praktycznie wszystko czego oczekuję od tego typu gier.

  Nobunaga's Ambition: Sphere of Influence – Ascension to z automatu najlepsza tego typu gra jaka pojawiła się na PlayStation 4. Rozszerzona edycja zeszłorocznej gry dodaje wiele świetnych elementów, takich jak wspinanie się po szczeblach kariery politycznej. Fani Sphere of Influence raczej powinni być zadowoleni z tych dodatków. Osoby myślące o zagraniu w produkcje typu grand strategy na konsoli mogą śmiało interesować się tym tytułem. Ascension pod każdym względem przewyższa podstawową wersję gry. Dlatego też nie mogę doczekać się kolejnych dziesiątek jaki spędzę udając, że jestem Nobunagą Oda.  

Danteveli
1 listopada 2016 - 07:57

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
01.11.2016 14:35
giermuś1972
65
Ultra_Violence

Bardzo się cieszę, że jest w Polsce ktoś, kto kojarzy i zna tą serię. Oby tak dalej, zawsze będę popierał promowanie niszówek. Sam mógłbym polecić parę mniej znanych tytułów do ogrania/zrecenzowania (nic nie narzucając, oczywiście).

post wyedytowany przez Admina 2016-11-02 10:15:29
02.11.2016 10:04
odpowiedz
Danteveli_
16
Legionista

Dzięki za pozytywny komentarz. Co do polecenia innych gier to jestem bardzo zainteresowany. Zawsze fajnie trafić na coś ciekawego plus jak uda mi się te gry dorwać to z chęcią napisze jakieś recki lub inne teksty na ich temat.
Możesz podesłać mi nazwy tych produkcji tutaj albo na twitterze czy tam steamie czy gdzieś. Wszędzie jestem jako Danteveli.

04.11.2016 19:28
odpowiedz
2 odpowiedzi
giermuś1972
65
Ultra_Violence

Niektóre z nich:
Crimzon Clover World Iginition
Earth Defence Force 4.1
Shock Troopers (kupić na Steam, grać na MAME, port jest troszkę słaby. Dwójki nie tykać)
Silent Hill 3 (zawsze w cieniu dwójki, równie genialne)
Devil Daggers
Resident Evil 6 (pod względem mechaniki, Mercenaries - cud, miód)
Melty Blood Actress Again Current Code
.wad do DOOM-a 2 - Deus Vult 2. Spróbuj. Naprawdę. Lepsze niż wszystkie FPSy z ostatnich 15 lat.
Pierwszy Dead Rising
Mushihimesama
God Hand
Shin Megami Tensei 3 Lucifer Call
Seria Armored Core
Vanquish
Hard Cops Uprising
JET SET RADIO (styl, styl i jeszcze raz styl, 11/10)
Downwell
Seria Monster Hunter
Darius Burst Chronicle Saviours
Binary Domain

Killer7 nie wypisywałem, bo pewnie znasz i grałeś.

06.11.2016 09:59
Danteveli_
16
Legionista

Dzięki, WIększość z tych tytułów dobrze znam a nawet recenzowałem i pisałem o nich teksty ale tym Wadem do Dooma się zainteresuje. Dobrego FPS nigdy za wiele.

Patrzę na tą listę i kilka gierek będę musiał sobie odświeżyć.

06.11.2016 14:51
giermuś1972
65
Ultra_Violence

Bardzo się cieszę, że znasz te gry. Oznacza to, że nie jestem jedynym na tym forum osobnikiem, który gra w takie produkcje. Co do Dooma. Żeby smakował najlepiej należy grać na jakimś kompetentnym source porcie (polecam prBoom+), bez mouselooka, bez Brutal Dooma, na poziomie trudności Ultra-Violence i bez sejwów podczas etapu. Wtedy na wierzch wychodzi cała esencja dobrze zaprojektowanej mapy (wymagające, ale i zbalansowane). Deus Vult 2 posiada zresztą najlepiej wyreżyserowane starcia z przeciwnikami i perfekcyjne dawkowanie amunicji oraz apteczek.

post wyedytowany przez giermuś1972 2016-11-06 14:52:17