Recenzja Dynasty Warriors: Godseekers - Danteveli - 13 lutego 2017

Recenzja Dynasty Warriors: Godseekers

Danteveli ocenia: Dynasty Warriors: Godseekers
78

Nowe Dynasty Warriors oznacza, ze ja muszę zabrać się za pisanie. W końcu nikt inny nie interesuje się tą wybitną serią. Jestem zmuszony nieść kaganek oświaty pod strzechy polskich graczy. Może w końcu w naszym narodzie zbudzi się miłość do Dynasty Warriors? Sprawa robi się o tyle interesująca, że produkcja o podtytule Godseekrs nie jest typowym slasherem. Zamiast klepania jednego przycisku i oglądania ataków pokonujących setki przeciwników mamy do czynienia ze strategią RPG. Czy taka zmiana wyjdzie serii Dynasty Warriors na dobre?

Historia opowiedziana Dynasty Warriors: Godseekers jest trochę dziwna. Wydarzenia znane z poprzednich odsłon Dynasty Warriors zostają zaprezentowane tutaj z dodatkowym elementem fantastycznym. Historyczne zdarzenia otrzymują mityczny kontekst i zyskują drugie dno. Nie jestem do końca przekonany czy takie coś mi się podoba. Perspektywa osób wciągniętych w wir wydarzeń, które zmienią antyczne Chiny jest naprawdę ciekawa. Jednak motyw z bogami, poszukiwaniem magicznych kul jest mocno naciągany. Z tego powodu całość zdaje się mieć trochę dziwne tempo i nie do końca się klei. Skaczemy z bitwy do bitwy i powodem dla naszych akcji ma być, to że w danym miejscu może być jakiś artefakt.

Pod tym względem zdecydowanie lepiej wypada element ścieżek losu. Są to dodatkowe scenki i misje związane z przeznaczeniem danych postaci. Po spełnieniu określonych warunków historyczne postacie dołączają do naszej drużyny. Jest to interesujący element pokazujący jak bardzo splątane ze sobą były losy różnych bohaterów epoki Trzech Królestw. Dodatkowo pełni on funkcję urozmaicającą nam rozgrywkę. Aby odblokowywać kolejne postacie musimy zaliczać różne zadania związane z liczbą pokonanych wrogów, posiadaną fortuną czy przedmiotami w naszym ekwipunku.

Nie wiem czy dobrze świadczy to o całej grze, ale to właśnie ten element interesował mnie bardziej od fabuły zaprezentowanej w Godseekers. Moim celem było odblokowanie Cao Cao i za sukces uznawałem nie pokonywanie kolejnych plansz, tylko przybliżenie się do momentu, kiedy władca Wei będzie w szaragach mojej armii.

Część akcji gry toczy się na mapie Chin. Wybieramy tam spośród szeregu misji. Mamy dostęp do głównych poziomów popychających akcje do przodu, treningowych wyzwań, pobocznych misji a także plansz związanych z losami poszczególnych bohaterów. Dodatkowo ta część rozgrywki pozwala nam na kupowanie, sprzedawanie i ulepszanie orężu naszych bohaterów a także na inwestowanie punktów w ich olbrzymie drzewka umiejętności.

 

Same misje są dość różnorodne. Możemy mieć za cel wykończenie jakiegoś przeciwnika, powstrzymanie wroga przez określoną ilość tur, ochronę danej jednostki lub dostanie się w dany punkt mapy. Sporo typów zadań nie wpływa jednak w znaczący sposób na rozgrywkę. Dynasty Warriors: Godseekers jest strategią RPG. Mamy więc do czynienia z grą w stylu produkcji takich jak Fire Emblem czy Disgaea. Turowy system, gdzie pierw my poruszamy się swoimi jednostkami po kwadratowych polach, po czym wróg wykonuje swój ruch. Nie ma tutaj nic nadzwyczajnego bo kolejka danej jednostki opiera się na dwóch fazach – ruchu i akcji.

Interesującym jest tutaj wprowadzenie zmiany w stosunku do większości gier gier SRPG. Zamiast jednego ataku wykonywanego w fazie akcji mamy tutaj system punktowy. Każda z postaci posiada określona ilość punktów akcji (z których 3 odnawiają się na początku nowej tury). Różne typy ciosów kosztują różną ilość punktów. Możemy sami decydować jak rozdysponujemy te punkty. Mamy opcję wykonania potężnego ataku na jednej jednostce albo zaatakowanie kilku z mniejszą siłą. Możemy oszczędzać punkty by zorganizować zmasowany atak na silniejszego przeciwnika. Pod tym względem Godseekers daje nam olbrzymie pole do główkowania. Dodatkowo mamy jeszcze tradycyjny dla cyklu Warriors atak typu Musou, który odpalamy po nabiciu specjalnego paska związanego z zadawaniem i otrzymywaniem obrażeń. Każdy z bohaterów może posiadać przy sobie kilka przedmiotów jednorazowego użytku. Jest także system zespołowych ataków, które można odpalić po naładowaniu specjalnego paska. Element ten jest ciekawy bo to kto wykona grupową akcję zależy od rozmieszczenia jednostek na mapie. Grupowe ataki są potężne, bo odnawiają pule punktów akcji, pozwalają ponownie poruszyć się jednostkom, które wykonały już ruch w danej turze i kończą się epickim grupowym atakiem, którego siła uzależniona jest od tego jak szybko klepiemy „X”.

Dynasty Warriors: Godseekers jest więc dość rozbudowaną strategią role playing. Problem pojawia się tutaj w wyniku tego, że nasz przeciwnik jest zbyt słaby. AI nawet na najwyższym poziomie trudności nie sprawia nam żadnego problemu. Misje nie stanowią wyzwania bo wróg nie ma jak odpowiedzieć na nasze potężne ataki. Element bycia nadczłowiekiem, który sprawia, że zwykłe odsłony Warriors są tak fajne staje się problemem. Kiedy nasz przeciwnik nie stanowi dla nas problemu nie mamy po co korzystać z rozbudowanych mechanizmów toczenia walki.

Ta odsłona cyklu Koei Tecmo zostaje pogrążona poprzez jeden z elementów charakterystycznych tych gier. Szkoda bo gdyby AI wymuszało od nas planowania akcji i dobrego przygotowania to Godseekers mogłoby być wyśmienitym tytułem. Jest tutaj spory potencjał do naprawdę fajnej gry SRPG. Jednak niski stopień trudności przyczynia się do tego, że gra jest nudna. Już po pierwszej godzinie zabawy widzimy jak schemat działania poprowadzi nas do sukcesu. Z tego powodu przebieg 99% misji wygląda dokładnie tak samo.

Mam problem ze zrozumieniem dla kogo stworzony został ten tytuł. Dynasty Warriors: Godseekers jest raczej przeciętnym tytułem SRPG. Ciekawe pomysły pojawiają się tutaj obok rozwiązań dziwacznych i odbierających frajdę z rozgrywki. Fan gatunku dość szybko znudzi się niezbyt skomplikowanym i niewymagającym gameplayem. Nic nie sprawia, że produkcja ta może stawać w szrankach z tytułami takimi jak Disgaea czy Fire Emblem. Fani seri Warriors odnajdą w Godseekers grę, która jedynie od strony wizualnej przypomina im ulubiony tytuł. Nastawienie na strategię i zero akcji sprawi, że osoby te się strasznie przy tej produkcji wynudzą. Dynasty Warriors: Godseekers znajduje się w najgorszej z możliwych pozycji. Gra która nie spełnia wymagań ani jednej ani drugiej grupy potencjalnych nabywców.

Trochę szkoda bo bawiłem się przy tym tytule całkiem dobrze. Nie jest to strategia najwyższych lotów ale całkiem dobrze spełnia swoje zadanie. Może to być jednak trochę za mało by odnieść sukces i zainteresować graczy.

Dynasty Warriors: Godseekers to problematyczny produkt. Z tego co się orientuje wersja gry na PlayStation Vita jest nieźle skopana. Na PS4 tytuł ten śmiga bez problemów. Jednak oprawa graficzna z drugiego PlayStation połączona z trochę zbyt sztampowym gameplayem działa zdecydowanie na szkodę gry. W moim odczuciu Godseekers jest dobrym produktem, który skierowany jest do pewnej niszy graczy. Reszta nie znajdzie tutaj nic dla siebie. No chyba, ze ktoś planuje zacząć swoja przygodę ze strategiami role playing i szuka na początek jakiegoś prostszego tytułu.

Danteveli
13 lutego 2017 - 11:14

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
13.02.2017 12:11
dzl
11
Pretorianin

"W końcu nikt inny nie interesuje się tą wybitną serią."
O przepraszam, 4,5k godzin w DW8XL samo się u mnie nie nabiło.

Co do Godseekers: pograłem trochę na Vicie, i mam podobne odczucia.