W co gracie w weekend? #244 - squaresofter - 28 marca 2018

W co gracie w weekend? #244

W ostatnich dniach kupiłem sporo gier, bo naszła mnie ochota, żeby wrócić do starszych pozycji, więc w ten weekend zamierzam głównie grać w gry, które ostatnio opisywałem na łamach niniejszego cyklu. Co będzie to tym razem? Wróciłem do Bioshocka. W dalszym ciągu gram w multiplayer Battlefielda 3, tym razem oswajając się z mapami z dodatków. Zapowiada się też wspólna gra z innym graczami w Wipeouta HD Fury i Starhawka. W dalszym ciągu poznaję też losy bohaterów z The Fruit of Grisaia. Jeśli chcecie dodać coś od siebie, to zapraszam Was wszystkich do komentarzy.


The Fruit of Grisaia (PC, Front Wing, 2015r.)

Moja przygoda z japońską visual novel o szkolnym życiu uczniów Akademii Mihama wkracza w decydującą fazę. Z kilku wydarzeń, które ostatnio się wydarzyły najbardziej w pamięci utkwiły mi spławienie Makiny i Amane oraz rozmowa z Michiru, która nie jest Michiru. O co chodzi z tym ostatnim? Wielokrotnie pisałem już, że klasowa blondynka i tsundere na pokaz nie należą do najbystrzejszych dziewczyn, ale to właśnie pytanie dotyczące tego, czy mężczyzna może przyjaźnić się z kobietą strasznie ją spłoszyło. Tleniona blondynka uciekła do swojej kryjówki nad morzem, gdzie opiekuje się z oswojonym kociakiem a gdy już ją odnalazłem, to ucieliśmy sobie pogawęndkę na temat sensu życia oraz tego czy jest jeszcze coś po śmierci.

Yuuji odrzuca nieśmiertelność duszy, co dla Michiru uchodzi za zwykłą arogancję, bo przecież jak można twierdzić coś ze stuprocentową pewnością, skoro się tego nie doświadczyło? To czysta spekulacja. Żeby ktoś wiedział coś na ten temat musiałby najpierw umrzeć a następnego dnia się ubudzić. 

Jeżeli śmierć jest końcem wszystkiego to jak to się dzieje, że ludzkość wciąż istnieje? Yuuji nie spodziewał się pytań natury filozoficznej ze strony swojej rozmówczyni i chciał się już wycofać z dyskusji z nią, w której ewidentnie sobie nie radził, ale tak się składa, że nie pozwoliłem mu na to i w sytuacji kiedy chciał już zakończyć te bezcelowe, jego zdaniem dywagacje, wybrałem za niego, żeby brnął w nie dalej, co skończyło się kolejnymi pytaniami, tym razem natury osobistej. Najpierw protagonista zapytał blondynkę czy ma najlepszego przyjaciela i kochanka a ona zamiast udzielić mu na nie odpowiedzi odpowiedziała mu tym samym pytaniem, co doprowadziło do pytania czym jest pocałunek. 

Yuuji i Michiru postanowili sami się o tym przekonać, ale nie nazwałbym tej sceny udaną. Daleko jej było do sceny pocałunku Okarina i Kurisu w Steins;Gate, na który przyszło mi czekać ponad dwa i pół roku, bo tyle zajęło mi mniej więcej podjęcie decyzji o zobaczeniu ostatniego, najlepszego zakończenia w tamtej grze.

Oczekuję czegoś więcej po The Fruit of Grisaia i po tym jak Michiru wróciła do bycia zwyczajną Michiru, która ciągle ma o coś do kogoś pretensje i bycia klasowym błaznem. To wydarzenie nad morzem rozbudziło jedynie mój apetyt i nie mogę się doczekać kolejnego spotkania z Michiru, która nie jest Michiru. To jest właśnie ta jej sekretna natura, która chciałem poznać. To dosyć niespotykane, gdy ktoś kto uchodzi za głupca mówi rzeczy, nad którymi można zastanawiać się całe życie i nigdy nie poznać ich prawdziwej istoty.


Starhawk (PS3, Lightbox Interactive, 2012r.)

Kilka lat temu ograłem Starhawka, gdy był dodawany w ramach Playstation Plus. Sony udostepniło wtedy graczom jedynie kampanię dla jednego gracza. Można do niej dokupić tez tryb dla wielu graczy, ale wolałem mieć całość na płycie. Problem w tym, że ta gra wyszła w czasdach, gdy japońska korporacja aktywnie walczyła wtedy z rynkiem wtórnym, chowając dostęp do wszystkich swoich gier z trybem sieciowym, które trafiły do drugiego obiegu za parawanem przepustki sieciowej. Kupiłem ją, bo moim jedynym powodem nabycia niniejszej produkcji stanowiącej połączenie strzelaniny trzecioosobowej z grą strategiczną było wypróbowanie multiplayera i sprawdzenie czy ktoś jeszcze w ogóle w niego gra.

O dziwo społeczność Starhawka wciąż żyje i ma się dobrze. W standardowych trybach takich jak Team Deathmatch lub Capture the Flag bez problemu spotkamy graczy. Niektórzy z nich po wykupieniu zawartości premium mają dostęp do lepszego uzbrojenia, ale nawet bez tego celne oko wystarczy, aby ich zabić.

Mi osobiście najbardziej z wszystkich trybów gry do gustu przypadł Prospector, który jest wariacją hordy z serii Gears of War. Nie jest może on tak wyśmienity jak w produkcji Epic Games, ale dla mnie najistotniejsze jest to, że zawsze można dołączyć do jakiegoś samotnego gracza i pomóc mu w jego wysiłkach skupiających sie na obronie platformy wydobywczej przed zastepami wrogów. Czasem sytuacja w takim meczu może stać się wyjątkowo groźna i dopóki nie zabijemy szybko jakiegoś przeciwnika, to nie będziemy nawet w stanie wybudować ściany służącej nam za tymczasową ochronę przed ostrzałem wroga a co dopiero mówiąc o tymczasowej bazie zaopatrzeniowej lub działkach, które atakują każdy cel w pobliżu. Czasem jednak lepiej jest zasiąść za sterami jednego z nich i osobiście pokierować ekterminacją latających jednostek, które są piekielnie trudne do trafienia z broni konwencjonalnej. 


Battlefield 3 (PS3, DICE, 2011r.)

Niedawno zakupiłem Battlefielda 3 w wersji premium. Sony udostepniło kilka lat temu podstawową wersję tej strzelaniny w ramach PS Plus, niedawno zdobyta przeze mnie platyna, do której przyczyniły się wspólne mecze z Frosztim, którego chciałbym pozdrowić z tego miejsca, to dla mnie za mało.

Chciałem sprawdzić jeszcze mapy, tryby rozgrywki i uzbrojenie niedostepne w podstawowej wersji gry. Cóż mogę dodać? Im więcej Battlefielda, tym lepiej. 

Do gustu przypadł mi w szczególności tryb bitwy pancernej, skupiający się na walce o dominację na polu walki przy udziale czołgów. Dwie drużyny wyjeżdżają ze swoich baz i starają się przejąć kontrolę na umieszczoną na środku flagą. nie spotkamy tu żadnych odrzutowców ani helikopterów a piechota ma drugorzędne znacznie. Jedyne co w takim wypadku pozostaje graczom, to solidnie się wyszaleć przy nieustannych odgłosach wystrzałów ognia z dział czołgów.

Jeśli chodzi o pojazdy, to w dodatku dodano motory, jeepy oraz przede wszystkim latającą wysoko na niebie kanonierkę, która prowadzi ciągły ostrzał z powietrza. Taki samolot jest naprawdę bardzo wytrzymały, ale satysfakcja z zestrzelenia takiej latającej fortecy przy użyciu odrzutowca lub stingera jest naprawdę nieziemska.

W dodatkach występuje też tryb walki o flagę, zbieracza, który polega na podnoszeniu i używaniu broni rozsianej po całej mapie i przejmowanie punktów kontrolnych oraz tryb mistrza broni, w którym zaczynamy jedynie ze zwykłym pistoletem a w miarę zabijania kolejnych graczy otrzymujemy dostep do coraz mocniejszych pukawek. Tryb podboju doczekał się dwóch dodatkowych wariantów.

Pierwszy z nich, atak, wymaga od jednej strony zdobywaniu kolejnych punktów kontolnych na mapie. W przeciwnym razie drużyna, która musi atakować zostanie praktycznie z niczym i nic nie wskóra w meczu.

Na chwilę obecną staram się nauczyć pilotować samoloty. Jest to zdecydowanie trudniejsze do opanowania niż zwykłe zabijanie przeciwników w deatchmatchu drużynowym, ale wykonywanie beczek i nawrotów przynosi wymierne korzyści, więc po jakimś czasie nawet taki noob lotniczy jak jak szczerzy zęby po zestrzeleniu kolejnego odrzutowca lub helikoptera. Muszę się jeszcze oczywiście wiele nauczyć, ale nawet mi zdaża się od czasu do czasu zgubić pościg jakiegoś natrętnego gracza i się odgryźć, przynajmniej do czasu, aż masowo nie zacznę niszczyć kierowanego przeze mnie samolotu, zaczepiając skrzydłami o latarnie lub wystający żuraw na mapie. Takie niebezpieczne latanie jest jednak niezbędne do tego, żeby utrzymać się w powietrzu dłużej niż podczas samego wylotu z bazy.

Jednak największe wrażenie zrobił na mnie tryb dominacji połączonej z podbojem, który od zwykłego podboju różni się tylko tym, że usunięto z niego wszystkie pojazdy lądowe i latające. Nie jest to zbyt popualrny tryb zabawy, ale to właśnie z nim wiąże się najlepszy mecz jaki zagrałem przez ponad 70 godzin zabawy w trybie multiplayer Battlefielda 3. Na początku meczu mojego życia zostałem sam na czterech graczy i byłem przez nich poniżany. Mogłem wyjść z tego spotkania, ale nie dałem za wygraną. Postanowiłem przegrać, ale chciałem wyciągnąć z tej nierównej konfrontacji jakąś lekcję. Gdy gracze z drużyny przeciwnej robili ze mną co chcieli a ja oczekiwałem już w myślach na to, że przynajmniej kolejny mecz na Wieży Ziba okaże się trochę bardziej sprawiedliwszy stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałem.

Do tej nierównej batalii zaczęłi dołączać inni gracze i choć w dalszym ciągu grałem trzech na czterech, to poczułem chwilową ulgę po całej masie egzekucji wykonanych na mnie wcześniej. Nareszcie nadszedł moment, gdy moi przeciwnicy musieli się też liczyć i z innymi graczami z mojej ekipy. Biegałem więcej od flagi do flagi ciułając punkty w meczu, w którym drużyna przeciwna miała w pewnym momencie ponad trzysta punków przewagi, więc można by rzec, że mecz skończył się jeszcze zanim się na dobre zaczął. Przeklinałem w myślach fakt, że nie zaczęliśmy tego spotkania w miarę równych warunkach. Chciałem dać z siebie wszystko, więc nawet później, gdy grałem sześciu na siedmiu, starałem się już nie przejmować tym, że chyba tylko z dwa razy grałem ten mecz z równą ilością graczy po obu stronach. Nie dawałem jednak za wygraną i starałem się chociaż ożywiać defibrylatorem obalnych członków mojej ekipy. Oni też nie pozostawali mi dłużni. Zdziwiło mnie, że przeciwnicy zaczęłi w pewnym momencie łamać zasady, zabraniające używania strzelb w meczu, ale to dało mi sygnał, że coś się zmieniło. Pomimo tego, że graliśmy z niedoborem jednego gracza, zaczęliśmy ze sobą współpracować i odrabiać straty. Skończyło się na tym, że wygraliśmy to spotkanie, a niektórzy nasi adwersarze wyszli przed jego końcem, nie mogąc się pogodzić z przegraną w meczu, w którym znęcali się nade mną, bo było ich więcej. W taki oto sposób wygrałem mecz dominacji połączonej z podbojem a w nagrodę za moją nieustepliwą walkę w przegranej wydawałoby się sprawie otrzymałem tytuł najlepszego gracza, zyskując ponad 16 5000 punktów doświadczenia, choć Froszti zapewniał mnie, że minimalne przekroczenie przeze mnie pułapu 10 0000 pd to był mój limit. 


Wipeout HD Fury (PS3, Studio Liverpool, 2009r.)

Jakiś czas temu pisałem we w co gracie w weekend, że serwery Wipeouta HD Fury zostały zamknięte przez Sony. Dlatego byłem bardzo zdziwiony, gdy przeglądając trofea ze swoich gier na PSN Profiles natknąłem się na sesję online zorganizowaną przez jakiegoś gracza. Poszperałem trochę w sieci i okazało się, że informacje, które wcześniej podałem są nieprawdziwe, gdyż serwery tej produkcji zostaną zamknięte tego samego dnia co te w Killzone 2 i 3, czyli 29 marca 2018r.

Skoro uporałem się z dwoma produkcjami Guerrilla Games, to uznałem, że przyszedł czas, aby się godnie pożegnać ze świetnym future-racerem nieistniejącego już Studio Liverpool. Tutaj sprawa ostatniego trofeum sieciowego była prosta. Chodziło o to, żeby przelecieć się w wyścigu złożonym z ośmiu graczy, którzy jako kolor statku wybiorą chromowany. Jest on dostępny po ukończeniu kampanii dla jednego gracza. Zrobiłem to wiele lat temu. Pozostało mi więc jedynie dołączyć do gospodarza sesji i rozegrać jeden wyścig. Łatwiej powiedzieć, niż zrobić. 

Okazało się bowiem, że organizator całego przedsięwzięcia sam nie ma wymaganej wersji statku, więc ludzie, których skrzyknął myśleli już o odłożeniu całej sprawy na później, tym bardziej, że jedna nasza próba zebrania ośmiu graczy okazała się fiaskiem. Do meczu otwartego dla wszystkich graczy dołączył ktoś kto nie ma wymaganej skórki. Ludzie byli zrezygnowani, ale ja się nie poddawałem. Zorganizowałem sesję tylko dla przyjaciół, napisałem do kilku graczy, żeby przyjęłi mnie do swoich znajomych i po wielu nieudanych próbach udało nam się zdobyć owe trofeum. 

Nie same trofeum jest tu jednak najważniejsze. Najważniejsze jest to, że po bodajże siedmiu latach mogłem ponownie rywalizować z innymi graczami w Wipe'oucie i choć nie udało mi się wygrać ani jednego wyścigu (raz chyba byłem drugi lub trzeci), to bawiłem się wybornie. Szkoda, że nie doczekam się już nigdy kolejnej odsłony tego wyścigowego cyklu.


Bioshock (PS3, 2K Boston + 2K Marin + 2K Australia + Digital Extremes, 2008r.)

W Bioshocku zdobyłem swoją pierwszą platynę w życiu, dlatego też darzę go ogromnym sentymentem. Kiedyś przeszedłem go czterokrotnie w jeden miesiąc. Musiałem się spieszyć, gdyż gra była pożyczona. Wiele lat później po tym wydarzeniu kupiłem go na jakiejś przecenie na PS Store tylko po to, by wrócić do tego podwodnego świata, pełnego niebezpieczeństw i tragedii ludzkiej.

Tym razem wróciłem do Rapture po raz ostatni za sprawą trzech pokoi wyzwań, które zostały dodane do wersji gry na PS3, kiedy została przeportowana z innych sprzętów. Owe trzy pokoje nie są w żaden sposób powiązanie z historią, którą możemy poznać w trakcie fabuły pierwszej części tego steampunkowego fpsa. Nie ma to dla mnie zbyt wielkiego znaczenia, gdyż nawet w tych wyzwania autorzy postarali się o to, żeby gracz musiał ruszyć głową, aby uratować Little Sister, a wcale nie jest to takie łatwe, skoro zaczynamy z gołymi rękami. Żeby w ogóle mieć dostęp do jakiejś broni lub plazmidu trzeba sie wysilić intelektualnie, co mi osobiście bardzo przypadło do gustu. 

Ileż razy ja zginąłem w pierwszym wyzwaniu ostrzeliwany z każdej strony przez działa zanim znalazłem plazmid powalający na wykreowanie swojej kopii, która odwróciwszy uwagę zabójczych działem dała mi możliwość przemknięcia do dalszej części? Wolę o tym nie pamiętać. 

Jako zadanie opcjonalne w tych wyzwaniach gracz może szukać róż, ale miejsca ich ukrycia wymśslili chyba jacyś sadyści. Jedna leżała na widoku, ale wyobraźcie sobie, że czwartą, której nie mogłem znaleźć autorzy ukryli w jednym z działek, które umieścili praktycznie pod sufitem. Dali podpowiedź w postaci łodygi róży bez pąka kwiatu, która leżala obok, ale w życiu nie domyśliłbym się, że po zdobyciu wyrzutni rakietowej gracz musi zniszczyć jedno z działek a potem jeszcze raz strzelić w popsute działko, żeby wyleciało spod podestu znajdującego się w miejscu niedostępnym dla gracza. Kiedyś udało mi się znaleźć wszystkie taśmy z nagraniami bez żadnej pomocy w podstawce. Tutaj skakałem Big Daddy'emu po głowie, żeby zdobyć jedną z róż, ale tej ostatniej nie znalazłbym chyba nigdy, tym bardziej, że po uzyskaniu dostępu do wyrzutni rakietowej starałem się zniszczyć Big Daddy'ego, bo myślałem, że autorzy właśnie w nim ją ukryli.

Drugie wyzwanie polega na zupełnie czym innym. Little Sister zostaje uwięziona w diabelskim młynie a naszym zadaniem jest naelektryzowanie znajdującej się obok niego dźwigni, która przesuwa wagoniki. Musimy przesunąć je sześć razy, żeby ją wydostać. Kolejna zagadka przygotowana przez twórców jest bardziej złożona i bardzo podobało mi się, że po zdobyciu telekinezy musiałem podnieść leżące złoki i podpalić je ogniem, żeby stopić znajdujący się nieopodal lód. Cała ta zgadka koncentruje się wokół wystawy oraz diabelskiego młynu. Znajdujemy w niej kuszę, strzelbę i miotacz, ale lepiej nie używać tych kilku pocisków, które do nich znajdziemy na splicerach a na przełączniku właśnie. Na razie udało mi się znaleźć 9 z 10 róż w tym miejscu i na chwilę obecną postaram się znaleźć tą ostatnią samemu, ale jeśli potrwa to z tydzień lub miesiąc, to chyba sięgnę po jakiś poradnik. Dopiero po znalezieniu wszystkich róż i wykonaniu czasówki zmierzę się z ostatnim, prawdopodobnie najtrudniejszym wyzwaniem w pierwszym Bioshocku.


Do następnego razu.

squaresofter
28 marca 2018 - 12:47

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
30.03.2018 20:29
2
Czarny Wilk
70
Bo jestem czarny

GRYOnline.plTeam

Ja w ten weekend skupiam się na trzech grach.
Daniem głównym jest Hitman. Poczekanie, aż pojawią się wszystkie epizody było właściwą decyzją, gdyż gra okazała się nie dość że świetna pod względem mechaniki, to do tego powalająca liczbą zawartości. Na razie skończyłem pięć z sześciu epizodów, ale już wiem, że do poprzednich będę regularnie wracał i testował multum alternatywnych możliwości działania. Zdecydowanie polecam.

Prócz tego w miarę możliwości każdego dnia ogrywam Gran Turismo Sport. Nie za dużo żeby się szybko nie znudzić, ot tyle żeby dostać codzienny darmowy samochód za aktywność. W danej sesji robię kilka zadań szkoły jazdy + kilka luźnych wyścigów. O ile przy becie gra mi się wcale nie podobała, tak pełna wersja wypada dużo lepiej. Wciąż wolę DriveCluba, ale tutaj też mi się dobrze jeździ.

A na PC grywam w 911 operator. Pierwszy zwiastun gry zrobił na mnie gigantyczne wrażenie, sama gra natomiast jest... OK. Liczyłem na więcej, przede wszystkim w kwestii skomplikowania rozgrywki, ale bawię się w porządku.

post wyedytowany przez Czarny Wilk 2018-03-30 20:30:00
30.03.2018 20:37
😊
2
odpowiedz
zanonimizowany911055
5
Generał

Way Out, jedziemy z koksem!

30.03.2018 20:40
2
odpowiedz
zanonimizowany1254536
7
Pretorianin

Far Cry 5. Po 5h mogę powiedzieć, że to doskonały tytuł.

post wyedytowany przez zanonimizowany1254536 2018-03-30 23:48:33
30.03.2018 20:52
😜
2
odpowiedz
adam11$13
65
Phantom Thief

U mnie również od wtorku cały czas Far Cry 5. Można mówić, że monotonnie, że brak innowacji i bla, bla, bla, ale prawdą jest, że jest to naprawdę świetny tytuł (lepszy niż czwórka i Primal). Miodny gameplay, mnóstwo aktywności, które aż chce się robić, piękna grafika, ciekawy świat, a odkrywanie skrytek ze skarbami naprawdę wciąga... Czego więcej oczekiwać od sandboxa? Szkoda tylko, że fabuła jest bardzo rozmyta, a ciągły respawn przeciwników niczym z Far Cry'a 2 potrafi zajść za skórę. Nie mniej polecam.

30.03.2018 21:03
👍
2
odpowiedz
1 odpowiedź
solitary_sly
12
Chorąży

Ja ostatnio nie grałem w nic, pominąwszy tego dinozaura co popierdziela w Chromie jak internet nie działa.

W weekend zamierzam rozpocząć na dobre przechodzenie ostatniego DLC do Dark Souls II, czyli Koronę Zalanego Króla (w wolnym tłumaczeniu). Pewnie zamiast tytułowej korony będzie flacha do zdobycia...

Kupiłem też jak ostatni czubek starusieńkie (prawie retro) Assassin's Creed na PS3, bo było za pińć złotych... Mam chcicę na całą serię (tak, łącznie z Unity), ale będę sobie te przyjemności dawkował.

Wesołych Świąt!

01.04.2018 12:37
squaresofter
13
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Daj znać jak dojdziesz do Brotherhooda. Nigdy w niego nie grałem, ale mam go na półce i zawsze możemy się umówić na wspólną grę, bo szukam pretekstu, żeby wrócić do tej serii.

30.03.2018 21:09
2
odpowiedz
DanuelX
80
Kopalny

Northgard.
Może przełamie się i przemęczę misję w kampanii w której na CZAS trzeba kopać metal. Dlaczego producenci dają mi misję w moich grach strategicznych gdzie trzeba coś robić pod presją czasu. pff.

30.03.2018 21:57
2
odpowiedz
MartaJD
9
Legionista

Witam :).

Ostatni weekend był hardkorowy, czyli podróż do Warszawy. Łączny czas bez snu? 29 godzin ;). Potrzebowałam dwóch dni, żeby do siebie dojść, a na konsole patrzeć nie mogłam ;).

Bioshock to świetna gra. Zakochałam się w klimacie, lokacjach i kolorach. Fabuła też mi się podobała (misja dla Sandera <3), ale ostatnia walka to jakieś nieporozumienie (prosta i krótka), a zakończenie było kiepskie (miałam dobre). Przez to nie dałam jej 9, tylko 8.5 (chociaż może zmienię zdanie, zobaczę za jakiś czas). Zaczęłam Bioshocka 2 i jest naprawdę dobrze. Wczoraj ukończyłam Sniper Elite IV, a dzisiaj odpaliłam Metro 2033. To są moje klimaty! Postapo! Żałuję, że nie ma więcej misji na zewnątrz (jeszcze trochę trzeba poczekać na Exodus), ale ciemne i klaustrofobiczne tunele mi nie przeszkadzają. Czuć napięcie. To będzie gra na ten weekend :).

Wesołego jajka :P.

30.03.2018 22:35
2
odpowiedz
SpecShadow
63
Silence of the LAMs

Parę dni temu pojawiła się promocja na DLC do Grim Dawn - Ashes of Malmouth.
Bez zastanowienia kupiłem. Podstawkę przeszedłem a w weekend mam zamiar zająć się dodatkiem.
W podstawce postacie walczące na dystans (broń palna) były potraktowane po macoszemu ale w DLC nowa klasa pozwala im rozwinąć skrzydła.

Jak z tym sobie poradzę to albo wrócę ciachać w Diablo - The Hell albo wrócę do Dungeon Keeper 2, od 6 misji zaczynają się schody...

30.03.2018 23:46
👍
2
odpowiedz
MrocznyWędrowiec
54
aka Hegenox

W tygodniu po krótkiej przerwie od kompa ograłem obie części Amnesii, a za chwilę rozpoczynam przygodę z Until Dawn i na tym weekendzie planuję przejść UD, UD:Rush of Blood i The Inpatient.

31.03.2018 09:55
2
odpowiedz
2 odpowiedzi
Czarny Ivo
9
Legionista

Gratuluję wyczyszczenia WipeOuta HD. Szkoda, że nie wiedziałem, że potrzebujesz tego trofeum z 8 graczami, bo sam to robiłem w zeszły piątek. Czekałem dobrze ponad godzinę aby zebrała się ekipa. No ale szczęśliwie multi mam z głowy. Droga do ewentualnej platyny w przyszłości otwarta.

Ja skończyłem przedwczoraj A Way Out z narzeczoną. Jeśli byłaby to gra single player to nadawała by się dla mnie do spuszczenia w kiblu, no ale nie jest i trzeba grać na dwóch i naprawdę dzięki temu jest bardzo fajna. Lepiej się wtedy wczuć w postacie i relacje między nimi, bardzo fajnie się współpracuje, a nie kiedy stara utrzeć drugiemu nosa. Bardzo mocne 7/10.

A obecnie przymierzam się do zakupu Batmana od TellTale i zamierzam dokończyć Megamana 3. Już za rogiem zamek starego Wilego, więc niedługo pęknie.

W późniejszym czasie czaje się na Valiant Hearts i Another World, w którego ostatni raz grałem 20parę lat temu, a pamiętam że byłem nim zachwycony. To wszystko może się jeszcze zmienić, ale z grubsza tak wygląda plan.

Pozdrawiam i Wesołych Świąt!

01.04.2018 12:35
squaresofter
13
W co gracie w weekend?

gameplay.pl

Dzięki za życzenia. Wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia.

Pamiętaj, że jak chcesz w coś wspólnie pograć, to obgadamy sprawę, ustalimy jakie gry mamy obaj a wtedy wystarczy się umówić na konkretną porę dnia i problem rozwiązany.

01.04.2018 18:50
1
Czarny Ivo
9
Legionista

Okej, na pewno się odezwę, jest tyle multi do zaliczenia, tyle dzbanków do odhaczenia :)

31.03.2018 12:19
😜
2
odpowiedz
zanonimizowany1257065
3
Legionista

Cóż gościło w czeluściach czytników moich konsol, w minionym tygodniu?

Battlefield 3 (PS3) - pomyślnie zakończony - po wielu godzinach dobrej zabawy i sporadycznych nerwach, udało się dobić do upragnionego 45 levelu i otrzymać piękną i błyszczącą platynę. Jeszcze raz wielki dzięki squaresofter za świetne misje kooperacyjne i jeszcze lepsze mecze multiplayer.

Sonic Wings Special (PSX) - ukończone na tyle ile pozwoliły mi moje możliwości gracza i koordynacja oko - pad (oraz leciwy kontroler). Gra ukończona *wraz z pokonaniem wszystkich przeciwników 3 różnymi postaciami (USA górą w tym starciu :P). Resztą dostępnych wojaków dotarłem tak daleko jak tylko się dało. Świetny "shmup", który można polecić każdemu fanowi gatunku.

Judge Dredd (PSX) - sprawiedliwa i oczywiście przemyślana kara "eksterminacji" na wszelkich przestępach, została dokonana. Najwyraźniej nikt złoczyńców nie poinformował , że sędzia Dredd zawsze wymierza zasłużoną karę przestępcom, niezależnie od tego ile ich jest i ile ołowiu w jego stronę leci.

Call of Duty: Modern Warfare 2 (PS3) - a raczej COD: Master LAG 2. Powrót do CODa aby dokończyć misje specjalne w trybie kooperacji, było mocno nieprzemyślane. Jak ta gra w tym trybie jest zlagowana ten tylko się dowie, kto w nią zagra. Na całe szczęście squaresofter jako doborowy partner do gry i rozmowy umila te chwile trwogi spędzone przy tym tytule.

post wyedytowany przez zanonimizowany1257065 2018-03-31 12:23:07
01.04.2018 19:18
2
odpowiedz
Almarcinek
2
Junior

Wróciłem do Elexa - mam już ponad 15h i bardzo mnie wciągnął, świetny klimat, boli tylko ten system walki ;D

01.04.2018 19:33
2
odpowiedz
Janczes
125
You'll never walk alone

W zeszly tydzien...
skonczylem Dead island Raptide, zaczalem i przeszedlem w chyba 4 godziny Terrorist Takedown 3 i zrobilem ponowne podejscie do titan quest... ale omijam walke kiedy sie tylko da i staram sie tę gre przejsc na piechote bez starć..
oprocz tego na ps3 pogrywalem z kolega w battlefielda 4

02.04.2018 00:49
2
odpowiedz
Dede0601
35
Generał

Ja z kolei muszę się pochwalić, że po ponad roku udało mi się wyciągnąć od jakiegoś dobrego internauty zapis z końcówki pierwszego wiedźmina, żebym mógł zacząć na nowo część drugą z wczytanym zapisem z poprzedniej. Bo swoje oczywiście usunąłem (pierwszy wiedźmin miał klimat, ale nie chciałoby mi się przechodzić go drugi raz :).

Życzcie mi dobrej zabawy.

post wyedytowany przez Dede0601 2018-04-02 00:50:15
02.04.2018 14:47
1
odpowiedz
Yuri Lowell
14
Brave Vesperia

Ja już po-świątecznie i po-wyjazdowo. Musiałem odstawić na tych kilka świątecznych dni Tales of Vesperia (X360) ale za to wreszcie się wziąłem porządnie za Japanese Rail Sim 3D Travel of Steam (3DS) i Chrono Trigger (3DS).

Pierwsza z nich to w sumie prościutki symulator jazdy pociągiem... z parową lokomotywą, na trasie Shinkanaya Station - Senzu Station. Z tym "prościutki" to tak nie do końca, bo perfekcyjni Japończycy oczekują od nas zatrzymania parowozu z dokładnością centymetrową (sic)! i punktualnością rzędu sekund (sic!). Uzyskanie oceny "A" jest wyzwaniem na każdym odcinku. Za to krajobrazy i widoki są wspaniałe. Nie wykluczam zakupienia z czasem pozostałych gier z tej serii. Nie ma tu zbytnich emocji, wzruszeń czy innych wrażeń ale za to jest spokojny i przyjemny relaks - jeśli się uda dotrzeć do kolejnej stacji! :D

W Chrono Trigger mam już koło 10h, właśnie udało mi się odzyskać artefakt pozwalający powrócić z prehistorii do domu. Biba z Aylą była - boki zrywałem ze śmiechu! Trochę mi brakuje w opcjach "historii" ale nadrabiam to bieganiem i skakaniem w czasie i dialogami. Dziuplę Froga minąłem chyba ze 3 razy zanim się zorientowałem, że trzeba tam zejść (sic!) a samouczek w domu burmistrza dopiero odkryłem wczoraj (sic!). Ale najważniejsza jest przecie zabawa! :D

Pozdrawiam Wszystkich i czekam na kolejny odcinek "wcgww"! :)

02.04.2018 18:57
2
odpowiedz
l33t_
1
Junior

Też udało mi się upolować Bling Brigade. Z nikim się nie umawiałem, łączyłem się po prostu do sesji z dużą liczbą graczy i liczyłem na łut szczęścia. Cały czas trafiał się jeden lub dwóch "niekumatych" zawodników bez odpowiedniego skina, ale po kilkunastu wyścigach udało się.

Do kampanii multiplayer w W2048 nawet nie podchodziłem, może gdybym dowiedział się o zamknięciu serwerów wtedy, kiedy je ogłoszono, a nie kilka dni temu, tu miałbym jakieś szanse, a tak niestety platynka pozostanie dla mnie na zawsze niedostępna. Normalnie machnąłbym ręką, ale jako że to Wipeout, to trochę smutno :P

Nigdy nie mów nigdy, Omega Collection pokazało, że grono odbiorców jest. Niewielkie wprawdzie (w porównaniu do przebojów AAA), ale wierne i myślę, że gdyby wyszła nowa, pełnoprawna część, a nie remaster, to mogłaby się Sony opłacić.

02.04.2018 21:28
2
odpowiedz
Kaszydo
9
Legionista

Święta, święta i po świętach. Nie wiele zrobiłam z tego co zaplanowałam. Grałam w Persona 5, niedługo wychodzi anime ciekawi mnie jak się uda. Naszło mnie znowu na stare kreskówki i zaczęłam oglądać TMNT z 2003. Z anime z jakiegoś powodu podoba mi się "How to Keep a Mummy". Normalnie próchnicy można dostać od tej słodyczy. W końcu skończyłam Transformers: Devastetion. Jestem trochę zła bo mamy otwarte zakończenie i zero szans na sequel. Ale sporo się zmienia w świecie Transformers. W tym roku nowe kreskówki. W przyszłości pojawi się nowa seria dla starszych fanów War for Cybertron. Filmy zostaną zrebootowane. Obecna seria IDW skończy się w tym roku i komiksy też czeka reboot. Może i nowej gry się doczekamy.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze