Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country - Danteveli - 16 sierpnia 2019

Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country

Fani japońskich gier role playing muszą być zadowoleni z tego co oferuje im Nintendo Switch. W półtora roku konsolka wielkiego N stała się domem dla masy świetnych przedstawicieli tego ciągle popularnego gatunku. Na szczęście od przybytku głowa nie boli. Zwłaszcza jeśli na konsoli ląduje taka perełka jak Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country.

Pod przydługą nazwą skrywa się całkiem niezwykły przypadek. Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country to samodzielny dodatek do Xenoblade Chronicles 2, który jest jednocześnie prequelem dla tej gry. Nie ma w tym jeszcze nic naprawdę niezwykłego, ale należy zwrócić uwagę na kilka faktów. Po pierwsze The Golden Country zostało wydane w dwóch wersjach. Tytuł ten możemy zakupić w ramach pakietu DLC do Xenoblade Chronicles 2. Istnieje też opcja kupienia pudełkowej wersji tego dodatku. Z tego powodu posiadanie podstawowej wersji gry nie jest niezbędne do ogrania tej produkcji. Jak dodamy do tego jeszcze fakt, że to DLC/rozszerzenie to osobna kampania zapewniająca ponad 20 godzin rozgrywki, to robi się naprawdę ciekawie. W moim odczuciu nazywanie gry Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country jest niesprawiedliwe, i tytuł ten zasługuje na traktowanie jako samodzielna produkcja.

Akcja Torna ~ The Golden Country rozgrywa się 500 lat przed wydarzeniami z Xenoblade Chronicles 2. Główną bohaterką produkcji jest Lora, młoda dziewczyna, która w dzieciństwie związała swoje losy z potężnym wojownikiem znanym jako Jin. Jin jest przedstawicielem Blade, czyli nieunieśmiertelnianych stworzeń mających do momentu kontaktu z ludźmi formę kryształu . Teraz Lora i Jin są zespołem podróżującym po świecie w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Los chce, że para zostaje wplątana w ciąg wydarzeń, który zadecyduje o losach całego świata. Tak pokrótce można streścić fabułę tego tytułu. Jest to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej, bo cała historia jest znacznie bardziej rozbudowana i posiada wiele wątków łączących ją z Xenoblade Chronicles 2.

Xenoblade Chronicles wyróżnia się z tłumu masą interesujących pomysłów, których nie widzimy w zbyt wielu innych grach JRPG. Mamy ciekawą mieszankę fantasy i science fiction osadzaną w naprawdę niezwykłych realiach. Cechą charakterystyczną tego uniwersum jest nieatypowa konstrukcja świata. Otóż ludzie żyją na olbrzymich tytanach pełniących rolę kontynentów. Pochodzenie tych gigantycznych stworzeń jest wielką tajemnicą i wiąże się z licznymi wątkami religijnymi. Całość przedstawia nam naprawdę wiele interesujących motywów, które powinny przypaść do gustu fanom nietuzinkowych historii. Odkrywanie kolejnych warstw fabuły i poznawanie świata jest niezwykle przyjemne i wciągające. Z tego powodu staram się nie zagłębiać zbytnio w opowiedzianą historię i informacje na temat uniwersum,  tak by każdy mógł sam przeżyć tę naprawdę wspaniałą przygodę.

Twórcy obrali ciekawą koncepcję, gdyż już Xenoblade Chronicles 2 zafundowało graczom zarys wydarzeń z Torna ~ The Golden Country. Rozszerzenie przedstawia nam jednak szczegóły dzięki czemu otrzymujemy rozbudowany kontekst dla tragedii, która jest bezpośrednią przyczyną wydarzeń z Xenoblade Chronicles 2. Z tego powodu osoby, które ukończyły podstawkę już na początku przygody, będą mniej więcej wiedziały co ich czeka. Nie jest jednak tak, że fabuła schodzi na drugi plan.

Kwestie fabularne są w tym wypadku naprawdę ważne i mam z nimi pewien kłopot. Z jednej strony akcja Torna dzieje się na kilkaset lat przed wydarzeniami z podstawki. To sprawia, że tytuł ten może być dobrym punktem wyjściowym dla osób zainteresowanych Xenoblade Chronicles 2. Z drugiej strony gra zawiera pewne spoilery związane z tym co będzie się działo w podstawowej kampanii. Do tego nowi gracze mogą z początku poczuć się trochę zagubieni w świecie gry. Z trzeciej strony (sic) podstawowa kampania spoiluje wiele ważnych momentów z tego tytułu. Tworzy to nietypową sytuacje, gdzie zarówno granie w Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country w pierwszej kolejności i granie w oryginalną kampanie jako pierwszą, ma swoje plusy i minusy.

Nie przypominam sobie żebym spotkał się z taką sytuacją wcześniej.  Z jednej strony chciałbym polecić ogranie tego rozszerzenia jako osobnego tytułu, który może być dobrym początkiem przygody z serią. Z drugiej strony sam patrzę na Torna ~ The Golden Country z perspektywy osoby, która ukończyła zarówno Xenoblade Chronicles jak i Xenoblade Chronicles 2. Mogę więc nie do końca zdawać sobie sprawy z tym jakie problemy stoją przed nowicjuszami zaczynającymi przygodę z uniwersum Xeno akurat od tego tytułu. W tym wypadku chodzi mi głównie o terminologię, która z początku może być problematyczna. Wynika to z tego, że nie jesteśmy powoli wdrożeni do świata i nie ma osoby, która tłumaczy nam o co chodzi i dokładnie kto kim jest. Wyobrażam sobie, że z początku może być to problemem. Na szczęście większość z dziwnych nazw i haseł da się wyłapać z kontekstu.

Xenoblade Chronicles charakteryzuje się masą rozwiązań, które wyróżniają się z tłumu wielu innych gier JRPG. Po pierwsze mamy tutaj nietuzinkowy system walki. Nasza postać automatycznie wykonuje podstawowe ataki. Gracz odpowiada tylko za wykonywanie specjalnych ataków i budowanie kombinacji ciosów. Mamy więc do czynienia z walkami w czasie rzeczywistym a nie systemem turowym, czy ATB znanym ze starszych odsłon serii Final Fantasy. Jest to dosyć dziwne rozwiązanie, które z początku może wydawać się niezbyt rozsądne. W końcu kto chciałby grać w grę RPG, gdzie bohater sam atakuje wrogów i naszą rolą jest obserwowanie tego co dzieje się na ekranie?

Na szczęście Xenoblade Chronicles to coś więcej niż przeciętny telefonowy erpeg. Po pierwsze w walkach liczy się nasza pozycja. Pewne ataki zadają większe obrażenia lub bają dodatkowe efekty kiedy wykonujemy je z tyłu czy boku przeciwnika. Z tego powodu musimy się ciągle ruszać podczas toczonych przez nas walk. Po drugie system kombinacji ataków jest dosyć rozbudowany i odpowiednie planowanie bitew jest kluczem do sukcesu. Pokonanie silniejszych wrogów wymaga od nas znajomości systemów gry i tego jakie są efekty konkretnych kombinacji ataków specjalnych. Teraz dodajmy jeszcze do tego możliwość przerywania ataku w trakcie wykonania go by odpalić inny atak i przełączanie się pomiędzy członkami ekipy by kontynuować ataki. W efekcie otrzymujemy całkiem rozbudowany system, któremu bliżej do bijatyk niż Dragon Quest.

Torna ~ The Golden Country ulepsza również system walki z podstawki dzięki kilku prostym rozwiązaniom. Po pierwsze pojedynki są teraz znacznie szybsze. Wcześniej musieliśmy czekać dłużej nim paski specjalnych akcji się załadują i z tego powodu walki były mniej dynamiczne. Teraz rozprawianie się z prostszymi przeciwnikami trwa zaledwie kilka chwil. Do tego Torna rozbudowuje system walki o szybkie przełączanie się pomiędzy walczącymi postaciami zarówno tymi, które są aktywne w bitwie jak i tymi, które je wspierają. Wygląda to tak, że zawsze sterujemy jedną postacią plus jesteśmy wspierani przez jednego członka naszego teamu z którym możemy się „tagować” niczym zapaśnicy WWE. Mamy opcję przełączania się pomiędzy tymi towarzyszącymi nam postaciami (w mitologii gry nazywani są oni Blade). Dzięki temu jeśli dobrze pomyślimy nad tym co chcemy zrobić możemy przeprowadzić potężną kombinację ataków z wykorzystaniem nawet trzech postaci pomiędzy którymi będziemy się przełączać w trakcie jej wykonywania.

Oczywiście nie samymi walkami człowiek żyje. Torna to także podróżowanie po sporych lokacjach pełnych różnorodnej fauny i flory. Po drodze wykonujemy rożne misje poboczne i zaprzyjaźniamy się z mieszkańcami świata. Dodatkowo możemy polować na różne stworzenia w poszukiwaniu materiałów wykorzystywanych przy gotowaniu czy tworzeniu nowych przedmiotów. Ogólnie jest tutaj całkiem sporo do roboty, bo o ile przejście głównego wątku fabularnego to jakieś 20 godzin gry, tak zaliczenie wszystkich misji pobocznych doda nam jeszcze jakieś 10 do 15 godzin rozgrywki.

Podczas eksploracji fajne jest to, że od nas zależy ile będziemy walczyć. W grze nie występują losowe walki i możemy obserwować zwierzynę i przeciwników chodzących po świecie. Dodatkowo wiele stworzeń nie będzie nas atakowało i tylko od nas będzie zależało, czy chcemy je ubić by przyrządzić nową kanapkę lub zupę.

Fajnym pomysłem jest także system obozowisk pomiędzy którymi poruszają się nasze postacie. W miejscach tych możemy nocować by wykorzystać bonusowe punkty doświadczenia otrzymywane za wykonywane questy. Możemy więc między innymi posłuchać  dodatkowe dialogi pomiędzy bohaterami, które świetne budują nastrój przygody. Mamy też możliwość użycia zdobytych surowców, by tworzyć różnego rodzaju amulety, przedmioty i potrawy wykorzystywane podczas walk. Gotowanie jest dosyć ważne, bo każda z potrwa daje nam bonusy do odporności czy statystyk, które w znaczący sposób wpływają na nasze sukcesy na polu bitwy.

Warto wspomnieć jeszcze o systemie rozwoju postaci. Oprócz zdobywania punktów doświadczenia i osiągania kolejnych poziomów mam też system powiązań pomiędzy postaciami. Sprowadza się on do tego, że za wykonywanie konkretnych typów ataków kombinacji i czynności takich jak gotowanie, nagradzani jesteśmy bonusami do statystyk czy siły ataków. Bajer ten świetnie uzupełnia standardowe wzmacnianie postaci poprzez inwestowanie punktów w nowe umiejętności i poprawę dotychczasowych zdolności. Oba elementy świetnie ze sobą współgrają i zachęcają do tego by w pełni wykorzystywać wszystkie możliwości jakie oferuje nam ulepszony system walki.

Jeśli chodzi o sprawy audiowizualne to gra wypada naprawdę dobrze. Oprawa graficzna jest fenomenalna i pokazuje, że konsola Nintendo mimo mniejszych możliwości technicznych, potrafi dostarczyć nam przepiękne gry. Od czasu do czasu pojawiają się drobne problemy i gra spowalnia jeśli na ekranie jest zbyt wielu przeciwników, ale nie zmienia to faktu, że gra pod względem technicznym wygląda bardzo przyzwoicie.

Jeśli chodzi o audio to muzyka jest tutaj bardzo nietypowa. Soundtrack gry przepełniony jest świetnymi kawałkami, które przypominają mi muzykę z Persony 5 i Bayonetty. Są to naprawdę żywe i przyjemne dla ucha melodie, które szybko się nie nudzą. Jeśli chodzi o voice acting, to nie jestem do końca przekonany. Ponownie mamy do czynienia z głosami i akcentami z wysp brytyjskich. Wszystko brzmi przyzwoicie, ale osobiście mam wrażenie, że te głosy nie do końca pasują do tego jak wyglądają postacie. Potrzebowałem dłuższej chwili by (ponownie) przyzwyczaić się do tego, że bohaterowie mówią takim a nie innym głosami.

Podsumowując mój cały wywód na temat Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country mogę powiedzieć, że gra ta praktycznie w każdym miejscu usprawnia Xenoblade Chronicles 2. Na pierwszy plan wysuwa się tutaj system walki, który zostało odpowiednio przebudowany i rozbudowany o opcje przełączania się pomiędzy bohaterami. Do tego historia przedstawiona w tej produkcji spokojnie może się utrzymać jako osobny tytuł.

Xenoblade Chronicles 2: Torna ~ The Golden Country to świetny tytuł, który bez wątpienia może kandydować do miana najlepszej gry RPG wydanej w tym roku. Niby jest to tylko dodatek do znacznie większej produkcji,  jednak masa usprawnień w kwestii systemu walki, osobna fabuła i czas rozgrywki zbliżony do 30 godzin sprawiają, że tytuł ten można traktować jako pełnoprawną samodzielną produkcję. Naprawdę warto zainteresować się tym rozszerzeniem bo czyni ono z genialnej gry JRPG, coś jeszcze lepszego.

Danteveli
16 sierpnia 2019 - 10:27

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz