Recenzja płyty Slipknot - We Are Not Your Kind - fsm - 16 sierpnia 2019

Recenzja płyty Slipknot - We Are Not Your Kind

Ile razy słyszeliśmy obietnice muzyków w stylu "nasz nowy album będzie w stylu X", albo "wracamy do korzeni, znowu gramy ciężką muzę" i tym podobne? Członkowie grupy Slipknot też są winni tego typu zagrywek, ale nawet ich najsłabszy album - All Hope Is Gone - ma na tyle dużo do zaoferowania, że wielu fanów wybaczyło im buńczuczne zapowiedzi. Oczywiście ci, którzy oczekiwali czegoś na miarę debiutu lub Iowy do tej pory byli niezadowoleni. We Are Not Your Kind, nowy album zamaskowanej ekipy, robi co może, by wszystkich fanów pogodzić. I dokłada od siebie tyle dodatkowej agresji, zaskoczeń i frajdy, ile się tylko da.

Szósty album Slipknota już jest sukcesem - świetne recenzje i rekordy sprzedaży ma zaliczone, muzycy są zadowoleni, fani w większości również. Ja należę do tej grupy słuchaczy, która na szczycie stawia album Vol. 3 - The Subliminal Verses, a do płyt z 1999 i 2001 roku w zasadzie nie wraca. Mój Slipknot to ten łączący tytaniczne riffy, niedźwiedzi wrzask, nastrojowe melodie i łagodny wokal. We Are Not Your Kind to mój Slipknot.

Zanim jednak Corey Taylor przypomni wszystkim, że potrafi śpiewać głosem delikatnym, niczym zakochany nastolatek, płyta z furią stada dzikich kojotów atakuje bębenki uszne nie dając czasu na oddech. Zaznaczę jeszcze, że WANYK posiada sporo, zmajstrowanych przez Clowna, napędzanych elektroniką przerywników. Dostajemy intro i dwa dziwactwa w środku, a dodatkowo niektóre utwory mają zaszyte "wewnętrzne" intro i outro - uwielbiam takie zabiegi, bo dzięki nim zestawy piosenek zmieniają się w coś więcej, w jakąś historię, muzykę drogi, a album pięknie płynie. To jest ogromny plus, ale mięsko to przecież konkretne utwory. Te mocne.

Singlowy Unsainted z miejsca mówi - tu się nie opierdzielamy, ma być szybko, ma być głośno, mama ma się przestraszyć. Chóralny wstęp przechodzi w klasyczne łubu-dubu, ku uciesze słuchaczy. To klasyczna kompozycja obliczona na start - tak albumu, jak i jego promocji. Kolejne 3 pełne numery to slipknotowy odpowiednik 3-hit combo. Birth of the Cruel ze swoim rytmicznym wstępem i łagodnym wokalem Taylora brzmi jak uwodzicielska dama prowadząca niewinnego wybranka do pokoju pełnego narzędzi tortur, gdzie dzieją się rzeczy głośne i nieprzyzwoite. Nero Forte i Critical Darling będą koncertowymi petardami, bezlitośnie atakującymi wściekłą kanonadą riffów, sekcji rytmicznej i spuszczonego ze smyczy wokalisty z obowiązkowymi ładnymi refrenami. Bum, bum, BUM!

Zdecydowana większość nowego albumu sygnowanego marką Slipknot, to właśnie takie metalowe, kontrolowane detonacje - proste Red Flag, POTĘŻNE Solway Firth, które już teraz może uchodzić za jeden z najlepszych numerów tej grupy w ogóle czy wielowarstwowy Not Long For This World. Ale są też dwie autentyczne niespodzianki. Pierwsza, bardzo mocno na plus, to Spiders - dziwny twór brzmiący jak coś inspirowanego muzyką Johna Carpentera. Łagodny, bujający i zaskakująco niepokojący. Druga - My Pain - to najdłuższy numer na płycie i najbardziej odstający. Minimalistyczny, elektroniczny, trochę w duchu Nine Inch Nails, ale pozbawiony tego magicznego czegoś. Dobrze, że chłopaki próbują innych rzeczy, ale w tym zestawie dwóch nowości, My Pain przegrywa sromotnie.

Slipknot zawsze miał pod górkę. Banda hałasujących, zamaskowanych dziwaków z "wsiowego" stanu USA nie była oczywistymi kandydatami do statusu supergwiazd, a jednak się udało. Rozstanie z perkusistą Joeyem Jordisonem nie było łatwe, śmierć Palua Greya tym bardziej, ale panowie uporali się z tym i tworzyli dalej. Teraz z zespołu został wywalony Chris Fehn, a jedna z córek Clowna popełniła samobójstwo - trauma nie odstępuje panów na krok i pozwala robić coraz to lepsze rzeczy. Dorzućmy do tego ogólne wkurzenie obecną kondycją ludzkości, polityką i podłością, a otrzymamy paliwo do skutecznego napędzania tej metalowej machiny przez kolejne lata. We Are Not Your Kind to album lepszy, niż się spodziewałem - wali po gębie i idzie dalej. Brawo!

fsm
16 sierpnia 2019 - 15:21

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
16.08.2019 17:57
doom45
😈
doom45
2
Junior

Bardzo dobre utwory, taki klasyczny Slipknot tylko bardziej dojrzały,króluje tutaj przede wszystkim doskonałe brzmienie. Natomiast jest jedna rzecz która jest dla mnie niezrozumiała - gdzie podział się utwór "All Out Life" jeden z najfajniejszych songów ostatnich lat tej kapeli?

16.08.2019 18:21
Lemur80
odpowiedz
1 odpowiedź
Lemur80
69
Fear is the mind killer
8.0

Ktoś, kto mnie dobrze zna, wie, że delikatnie mówiąc nie przepadam za nu-metalem. Zresztą powtarzam to do znudzenia, więc zaskoczenia pewnie nie ma. Do przesłuchania nowego Slipknota podszedłem jednak uczciwie, bez jakiegoś specjalnego zadęcia w rodzaju: "to teraz im dosram!".

Mimo wszystko jestem pozytywnie zaskoczony wrażeniem jakie zrobił na mnie nowy ich nowy album. Po 20 latach istnienia wiele kapel sobie odpuszcza i zajmuje się odcinaniem kuponów od słusznie minionej sławy. Tymczasem Slipknot nie poszedł na skróty. Ci goście zdobyli się na eksperymentowanie, słychać że swoje w studio przesiedzieli i że poleciał przy tym nie jeden "fuck". Efekt jest jak już wspomniałem zaskakująco świeży i - choć trudno mi to przechodzi przez klawiaturę - mocny. Mocny w tym sensie, że faktycznie "WANYK" jest chwilami podobny do "IOWA". Chodzi tylko o fragmenty utworów, ale i tak zarejestrowałem u siebie efekt opadu szczęki. Taki "Critical Darling" mógłby być takim tam sobie utworkiem ze słodkim refrenem, tymczasem jego końcówka przypomina... melodyjny death metal spod znaku np. Soilwork! "Red Flag" od samego początku budzi skojarzenia z tym naprawdę ciężkim Slipknotem, za którym tęsknił pewnie niejeden fan. Słowo "mocny" ma w przypadku tego albumu jeszcze jedno znaczenie, "WANYK" jest po prostu bardzo solidnym albumem. Stop! Słowo "solidny" jest niewystarczające. Myślę, że ten krążek jest po prostu bardzo dobry!

Zacznijmy od początku. Album zawiera 14 utworów, z czego naprawdę słabych są może dwa. Mowa tu o "My Pain" i "Not Long for This World" z końcówki longpleja. Drażniący i trochę odtwórczy jest też trochę "Orphan", ale ratuje go efektowne spowolnienie i breakdown. Na placu boju pozostaje więc 9 utworów (nie licząc przerywników), które po prostu kopią dupsko. Oczywiście jest to "slipknotowe" kopanie dupska i jeżeli ktoś spodziewa się, że tych ośmiu typa przesiądzie się ze swoich masek na nie wiem - drewniane tarcze, hełmy wikingów i zacznie łupać w stylu Amon Amarth, to srodze się zawiedzie. To nie jest ani melo-death, ani thrash, ani nawet groove, to nadal jest nu-metal ze wszystkimi swoimi wadami, ale trzeba przyznać, że słuchało mi się tego długograja właściwie bez żadnego uczucia zażenowania. To naprawdę sukces, a trzeba przecież pamiętać, że melodyjny riff poparty jeszcze bardziej melodyjnym wokalem i okraszony chwytliwą elektroniką, jest tutaj standardem. Panowie przekuli ograniczenia i ewentualne wady nu-metalu w zalety i automatycznie przekroczyli jego granice. "WANYK" mógłby być schematyczną kombinacją popowego, melodyjnego refrenu i perkusyjno-gitarowej nawałnicy w stylu "i wanna be trv metal so much". Jednak nic nie jest tu wysilone, melodie są doskonałe, a konstrukcyjnie utwory naprawdę zaskakują pomysłowością.

Tego się nie spodziewałem i muszę przyznać, że "WANYK" to album co najmniej o klasę lepszy od (przecież i tak niezłego), najnowszego Rammsteina. Corey'owi i chłopakom należy się za (same już) chęci, bezkompromisowość, nieszablonowość, rzutkość w swoim fachu i wigor godny nastolatków co najmniej piątka z plusem. Ta płyta nie spowodowała, że nagle zacząłem Slipknota słuchać pasjami, ale szczerze przyznaję, że "We Are Not Your Kind" dostarczyła mi sporo przyjemności.

17.08.2019 14:00
sekret_mnicha
sekret_mnicha
200
fsm

GRYOnline.plTeam

W zupełności zgadzam się w kwestii komentarza o Rammsteinie. "Biały album" jest dobry, ale już nie mam ochoty go słuchać. Z kolei WANYK już na wstępie zrobił dużo lepsze wrażenie.

16.08.2019 19:39
Cyber Rekin
odpowiedz
1 odpowiedź
Cyber Rekin
112
So Fabulous

Ten album sprawił, że ostatecznie przekonałem się do Slipknota.

Jeszcze tylko nowy Korn poproszę!

17.08.2019 14:00
sekret_mnicha
sekret_mnicha
200
fsm

GRYOnline.plTeam

Dwa single obiecują fajny materiał. Przekonamy się za niecały miesiąc :)