Zbliża się Dzień Dziecka czyli hejt na Hatred - Michał [MSTAT] - 28 maja 2015

Zbliża się Dzień Dziecka, czyli hejt na Hatred

computerbild

Gra gliwickiego Destructive Creations rozpętała niemałą burzę na rynku jeszcze długo przed premierą. Czy wpłynie to jakoś na grę? Myślę, że autorzy nie mają nic przeciwko darmowej reklamie dla samego tytułu ale i studia. Czy argumenty moralizatorów mają jakiś sens? Część z nich pewnie jakiś sens ma, ale większość jest przegnita hipokryzją i przeświadczeniem, że gry powinny aspirować do miana sztuki, nieść za sobą jakieś wartości kulturowe lub moralne, co samo w sobie jest bzdurne.

Zacznijmy od początku. Gry wideo w zasadzie stworzone zostały po to, aby kreować alternatywną rzeczywistość. Nie symulować tą zastaną. W stuprocentowej symulacji nie ma nic fajnego, bez względu na okoliczności. Nawet w grach, które dumnie mieszczą się w kategorii 'symulatory' lub do tego grona w jakimś stopniu aspirują symulacja nie jest przeprowadzona w całości. Z procesu wycina się co fajniejsze fragmenty, poddaje lekkiej przeróbce i wplata w rozgrywkę jednocześnie pomijając te nudne i frustrujące. Dlatego właśnie w PESie mecz nie trwa 90 minut, a między rozegraniem dwóch spotkań nie musimy przez 5 dni dwa razy dziennie odbywać treningu. Dlatego w Battlefieldzie mamy opcję autozapisu czy odrodzenia jeśli mowa o trybie wieloosobowym. Poza jakimiś esktremalnymi i niszowymi przykładami gry pozwalają nam realizować swoje chore a innym razem bardzo zdrowe fantazje. Wkładając do stacji dysków płytę z GTA V mam ochotę trochę postrzelać i "przeżyć" historię gangstera. Ale tylko jeśli chodzi o pościgi, strzelaniny, ustawianie się z politykami na moich warunkach itd. mając świadomość, że cała historia dobrze się skończy (dla mnie czyli gracza). A na pewno ciekawie. Dlatego też cała seria Grand Theft Auto jest tak popularna. Życie gangstera (zwłaszcza w Stanach) ma elementy, które czyni je cholernie ekcytującym, jednocześnie będąc bardzo ryzykownym. Wymagającym pewnego rodzaju umiejętności i odwagi, ale też determinacji i koneksji. Umówmy się nie każdy będzie w swoim życiu Michaelem Townsleyem/De Santa (a tym bardziej Trevorem Philipsem). Ale fajnie jest nimi pobyć przez godzinkę czy dwie. FIFA (której jako organizacji bliżej chyba do GTA niż jakiejkolwiek gry sportowej) oferuje nam wyjście na murawę podczas mistrzostw świata od święta, kiedy w zwykły szary dzień biegamy po Camp Nou czy Stamford Bridge. Bez spieprzenia sobie życia kilkunastoma latami treningu, który niekoniecznie musi przynieść wymarzone skutki. Zresztą jak chcemy możemy robić sobie mistrzostwa świata co drugi dzień. Słyszeliście przecież co robi polski kibic po tym jak nasza reprezentacja wygrywa mundial?

forbes

Inną sprawą jest to w jaką stronę próbują iść niektórzy z większych i mniejszych twórców gier a za nimi wierni fani. Z jakiegoś powodu wydaje im się, że gry komputerowe to jest jakaś ambitna rzecz, a może nawet forma sztuki. To też podejście nie mające większego sensu. Po pierwsze dlatego, że gry to po prostu głupia forma rozrywki jakich wiele. Nawet jeśli czasem uda im się przekazać coś mądrego a innym razem trafnie zcharakteryzują absurdy dzisiejszego świata. Tak samo ambitna i wysoka jak, nie wiem, oglądanie telewizji, czytanie fantasy czy Kinga i nie ma co dorabiać do tego ideologii. Okej, zdarzają się produkcje, które próbują dostarczyć czegoś nietypowego czy to w ramach  ewolucji kwestii gameplayowych czy sposobu narracji. Dzieje się tak jednak tylko dlatego, że odbiorcy nudzą się formą rozrywki jaką otrzymują. A, że segmentem w którym widać ostatnio jakikolwiek poważniejszy rozwój jest rynek gier niezależnych tworzonych niejednokrotnie przez samych zapalonych graczy robią po prostu to czego im obecnie brakuje, ponieważ z samego "dołu" widzą lepiej co się jeszcze jako-tako trzyma a co już dawno się przejadło. Lepiej od oderwanych od rzeczywistości panów z dużych koncernów. Nie oszukujmy się jednak, nawet najlepiej napisana fabuła w grze nie będzie dorównywała tym książkowym dlatego, że cała historia musi zostać uproszczona aby była dopasowana do rozgrywki, realiów rządzących rynkiem gier. Dobrym przykładem jest tutaj to co robi TellTale. Kosztem rozgrywki, której prawie tam nie ma opowiada ciekawą historię w strukturze serialu rozrywkowego. Tylko czy to jeszcze gra, czy już interaktywny serial?

Dodać też trzeba rządzącą światem w coraz większym stopniu poprawność polityczną. Najlepiej, żeby gra miała kategorię 3+, żeby mogła trafić do jak najszerszego grona odbiorców a w fabule powinni występować ludzie w skórze o wszystkich kolorach tęczy. No bo jak to tak, gra tylko z białymi bohaterami? Co z tego, że akcja dzieje się w alternatywnej wersji Polski z końcówki średniowiecza, niemożliwe żeby nie było tam czarnych... swoją drogą akurat u Sapkowskiego nie ma się czego czepiać. W rolę murzynów wpasował przecież zgrabnie nieludzi, podobnie to wygląda u REDów. Czekam aż jakaś PETA oburzy się, że Geralt wyżywa się na swoim koniu (traktowanym w sposób przedmiotowy :( ). Z drugiej strony te formułki, które wiedźmin czasami rzuca faktycznie są jakieś dziwne. Takie agresywne. Ale nie o nim a o Hatred miało być.

Po wyjaśnieniu czym są i czym nie są według mnie gry mogę wyjaśnić mój stosunek do Hatred. Na początku byłem neutralny, nie za bardzo interesowałem się grą. Ale po tej całej kampanii przeciw polskiej produkcji sprawdziłem dokładniej o co chodzi i przyznam, że śledziłem to wszystko z lekkim zażenowaniem. Nie rozumiem kompletnie bulwersu o strzelanie do ludzi. Przecież robi się to w co drugiej grze. Inny kontekst? No sorry, ale strzelanie do policjantów chroniących sejfów, banków czy sklepów w takim Paydayu czy GTA V jest dużo mniej logiczne niż masakra wywołana przez psychopatę, który zaczytał się chyba w Witkacym i znadinterpretował niektóre kwestie. Są nawet gorsze moralnie. Wspomniane wyżej dwie produkcje pokazują nam pozytywne (i w większości takie, pomijając te nieprzyjemne) kwestie bycia przestępcą usprawiedliwiając czyny takich osobników. Ba, nawet premiują to jak dobrze się spiszemy. Wbijamy poziomy i otrzymujemy nowy sprzęt. Jaka jest różnica między tym czy zabijemy arabskich żołnierzy/terrorystów dla ideologii, szerzenia demokracji czy ochrony świata przed inwazją atomową czy kierujemy psychopatą masakrującym miasteczko? W sumie to główny bohater też ma jakąś ideologię co pokazuje początek rozgrywki. Inną, nie tak doszlifowaną do ram propagandy jak amerykańskie wojska. Twitch zakazujący strimowania Hatred to już hipokryzja pełną parą. Polska gra pewnie nie przyniosła by im pierdyliardów odsłon, więc mogą grać obrońców moralności (jednocześnie nie robiąc nic np. z GTA V :)). Z drugiej strony akcja ze ściąganiem i przywracaniem Hatred na Greenlight oraz przeprosinami Gabe'a Newella przyniosła Destructive Creations więcej pożytku niż szkody.

Podsumowując, Hatred, jak każda inna gra ma pozwolić się nam wyżyć, poszaleć, wyluzować. Dlatego, że  poza tą lawiną kontrowersji wygląda na ciekawie zrealizowaną strzelankę w rzucie izometrycznym przywodzącą na myśl pierwszego Postala. Ciekawy też jestem jak zostanie rozegrana sprawa fabuły. Czy autorzy po prostu zrobili intrygujący wstęp do ciągłej akcji czy może w jakiś sposób rozwiną historię długowłosego? Ja pewnie prędzej czy później będę chciał sprawdzić co z tego wyszło. Nie będę ukrywał, że z neutralności do przychylności dla tej gry pomógł mi przejść stosunek mediów i darmowa kampanie reklamowa. Uważam też, że zdrowy psychicznie i odpowiednio rozwinięty emocjonalnie człowiek nie wyciągnie z tej gry ani trochę złych emocji czy doświadczeń. Tak samo jak z innych, mniej lub bardziej brutalnych rzeczy.

Jeśli jesteś zainteresowanym jakimiś nowymi rzeczami ode mnie - mam twittera

Michał [MSTAT]
28 maja 2015 - 20:23

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
01.06.2015 18:53
odpowiedz
zanonimizowany425280
118
Legend

czemu autor tekstu jest okreslony pod tekstem a nie przed?

nie zmarnowalbym swoich 3 minut gdyby zastosowac to rozwiazanie

01.06.2015 18:56
odpowiedz
wysiak
95
tafata tofka

Felion --> A gdzie wyczytales twierdzenie, ze "nie moga"? Jak tam widze bardziej - calkiem sluszne - ze nie musza. Dokladnie jak wszystko inne, tak samo np zdecydowana wiekszosc filmow czy ksiazek do miana sztuki zupelnie nie pretenduje.

01.06.2015 19:47
odpowiedz
luckieGOL
53
Centurion

Pytanie tylko, z jakiego powodu "zdrowy psychicznie i odpowiednio rozwinięty emocjonalnie człowiek" chciałby przez parę godzin "pobyć" psychopatycznym mordercą, którego głównym zajęciem jest strzelanie do bezbronnych cywilów?

01.06.2015 21:10
odpowiedz
MichałPolak
86
Generał

Oj tam czepiacie się. Człowiek ma potrzebę czasem zrobienia czegoś na co życie mu nie pozwala. Niech mi ktoś wyjaśni dlaczego w każdym Hollywoodzkim się mordują? Bo ludzi to interesuje. Tu należałoby raczej zrobić materiał dlaczego lubimy w grach zabijać i dlaczego lubimy to oglądać w filmach? NIE WIEM! :D Ale to działa i tak już jest.

01.06.2015 21:12
odpowiedz
Felion303
16
Centurion

wysiak --> "Z jakiegoś powodu wydaje im się, że gry komputerowe to jest jakaś ambitna rzecz, a może nawet forma sztuki. To też podejście nie mające większego sensu. Po pierwsze dlatego, że gry to po prostu głupia forma rozrywki jakich wiele. Nawet jeśli czasem uda im się przekazać coś mądrego a innym razem trafnie zcharakteryzują absurdy dzisiejszego świata. Tak samo ambitna i wysoka jak, nie wiem, oglądanie telewizji, czytanie fantasy czy Kinga i nie ma co dorabiać do tego ideologii. Okej, zdarzają się produkcje, które próbują dostarczyć czegoś nietypowego czy to w ramach ewolucji kwestii gameplayowych czy sposobu narracji. Dzieje się tak jednak tylko dlatego, że odbiorcy nudzą się formą rozrywki jaką otrzymują."
Jak dla mnie ten fragment znaczy coś w stylu: "Gry są tylko głupią rozrywką. Nawet jeśli wydaje nam się, że aspirują do czegoś więcej, to ma to tylko na celu zwiększenie sprzedaży."

01.06.2015 21:20
👍
odpowiedz
Astro2199926
21
inny na swój sposób

Felion zdaj sobie sprawę że gry to nie tylko chwilowa odskocznia. Są przejawem czegoś więcej. Każdy ma czasem taki okres, w którym ucieka się do swojego alter ego i ukrywa w pikselowym świecie. Wiec tak gry to szkuka, sztuka i całkiem inny świat. Czasem oprócz niego nie jest potrzebne nic więcej.

01.06.2015 21:22
odpowiedz
MSTAT
6
Legionista

@Felion: dokładnie tak jak napisał wysiak, jak chcą to niech sobie aspirują, nie podoba mi się tylko wymuszanie tego na całej branży. Bo takie komentarze w stosunku do Hatred też były wysuwane "że zaszkodzi dobremu imieniu gier wideo" jakby one kiedykolwiek miały dobre imię w mediach tradycyjnych.

@luckieGOL: W Hatred cywile potrafią się całkiem nieźle bronić jeśli zostawisz ich przez chwilę samych sobie. A odpowiedź na Twoje pytanie: dla rozrywki, dla rozładowania jakichś negatywnych emocji? Nie do końca jestem targetem tej gry, więc ciężko mi dobrze odpowiedzieć, ale pewnie z podobnych powodów co chce się wcielić w amerykańskiego żołnierza, złodzieja czy kogokolwiek innego. :)

01.06.2015 21:29
odpowiedz
Felion303
16
Centurion

Astro2199926 --> Eee, chyba źle zrozumiałeś moje posty... Ale ja właśnie bronię gier jako dziedziny sztuki. Oba moje posty podejmują polemikę z autorem, który jak widać nie jest zinteresowany tym aspektem gier, mnie zaś w grach interesują właśnie walory artystycznie. Ja za sztukę uważam Planescape:Tormenta, To the Moon, KotOR'2, Fallouty, Alana Wake'a, Wiedźminy... Mam wymieniać dalej?

01.06.2015 21:43
odpowiedz
Felion303
16
Centurion

Dobra, do wszystkich, którzy nie zrozumieli przekazu moich postów: Gry mogą być sztuką, podobnie jak książki czy muzyka. Nie każda gra jest sztuką, podobnie jak nie jest nią każdy film lub obraz. Po prostu czytając ten tekst, odniosłem wrażenie, że autor uważa postrzeganie gier przez pryzmat artystyczny za głupotę, daltego zabrałem głos.

01.06.2015 21:47
odpowiedz
MSTAT
6
Legionista

@Felion: "Głupia rozrywka" miała być nieco prowokacyjna, chodziło mi, że jest tak samo głupia jak King czy Saga o Wiedźminie. Nie uważam tych rzeczy za głupie, tylko buntuje się przed wynoszeniem ich na piedestały, gdzie kompletnie nie pasują.

A czy nie jestem zainteresowany tego typu grami? We wszystkie, które wymieniłeś grałem dłużej lub krócej. Każda z nich na pewno na rynku wybiła się głównie angażującą, ciekawą historią ale np. Alan Wake i To The Moon były słabe gameplayowo. W przypadku Alana cała otoczka i przyjemny klimat były burzone słabym systemem walki, jej monotonią. To psuło bardzo przyjemne odczucia co do fabuły. W To The Moon rozgrywka była ograniczona do minimum, chociaż nie jestem do końca przekonany do "wyjątkowości" tej fabuły, ale na pewno była lepsza niż w dużej części gier no i podejmowała niepopularny temat w niecodzienny sposób. Wiedźminy są fajnymi grami, ale po pierwsze fabuła w grach zawsze jest uboższa niż w wersji książkowej i tego nie przeskoczysz. Dlaczego jest uboższa napisałem w artykule. Więc jeśli uznamy, że tak jest to za sztukę trzeba uznać również sagę Sapkowskiego. A to już bardzo ryzykowne, bo fantasy nie jest niczym super-ambitnym poza małymi wyjątkami.

01.06.2015 22:17
odpowiedz
Felion303
16
Centurion

Zgadzam się, że fantasy w większości nie jest ambitne. Dla mnie jednakowoż Saga była dziełem sztuki. Dlaczego? Bo mnie poruszyła. Otworzyła mi oczy na pewne sprawy (inna kwestia, że byłem wtedy mały i te książki były dla mnie pierwszym zetknięciem z wieloma problemami społecznymi, takimi jak rasizm chociażby). Te książki mają swoje przesłanie. Nie jest ono może podane w dosłowny sposób, nie wpycha nam moralizatorstwa do gardła, co mi się podoba. Poza tym, czy mądre treści koniecznie trzeba przekazywać w sposób realistyczny? Czemu niby nie można podać treści intelektualnych i artystycznych w ciekawy sposób. Dali też nie tworzył realistycznie, a jakoś uważamy go za artystę.

01.06.2015 22:18
odpowiedz
luckieGOL
53
Centurion

@MichałPolak Pewnie, że się mordują. Ale zgodzisz się chyba, że odbieranie życia - wirtualnie czy w rzeczywistości - nie zawsze ma identyczny wydźwięk. Nie żebym mówił "zabijanie w filmach i grach wojennych jest cacy", ale (pomijając oczywisty brak realizmu i wątek propagandowy) wielu z chęcią wciela się w żołnierza ratującego świat/galaktykę/Stany Zjednoczone, np. po to, aby poczuć się bohaterem albo przeżyć przygodę, tudzież po prostu poznać fabułę dobrze ocenianej gry. Nie rozumiem jednak, jaką potrzebę zaspokaja człowiek wcielając się w masowego mordercę, kierującego się niczym nieusprawiedliwioną nienawiścią.
@MSTAT Argument, że zaatakowani cywile potrafią się bronić jakoś do mnie nie trafia, bo to w ogóle nie usprawiedliwia strzelania do nich. Poza tym czytałem jakiś czas temu na temat szkodliwych skutków dawania upustu negatywnym emocjom (nawet jeśli mówimy o czymś zupełnie nieszkodzącym dla otoczenia, np. wyładowaniu gniewu na worku treningowym czy wykrzyczeniu się w poduszkę). Nie pamiętam teraz, gdzie dokładnie to było, ale poniżej zamieszczam link do artykułu na temat podobnych badań:
http://cloudymind.pl/dwie-szkodliwe-taktyki-radzenia-sobie-z-gniewem-ktorych-ciagle-uzywamy/

01.06.2015 23:49
odpowiedz
MSTAT
6
Legionista

@Felion Tu się po części zgodzę. O ile większość fantasy to jest niemal kalka świata tolkienowskiego Sapkowski całkiem ciekawie wplątał w swoją sagę np. przyjemnie zrealizowany wątek rasizmu. I tutaj spełnił moim zdaniem bardzo dobrze pewną rolę fantastyki, którą bardzo trafnie opisał Pratchett w tekście "Niech się staną smoki" opublikowanym w "The Bookseller". Opisał tam fantastykę jako pewnego rodzaju stymulant dla mózgu na podstawie jego własnych doświadczeń. Właśnie dlatego, że pchała go do sprawdzania i poszerzenia wiedzy na temat opisany w książce z gatunku fantastyki. Tylko z tego co widzę, nie zgadzamy się co do definicji sztuki.

@luckieGOL: To o cywilach to był bardziej żart niż argument, no ale odbił się brak zastosowania się do prawa Poego. Oczywiście, że to nie usprawiedliwia zabójstwa. Tylko to co chciałem zawrzeć w tekście to to, że w naprawdę wielu grach się zabija. W niektórych z powodów ideologicznych (w sumie Hatred należy do tej grupy) jak te wszystkie usprawiedliwione moralnie kampanie amerykańskie, czy zabawa płatnym zabójcą. I w tym samym rzędzie stoi długowłosy gość, który wyrżnął setki osób z powodu nienawiści do świata. A tak duża burza rozpętała się tylko w przypadku Hatred. Podlinkowany artykuł naprawdę ciekawy, jednak moim zdaniem nie tłumaczy tej kwestii. To znaczy agresja jest tam opisana jako sposób wyładowania się, kiedy w jego trakcie skupiasz się na źródle problemu. To podnosi adrenalinę i wywołuje, jak stwierdzili autorzy testu, negatywne efekty. Ja natomiast swoje podejście odnalazłem jako mimo wszystko pozytywną reakcję: "Następnym razem, gdy będziesz wściekły, zajmij się czymś kompletnie niezwiązanym ze sprawą i co najważniejsze, czymś wyciszającym." Może poza "wyciszającym" pasują tutaj gry. Pozwalają odwrócić umysł od problemu i oczyścić emocje. Nie napędzają mi balonika z agresją, ponieważ dla mnie to ciągle trójkąty goniące (i czasami zabijające) kwadraty, tylko trochę lepiej oteksturowane i bardziej zaawansowane technicznie. Może w tym jest klucz i definicja tego co określiłem jako "zdrowy psychicznie i odpowiednio rozwinięty emocjonalnie człowiek"? Wysiłek fizyczny też pomaga bez względu na to czy tłuczesz w worek, czy grasz w piłkę. Jeśli tylko nie utożsamiasz worka z głową szefa, a piłki z częścią ciała innej osoby, która Ci zaszkodziła a chcesz się zmęczyć o przez chwilę o niczym nie myśleć? :)

Z drugiej strony, test jednej z grup naukowców nie jest jakąś prawdą objawioną. Badanie w różnych dziedzinach bez przerwy są prowadzone jedni myślą tak, inni inaczej. Nie bez powodu przez wiele lat myślano właśnie, że emocje należy wyładowywać. Jest to ciekawy pogląd, ale moim zdaniem dużo zależy od indywidualnego podejścia.

02.06.2015 07:31
odpowiedz
keeveek
74
Konsul

Gra jest najzwyczajniej w świecie beznadziejna. Szkoda tego anty-hajpu w mediach, bo bez tego, mało kto by kupił to gówno.

02.06.2015 09:59
odpowiedz
mdradekk
45
Pretorianin

Uważam się za dojrzałego gracza, gram od około 15 lat. Według mnie ta gra nie ma najmniejszego sensu. Bo jaki sens ma gra, która polega tylko na wyjściu na ulicę i strzelaniu do wszystkiego? To samo mogę zrobić we wspomnianym GTA, z tą różnicą, że poza tym strzelaniem mam historię, wątek, cel i gdy nie chcę się "wyżywać" kontynuuję opowieść. W zasadzie w każdej grze, która budzi/budziła kontrowersje ta cała przemoc czy brutalność była - że tak powiem - uzasadniona fabułą, bądź postępem w grze. Dla przykładu, w Carmageddonie wygrać wyścig, w Manhuncie przetrwać chore reality show. W Hatred widzę tylko bezmyślną jatkę. I to jako główne zadanie gry nie jest warte żadnych pieniędzy, czasu i miejsca na dysku.

02.06.2015 11:15
odpowiedz
luckieGOL
53
Centurion

@MSTAT Widać Poe wiedział co mówi, gdy zalecał używanie emotikon w przekazie humoru w internecie ;]

Może być tak jak mówisz, że wyładowujesz w grze emocje zupełnie niezwiązane z problemem. Nie twierdzę, że gra może zrobić z kogoś psychopatę (choć na pewno nie przysłużyłaby się osobom z prawdziwymi zaburzeniami emocjonalnymi, których nie brakuje w świecie pełnym rozczarowań i porażek). Trochę tylko ciężko mi zrozumieć, żeby ktoś, kto nie żywi skrycie urazy do gatunku ludzkiego jako całości (vide film God Bless America), czerpał frajdę z zabawy w zabijanie cywili.

02.06.2015 13:04
odpowiedz
Wiegraf
1
Junior

Miałem zamiar kupić Hatred ale jak poczytałem/zobaczyłem jaki to gniot to kupiłem Darkest Dungeon i dobrze się teraz bawię ;)

02.06.2015 15:22
odpowiedz
Felion303
16
Centurion

Cieszę się, że udało nam się w końcu przedstawić swoje stanowiska i dziękuję za przyjemną dyskusję. Co się zaś tyczy sztuki - nie ma co ukrywać, nie ma jednolitej definicji sztuki, podobnie jak piękna. Obie te kwestie są bardzo subiektywne. Jedni mogą uważać, że sztuka powinna być bardziej skupiona na kwestiach intelektualnych, inni, że nadrzędnym obowiązkiem sztuki jest dostarczanie wrażeń estetycznych.

02.06.2015 23:33
odpowiedz
MSTAT
6
Legionista

@luckieGOL: może właśnie ktoś żywi jakąś tam urazę do ludzkości, w końcu ruchy jakieś emo-cośtam działają (a przynajmniej było o tym głośno jakiś czas temu). Była przecież nawet akcja z jakąś młodą "poetką" co to zarżnęła rodziców, bo się Witkacego naczytała także różnie bywa. Tylko zabijanie kogoś naprawdę bywa problematyczne, a robienie tego w Hatred to taka wersja soft. Coś jak utożsamiam się z ideologią/postacią, bo jest ciekawa/charakterystyczna, ale nie do końca, bo trochę się cykam. :D
@Felion Właśnie, pojęcie sztuki to dość płynny temat, więc nie chcę w to wchodzić, bo i tak nikt nikogo do swojej definicji raczej nie przekona. W każdym razie do jakiegoś tam konsensusu udało nam się dojść. Również dzięki za dyskusję na niezłym, wydaje mi się, poziomie. :)

03.06.2015 00:23
odpowiedz
Wirowmaker
17
Legionista

Po co się rozczulacie ?? Co do wartości moralnej gier tak wiele je ma i jest to sztuka...no to ta gra poprostu wrzucona zostaje do tej kontrowersyjnej ocenzurowanej niemal sztuki... i tyle na temat ... nie musicie grać w nią, a jak ktoś gra to chyba ma świadomość? Prawda?? dzidziusiami nie jesteśmy... po co te emocje... i oburzenia, to prawdziwa mroczna strona człowieka każdy ma taką... każdy bez wyjątku i to było kwestią czasu aż powstanie super ultra darkness HATE game...

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze