Metal Gear Solid V: Black Hound czyli trollowanie na maksa - Danteveli - 14 września 2015

Metal Gear Solid V: Black Hound, czyli trollowanie na maksa

Metal Gear Solid V: The Phantom Pain jest już na półkach sklepowych od ponad tygodnia. Wielu graczy (w tym ja) poświęciło dziesiątki godzin by jak najprędzej ukończyć ten wspaniały tytuł. Osobiście jestem najnowszym MGSem zachwycony i po ukończeniu gry mam ochotę na więcej. Niby zostało mi jeszcze trochę misji pobocznych, jest możliwość inwazji baz innych graczy, plus na horyzoncie mam Metal Gear Online. To wszystko to jednak za mało, i podobnie jak masa innych graczy, mam ochotę na więcej. Ktoś wyszedł naprzeciw tym oczekiwaniom tworząc tajemniczą stronę ingsoc.org, która to ma być dowodem największej sztuczki jaką Hideo Kojima kiedykolwiek wykręcił graczom. O co w tym całym internetowym zamieszaniu chodzi?

Wszystko zaczęło się mniej więcej trzy miesiące temu. W internecie pojawiła się tajemnicza strona ingsoc.org. Na niej był zegar odliczający do 11 września, a także kilka ukrytych informacji i logo FoxHound z gry Metal Gear Solid. Obok strony pojawił się także nowy użytkownik twittera, którego ksywką jest @KojimaLives. Z początku wszystko wydało się jakąś dziwaczną amatorszczyzną i głupim żartem fana. Jednak z biegiem czasu ludzie zaczęli tę stronkę traktować poważnie. Jest to efekt magii stron takich jak reddit i neogaf, gdzie fani teorii spiskowych nakręcali się na ten projekt. Szczytem wszystkiego okazał się moment, w którym najnowszy MGS był już dostępny w sklepach i pojawiła się informacja na temat misji numer 51. Ten poziom został wycięty z gry. Posiadacze edycji kolekcjonerskiej mogą jednak zobaczyć jego wczesną wersję. Tym co przykuło uwagę części internautów, była obecność wież World Trade Center. Wielu osobom wydało się nieprzypadkowe to, że obrazkiem na zakończenie MGS V miał być ten symbol Nowego Jorku. Wtedy też ludzie przypomnieli sobie o magicznej stronce z odliczaniem do dnia 11 września, czyli rocznicy zamachu terrorystycznego, w wyniku którego wieże zostały zniszczone. W oczach wielu ten element miał legitymizować stronę ingsoc.org.

 

Zanim przejdziemy dalej do szczegółów teorii spiskowych, warto zastanowić się, skąd pojawiła się koncepcja super sekretu powiązanego z grą. Moim zdaniem jest to efekt wcześniejszych zabiegów Hideo Kojimy. Kiedy pierwszy raz mogliśmy zobaczyć Metal gear Solid V był on promowany jako gra The Phantom Pain od studia Moby Dick. Do tego Geoff Keighley przeprowadził dziwaczny wywiad z niejakim Joahimem Morgenem, który miał być szefem studia Moby Dick. Prawda wydała się dość szybko i wszyscy wiedzieli o tym, że nadchodzi nowy MGS, zanim został on oficjalnie zapowiedziany. Kolejną nietypową taktyką było stworzenie i wydanie P.T. Ten teaser Silent Hills pojawił się na PSN jako gra fikcyjnego studia 7780s. Informacja o nowej odsłonie jednego z najlepszych horrorów miała być niespodzianką dla graczy, którzy wykonają szereg dziwnych czynności w demie. Po raz kolejny tajemnica została rozwiązana w mgnieniu oka. Do tego elementu dodane zostały gadki Kojimy. Twórca w wywiadach poruszał temat tego, że w grze pojawi się wiele ciężkich tematów, które mogą spowodować jego ekskomunikę ze świata gier wideo. Dodatkowo szef Kojima Productions zapowiedział zrobienie czegoś, co jest nie do wykonania w żadnym innym medium. W Metal Gear Solid jednak nie pojawia się nic nadzwyczajnego. Słowa o zrobieniu czegoś niezwykłego wzięte zostały jako zapowiedź patcha czy update'u, który rozszerzyłby grę. Miało to sens gdy okazało się, że w plikach gry znajduje się grafika trzeciego, na dzień dzisiejszy nieobecnego rozdziału Phantom Pain.

 

Dlatego też kiedy 10 września Kojima opublikował na swoim Twitterze poniższy obrazek ludzie byli pewni że coś jest na rzeczy.

Utwór 1984 Davida Bowiego z albumu Diamon Dogs akurat został oznaczony jako 9/11 (czyli 9. na 11 piosenek). Zakręceni ludzie połączyli wszystkie elementy w jedną zwariowaną całość. Ingsoc to nazwa organizacji z książki 1984 Georga Orwella, do której to w grze pojawia się kilka nawiązań. Diamond Dogs to grupa na której czele stoi Punished Snake. 9/11 to nawiązanie do WTC i potwierdzenie, że 11 września pojawi się informacja o czymś co zostało okrzyknięte Metal Gear Solid 5: Black Hound.

Dalsze grzebanie w źródle strony ingsoc.org wykryło masę szyfrów, które wskazywały na powiązania z cyklem Metal Gear Solid. Wiele osób z niecierpliwością wyczekiwało informacji o dodatku, rozszerzeniu czy jakimś innym bonusie, który sprawi że The Phantom Pain stanie się pełną grą.

 

Nagle, na kilka godzin przed końcem odliczania, pojawiła się strona Blackhoundgame.com. Strona posługiwała się tym samym logo co ingsoc.org. Dosłownie przez kilka minut na witrynie tej pojawiła się informacja o fanowskiej grze inspirowanej Silent Hill, która ma pojawić się w 2018 roku. Okazało się, że materiał ten jest tylko podpuchą. Wielu ludzi jednak zwątpiło w zapowiedź poszerzenia jednej z najlepszych gier wydanych w tym roku. Ludzie daliby sobie spokój, gdyby nie dziwne posty od menadżera społecznościowego serii MGS. Robert Allen Peeler wrzucił na twittera dwa nietypowe zdjęcia. Fani teorii spiskowej byli pewni, że zdjęcie mechanicznej ręki Snake'a w pobliżu modelu samolotu i przy głowie cyborga mają być potwierdzeniem Black Hound. Głowa ninja cyborga – Grey Foxa - miała znaczenie o tyle, że znaleziono nagranie Kiefera Sutherlanda (głos bohatera gry) wypowiadającego kwestię Grey Foxa ( linie stacji metra w Japonii). Miało być to potwierdzeniem dla jednej z wielu szalonych teorii dotyczących fabuły The Phantom Pain.

 

Przyznam się szczerze, że w tym momencie miałem już dość śledzenia wpisów zwariowanych internautów. Postanowiłem jednak wytrwać do zakończenia akcji. Gdy zegar na stronie ingsoc.org wybił zero, internauci ujrzeli tekst ”There was a a countdown here. Now it's gone” na tle zdjęcia ptaków i dźwięków przez nie wydawanych. Dziwaczna rzecz przywodziła na myśl pewien cytat z Silent Hill 2. Ludzie byli wkurzeni, ale nie był to jeszcze koniec historii. Ktoś odkrył ukrytą pod tekstem informację o tym, że tylko wybrani ujrzą prawdę. Po kilku minutach na stronie pojawił się link do „przypadkowego” wideo z YouTube. Jakiś totalny wariat z reddita zdecydował się na dalsze poszukiwania. Odwrócił on ścieżkę audio fimiku i „odkrył” tajny kod przypominający ten z P.T. Ludzie zdecydowali się po kolei odkodować wszystkie nagrania znajdujące się na kanale, do którego prowadziła strona. Efektem tego są dziwaczne informacje. Ludzie pewnie podążaliby dalej tym tropem, gdyby nie kolejna zmiana na stronie ingsoc.org. Tym razem link na tej witrynie prowadzi nas do petycji na rzecz powstania Silent Hills. Jest to najprawdopodobniej koniec całego zamieszania z dziwaczną stroną i sekretną częścią Metal Gear Solid V.

 

Fani muszą się pogodzić z tym, że ta wspaniała gra nie zostanie nagle dopakowana kolejnymi misjami i czymś co wyjaśniłoby wszystkie wątpliwości jakie pozostają po zakończeniu ostatniej częśći cyklu. Chciałbym żeby dodatkowy epizod okazał się prawdą, ale trzeba pogodzić się z rzeczywistością i dać spokój teoriom spiskowym. Inną kwestią będzie powolne dowiadywanie się tego, jak wiele elementów zostało z gry wycięte i jak wiele rzeczy nie powstało z powodu konfliktu na linii Konami – Kojima. To jest jednak temat na inny czas, kiedy o całej sytuacji będziemy wiedzieli coś więcej.

 

Strona ingsoc.org jest ściemą i trollowaniem na miarę słynnego Survival2299 (podobna „zabawa” mająca być teaserem nowego Fallouta). Przyznać jednak trzeba, że ludzie naprawdę podchwycili temat i dorobili do niego genialne teorie. Czytanie analiz każdego najdrobniejszego szczegółu było całkiem fajną zabawą. Szkoda, że nic z Metal Gear V: Black Hound nie wyszło, ale i tak interesującym było poznać zwariowane teorie na temat spisków i kosmicznych konspiracji dotyczących gry. Całość została powyżej zapisana abym ja i inni zainteresowani mieli jakąś pamiątkę z kolejnej dziwacznej internetowej, fanowskiej gorączki.

Danteveli
14 września 2015 - 20:55

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
15.09.2015 13:24
Arunas
7
Legionista

Zobaczyłem jedno- "teorią spiskowym". Ludzie, nauczcie się języka polskiego.

15.09.2015 13:39
odpowiedz
bladejs
34
Chorąży

No jest kilka błędów.. Nie zmienia to faktu, że tekst jest świetny.

15.09.2015 13:46
odpowiedz
Palles
87
Pretorianin

"Pułkach"? Ale jakich? Kawalerii?

15.09.2015 14:12
odpowiedz
Dr_Wycior
9
Pretorianin

ktoś czyta te teksty zanim pójdą między ludzi?

15.09.2015 14:38
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
44
Senator

Jednak z biegiem czasu ludzie zaczęli stronkę z najnowszą grą Hideo Kojimy.

Czy naprawdę tak trudno jest przeczytać własny tekst zanim się go opublikuje?

15.09.2015 14:46
odpowiedz
Ominous
19
Legionista

Panie autorze, te kilkadziesiąt godzin z drugiego zdania powinien Pan przeznaczyć na szlifowanie języka. Gdzie się podziała kontrola jakości?

15.09.2015 15:36
odpowiedz
forest1892
12
Legionista

O matko przenajświętsza, cóż za elokwentny naród. Gdzie was nauczyli tego malkontenctwa? chyba na języku polskim. Pytanie do wszystkich wspaniałych i mądrych komentatorów, zaczynających swój komentarz od znamienitego "czy tak trudno?...." Czy tak trudno powstrzymać się od wszelkich mądrości, które nijak nie mają się do tematyki? Znajomość ortografii nie czyni Cię inteligentnym.

15.09.2015 17:44
odpowiedz
Cyniczny Rewolwerowiec
44
Senator

Elementarny szacunek dla czytelnika zakłada przeczytanie własnego tekstu żeby wyłapać błędy, literówki, źle wyglądające powtórzenia, etc. A nie naklikanie co ślina na język (klawiaturę?) przyniesie i wysłanie bez krzty refleksji nad tym co się właśnie napisało.

Jeśli malkontenctwem jest chęć czytania porządnie napisanych i zredagowanych tekstów to tak, jestem malkontentem.

15.09.2015 18:31
odpowiedz
forest1892
12
Legionista

Widzę brak konsekwencji, w końcu ktoś oczekujący szacunku do siebie jako czytelnika, dawno by zrezygnował z czytania "tego co ślina na język przyniesie i wysyłanie bez krzty refleksji, nad tym co się właśnie napisało", a jednak Ty nie tylko zabawiłeś jakiś czas w odmętach braku szacunku autora do nas, ale i zadałeś sobie tyle trudu, żeby napisać komentarz, ba, nawet dwa. Mnie się tekst podobał, nawet go zrozumiałem, nie czuję się ani gorszym ani lepszym człowiekiem, że było kilka błędów, życie. Mój komentarz dotyczył wszystkich, i wszystkich tych które są również w innych artykułach, a mają podobny wydźwięk. Otóż żaden komentarz nie dotyczy tekstu, ale wszystkie dotyczą jednej sprawy (błędów). To tak jakby pisać w kilku komentarzach pod sobą trawa jest zielona. A co do ślinki na języku to wydaje mi się, że jest kwintesencją tego portalu, że każdy który potrafi skleić dwa zdania może zostać redaktorem-dziennikarzem i fajnie, bo kilka perełek jest, a mając dużo w głowie a mało w rękach, można zrobić to czyimiś rękami i nadal będzie ciekawie. Pozdrawiam

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze