Choć produkcja filmu Solo: A Star Wars Story, poświęconego postaci kultowego przemytnika Hana Solo, nie odbyła się bez problemów, zdawało się, że po przejęciu stanowiska reżysera przez Rona Howarda projekt w końcu zaczął płynnie zmierzać we właściwym kierunku. Dowodem mogło być chociażby ujawnienie przed dwoma tygodniami oficjalnej nazwy filmu. Jak jednak udało się dowiedzieć ekipie podcastu SWNN and The Resistance Broadcast, uczynienie filmu odpowiadającym wizji producentów okazało się wyjątkowo długim i kosztownym procesem.
Ron Howard, reżyser kolejnego pobocznego filmu z cyklu Gwiezdne wojny, poświęconego postaci Hana Solo, ujawnił na Twitterze oficjalny tytuł produkcji. Obraz trafi do amerykańskich kin 25 maja 2018 roku jako Solo: A Star Wars Story. W Polsce zapewne będzie wyświetlany pod nazwą Solo. Gwiezdne wojny – historie lub Han Solo. Gwiezdne wojny – historie.
Wiadomość o utracie reżyserów i przejęciu samodzielnego filmu o przygodach Hana Solo przez Rona Howarda odbiła się szerokim echem. I choć zatrudnienie autora Pięknego umysłu należy poczytywać raczej jako coś pozytywnego, tak niepotwierdzone doniesienia o kiepskich wynikach pracy Phila Lorda i Christophera Millera i narzekania na grę aktorską Aldena Ehrenreicha, następcy Harrisona Forda, postawiły przedsięwzięcie w bardzo niekorzystnym świetle. Niemniej prace trwają, a do sieci wyciekają kolejne zdjęcia z planu zdjęciowego.
Inteligenty profesor stroniący od broni oraz przemocy, młoda kobieta u boku, zagadki, tajemnice okraszone elementami dziedzictwa kulturowego Unesco i szaleńczy pęd przez kolejne lokacje, by zapobiec jakiemuś nieszczęściu - lista odhaczona! Pisarz Dan Brown stworzył akademickiego Jamesa Bonda i udany szablon, by co parę lat w ten sam sposób zagonić ludzi do księgarni. W trzecim podejściu reżysera Rona Howarda do ekranizacji przygód profesora Langdona mamy niby te wszystkie elementy, jednak przy tak drastycznym odejściu od literackiego pierwowzoru, na pierwszy plan wybija się tylko szaleńczy pęd i nic więcej. Piekło Howarda zieje nudą, nie ogniem!