Japonia osłabia wiarę w ludzkość (odc.1000) - Kantai Collection - Aureus - 16 września 2016

Japonia osłabia wiarę w ludzkość (odc.1000) - Kantai Collection

Przez przypadek natrafiłem wczoraj na jedną z najbardziej toksycznych piose... utwor... bytów zawierających melodię, jakie słyszałem w tym roku. Mam paskudną cechę natychmiastowego zapamiętywania takich pierdołoek i niemożności uwolnienia się od nich przez godziny, ale w tym wypadku moją uwagę przykuł w mniejszym stopniu kawałek muzyczny, a bardziej obecna w jego tle kobieca postać.

Co to za dziewoja? Dlaczego ma królicze uszka, szkolne pończocy, odkryte majtki i towarzyszące jej... hm... chowańce o kształtach armat przeciwokrętowych? Pewnie to postać z jakiegoś durnego animca, może w jakieś wersji półporno, ale czemu ma tak dziwaczny design?

Prawda okazała się przekroczyć moje najśmielsze oczekiwania.

Z kulturą japońską miałem do czynienia w stopniu większym, niż statystyczny Europejczyk, ale w żadnej mierze nie mógłbym się równać z otaku czy nawet osobą będącą zaangażowanym "fanem anime". Jestem w stanie jako tako zrozumieć ichnią maszynę marketingową, ale nie sprawia to, że od razu traktuję ją jako coś zdrowego czy wartego naśladowania.

Przejdźmy do konkretów.

Waifu z tego filmiku nosi imię Shimakaze i stanowi "artystyczną wizję" adaptacji wyglądu japońskiego niszczyciela (to taki wielki okręt wojenny) z lat czterdziestych. O tej samej nazwie zresztą.

Jedna z najbardziej japońskich rzeczy, jakie widziałem.

I owszem, istnieje animiec z tym związany, ale Shimakaze jest przede wszystkim postacią do skromnej gry przeglądarkowej (dostępnej też na PS VitaKantai Collection. Jest, dosłownie, kartą do gry. Oto jej statystyki:

A ludzie płaczą, że Tracer wystawiała dupę.

Pozwolę sobie tu wstawić nieco zmodyfikowane tłumaczenie z angielskiej Wikipedii:

/Rozgrywka skupia się na tworzeniu oddziałów złożonych z różnorodnych postaci, czyli kart mających odpowiednie statystyki i wysyłaniu tych oddziałów na misje wojskowe. Każda z tych postaci jest zantropomorfizowaną, śliczną, dziewczęcą interpretacją drugowojennego okrętu bojowego, a ich wygląd nawiązuuje do nawiązującą do japońskiej kultury "moe". Postacie te znane są jako "Fleet Girls" (dziewczyny z floty") i oparte są o rzeczywiste maszyny wojenne, których cechy są precyzyjnie opisane w samej grze, a osobowość i wygląd dziewcząt stara się nawiązywać do ich realistycznych odpowiedników. Przykładowo: wielkie okręty są zazwyczaj reprezentowane przez nieco starsze od reszty załogi kobiety o dojrzałej budowie ciała (przyp. duże cyce), zaś niewielkie statki są odzwierciedlone przez drobne, młode dziewczyny. Istnieje jednak kilka odstępstw od tej normy. Gracz przybiera rolę admirała floty (提督 teitoku) i dowodzi swą flotą w boju. Bitwy są w dużej mierze zautomatyzowane i gracz uczestniczy w nich raczej w skali mikro, zajmując się na przykład reperowaniem swoich okrętów./

Innymi słowy: gra ta przedstawia useksualnione nastolatki lub prawie-że-milfy i daje im nazwy drugowojennych okrętów bojowych (wiecie - z tej samej wojny, podczas której naziole palili ludzi w plecach lub przerabiali ich na mydło). Jest ich ponad setka, więc jak się zorientowałem (googlajcie sobie sami) dostępny już jest całkiem obszerny zasób pornografii inspirowanej tą grą. Zresztą cała ta marka to taki World of Battleships w wersji soft porn.

I są kosmici. Nie wiem, o co chodzi ale są.

Część tzw. Floty Otchłani stanowi niezależne, demoniczne byty, a część jest "pilotażowana" przez często na półroznegliżowane dziewuszki. Tak to już bywa u kosmitów.

Twórcy natrzaskali na tej gierce z 2013-ego roku całkiem solidną kasę - po pewnym czasie musieli wyłączyć rejestrację i wpuszczać nowych ludzi falami, raz na jakiś czas, bo serwery w grze siadały. Przez pewien czas pykało w to trzy miliony ludzi. Dorobiło się serialowej adaptacji, kolekcji mang i light novels. 

Powstały też beztroskie plagiaty oparte na tym samym pomyśle. Może akurat nie masz ochoty fantazjować na temat cycków drugowojennych okrętów wojennych, za to chętnie byś przeleciał lub przeleciała jakiś legendarny miecz, najlepiej w formie mężczyzny bądź chłopca? A proszę bardzo: popularna wśród japońskich nastolatek Touken Ranbu zapewni Ci ogromny zasób inspiracji do fanfików z tym związanych. Dwa anime już w produkcji. Podobno są też inne klony.

W jak pięknych czasach żyjemy.

Aureus
16 września 2016 - 16:05

Komentarze Czytelników

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze
19.09.2016 12:41
8
reksio
146
bez budy

ojtam ojtam

post wyedytowany przez reksio 2017-01-20 22:54:58
19.09.2016 13:06
odpowiedz
1 odpowiedź
Cyniczny Rewolwerowiec
35
Senator

@autor
Ur gay pwnd

19.09.2016 13:35
Yarpen z Morii
5
Konsul

Uuu chanowa nowomowa, byłeś już u psychiatry?

19.09.2016 16:00
2
odpowiedz
Siral
13
Saya!

Wniosek autora artykułu tak głupi, że aż szkoda gadać...

19.09.2016 16:07
2
odpowiedz
Bezi2598
67
Legend

W tym tekście jest jakiś wniosek?

19.09.2016 16:15
1
odpowiedz
Raistand
87
Legend

No dobrze. Ale o co autorowi w zasadzie chodzi?

19.09.2016 23:02
odpowiedz
3dD1e
88
Zuo market

Autorowi chodzi o to, że nie podoba mu się ten pomysł tak bardzo, że musiał napisać o tym artykuł.
Przyznaję bez wstydu, sporo anime oglądałem, bo fajna jest w tym właśnie ta nieraz szalona i tak bardzo nierealna koncepcja. Życie mam na co dzień, więc po co mam jeszcze grać w życie i je oglądać na ekranie? W takie gry nie gram, bo nie jest mi z tym akurat po drodze, ale różne już rzeczy widziałem, i nie rusza mnie to. Pomysł, przyznaję, dosyć oryginalny. Sam nic podobnego nie widziałem, więc skoro jest adaptacja anime, to skuszę się i zobaczę, chociaż nie spodziewam się rewelacji.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie komentarze