Banoi Blog - notka trzecia: Ta z Jaggerem i Orfeuszem - Jakub Ćwiek - 4 września 2011

Banoi Blog - notka trzecia: Ta z Jaggerem i Orfeuszem

No dobra, WOW! Muszę wam przyznać, Royal Palms Resort, że jak już dajecie pokój to nie ma wiochy! Apartament w którym przyjdzie mi mieszkać wygląda tak, że jak umrę, postawcie moją urnę na regale, na lewo od plazmy! Jest moc, mówię Wam!
Łóżko tak wielkie, że zmieściliby się w nim Stonesi całym składem, do tego z setką grouppies, wanna wielka jak olimpijski basen, a gdyby obsiać taras, to z plonów można by żyć z rok z nadkładką.
No dobra, trochę przesadzam, ale i tak pokój robi wrażenie. Spodziewałem się standardu, łóżko, telewizor i łazienka, gdzie jak siedzisz na tronie, to trzymasz nogi w brodziku prysznica, bo ciasno. A tu proszę, taka niespodzianka. Albo dyrekcji musi bardzo zależeć na tym blogu, albo naprawdę pomylili mnie z Jaggerem. Zaraz muszę sprawdzić czy z moimi ustami i fryzurą wszystko w porządku...


Do pokoju prowadził mnie oczywiście Luigi, który mój wcześniejszy wybryk skwitował tylko półuśmiechem. Zapytał mnie jak po polsku mówi się na darmozjadów tłumaczących lenistwo natchnieniem (no dobra, powiedział to grzeczniej, ale taki był sens).
„Artyści”, odpowiedziałem, bo chyba o to mu chodziło.
Skinął wtedy głową i powiedział:
„Artyści mają swoje prawa.”
I ruszył dalej bez słowa, za to z tym samym dziwnym grymasem na twarzy i moją walizką w ręce. I wtedy nagle mnie olśniło i zmroziło jednocześnie. Już wiem, co ten facet ma w sobie z Włocha. On uśmiecha się jak młody Corleone! A to znaczy, że lepiej mu więcej nie podpadać.
Więc od piętnastu minut nie podpadam. Łażę za to jak jakieś zombie po apartamencie, gdzie spędzę najbliższych kilkanaście nocy i zaglądam w każdy kąt z rosnącym zachwytem. Luigi stoi w progu i wciąż się uśmiecha. Poważnie, zaczynam się trochę faceta obawiać. To nienaturalne nie zmieniać wyrazu twarzy przez dziesięć minut.
Wreszcie się odzywa:
„Jak będzie pan...”
„Kuba” poprawiam.
„Dobrze...Kuba. Jak będziesz chciał zwiedzić wyspę, jeep jest do twojej dyspozycji. Dokumenty wozu nie będą ci potrzebne, bo tu i tak na wyspie wszyscy się znają i nikt nie będzie o nie pytał.”
Odwracam się i już, już mam powiedzieć, że to miłe, ale nie mogę, bo może to dziwne, ale mimo prawie trzydziestki na karku nie dorobiłem się jeszcze prawa jazdy, a prowadziłem może ze cztery razy w życiu, w tym raz samochód z ręczną skrzynią biegów.
Zamiast tego słyszę własny głos:
„To świetnie, Luigi. Samochód się przyda, bardzo dziękuję.”
A co! Grałem w Need for Speeda, więc wiem jak się jeździ po rajskich wyspach! Ahoj przygodo, wiedziałem, że jednak cię znajdę!
Kiwa głową i pyta czy będzie jeszcze potrzebny. Gdy mówię, że nie, przypomina sobie jeszcze, że Kenneth Ballard, menago hotelu chętnie by się ze mną wieczorem zobaczył i czy mam coś przeciwko kolacji. Oczywiście nie mam, co wie każdy, kto choć raz mnie widział. Nie wyglądam jak facet, który odmawia sobie posiłków.
Luigi raz jeszcze kiwa głową i w końcu wychodzi.
Zostaję sam w kieszonkowym raju...

***

Wykąpany, przebrany w spodenki typu „jestem turystą, okradnij mnie proszę” i hawajską koszulę zjeżdżam windą do holu. Kiwam głową Luigiemu, ale nie zauważa mnie, bo właśnie instruuje kilku przestraszonych boyów hotelowych.
Strzępki słów jakie do mnie docierają sugerują, że porównuje właśnie nadchodzący turnus do monsunu czy innej burzy. Znaczy spodziewa się chaosu i zniszczeń, którym ci biedni chłopcy mają zapobiec grzecznie nosząc bagaże i nie domagając się zbyt wysokich napiwków.
Uznawszy, że zupełnie mnie to nie dotyczy - nie jestem tak naprawdę turystą, przecież, he he, pracuję - wyszedłem przed hotel.
Fala gorąca, która uderzyła we mnie ledwo opuściłem klimatyzowany budynek, sprawiła, że w jednej chwili jestem mokry od potu, a grzywka klei mi się do czoła. Mimo to nie odpuszczam tylko wskakuję do jeepa i dalej myśleć, jak to cholera było.
Sprzęgło i kluczyk, bieg i... rany, jak w tym dziadostwie wbić wsteczny? Dobra, jeszcze raz i ... jeszcze raz... i, no wreszcie, ale uwaga na klomb i nie wjedź na traw...
Cholera, mam nadzieję, że nie zauważą.
Ale zauważyli. Widzę Luigiego, który stoi za szybą i znowu się uśmiecha po sycylijsku. A może to tylko refleks światła?
Tak czy owak jadę. Na jedynce, bo jak chcę zmienić to coś zgrzyta w skrzyni biegów, albo silnik prycha i gaśnie. Do tego poruszam się tak wolno, że mam ochotę wysiąść i sam siebie popchnąć. Ale jadę. Gdzie mi się niby spieszy?
To nie jest ta sama droga, którą jechaliśmy z Luigim. Przede wszystkim jest zdecydowanie szersza, wyasfaltowana, a poza tym wiedzie wzdłuż linii brzegowej. Ponad linią drzew widzę zalesione szczyty okolicznych wysp, łodzie autochtonów i nawet jedną czy dwie motorówki. Wyglądają jakby zostawiały za sobą śnieżny ślad na lazurowej tafli i pewnie bym je nawet usłyszał, gdyby nie to, że silnik jeepa trochę wyje. Sięgam do radia i jednocześnie, zupełnie niechcący, odbijam kierownicą w prawo.
Samochód skręca, wbija na wąskie pobocze, liście tłuką w szybę, a ja - idiota! - zamiast hamulca wciskam jeszcze pedał gazu. Jeep wierzga, rwie się, wyje, rozrywa wszechobecne zielone pnącza jak pajęczynę. I leci w dół, bez ładu i składu, bo w głupim odruchu puściłem kierownicę i szykuję się do skoku. Jak na filmach. Tyle, że to nie jest, cholera, film! A samochód pędzi w dół, między drzewami, miażdży krzewy i podskakuje na wybojach tak, że gdyby nie pasy, już bym latał.
Wreszcie po kilku przerażających chwilach - w mej pamięci zapisanych już jako „ta pieprzona wieczność” - jeep zatrzymuje się na porośniętym mchem starym pniu. Wygląda toto jak chatka Hobbita, ale dla mnie to teraz pomnik ocalenia, więc złego słowa nie powiem. Gdyby się tu teraz pojawił jakiś Frodo, pewnie bym go pocałował.
Ale zamiast niego jest dżungla i ślad jak po buldożerze, którym powinienem wrócić na drogę. Widzę ją stąd nawet, ale to takie światełko w gęstym półmroku, w cholerę ode mnie. A po drodze drzewa, krzewy i znając moje szczęście więcej węży niż we wszystkich częściach Indiany Jonesa. Te sekundy w jeepie trwały jednak dłużej niż myślałem.
Nic to, myślę sobie. Bez mazgajenia, Ćwiek, stary durniu, trzeba zrobić bilans strat. Więc robię.
Oglądam jeepa i nie wygląda źle. Dziwnym nie jest, w końcu terenowy i od tego jest, by jeździć nim po krzakach i imponować wiewiórką. Trochę się ubrudził, trochę odrapał i coś tam mu szumi pod klapą, ale poza tym nie jest źle. Znaczy tak na moje oko eksperta.
Ze mną podobnie, właściwie bez obrażeń i szkód, choć nie mogę mieć stuprocentowej pewności czy moje mega spodenki są mokre wyłącznie od potu. Zważywszy jednak na okoliczności, mogło być znacznie gorzej. Jakbym się tu połamał, pewnie mógłbym drzeć się do woli. W dżungli nikt nie usłyszy twojego krzyku.
A przynajmniej nikt, kogo chciałbyś poprosić o pomoc...
Bilans strat zrobiony, więc następny krok do plan. Ten jest prosty, bo sprowadza się do wyjścia na drogę - i nie myślenia o wężach, żadnych węży, nic nie owija ci się wokół stóp, nic nie wpełza za koszul... no i zajebiście! Wkręciłem się.
„Dość!” mówię. I ruszam do góry. Dżungla, gęsta i zgniłozielona dyszy wokół mnie, chrzęszczy pod stopami, paruje. Słyszę to wszystko, ale nie widzę, bo to jedynie dźwięki - na oko wszystko pozostaje w bezruchu. Nie drga ani jeden listek, nie porusza się ani jedna gałązka. Pnącza zwisają jak stare kable, konary porośnięte mchem wyglądają jak rury przeżarte rdzą.
Kanał, myślę sobie, obrzydliwy stary kanał, a w nim nie węże, a szczury, które tylko łypią w ciemności, patrzą czerwonymi oczkami, by rzucić się na mnie, gdy tylko się potknę, gdy tylko...
„No świetnie! Wkręcaj się jeszcze bardziej!” mówię sobie, ale mój zdyszany głos nie brzmi specjalnie przekonująco. A mózg dalej bawi się w najlepsze...
Najstarsza zabawa na świecie. Orfeusz. Znacie, nie? Cokolwiek się dzieje, nie oglądaj się. Nie patrz, bo stanie się coś złego. Cieniste postaci, które mlaskając obrabiają jeepa zauważą cię i zaczną gonić, wielki śmierdzący kanibal, który skrada się tuż za sobą wyszczerzy się w zgniłym, jednoznacznym uśmiechu, wielkie, obdarte ze skór małpy...
No dobra, przy tym to nawet mój mózg odpuszcza. Ale i tak się nie oglądam.
Zamiast tego próbuję myśleć o hotelu. Ale to znowu błąd, bo ciąg skojarzeń: hotel - kucharz - tasak i „żurawina” niespecjalnie pomaga.
Zaczynam więc śpiewać. I z piosenką na ustach wychodzę wreszcie na drogę.

Patrzę tam w dół i stąd ta droga wcale nie wygląda strasznie. Właściwie to wcale nisko nie zjechałem. Potem odwracam się i patrzę na drugą stronę drogi, na ocean. Zdałem sobie sprawę, że gdybym odbił w przeciwnym kierunku, jechałbym właśnie po plaży robiąc wrażenie na laskach.
A tak czeka mnie spacer do hotelu i głowa konia w łóżku wielkim jak dla Stonesów. Bo nie sądzę, by tym razem skończyło się na: „artyści tak mają.”

Od redakcji: Makaron z wódką i kawiorem chwycił za serce (i miejmy nadzieję żołądek) naszego turystę, a tym oryginalnym przepisem użytkownik LubieGroszek zapewnił sobie koszulkę i miejsce w finale. Dzisiaj kolejne zadanie - szczegóły w komentarzach.

Jakub Ćwiek
4 września 2011 - 12:41

Komentarze Czytelników (75)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
04.09.2011 20:23
odpowiedz
Geckoo
1
Junior

Dostosuj się! Spraw wrażenie równie dziwnego jak reszta hotelowego kramiku. Poprowadź rozmowę tak, żeby menago poczuł się swojsko - jego uwielbienie do inności, tudzież oryginalności pozwoli ci zdobyć jego sympatię... Dalej, to już z górki - zanudź go tak, iż odechce mu się z tobą rozmawiać o nieszczęśliwym wypadku...

1. Po przywitaniu się z menago zapytaj o szklankę wody. Musisz przecież popić swoje leki [kilka tictaców powinno załatwić sprawę]. Cierpisz na Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne i nerwicę [przyda się tu kilka wyuczonych tików + ruchliwość wiewiórki z adhd]. Łatwo się złościsz i choć na pięknej wysepce odnalazłeś spokój, to czasem masz ochotę wydłubać komuś oczy [papugą]. Możesz zapytać o zdrowie menago, a po chwili powiększ własną listę o tak interesujące tytuły jak Syndrom Cotarda czy Kokcydioidomikoza. Zbijesz go z tropu i sprawisz, że nieco osłabnie jego zainteresowanie wypadkiem ;]
2. Jak idą interesy? To pytanie które zazwyczaj zadowala biznesmenów. Wysłuchaj menadżera po czym opowiedz o swojej [lekko ubarwionej] karierze. Zasypuj go mało znaczącymi faktami, udowodnij, że nie boisz się wyzwań! Proktolog, połykacz ognia i matrempaż - oto Jakub Ćwiek! Ewentualnie możesz pojechać o bandzie, i wspomnieć o swym epizodzie jako projektant Lady Gagi... Teraz postanowiłeś jednakl nieco zwolnić, pobyt w więzieniu spowodował, że zdecydowałeś się porzucić ostrą maczetę, równie świetnie wychodzi władanie długopisem! Zainteresujesz 'przeciwnika' jednocześnie go zanudzając - rozmowa powinna skończyć się względnie szybko!
3. Zapytaj, gdzie na wyspie znajduje się apteka - niestety kończą ci się leki!
4. Daj do zrozumienia, że w hotelu strasznie ci się podoba! Nie zapomnij pochwalić pracowników. Zapytaj, gdzie udało mu się wygrzebać Luigiego oraz Antona? Zaznacz, że ten drugi tak strasznie przypomina seniora Ćwieka! Twój ojciec był wspaniałym człowiekiem! Dzieciństwa spędzonego w rodzinnej rzeźni [prowadzonej przez Ćwieków od pokoleń] nigdy nie zapomnisz! No tak, rodzina to przecież wspaniały temat! Zapytaj o żonę i dzieci? Ile? 1? 2? 3? Ty masz ich pięć [tak, pięć byłych żon]. Jeżeli zauważysz, że menadżer schodzi na temat samochodu dodaj, że ostatnia odeszła od ciebie po awanturze o stłuczony kubek...
5. Podskocz naglę, prawie byś zapomniał! Zacznij grzebać po kieszeniach, zapytaj czy jest osobą wierzącą? Powiedz, że pomożesz mu odnaleźć Boga i wyciągnij ulotkę związaną z pewnymi Świadkami. Na pewno znajdziesz taką gdzieś w internecie [o drukarkę w takim miejscu nie powinno być trudno]. Temat religii to zawsze dobry zabójca rozmów, szczególnie gdy powiązany jest z akwizycją w czystym tego słowa znaczeniu. Z wielkim zapałem opowiadaj mu profitach wychodzących z odnalezienia prawdy! Rozmowa na pewno szybko i bezboleśnie się zakończy! Akwizytorzy są mistrzami w szybkim opuszczaniu budynków!

04.09.2011 20:24
odpowiedz
zanonimizowany806187
2
Junior

1. Kobiety - bo każdy facet potrafi o tym pogadać
2. Polityka - bo wszyscy marudzą na politykę
3. Alkohol - jakie lubi i pija (coby go upić i pozytywniej do Ciebie nastawić)
4. Sport - nawet oni w coś muszą grać
5. Zapytaj o środki bezpieczeństwa podjęte na wypadek inwazji zombii :P

Ewentualnie improwizuj :P

04.09.2011 20:31
odpowiedz
bondi
5
Junior

1) Piłka nożna, zapytaj się na którym miejscu jest wyspa w rankingu fifa. Chociaż i tak nie ma nadziei, że jesteśmy lepsi od nich :D
2) Pogoda - nie ma to jak rozmowa o warunkach atmosferycznych, gdy rozmowa się nie klei.
3) Rozmowa i "prezentacja" na temat najlepszych alkoholi na wyspie ^^
4) Czy Luigi był kuzynem Corleone ? Tzn. aktora, który grał Corleone
5) Historia Luigiego, czyli jak znalazł się na wyspie, i dlaczego został lokajem

04.09.2011 20:31
odpowiedz
Zaba2501
1
Chorąży

Po co komu tematy skoro można zabrać ze sobą świnię w stroju batmana ;P

04.09.2011 20:47
odpowiedz
Rykoszet21
1
Junior

1. "Ale, że Duka na mundial nie powołali!?"
2. "Wczoraj fajny film na DVD widziałem. Główny bohater to nawet do pana podobny był, taki silny charakter miał."
3. "Słabe żniwa w tym roku. Wód... znaczy chleb jak nic podrożeje."
4. Naturalnie można o lasencjach opalających się na plaży pogadać.
5. Podejmij dyskusję na temat tego czy Wokulski to już pozytywista czy jednak jeszcze romantyk, a może jeszcze coś innego.

04.09.2011 21:07
odpowiedz
Pkamil18
23
Legionista

1. Jako że polska jest narodem z humorem, opowiedz dobry kawał, porozmawiaj o komediach lub parodiach filmowych.

2. Obczaj czy ma żonę i porozmawiaj o kobietach, o polskiej piękności i zaproś do polski (na koszt techlandu) żeby zapoznać go z jakąś polką.

3. Zapytaj go jak to być menagerem tak luksusowego hotelu. Powiedz że podziwiasz ludzi co potrafią ogarnąć taki duży budynek i pochwal obsługę. Powinien się ucieszyć bo ludzie lubią jak toś podziwia i docenia ich pracę.

4. Zapytaj o wyspę. Od jak dawna na niej jest, czy opłaca się na niej zostać dłużej niż tydzień.

5. Pogoda, zapytaj o nią, czy ciągle jest taka ładna pogoda, jak często pada deszcz itp.

04.09.2011 21:47
Pralkosuszarka
odpowiedz
Pralkosuszarka
38
Centurion
Wideo

W trakcie czytania zalecane jest uruchomienie:


Włączone? Ok, zabieraj się do czytania drogi Jakubie.

Pewnie nie będę pierwszą osobą, która ostrzeże Cię przed panem o sycylijskim uśmiechu. O ile Anton wydaje się być co najwyżej Soldati centrale, który raczej słucha niż myśli i proste środki w jego przypadku są najlepsze, to jeżeli chodzi o Luigiego będziesz musiał wznieść się na wyżyny.
Nie ma sensu udawać, że nic się nie stało. Nasz hotelowy Don raczej nie jest drugim Johnem Gotti ale już zapewne wie gdzie znajduje się jeep, w jakim jest stanie i oczywiście kto siedział za jego kierownicą. Mimo to warto przed rozmową wypytać jednego Soldati (boya hotelowego) czy przypadkiem jego przełożony nie rozmawiał przed chwilą z kimś o samochodzie i w jakim jego szef jest humorze. Mimo, że zastraszony, chłopak zapewne grzecznie wszystko wyśpiewa gdy zaświecisz mu przed oczami paroma drobnymi (no dobra, grubszymi, to dobry hotel).
Gdyby , jakimś cudem, najważniejszy członek hotelowej mafii nie dowiedział się jeszcze o jeepie proponuję kilka tematów, dzięki którym Don zapewne Cię polubi (ew. uzna za użytecznego), co w przyszłości może zaprocentować gdy już sprawa samochodu wyjdzie na jaw:
1 Po pierwsze postaraj się wybadać, z której części Włoch pochodzi nasz rozmówca. Nie od dziś wiadomo, że włoskie mafie są bardzo związane z regionem z którego pochodzą.
2 Gdy już będziesz miał jakieś poszlaki możesz postarać się wkupić w łaski Dona. Posłuży Ci do tego książka „Gomorra” a raczej osoba jej autora (nie czytałeś? Nie ważne).
2a Gdyby okazało się, że Luigi ma babkę w Neapolu masz porównać autora książki do nadgniłego pomidora, pchły szachrajki, nazwać go zdrajcą i człowiekiem niegodnym stąpania po świętej Sycyliskiej ziemi.
2b Gdyby jednak Luigi na wakacje jeździł pod Turyn i przypadkiem miał na ręku wytatuowaną Świętą Trójcę… Chyba nie muszę Ci mówić co robić? Zwroty typu „złoty człowiek” i „niech go anieli prowadzą po tym łez padole” może i na pierwszy rzut oka wydają się trochę przesadzone ale wierz mi, będą pasować idealnie.
3 Po takiej przemowie na bank zdobędziesz odrobinę sympatii Dona warto by zatroszczyć się o to aby nie zgasła ona zbyt szybko. Najlepszym rozwiązaniem będzie zapewnienie o swoim oddaniu i chęci wykonania „przysługi”, to bardzo ważne słowo, głowa prawdziwej, włoskiej rodziny mafijnej nie zmusza nikogo do niczego, ona prosi, prosi o „przysługę”.

Jeżeli jednak Luigi dowie się wcześniej o samochodzie… Jako, że pozostały mi tylko dwa miejsca na propozycje skupie się na tych najważniejszych.
4 Na samotnego nieszczęśliwca
Powiedz, że nienawidzisz koni, masz uczulenie na koty, ogólnie nie cierpisz zwierząt. Nie masz rodziny, przyjacielskich relacji nigdy z nikim nie nawiązałeś a dziewczynę… właśnie trzymasz w kieszeni. Może Don dojdzie do wniosku, że sam Twój byt na tym świecie jest wystarczającą karą i nie warto jej skracać.
5 Na rozpacz
Opcja absolutnie ostateczna, gdy wszystkie inne zawiodą. Możesz paść do ziemi, zalać się łzami i zacząć błagać o litość. Wyciągnąć z portfela zdjęcie mamusi, tatusi, siostry, brata, wujka, ciotki, dziadka, kuzyna i kogo tam jeszcze masz. Zacznij opowiadać o małym króliczku, którego trzymasz w pokoju i który jest Ci najbliższym przyjacielem i który nie poradzi sobie bez Ciebie. Improwizuj, może pod tym twardym uśmiechem kryje się miękkie skore do wzruszeń wnętrze?

Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli zapewne będziesz wracał do pokoju nucąc:


A jeżeli nie… no coż, pewnie nie będziesz miał ochoty nucić.
PS Oczywiście może się okazać, że Luigi nie jest Włochem. W takim wypadku możemy przyjąć, że nic Ci z jego strony nie grozi. No, chyba że należy od zakamuflowanej opcji Japońskiej lub Rosyjskiej. O ile w drugim przypadku jesteś stracony to z Yakuzą chyba mogę Ci pomóc. Daj mi tylko znać.

PS3 Uf, udało się, następnym razem moge się nie wyrobić... chyba rzuce dziewczyne.

04.09.2011 22:19
odpowiedz
Siupson
44
Pretorianin

Oto lista pięciu tematów:

1. "Och jak tu pięknie" - jako, że rozmowa toczyć się będzie z menadżerem hotelu to ogólny zachwyt oraz chwalenie obsługi z pewnością będą dobrym tematem do rozpoczęcia rozmowy
2. "Polityka" - jestem apolityczny, więc konkretnie się nie wypowiadam ale to co dzieje się w Polsce z pewnością jest w stanie zadziwić każdego, zatem warto poruszyć ten temat
3. "Zainteresowania/praca" - myślę, że w tym temacie każdy z Panów ma ogromne pole manewru werbalnego
4. "Rodzina/Kobiety" - kobiety opcjonalnie jakby się okazało, iż menadżer jest singlem
5. "Zabawne anegdotki z życia wzięte" - oczywiście nie mogło ich zabraknąć, gdyż pozytywne nastawienia oraz humor, gwarantują spokojne przełamanie lodów jeśli chodzi o pierwszy kontakt z nowo poznaną osobą.

Życzę powodzenia :P.

04.09.2011 22:20
odpowiedz
Lwr
4
Junior

Hm... pomyślmy.
1. Alkohol, co, z czym, po co i jak mocno kopie. Faceci zawsze się dogadają w tej materii :D
2. Żarcie i kelnerki. Co może wprawić w lepszy nastrój niźli pyszna tłusta golonka z piwem (patrz punt wyżej) podana przez młodziutką panią kelner? To nawet bez niej smakowałoby świetnie.
3. Rozrywka. Gry, gry, gry. Każdy w jakieś "napina". Nawet w chińczyka. Tylko unikajcie Need for Speeda ;)
4. Sport. Boks, piłka nożna czy po prostu walka w kisielu. Każdy znajdzie coś dla siebie.
5. A ostatni to może spróbujcie się na rękę? Wtedy kompletnie unikniecie tematu o jeepie, a jak już padniecie zmęczeni to nikomu nic się nie będzie chciało.
No to co? Powodzenia:D

04.09.2011 22:27
odpowiedz
Jakub Ćwiek
1
Dead Island

Bardzo blisko był PralkoSuszarka, bo notka najlepsza i przygotowana rzeczowo, ale niestety TO NIE Z LUIGIM przyjdzie mi rozmawiać. Słowem: nie doczytałeś uważnie i trochę para w gwizdek. Ale odpowiedź świetna.
Za tą właściwą uważam dziś odpowiedź Matekso i to on zgarnia koszulkę za swoje cenne rady. Dzięki stary!

04.09.2011 22:30
odpowiedz
Jakub Ćwiek
1
Dead Island

A i oczywiście zabił mnie komentarz żaby o świni. Brawo, stary... moc!

04.09.2011 22:32
Pralkosuszarka
odpowiedz
Pralkosuszarka
38
Centurion

@JĆ

No nie... teraz to już na 100% ją zostawie. Mści się walka z czasem tj "byle wyrobić się do 22". No ale mam nadzieję że co się odwlecze itd? Mam kolejnego małego plusika przy nicku?

04.09.2011 22:35
👍
odpowiedz
Zaba2501
1
Chorąży
Image

No co ... Świnie mają MOC !

04.09.2011 22:40
odpowiedz
bonobono
90
Pretorianin

Chwila..chciałeś uniknąć rozmowy o Jeepie, a jednak decydujesz się na ten temat. A jak gościu zacznie drążyć temat - wpadka !

04.09.2011 22:46
odpowiedz
Jakub Ćwiek
1
Dead Island

Pralka - nawet całkiem sporego już :) Pracuj i działaj przy jutrzejszej notce :)

04.09.2011 23:20
gearsecond
odpowiedz
gearsecond
1
Legionista

Straciłem okazje , przeczytania pana książki :N (damm it !!! ) Ale pokombinuję i wyślą mi z Polski . Tak po za tym panie nasz Kubo , na pana miejscu uważał bym na rekiny , ostatnio agresywne są ...
XD Gratulacje MAtekso !

04.09.2011 23:33
odpowiedz
Geckoo
1
Junior

Cóż, trza będzie spróbować raz jeszcze ;]
Widzę, że wybrał Pan bardziej... praktyczną [?] opcję ;D
Na szczęście jutro też jest dzień! [hm.. jak tak patrze na swój post to widzę, że coś nadużywam ostatnio tych wykrzykników]

Gratuluje zwycięzcy!

05.09.2011 09:49
odpowiedz
kamilsta
1
Junior

"...by jeździć nim po krzakach i imponować wiewiórką."
Hmm, a nie powinno być wiewiórkOM? No chyba, że jakaś wiewiórka jest zamontowana na masce samochodu i można nią imponować laskom. :)

05.09.2011 11:50
odpowiedz
Jakub Ćwiek
1
Dead Island

kamilsta - cieszy mnie Twoja czujność, ale jeżeli chcesz się z nami bawić, śledź komentarze. Czasem proszę w nich o pomoc, a czasem wyjaśniam teksty jak te. Słowem. Już o tym rozmawialiśmy :)

05.09.2011 15:10
Matekso
odpowiedz
Matekso
96
Generał

hejka, Dziękuję użytkownikom za gratulacje XD i naszemu blogerowi Kubie za wspaniałą zabawę, w tym wspólne przeżywanie z nim jego jakże zaplątanych w przygody wakacji w raju.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze